Dieta z Biedronki, dieta z Lidla – czy zdrowa dieta może być normalna?

Pamiętam jak dziś sytuację przy kasie w Biedronce. Kto bywa tam w piątkowe popołudnie, ten wie, że w kolejce można spędzić kilkanaście minut. Można też przyjrzeć się zawartości koszyków współczekających i zobaczyć chleb tostowy pomiędzy serem żółtym, paszetową schowaną pod parówkami przykrytymi paczką chipsów i zestawem dań gotowych na cały tydzień.

A na końcu taśmy kusząco brzęczące butelki piwa.

To nie tak, że wymienione produkty są tak fatalne, że nie można zjeść ich nigdy w życiu, bo w przeciwnym razie tracisz swoją niepowtarzalną szansę na prowadzenie zdrowego stylu życia. Jednak fajnie by było, gdyby proporcje bardziej wartościowych i mniej wartościowych produktów się zgadzały.

Niech ulubione parówki jadą dumnie na taśmie wśród świeżych warzyw, owoców, kaszy, dobrego chleba, nabiału czy ryby zamiast kiełbasy.

Ale to rzadki obraz. Nie będę więc strugać wariata i udawać, że największym dylematem moich czytelników jest dokonanie wyboru między siemieniem lnianym a nasionami chia, jako dodatku do owsianki na bezglutenowych płatkach, zalanych samodzielnie wyciśniętym mlekiem z migdałów .

Chcę pokazać, że jest COŚ pomiędzy

Moje diety z marketów są łatwe w stosowaniu i wierzę, że dzięki temu mogą się przydać ludziom, dla których jedzenie to nie tylko sposób na dostarczenie organizmowi potrzebnych witamin, składników mineralnych, białka, węglowodanów, tłuszczów i błonnika.

Dla których jedzenie, to także przyjemność. Tło do spędzania czasu z bliskimi. Forma rozrywki. A czasami jeden z wielu obowiązków, który ich przytłacza i zabiera cenny czas, który chcieliby poświęcić na coś innego.

Ale jeść trzeba. I można to robić nie tylko na dwa sposoby:

  • albo byle co, byle jak i w bylejakich ilościach
  • albo tak prawilnie, że jadłospis namaściłaby Matka Boska Fitnessowska, a Ty musiałabyś wstawać 30 minut wcześniej, żeby przygotować śniadanie

Zdrowa dieta może być N O R M A L N A

I właśnie takie są moje nowe diety. Bazują na produktach dostępnych przez cały rok!

Tworzeniu tych jadłospisów przyświecały dwie myśli:

  • mają ułatwiać życie użytkownikom
  • moja w tym (magistra dietetyki) głowa, żeby były nie tylko wygodne, łatwe w stosowaniu, smaczne i szybkie, ale też z odpowiednio rozłożonymi makroskładnikami – co zwiększa skuteczność diety

Ale jak to “dieta może ułatwić życie”?

  • na zakupy idziesz do jednego sklepu z precyzyjną listą zakupów (podzieloną na różne grupy produktów)
  • nic się nie marnuje – produkty świeże zużywasz na bieżąco (jeśli gdzieś jest “łyżka jogurtu”, to reszta jogurtu zostanie wykorzystana w innym posiłku)
  • w dni robocze gotujesz obiad raz na dwa dni
  • weekendowe menu jest bardziej urozmaicone
  • korzystasz ze sprawdzonych, dokładnie rozpisanych przepisów, które opracowałam tak, żeby:
    • smakowały – nawet członkom rodziny, którzy nie muszą się odchudzać
    • nie zajmowały dużo czasu
    • były możliwie najbardziej sycące
    • mieściły się w założonej kaloryczności, rozkładzie makroskładników
    • było w nich dużo kwasów omega 3, dzięki którym zmniejszy się potencjał zapalny diety (to ważne szczególnie dla osób z chorobami układu krążenia lub autoimmunizacyjnymi)
    • każdy miał podaną kaloryczność, liczbę gramów białka, tłuszczu i węglowodanów

Gdzie kupić te diety?

-> JADŁOSPIS Z BIEDRY <-

-> DIETA LIDLOWA <-

Nie kupuj obu opcji. “Jadłospis z Biedry i Dieta Lidlowa są do siebie bardzo podobne – różnią się tylko konkretnymi składnikami dostępnymi w danym sklepie”. Nie kupuj obu diet, nie opłaca się. Wybierz sklep, z którego częściej korzystasz na co dzień.

Gratisy

Oprócz jadłospisów, list zakupów i listy zamienników otrzymasz wideoporadnik, który pomoże Ci modyfikować dietę i wytrwać w postanowieniach.

PS. Polecam zakup wariantu na 4 tygodnie – to nie tylko szansa na poznanie większej ilości nowych, zdrowych przepisów. Tydzień IV to opcja “na lenia/na szybko/dla pracusia” – wykorzystujemy zdrowe gotowce i ultraproste rozwiązania, które można zastosować nawet w niesprzyjających warunkach.

Każdy tydzień to inne przepisy, a do 27.10 pakiet 4-tygodniowy możesz kupić 40 zł taniej (nie jest wymagany żaden kod rabatowy).

Zostaw komentarz

  1. Agnieszka

    Świetny pomysł, dla wieku to będzie mega ulatwieniem. Nie trzeba biegać po kilku sklepach bo nasiona chia akurat w tym są niedostępne.

    1. Monika Ciesielska

      Nie liczyłam tego – wariantów pojedynczych tygodni jest 400, to niewykonalne. Ale spróbuję odpowiedzieć tak: pierwszy tydzień może wyjść drogawo, jeśli nie będziesz miała niektórych produktów, które są zużywane przez kilka tygodni np. oliwa z oliwek, ocet balsamiczny czy jakieś przyprawy. I wtedy ten I tydzień może być droższy, niż standardowe zakupy, ale te produkty będą wykorzystywane w kolejnych tygodniach, które wyjdą już tanio :). Nie ma mnóstwa jakichś ekstrawaganckich produktów, a jeśli jakiś przekraczałby Twój budżet, to możesz stosować zamienniki zgodnie z plikiem INSTRUKCJA OBSŁUGI DIETY (jest dołączany do zakupów).

    1. Monika Ciesielska

      Ustal Całkowitą Przemianę Materii np. korzystając z mojego kalkulatora CPM (to tenhttps://www.drlifestyle.pl/kalkulatory-ppm-cpm-kcal/)
      Pomnóż powyższy wynik * 0,8, aby obliczyć 80% z Całkowitej Przemiany Materii
      Sprawdź wysokość deficytu – od CPM odejmij wynik z powyższego punktu
      Upewnij się czy Twój deficyt jest wyższy, niż 500 kcal – dopiero wtedy możemy mówić o skutecznej diecie
      Jeśli Twój deficyt jest mniejszy niż 500 kcal-> zwiększ aktywność*, nie ucinaj kalorii z jedzenia poniżej granicy PPM (Podstawowej Przemiany Materii)

      Wynik z kalkulatora potraktuj jako podpowiedź, nie da się zaprogramować go tak, żeby trafiał z odpowiedzią idealnie 🙂

  2. Gosia Górecka

    A ja kupiłam miesięczna dietę z Biedronki! Nie mam problemu z układaniem sobie jadłospisu, ale pomyślałam, że czemu by sobie tego jeszcze bardziej nie ułatwić. A poza tym to chciałam w ten sposób podziękować Ci za Twoją pracę i wszystkie te bezpłatne diety, które nam wcześniej udostępniałaś. Lubię Twoje podejście do diety i treningu. Za każdym razem jak mi się nie chce iść na siłkę, to sobie przypominam Twoje insta snapy o tym, że Tobie też się nie chciało, ale jednak dałaś radę i teraz jesteś dumna. Moja motywacja! Pozdrawiam. 🙂

  3. Modestvagabond

    Hej! Mega zastanawiam się nad zakupem i zastanawia mnie tylko jedna rzecz bo owsianki są dla mnie czymś nie do przeskoczenia jeżeli chodzi o sniadania. Rownie dobrze mogłabym jeść slimaki. Czydę musiała wyrzucić całe dni z jadłospisu czy bez problemu będę mogła zostawić pozostałe posiłki z danego dnia a wymienic tylko śniadanie na inne o podobnej wartości kalorycznej z podobnym makro?

    1. Monika Ciesielska

      Dokładnie tak jak napisałaś – będziesz mogła wymienić tylko śniadanie. Powiem więcej – większość posiłków danego rodzaju (np. śniadanie) starałam się układać tak, żeby miały zbliżoną kaloryczność w różnych tygodniach. Oczywiście nie zawsze się to udało (żeby nie doprowadzić do absurdów typu 2,5 kromki chleba), ale wymienianie posiłków nie powinno sprawić Ci dużych trudności.

      Kaloryczność i makro każdego posiłku jest dokładnie opisane 🙂

  4. Kasia

    Kiedyś podchodziłam sceptycznie do Lidla (chyba dlatego, że go nie znałam), ale towarzysząc w zakupach mojej siostrze byłam pod wrażeniem świeżości owoców i warzyw jakie oferują. Teraz stanowi mój numer jeden, nie wspominając o cenach, które wypadają o wiele korzystniej w porównaniu do innych sklepów.

    1. Monika Ciesielska

      Ja kiedyś korzystałam głównie z Biedronki.
      Później pomyślałam “a może by tak do Lidla?”
      Poszłam po pietruszkę. Wróciłam z kołdrą.

      Ale i tak się polubiliśmy 😀

  5. Kamila

    Genialny pomysł, postanowiłam kupić taką dietę mojej mamie na święta 🙂 i tutaj pytanie – jaka wersja byłaby najlepsza dla osoby chorującej na dnę moczanową?

    1. Monika Ciesielska

      Prosze o więcej szczegółów: kiedy był ostatni atak? aktualnie faza remisji? po jakich produktach nasilają się objawy?

      U pacjentów z dną są bardzo istotne indywidualne obserwacje, więc nie wiem czy którakolwiek będzie się nadawać, ale postaram się doradzić.

  6. Beata

    Bardzo ciekawy pomysł na taką dietę. Najbardziej interesowała mnie oczywiście dieta z Biedronki i chętnie z takiej bym skorzystała 🙂 Co do tygodniowych zakupów to sama chętnie bym sobie wyliczyła 😉

  7. Ania

    Uwielbiam Cię. Powiedziałam to już chyba z milion razy, ale taka jest prawdaaaa!!!! 🙂

  8. Mateusz

    Na artykuł trafiłem przypadkiem. Nie mam formalnego wykształcenia dietetycznego, za to dużo czytam, i w niejednej firmie związanej z produkcją żywności pracowałem (od kuchni, tj. na produkcji, nie za biurkiem na telefonie, niczego tak naprawdę nieświadom).
    Wiem, że pisanie o zdrowej diecie w kontekście żywności kupowanej w supermarketach jest pewnym przekłamaniem, niestety pewnych rzeczy przeskoczyć się nie da. W czasach, kiedy producenci żywności prześcigają się w zyskach i oszczędnościach (kosztem klienta, a jakże), nie MOŻNA się żywić zdrowiej, a jedynie racjonalniej. Pomijam wąski segment produktów ekologicznych, choć i tu nie jest idealnie (trafiają się nieuczciwi producenci). Jedzenie, które kupujemy w supermarketach jest zwyczajnie niezdrowe, bo pełne chemii (wyłączając EKO). Wszystkie warzywa i owoce otrzymały więc swoją dawkę pestycydów, aby się nie psuły, były większe i wizualnie apetyczniejsze. Pestycydów, które wpływają na metylację naszego DNA, warto o tym poczytać, zanim się napisze, że z Lidla można jeść zdrowo. Wszystkie produkty mięsne z kolei produkowane były metodą przemysłową ze wszystkimi tego konsekwencjami (chemiczne przyspieszanie wzrostu zwierząt, niehumanitarne warunki, niska jakość karmy, która też jest pełna chemii itd.). Do firmy raczej Pani nie wpuszczą, chyba że się Pani zatrudni w ramach zdobywania “wiedzy tajemnej”, której nie da się znaleźć w żadnym z poradników żywieniowych. Proponuję też przejechać się gdzieś na wieś, zobaczyć jaką chemią rolnicy pryskają uprawy, w jaki sposób uprawia się i hoduje „dla siebie” i „na sprzedaż”. Wiedza taka poszerzy horyzonty niejednego dietetyka wyedukowanego na popularnych poradnikach „o tym, i owym”.
    W gruncie rzeczy, gdybyśmy chcieli kupić naprawdę zdrowy produkt w supermarkecie, mało kogo byłoby na niego stać. Jemy śmieciowe jedzenie, choć często naprawdę ładnie ono wygląda.
    Jak słusznie twierdzi dr. Danuta Myłek, w dzisiejszych czasach jeśli chcemy naprawdę odżywiać się ZDROWO, pozostaje nam jedynie założenie własnego ogródka w jakimś czystym zakątku i hodowla zwierząt gospodarskich, dzięki czemu mamy pełną kontrolę nad jakością produktów.

    Pozdrawiam

    1. Monika Ciesielska

      Odwołując się do puenty dr Myłek, podtrzymuję stanowisko przytoczone we wpisie. Właśnie przez takie radykalizowanie wiele osób nie czuje się W OGÓLE gotowe na podjęcie jakichkolwiek zmian w swoim menu “bo po co, skoro i tak nie mogę założyć własnego ogródka i hodować zwierząt gospodarskich”. Tymczasem jest ogromna różnica czy pakujemy w siebie furę tłuszczów trans, cukru i soli czy może jednak błonnik z warzyw i składniki odżywcze, który pozostają w nich niezależnie czym były pryskane i jak uprawiane.

      Powiem więcej. Własny ogródek to kolejny pięknie brzmiący frazes, który nie rozwiązuje faktyczneog problemu niskiej jakości spożywanych produktów. Nasz ogródek bowiem zasilają te same wody gruntowe, spadają na niego te same kwaśne deszcze, a rośliny wzrastają oddychając tak samo zanieczyszczonym powietrzem, jak każde inne.

      Idea piękna, ale totalnie bezużyteczna.

      1. Anna

        Witam.Posiadam własne stadko kurek ,gęsi i indyków.Mam ich po kilka sztuk.W taki sposób mam jajka no i mięsko.W ogródku wysiewam na wiosnę trochę zieleniny oraz sałatę i inne warzywa.Mieszkam na wsi z dala od wielkich miast.Wydaje mi się,że moje “jedzenie” własnoręcznie wyhodowane będzie o niebo lepsze niż te z supermarketu naszpikowane antybiotykami i innymi takimi.Nie wyklucza to jednak faktu,że nie będzie ono już tak zdrowe jak powiedzmy 100 lat temu.
        Pozdrawiam ,Pani portal jest bardzo ciekawy i planuję wykorzystać diety przesłane przez DR lifestyle na e-maila.

  9. Dominika

    W poniedziałek miną dwa tygodnie od momentu kiedy przeszłam na Dietę z Lidla. Jestem zadowoloną i nażartą każdego dnia właścicielka , o dwa kilogramy lżejszego ciała polecam !!!!!

  10. monikat.fm

    Mam pytanie odnośnie godzin posiłków. Czy można je zmienić, ustalić wg rytmu dnia?
    I jeszcze sugestia z mojej strony. Już wiem że bedzie mi brakowało wagi dania. Bo dania zapowiadają się pysznie i jak zrobię większe porcje ciężko będzie mi odmierzyć ile ja powinnam zjeść.

    1. Monika Ciesielska

      Oczywiście, godziny posiłków można dostosować do siebie.

      Niestety nie mam możliwości liczenia wagi produktu, wtedy prace nad dietami trwałyby rok 🙂 to aż 400 wariantów z mojej strony.

      1. monikat.fm

        A czy mogę zmieniać np 2 śniadania i podwieczorki z różnych dni? No podwieczorek z czwartku jeść w poniedziałek?

  11. Monika Michno

    Niestety, po pierwszym zdaniu uznałam, że też tak mam; czyli to kwestia psychiatryczna…

    1. Monika Ciesielska

      Nie liczyłam tego – wariantów pojedynczych tygodni jest 400, to niewykonalne. Ale spróbuję odpowiedzieć tak: pierwszy tydzień może wyjść drogawo, jeśli nie będziesz miała niektórych produktów, które są zużywane przez kilka tygodni np. oliwa z oliwek, ocet balsamiczny czy jakieś przyprawy. I wtedy ten I tydzień może być droższy, niż standardowe zakupy, ale te produkty będą wykorzystywane w kolejnych tygodniach, które wyjdą już tanio :). Nie ma mnóstwa jakichś ekstrawaganckich produktów, a jeśli jakiś przekraczałby Twój budżet, to możesz stosować zamienniki zgodnie z plikiem INSTRUKCJA OBSŁUGI DIETY (jest dołączany do zakupów).

  12. Agnieszka

    Świetny pomysł, dla wieku to będzie mega ulatwieniem. Nie trzeba biegać po kilku sklepach bo nasiona chia akurat w tym są niedostępne.

  13. Modestvagabond

    Hej! Mega zastanawiam się nad zakupem i zastanawia mnie tylko jedna rzecz bo owsianki są dla mnie czymś nie do przeskoczenia jeżeli chodzi o sniadania. Rownie dobrze mogłabym jeść slimaki. Czydę musiała wyrzucić całe dni z jadłospisu czy bez problemu będę mogła zostawić pozostałe posiłki z danego dnia a wymienic tylko śniadanie na inne o podobnej wartości kalorycznej z podobnym makro?

    1. Monika Ciesielska

      Dokładnie tak jak napisałaś – będziesz mogła wymienić tylko śniadanie. Powiem więcej – większość posiłków danego rodzaju (np. śniadanie) starałam się układać tak, żeby miały zbliżoną kaloryczność w różnych tygodniach. Oczywiście nie zawsze się to udało (żeby nie doprowadzić do absurdów typu 2,5 kromki chleba), ale wymienianie posiłków nie powinno sprawić Ci dużych trudności.

      Kaloryczność i makro każdego posiłku jest dokładnie opisane 🙂

  14. Gosia Górecka

    A ja kupiłam miesięczna dietę z Biedronki! Nie mam problemu z układaniem sobie jadłospisu, ale pomyślałam, że czemu by sobie tego jeszcze bardziej nie ułatwić. A poza tym to chciałam w ten sposób podziękować Ci za Twoją pracę i wszystkie te bezpłatne diety, które nam wcześniej udostępniałaś. Lubię Twoje podejście do diety i treningu. Za każdym razem jak mi się nie chce iść na siłkę, to sobie przypominam Twoje insta snapy o tym, że Tobie też się nie chciało, ale jednak dałaś radę i teraz jesteś dumna. Moja motywacja! Pozdrawiam. 🙂

  15. Kasia

    Kiedyś podchodziłam sceptycznie do Lidla (chyba dlatego, że go nie znałam), ale towarzysząc w zakupach mojej siostrze byłam pod wrażeniem świeżości owoców i warzyw jakie oferują. Teraz stanowi mój numer jeden, nie wspominając o cenach, które wypadają o wiele korzystniej w porównaniu do innych sklepów.

    1. Monika Ciesielska

      Ja kiedyś korzystałam głównie z Biedronki.
      Później pomyślałam “a może by tak do Lidla?”
      Poszłam po pietruszkę. Wróciłam z kołdrą.

      Ale i tak się polubiliśmy 😀

  16. monikat.fm

    Mam pytanie odnośnie godzin posiłków. Czy można je zmienić, ustalić wg rytmu dnia?
    I jeszcze sugestia z mojej strony. Już wiem że bedzie mi brakowało wagi dania. Bo dania zapowiadają się pysznie i jak zrobię większe porcje ciężko będzie mi odmierzyć ile ja powinnam zjeść.

    1. Monika Ciesielska

      Oczywiście, godziny posiłków można dostosować do siebie.

      Niestety nie mam możliwości liczenia wagi produktu, wtedy prace nad dietami trwałyby rok 🙂 to aż 400 wariantów z mojej strony.

      1. monikat.fm

        A czy mogę zmieniać np 2 śniadania i podwieczorki z różnych dni? No podwieczorek z czwartku jeść w poniedziałek?

  17. Mateusz

    Na artykuł trafiłem przypadkiem. Nie mam formalnego wykształcenia dietetycznego, za to dużo czytam, i w niejednej firmie związanej z produkcją żywności pracowałem (od kuchni, tj. na produkcji, nie za biurkiem na telefonie, niczego tak naprawdę nieświadom).
    Wiem, że pisanie o zdrowej diecie w kontekście żywności kupowanej w supermarketach jest pewnym przekłamaniem, niestety pewnych rzeczy przeskoczyć się nie da. W czasach, kiedy producenci żywności prześcigają się w zyskach i oszczędnościach (kosztem klienta, a jakże), nie MOŻNA się żywić zdrowiej, a jedynie racjonalniej. Pomijam wąski segment produktów ekologicznych, choć i tu nie jest idealnie (trafiają się nieuczciwi producenci). Jedzenie, które kupujemy w supermarketach jest zwyczajnie niezdrowe, bo pełne chemii (wyłączając EKO). Wszystkie warzywa i owoce otrzymały więc swoją dawkę pestycydów, aby się nie psuły, były większe i wizualnie apetyczniejsze. Pestycydów, które wpływają na metylację naszego DNA, warto o tym poczytać, zanim się napisze, że z Lidla można jeść zdrowo. Wszystkie produkty mięsne z kolei produkowane były metodą przemysłową ze wszystkimi tego konsekwencjami (chemiczne przyspieszanie wzrostu zwierząt, niehumanitarne warunki, niska jakość karmy, która też jest pełna chemii itd.). Do firmy raczej Pani nie wpuszczą, chyba że się Pani zatrudni w ramach zdobywania “wiedzy tajemnej”, której nie da się znaleźć w żadnym z poradników żywieniowych. Proponuję też przejechać się gdzieś na wieś, zobaczyć jaką chemią rolnicy pryskają uprawy, w jaki sposób uprawia się i hoduje “dla siebie” i “na sprzedaż”. Wiedza taka poszerzy horyzonty niejednego dietetyka wyedukowanego na popularnych poradnikach “o tym, i owym”.
    W gruncie rzeczy, gdybyśmy chcieli kupić naprawdę zdrowy produkt w supermarkecie, mało kogo byłoby na niego stać. Jemy śmieciowe jedzenie, choć często naprawdę ładnie ono wygląda.
    Jak słusznie twierdzi dr. Danuta Myłek, w dzisiejszych czasach jeśli chcemy naprawdę odżywiać się ZDROWO, pozostaje nam jedynie założenie własnego ogródka w jakimś czystym zakątku i hodowla zwierząt gospodarskich, dzięki czemu mamy pełną kontrolę nad jakością produktów.

    Pozdrawiam

    1. Monika Ciesielska

      Odwołując się do puenty dr Myłek, podtrzymuję stanowisko przytoczone we wpisie. Właśnie przez takie radykalizowanie wiele osób nie czuje się W OGÓLE gotowe na podjęcie jakichkolwiek zmian w swoim menu “bo po co, skoro i tak nie mogę założyć własnego ogródka i hodować zwierząt gospodarskich”. Tymczasem jest ogromna różnica czy pakujemy w siebie furę tłuszczów trans, cukru i soli czy może jednak błonnik z warzyw i składniki odżywcze, który pozostają w nich niezależnie czym były pryskane i jak uprawiane.

      Powiem więcej. Własny ogródek to kolejny pięknie brzmiący frazes, który nie rozwiązuje faktyczneog problemu niskiej jakości spożywanych produktów. Nasz ogródek bowiem zasilają te same wody gruntowe, spadają na niego te same kwaśne deszcze, a rośliny wzrastają oddychając tak samo zanieczyszczonym powietrzem, jak każde inne.

      Idea piękna, ale totalnie bezużyteczna.

      1. Anna

        Witam.Posiadam własne stadko kurek ,gęsi i indyków.Mam ich po kilka sztuk.W taki sposób mam jajka no i mięsko.W ogródku wysiewam na wiosnę trochę zieleniny oraz sałatę i inne warzywa.Mieszkam na wsi z dala od wielkich miast.Wydaje mi się,że moje “jedzenie” własnoręcznie wyhodowane będzie o niebo lepsze niż te z supermarketu naszpikowane antybiotykami i innymi takimi.Nie wyklucza to jednak faktu,że nie będzie ono już tak zdrowe jak powiedzmy 100 lat temu.
        Pozdrawiam ,Pani portal jest bardzo ciekawy i planuję wykorzystać diety przesłane przez DR lifestyle na e-maila.

  18. Beata

    Bardzo ciekawy pomysł na taką dietę. Najbardziej interesowała mnie oczywiście dieta z Biedronki i chętnie z takiej bym skorzystała 🙂 Co do tygodniowych zakupów to sama chętnie bym sobie wyliczyła 😉

  19. Dominika

    W poniedziałek miną dwa tygodnie od momentu kiedy przeszłam na Dietę z Lidla. Jestem zadowoloną i nażartą każdego dnia właścicielka , o dwa kilogramy lżejszego ciała polecam !!!!!

  20. Kamila

    Genialny pomysł, postanowiłam kupić taką dietę mojej mamie na święta 🙂 i tutaj pytanie – jaka wersja byłaby najlepsza dla osoby chorującej na dnę moczanową?

    1. Monika Ciesielska

      Prosze o więcej szczegółów: kiedy był ostatni atak? aktualnie faza remisji? po jakich produktach nasilają się objawy?

      U pacjentów z dną są bardzo istotne indywidualne obserwacje, więc nie wiem czy którakolwiek będzie się nadawać, ale postaram się doradzić.

  21. Monika Michno

    Niestety, po pierwszym zdaniu uznałam, że też tak mam; czyli to kwestia psychiatryczna…

  22. Ania

    Uwielbiam Cię. Powiedziałam to już chyba z milion razy, ale taka jest prawdaaaa!!!! 🙂

    1. Monika Ciesielska

      Ustal Całkowitą Przemianę Materii np. korzystając z mojego kalkulatora CPM (to tenhttps://www.drlifestyle.pl/kalkulatory-ppm-cpm-kcal/)
      Pomnóż powyższy wynik * 0,8, aby obliczyć 80% z Całkowitej Przemiany Materii
      Sprawdź wysokość deficytu – od CPM odejmij wynik z powyższego punktu
      Upewnij się czy Twój deficyt jest wyższy, niż 500 kcal – dopiero wtedy możemy mówić o skutecznej diecie
      Jeśli Twój deficyt jest mniejszy niż 500 kcal-> zwiększ aktywność*, nie ucinaj kalorii z jedzenia poniżej granicy PPM (Podstawowej Przemiany Materii)

      Wynik z kalkulatora potraktuj jako podpowiedź, nie da się zaprogramować go tak, żeby trafiał z odpowiedzią idealnie 🙂