Od czego zacząć odchudzanie, by wreszcie je skończyć – od ogółu, do szczegółu

Ostrzegam: ten tekst będzie bardzo krótki, dosadny i oczywisty dla absolwentek mojego kursu czy dociekliwych czytelniczek. Jednak na widok kolejnych komentarzy, wypowiedzi i pytań rozważających TOTALNE PIERDOŁY (ładniej zwane niuansami) uznałam, że jest to tekst bardzo potrzebny i warty publikacji.

Zanim ktoś pokusi się o nadinterpretację – nie krytykuję pytających! Nie ma głupich pytań, koniec kropka. Nikt nie uczy nas zdrowego odżywiania w szkole, w Internecie trudno o dostęp do wiarygodnych treści, a książkę na temat odżywiania może wydać każdy (a zdecydowanie nie każdy powinien). Nie dziwi mnie mętlik informacyjny, nie dziwią wątpliwości i pytania.

Jednak mam wątpliwość czy odpowiedź na każde pytanie powinna interesować nas już, teraz, zaraz. Kiedy dopiero zaczynamy zmieniać styl życia. Nie mogę oprzeć się pokusie, że większość prób odchudzania zaczyna się od dupy strony.

I wcale nie mam tu na myśli robienia przysiadów ze sztangą.

Krótka instrukcja: jak zacząć odchudzanie, by wreszcie je skończyć

Zanim zaczniesz skupiać się na niuansach, które mają duże znaczenie przy zawodowym uprawianiu sportu lub za półmetkiem odchudzania, skup się na tym, co stanowi największy problem W TWOIM przypadku.

Nie ma najmniejszego sensu rozkminianie czy:

  • bardziej opłaca się ćwiczyć na czczo czy wieczorami, jeśli w ciagu dnia robisz 1000 kroków i jest to Twoja jedyna aktywność
  • owoce po 16:00 tuczą, jeśli o 18:00 zamówisz pizzę, bo nie chce Ci się gotować obiadu
  • lepiej kupić BCAA niż l-karnitynę, skoro jeszcze nie pokazałaś się na siłowni
  • stosować dietę 1500 czy 1600 kcal, jeśli do tej pory była to kaloryczność jednego wieczoru w złym humorze w towarzystwie lodów i wina
  • śniadania białkowo-tłuszczowe są lepsze od węglowodanowych, skoro teraz wybierasz hotdoga w drodze do pracy
  • jedzenie warzyw nieekologicznych jest dobre dla zdrowia, jeśli wieczorami bezrefleksyjnie jesz sklepowe słodycze i fastfoody

Takie rozterki mają znaczenie dla osób:

  • ciepriących na choroby zaburzające metabolizm
  • uprawiających sporty sylwetkowe
  • po licznych, nieodpowiedzialnych dietach redukcyjnych i/lub otyłości w dzieństwie
  • w trakcie długotrwałej redukcji przy stagnacji w odchudzaniu (realnej stagnacji, a nie rozczarowania efektami w postaci -2kg/miesiąc)
  • które zminimalizowały najbardziej szkodliwe nawyki, wdrożyły nowe, zdrowsze i teraz chcą je optymalizować

Jeśli nie jesteś jedną z nich, a Twoim celem jest po prostu przestać tyć i schudnąć, to zanim zaczniesz skupiać się na pierdołach, zainwestuj energię w zmianę tego, co przyniesie Ci najszybsze i największe korzyści.

Ta strategia jest dla Ciebie szczególnie jeśli odchudzasz się od X lat i dziś ważysz Y kilogramów więcej, niż wtedy, gdy zaczynałaś.

Sama wiesz jak to jest, gdy ciągle towarzyszy Ci myśl, że “trzeba wreszcie coś ze sobą zrobić”. Interesujesz się, czytasz blogi, szukasz odpowiedzi i rozwiązań. Jednocześnie nie masz siły, by wdrożyć te wszystkie zasady w życie. Masz świadomość popełnianych błędów, ale nie potrafisz ich zatrzymać. Ani nie masz korzyści z odchudzania, ani nie masz korzyści z nieodchudzania – bo niby pozwalasz sobie jeść, co popadnie, ale dobrze wiesz, że to niezgodne z Twoim celem.

Przyznaj sama, czy to nie jest męczące?

Kiedy się odchudzasz – działasz na 101%. Kiedy coś idzie nie tak, rzucasz wszystko w cholerę i żadne zasady nie mają znaczenia. Wrócisz do nich dopiero przy kolejnym podejściu. A kolejne podejście znów będzie zaczynało się od złożenia samej sobie obietnic bez pokrycia:

  • 0 słodyczy
  • 0 fast foodów
  • 2 litry wody dziennie
  • codziennie 60 minut aktywności w tym 4 treningi na siłowni + spacery i joga jako aktywny wypoczynek
  • 0 alkoholu
  • dieta o niższej kaloryczności, niż mówi jakaś tam dietetyczka, bo wolę się zawziąć, niż dłużej czekać na efekty

I już teraz mogę napisać: nie dasz rady. Nie dlatego, że w Ciebie nie wierzę. Nie wierzę, że ktokolwiek, kto ma również inne zajęcie i obowiązki w ciągu dnia byłby w stanie sprostać takim wymaganiom.

I prawdopodobnie Ty też już wiesz, że nie sprostasz. Więc zrezygnujesz. I tak w kółko.

Do refleksji nie skłania nawet kolejny niewykorzystany karnet na siłowni, buty do biegania, które wyprowadziłaś na spacer dwukrotnie czy szafka z nasionami chia i amarantusem, które prędzej spleśnieją, niż staną się składnikiem zdrowych deserów mających naprawdę zastąpić Ci słodycze.

Jasne, że teraz wyolbrzymiam. Próbuję zwrócić Twoją uwagę na problem: nie czas na zajmowanie się niuansami, dopóki nie wyeliminujesz najważniejszej przyczyny swojej nadwagi czy otyłości.

To nie wieczorny trening jest za mało efektywny i nie owoce tuczą. To przejadanie się, skutkujące przyswajaniem większej kaloryczności, niż spalasz w ciągu dnia.

Opcje są dwie:

  • zwiększyć aktywność
  • wyeliminować przejadanie

… A wszystkie znaki na ziemi i niebie w postaci: doświadczeń własnych, obserwacji z gabinetu, rozmów w grupie wsparcia, analizy wyników badań naukowych, wiedzy ze studiów i szkoleń mówią jedno:

Nie wyeliminujesz obżarstwa,
dopóki nie poznasz jego prawdziwej przyczyny.

Jeśli od wielu lat się odchudzasz, a ciągle tyjesz, prawdopodobnie nikt nie powiedział Ci, jak ważne jest poznanie prawdziwych przyczyn obżarstwa. To nie JEDZENIE jest przyczyną większości przypadków otyłości. To jego przyczyny, z którymi nie potrafisz sobie poradzić, a które popychają Cię w ramiona jedzenia. Dodatkowo sprawy nie ułatwia nadmiar informacji, które trudno zweryfikować, a jak trzymać się planu, co do którego nie ma się przekonania?

Nie musi tak być. Jeśli podejmiesz kolejną decyzję o rozpoczęciu odchudzania, zadbaj o solidne podstawy. Znajdź własną najpoważniejszą przeszkodę w odchudzaniu i to na niej się skup. Resztą zajmiesz się później, gdy przyjdzie na to czas.

Czujesz, że potrzebujesz wsparcia? Zapoznaj się z ofertą mojego kursu online , w którym uczę jak schudnąć i odzyskać radość z jedzenia – nie narzucam żadnych zasad, uczę jak znaleźć w diecie miejsce na wszystko, co lubisz i jednocześnie realizować swoje cele. Nie będę ponownie namawiać Cię do zakupu. Zachęcę jedynie do przeczytania strony www.korepetycjezodchudzania.pl .

Po lekturze będziesz wiedzieć, jaką decyzję podjąć. Do 10 września można kupić kurs w niższej cenie. IV edycja jest ostatnią w tym roku, ponieważ z kursantkami będę pracować w grupie aż do 14 grudnia.

Później lepimy pierniki :).

Zostaw komentarz

4 komentarze w “Od czego zacząć odchudzanie, by wreszcie je skończyć – od ogółu, do szczegółu

  1. aniloratka

    haha, nie powiem sama przez to przechodzilam. przeczytalam mase artykulow, blogow, ksiazek. mam szafki pelne babki plesznika, quinoa, super ekstra zdrowych czystych owsianek, BCAA, tone cynamonu & kurkumy. az w koncu doszlam do wniosku, ze mniej to wiecej 🙂 nie zebym nie uzywala tych rzeczy od czasu do czasu, ale no wlasnie nic nie zastapi diety ktora po prostu lubisz.

  2. Innaasia.pl

    Wow. No jakbyś pisała o mnie. No i nie, wcale nie wyolbrzymiasz. Tak jest. Wiesz ile razy kupowałam masę warzyw, jarmuz, szpinak, awokado itd. I na końcu wszystko do kosza. Masakra.