Co zabrać na siłownię + wielki konkurs!

Mogłabym rozpocząć ten wpis od wymienienia butelki wody i zakończyć go wzmianką o butach na zmianę. Pewnie! Można się do tego ograniczyć i odbyć trening. Tak samo jak można używać zacinającego się komputera, telefonu rozładowującego się po kilku godzinach czy robić notatki w brzydkim zeszycie zamiast w ładnym kalendarzu. Można, ale po co? W imię daleko idącego minimalizmu, któremu bliżej już do ascezy? Z poniższego wpisu spłynie na Was masa dobrodziejstw, ułatwiających życie. A jeśli nie życie to może chociaż treningi.

*wpis jest elementem współpracy z marką Bosch

Cały swój przybytek transportuję w klasycznej torbie materiałowej o średnim rozmiarze. Prawie ją skreśliłam za to, że nie jest neonowa, ale obecność dwóch dużych kieszeni bocznych i jednej małej kieszonki wewnętrznej sprawiła, że zaryzykowałam. I jest super! Wam też polecam wybrać torbę, która będzie miała kieszenie po bokach – ja w jednej trzymam buty na zmianę, a w drugiej jedzenie.

A skoro już jesteśmy przy jedzeniu. Ostatnio kiedy rozsiadłam się w szatni z moim szejkiem owocowo-białkowym i kurczakiem z ryżem i warzywami usłyszałam oburzone głosy po drugiej stronie szatni „no patrz, ledwie trening skończyła, a już żre!”. Otóż miłe Panie – po treningu żreć wręcz trzeba. Najlepiej łatwo przyswajalne białko i węglowodany. Zapoczątkujemy uwalnianie insuliny, dzięki której skutecznie zajdzie odbudowa glikogenu, a transport aminokwasów do mięśni będzie ułatwiony. Insulina jest też antagonistą kortyzolu, który sprzyja utracie tkanki mięśniowej. Jak widzicie jeść po treningu nie tylko można, ale nawet trzeba! A pierwszy posiłek „po” najlepiej do pół godziny po treningu. Jedzenie potreningowe przechowuję w szczelnych pojemnikach. Jeśli decyduje się na szejka, wybieram szejker olimpu, a przy bardziej złożonych posiłkach korzystam z moich ulubionych, silikonowych lunchboxów, które można składać po opróżnieniu. Wodę w trakcie treningu sączę z mojego absolutnie ulubionego bidonu – niekapka. Ta funkcja przydaje się szczególnie przy intensywnych ćwiczeniach, kiedy nawet odkręcenie butelki wydaje się niepotrzebnym utrudnieniem. No i jest dostępny w super kolorach – muszę dodawać coś jeszcze?

2015-01-13_foto049_16-38

Ubrania wybieram tak, żeby było wygodnie i kolorowo. Możecie nie zwracać uwagi na nic przy wyborze, a możecie się stylizować jak na galę rozdania Oscarów. Jednak zawsze, przed zakupem legginsów pamiętajcie o jednym: o teście wypiętego tyłka. Już nie jedną moją koleżankę uchronił przed stylówkowym fiaskiem na siłowni. Chyba, że na siłownię chodzisz, by znaleźć męża – wówczas prześwitujące legginsy mogą być uznane za zaletę. Więcej równie unikalnych porad na temat doboru bielizny, butów i ubrań na siłownię znajdziecie w przygotowanym wcześniej przewodniku. Podczas treningu towarzyszy mi też oczywiście ręcznik, choć nie taki, jak bym chciała. Zdecydowanie muszę kupić dwa szybkoschnące – oprócz tego, że szybciej schną, są znacznie lżejsze.

2015-01-13_foto055_16-39

Skoro jesteśmy już po treningu i mimo potu lejącego się po purpurowej twarzy czujemy się jak młode boginie z pośladkami Jen Selter, możemy przejść do pielęgnacji. Wbrew pozorom nie jest to sprawa tak oczywista jak chwycenie za kostkę szarego mydła i wysuszenie włosów! Jeśli tak jak ja ćwiczycie kilka razy w tygodniu (a czasami nawet codziennie) to pielęgnacja po treningu staje się podstawą pielęgnacji jako takiej. Musi być więc nie tylko szybko, ale z dobrym wpływem na skórę czy włosy.

2015-01-13_foto048_16-37

Wybieram kosmetyki 2 w 1 – szampon z odżywką, żel pod prysznic z peelingiem, żel z balsamem (stosuję naprzemiennie co trening). Do rozczesywania włosów używam jedynej słusznej szczotki Tangle Teezer. To jeden z moich prezentów świątecznych, o których już po tygodniu używania myślałam „jak mogłam bez tego żyć?” Rozczesze najgorszego kołtuna (w razie gdyby szampon z odżywką nie dał rady) i przy tym bardzo przyjemnie masuje skórę głowy. Przed rozczesaniem często spryskuję włosy jakąś odżywką. A później suszę. I tu wkracza ona, mój świeżutki prezent od firmy Bosch: najbardziej niepozorna suszareczka z jaką miałam do czynienia. Jest maleńka, ale wyposażona w imponującej długości kabel i moc, która pozwala na szybkie wysuszenie włosów. Dużo szybsze, niż czekanie w kolejce do siłowniowej suszarki i suszenie włosów słabym strumieniem ciepła. Wolę porozciągać się przez te 15 minut! Zostaje tylko wklepanie kremu nawilżającego i jestem gotowa do wyjścia. Zdarza mi się, że od razu po siłowni chcę wyjść ze znajomymi – wtedy do wyposażenia torby dołącza kosmetyczka z kremem bb, różem i tuszem do rzęs. Wystarczy ;). Od teraz na pewno będę dorzucać do tego Podstawowego Zestawu Ogarniającego jeszcze jeden produkt z serii Style To Go – suszarko lokówkę czy prostownicę (zależnie od tego na jaką fryzurę się zdecyduję).

Skoro i tak ciągle się chwalę jakie fajne rzeczy dostałam, podrażnię Was jeszcze trochę:

2015-01-13_foto034_16-33
  • Suszareczka to typowy przykład cichej wody 😉 zdecydowanie niepozorna, daje sobie radę nawet z gęstymi włosami. 1300 W w zupełności wystarcza do stworzenia filmowego efektu włosów targanych wiatrem czy do bardziej codziennych zadań jak suszenie czupryny.
2015-01-13_foto025_16-32
  • Płytki prostownicy dobrze się dociskają. Sprzęt będzie idealny dla właścicielek niesfornych grzywek – dzięki małym rozmiarom jest bardzo precyzyjny. Dzięki temu, że boki urządzenia są ścięte na półokrągło, a wierzchnia część została pokryta aluminiowymi płytkami można z powodzeniem zrobić nią loki, bez obaw o kanciaste załamania.
2015-01-13_foto024_16-31
  • Suszarko lokówka – wcześniej nie miałam doświadczenia z tym sprzętem, okazało się, że to nie mikrofon, a rozwiązanie mojego bobowego problemu. Zazwyczaj włosy wywijały mi się na zewnątrz, zamiast do wewnątrz, po podsuszeniu tym urządzeniem problem nie istnieje.

Wszystkie produkty marki Bosch z serii Style To Go są wykonane z porządnego, czarnego plastiku, mają dłuuuuuugi kabel i totalnie kompaktowe wymiary. Podejrzewam, że prostownica uratuje mi grzywkę na wielu imprezach – jej rozmiary pozwalają na schowanie nawet do kopertówki.

No dobra, wiecie przecież, że nie jestem samolubna i złośliwa! Dla Was też coś mam. A nawet mam dla Was coś x 30. Zapraszam do konkursu, w którym do wygrania będzie 10 (słownie: dziesięć) zestawów Bosch Style To Go takich, jak mój: suszarka, prostownica i suszarko-lokówka.

Standardowo, proponuję Wam dwa zadania konkursowe, niech każdy wybierze to, które bardziej mu odpowiada:

  • Przedstawcie Wasze sposoby na szybkie ogarnięcie się – nie tylko po siłowni. Co robicie, w jakiej kolejności, na co zwracacie uwagę, a co sobie odpuszczacie? +10 za ogarnięcie się w mniej niż 15 minut!
  • Zaprezentujcie kolaż/dowolną formę graficzną (również zwykły rysunek), na której pojawi się dowolne urządzenie z serii Style To Go. Tutaj mile widziany akcent humorystyczny – może wyobrażacie sobie suszarkę w niecodziennym zastosowaniu lub widzicie prostownicę w mniej oczywistym miejscu niż łazienkowa półka? Dajcie się ponieść i pamiętajcie, że nie musi być to super profesjonalna praca – paintowe wariacje przemile widziane.

Na wstawienie swojej pracy w komentarzu pod tym postem macie czas do 21 stycznia. Biorąc udział w konkursie, akceptujecie treść regulaminu. Do roboty – szanse na zwycięstwo są ogromne. Rozbawcie mnie lub nauczcie czegoś. Listę zwycięzców ogłoszę za dwa tygodnie w poście z moimi sposobami na szybkie ogarnięcie się po siłowni.

Doceńcie proszę, że zgodnie z obietnicami pokazałam się na blogu w Waszej ulubionej fryzurze, która dotychczas nie była pokazywana poza fejsbukiem i instagramem. Kompromitacja: level expert :D!