Czy dieta musi być droga?

czy dieta musi byc droga?

Sielawa łowiona przy pełni księżyca (koniecznie przez kobietę z blond warkoczem do pasa), kwiat kalafiora, batat z afrykańskiej wioski w połączeniu z wodą mineralną Kona Rigani nie będzie opcją ekonomiczną. Wbrew temu, co obserwujemy na najpopularniejszych profilach społecznościowych gwarancją sukcesu w dbaniu o formę nie są nasiona chia, amarantus i stek z angusa. Panuje (mylne) przekonanie, że próbując zdrowo się odżywiać, odczujemy skutki tej decyzji w portfelu.

Mimo, że zazwyczaj zdrowe produkty są droższe niż ich niezdrowe zamienniki (np. kanapka z chleba pełnoziarnistego z awokado i pomidorem vs. kanapka z chleba tostowego z serem topionym) to odżywiając się świadomie, wydajemy mniej.

Mam nadzieję, że uda mi się obalić mit drogiej diety. Żeby ten post oprócz przekonania Was do zmiany nastawienia zaprocentował konkretnymi działaniami, przygotowałam drugą część wpisu, która zawiera wskazówki do robienia tanich zakupów na diecie. Oprócz tego proponuję Wam w tym tekście patent, który przyda się, gdy dieta pociągnie za sobą konsekwencje finansowe – przy wymianie garderoby na mniejszy rozmiar. Zajrzyjcie do mojego gościnnego wpisu, w którym konkretnie punktuję po jakie produkty warto sięgać na diecie, by nie przepłacać.

20150531-IMG_9311
  • planujesz nie marnujesz – wiesz ile to tona? Wiadomo, tysiąc kilogramów. A wiesz ile to 9 milionów ton? To 9 000 000 000. Dokładnie tyle kilogramów żywności marnują rocznie Polacy. Kilogramy, kilogramami, ale można pójść krok dalej i operować kwotami. Dorosły Polak marnuje w postaci niewykorzystanej żywności (resztki po obiedzie, przeterminowane produkty, czerstwy chleb itp.) 8 zł dziennie. Nie trzeba pamiętać wzoru na deltę, by dojść do wniosku, że to blisko 3000 zł wyrzucone do kosza. Dlaczego ta sytuacja zmienia się u osób będących na diecie? Trzymając się konkretnego jadłospisu, masz zaplanowane posiłki (zazwyczaj z tygodniowym wyprzedzeniem). To ułatwia przygotowanie precyzyjnej listy zakupów, co automatycznie redukuje ryzyko marnowania żywności – kupujesz dokładnie to, czego będziesz potrzebować do przygotowania założonych posiłków.
  • rzadziej jesz na mieście – nie każdy ma to szczęście co Zielonogórzanie, mogący stołować się w Food for Progress. Będąc na diecie częściej gotujesz w domu, niż dotychczas, bo restauracje nie oferują potraw, które znajdują się w Twoim jadłospisie. A nawet jeśli potrawa ma podobną nazwę, to nie znaczy, że została przygotowana w ten sam sposób i z wysokiej jakości produktów. Nie szamiesz w restauracji – kupa kasy zostaje w kieszeni. Obiad z deserem i napojem dla dwojga to koszt około 100 zł. Dokładnie tyle, co koszt tygodniowych, wykwintnych obiadów przygotowanych samodzielnie.
  • jesz mniej – fakt, zjadasz produkty droższe, niż dotychczas, ale jesz ich znacznie mniej. Najpopularniejsza polska kolacja? Bułki z masłem, żółtym serem, szynką i pomidorem, przynajmniej dwie. Zamieniając to na pół kostki twarogu z rzodkiewką i kawałek chleba pełnoziarnistego, wydajesz na kolację mniej, niż dotychczas.
  • oszczędzasz na leczeniu – możecie brać to za naciągany argument, ale dla mnie jest jednym z najistotniejszych.
    Wiecie, że Polacy najczęściej umierają na skutek chorób układu krążenia? Nie w wypadkach, nie w zamachach terrorystycznych, nie wskutek nowotworu. Najczęściej zabijają choroby układu krążenia. A co jest kluczowym czynnikiem wywołującym te schorzenia? Dieta. Odżywiając się świadomie redukujesz ryzyko zachorowania na naprawdę paskudne i opłakane w skutkach choroby.

…Druga część tego tekstu dotycząca tanich, dietetycznych produktów została opublikowana w moim gościnnym wpisie na www.blogimpel.pl pt. “Tanie, dietetyczne produkty”.

Zachęcam Was do podzielenia się Waszymi patentami oszczędzania na jedzeniu. A może jesteście w grupie, która uważa, że na jedzeniu oszczędzać nie wolno? Pogadajmy o tym w komentarzach.

Zostaw komentarz

  1. Justyna Świetlicka

    Zgadzam się w 100%. Robię większe zakupy dwa razy w tygodniu i zazwyczaj nie muszę dokupywać nic więcej. Jedzenie na mieście jest nie do przyjęcia, świństwo. Chyba że cheat obiad w dobrej restauracji razem z ukochanym 🙂 Świadomie wydaje na jedzenie mniej niż kiedy robiłam zakupy od przypadku.

  2. Freewolna

    Ja nie zauważyłam większej zmiany w portfelu, kiedy miałam fazę na bycie fit. Po prostu brałam zdrowsze produkty. Np. więcej serków wiejskich zamiast gotowych past kanapkowych. Mozarellę zamiast żółtego sera, i tak dalej.

    1. Monika Ciesielska

      A zauważyłaś, że masz mniej? Bo jeśli nie to już jest ok :). Różnicę widać szczególnie, gdy wówczas często jadało się na mieście + kupowało się sporo słodyczy i innych przekąsek.

  3. kk

    Ja zdecydowanie mniej wydaje bedac na diecie 🙂 Owszem kupuje czasami CHia i inne super food ale starczy mi to na długo. A zaoszczedzam na gotowych posiłkach zarówno tych ze sklepu jak i w restauracji 🙂

  4. Justyna Świetlicka

    Zgadzam się w 100%. Robię większe zakupy dwa razy w tygodniu i zazwyczaj nie muszę dokupywać nic więcej. Jedzenie na mieście jest nie do przyjęcia, świństwo. Chyba że cheat obiad w dobrej restauracji razem z ukochanym 🙂 Świadomie wydaje na jedzenie mniej niż kiedy robiłam zakupy od przypadku.

  5. Freewolna

    Ja nie zauważyłam większej zmiany w portfelu, kiedy miałam fazę na bycie fit. Po prostu brałam zdrowsze produkty. Np. więcej serków wiejskich zamiast gotowych past kanapkowych. Mozarellę zamiast żółtego sera, i tak dalej.

    1. Monika Ciesielska

      A zauważyłaś, że masz mniej? Bo jeśli nie to już jest ok :). Różnicę widać szczególnie, gdy wówczas często jadało się na mieście + kupowało się sporo słodyczy i innych przekąsek.

  6. kk

    Ja zdecydowanie mniej wydaje bedac na diecie 🙂 Owszem kupuje czasami CHia i inne super food ale starczy mi to na długo. A zaoszczedzam na gotowych posiłkach zarówno tych ze sklepu jak i w restauracji 🙂

  7. Sewilka

    Dobry sposób to zakupy sezonowe i przetwory. Robiąc sałatkę do słoików miałam później całą zimę słoik sałatki do obiadu za niecałe 1zł który w sklepie kosztował by parę razy tyle i to.z wątpliwych składników. Podobnie można kupić truskawki w sezonie i zamrozić. dużo stoisk na targach przecenia warzywa i owoce pod koniec dnia ;)i zawsze można się targować przy większych ilościach 😉 a planowanie jadlospisu dużo daje. Do tej pory często wrzucałem puł puszki kukurydzy otwartej np. Do naleśników, teraz ustalamy tak jadłospis by na drugi dzień tez ja wykorzystać np do suflaka. Zawsze można ugotować tez więcej.np. Zupy czy sosu do spaghetti i zamknąć w słoiku. Na dzień lenia jak znalazł i szybciej niż pizza na dowóz 😉

  8. Estetka1

    Moja motywacja mnie dziś o 6.30 opuściła :'( staję sobie na wagę, a tam kilogram więcej :'( A ćwiczę od miesiąca……

    1. Ola

      pamiętaj, że mięśnie ważą więcej niż tłuszcz, nie waż się, tylko mierz 🙂

          1. Estetka1

            Obiecuję, że nie wchodzę na wagę przez miesiąc, to zawsze mnie demotywuje wrrrr ……durna waga

  9. Ola

    Przyznam, że jeśli rzeczywiście postępuję zgodnie z jadłospisem, to wydaję sporo mniej, nie kupuję czegoś “bo może się przyda do jakiejś potrawy” – a co zwykle potem leży w lodówce niewykorzystane, nie marnuję zbędnych ilości. Czasem kupię coś super zdrowego, typu goji, chia, quinoa, ale wcale nie trzeba na tym jadłospisów opierać. A teraz jest sezon na warzywa i owoce, więc tym bardziej fit dania nie wpływają na stan portfela 🙂

    1. Monika Ciesielska

      Zgadzam się – u mnie tez jest kilogramowa paczka szałwii hiszpańskiej, ale mam ją dobre 4 miesiące, a końca nie widać. Dodaję płaską łyżeczkę do koktajlu czy czasem owsianki:)

  10. haukotella

    Ja od jakiegoś czasu stosuję metodę tygodniowego planowania obiadów. W niedzielę ustalam menu na na cały tydzień, a w poniedziałek robię zakupy. Mam też stały zapas produktów, które znajdują się w szafce zwanej spiżarnią i od czasu do czasu dokupuję na zapas. Praktycznie co tydzień kupuję te same produkty, ale przynajmniej wiem, że nic się nie zmarnuje. 🙂

  11. Świeczek

    Sezonowość i przetwory – to są sposoby na ekonomiczne i zdrowe jedzenie. I rozsądek, czyli niemarnowanie, ale wręcz wykorzystywanie wszystkich resztek i pozostałości.

  12. Verdia

    Moim zdaniem to zależy od punku wyjścia i powodu nadwagi. Jeżeli ktoś przytył, bo jadł tanie, niezdrowe i tuczące jedzenie to zmiana nawyków i zakup zdrowszych produktów będzie dla niego inwestycją. Natomiast dla osób, które kupują artykuły wysokiej jakości, ale tuczące, przejście na dietę będzie oszczędnością.

  13. fitmum

    Ją powiem tak, zdrowe jedzenie bywa i drogie i niedrogie….. Pewnie wiekszosc tu osób to osoby bezdzietne, single bądź pary. Ja mam rodzinke 4 osobowa. Bawiąc się w podwójne obiady, raczej bym nie zaoszczędziła, a po za tym nie lubię stosować takich podzialow. Fit mama to i fit rodzinka 😉 o ile śniadania czy kolację czesto jadam inne niż moje dzieci to obiady gotuje dla wszystkich. I powiem że jest baza produktów, które są tanie, ale np chcąc zrobić wołowinę lub dobrej jakości rybę na obiad dla 4 osób jest to wydatek jak za 2inne obiady opierające się np na kurze, czy zdrowej czy nie, wnikać nie będę. Same jaja, które w markecie kupimy za średnio 0,50 gr/szt ja kupuje wiejskie 0,80lub nawet 1zł/szt, dwa razy tyle a na tydz 30jaj pęka. Za jakość zawsze trzeba było zapłacić, więc trend na fit, zdrowie czy eko, bio…tylko na tym dodatkowo żeruje. Oczywiście ją nie widzę, że uborzeje bo jem zdrowo, ale zwyczajnie częściej wybieramy kurę niż wołowinę czy pstrąga…( łosoś jest przereklamowany, nasz śledż ma więcej kwasów omega3) owoce sezonowe nie są tak tanie jak by się mogło wydawać, ją mam na to może spojrzenie inne bo chciałabym serwować maliny dzieciom codziennie ale przy pudeleczku za 10zł nie jest to możliwe, a takie pudeleczku na 4 podzielić to garstka…. Wczoraj widziałam sałatę za 3zł, oczywiście kupilam gdzie indziej za 2zł,, cena czereśni??? Nasze rodzime a nierzadko drogie( ją wiem że susza, że zbiory że się nie oplaca…. )
    Żeby zrobić zapas niektórych produktów bio i eco i trend to trzeba wydać jednorazowo sporo kasy. Potem jak uzupełniany zapasy jest lepiej. Ja wszak za trendami ślepo nie podarzam, pudingu z chia smaku nie znam, owsianka też lechce moje kubki smakowe 😉

  14. Gosia

    Zgadzam się z Tobą w 100% i to z doświadczenia. Mój mąż przez większość roku jest na diecie, a jak w okresie urlopowym zaprzestał diety to się zdziwił na co wydałam tyle kasy- na jedzenie!!!
    Poza tym, co opisałaś dodałabym wydatki na “mam ochotę na…”- albo “weź jeszcze śledzie, czekoladę i piwo”;)

  15. Tytto

    W tym wszystkim nie chodzi o pieniądze. Wartość jaką nabywasz podczas zmiany sposobu jedzenia przekłada się na wszystko. Od spraw zdrowotnych: lepszy sen, brak problemów z trawieniem, dobry metabolizm, poczucie lekkości, idealna cera i włosy; przez sprawy natury psychofizycznej: pozytywne nastawienie, chęć do działania, bycie systematycznym, zorganizowanym, brak cellulitu, jędrne serce. Zaczynasz do diety dokładasz ćwiczenia, cieszysz się życiem, czerpiesz. Kiedy zdecydowałam się inaczej jeść (według kuchni pięciu przemian) największa zmiana nie nastąpiła na talerzu (chociaż zrobiło się bardzo kolorowo), ale w mnie.

  16. Świeczek

    Sezonowość i przetwory – to są sposoby na ekonomiczne i zdrowe jedzenie. I rozsądek, czyli niemarnowanie, ale wręcz wykorzystywanie wszystkich resztek i pozostałości.

  17. fitmum

    Ją powiem tak, zdrowe jedzenie bywa i drogie i niedrogie….. Pewnie wiekszosc tu osób to osoby bezdzietne, single bądź pary. Ja mam rodzinke 4 osobowa. Bawiąc się w podwójne obiady, raczej bym nie zaoszczędziła, a po za tym nie lubię stosować takich podzialow. Fit mama to i fit rodzinka 😉 o ile śniadania czy kolację czesto jadam inne niż moje dzieci to obiady gotuje dla wszystkich. I powiem że jest baza produktów, które są tanie, ale np chcąc zrobić wołowinę lub dobrej jakości rybę na obiad dla 4 osób jest to wydatek jak za 2inne obiady opierające się np na kurze, czy zdrowej czy nie, wnikać nie będę. Same jaja, które w markecie kupimy za średnio 0,50 gr/szt ja kupuje wiejskie 0,80lub nawet 1zł/szt, dwa razy tyle a na tydz 30jaj pęka. Za jakość zawsze trzeba było zapłacić, więc trend na fit, zdrowie czy eko, bio…tylko na tym dodatkowo żeruje. Oczywiście ją nie widzę, że uborzeje bo jem zdrowo, ale zwyczajnie częściej wybieramy kurę niż wołowinę czy pstrąga…( łosoś jest przereklamowany, nasz śledż ma więcej kwasów omega3) owoce sezonowe nie są tak tanie jak by się mogło wydawać, ją mam na to może spojrzenie inne bo chciałabym serwować maliny dzieciom codziennie ale przy pudeleczku za 10zł nie jest to możliwe, a takie pudeleczku na 4 podzielić to garstka…. Wczoraj widziałam sałatę za 3zł, oczywiście kupilam gdzie indziej za 2zł,, cena czereśni??? Nasze rodzime a nierzadko drogie( ją wiem że susza, że zbiory że się nie oplaca…. )
    Żeby zrobić zapas niektórych produktów bio i eco i trend to trzeba wydać jednorazowo sporo kasy. Potem jak uzupełniany zapasy jest lepiej. Ja wszak za trendami ślepo nie podarzam, pudingu z chia smaku nie znam, owsianka też lechce moje kubki smakowe 😉

  18. Verdia

    Moim zdaniem to zależy od punku wyjścia i powodu nadwagi. Jeżeli ktoś przytył, bo jadł tanie, niezdrowe i tuczące jedzenie to zmiana nawyków i zakup zdrowszych produktów będzie dla niego inwestycją. Natomiast dla osób, które kupują artykuły wysokiej jakości, ale tuczące, przejście na dietę będzie oszczędnością.

  19. Gosia

    Zgadzam się z Tobą w 100% i to z doświadczenia. Mój mąż przez większość roku jest na diecie, a jak w okresie urlopowym zaprzestał diety to się zdziwił na co wydałam tyle kasy- na jedzenie!!!
    Poza tym, co opisałaś dodałabym wydatki na “mam ochotę na…”- albo “weź jeszcze śledzie, czekoladę i piwo”;)

  20. Tytto

    W tym wszystkim nie chodzi o pieniądze. Wartość jaką nabywasz podczas zmiany sposobu jedzenia przekłada się na wszystko. Od spraw zdrowotnych: lepszy sen, brak problemów z trawieniem, dobry metabolizm, poczucie lekkości, idealna cera i włosy; przez sprawy natury psychofizycznej: pozytywne nastawienie, chęć do działania, bycie systematycznym, zorganizowanym, brak cellulitu, jędrne serce. Zaczynasz do diety dokładasz ćwiczenia, cieszysz się życiem, czerpiesz. Kiedy zdecydowałam się inaczej jeść (według kuchni pięciu przemian) największa zmiana nie nastąpiła na talerzu (chociaż zrobiło się bardzo kolorowo), ale w mnie.

  21. Sewilka

    Dobry sposób to zakupy sezonowe i przetwory. Robiąc sałatkę do słoików miałam później całą zimę słoik sałatki do obiadu za niecałe 1zł który w sklepie kosztował by parę razy tyle i to.z wątpliwych składników. Podobnie można kupić truskawki w sezonie i zamrozić. dużo stoisk na targach przecenia warzywa i owoce pod koniec dnia ;)i zawsze można się targować przy większych ilościach 😉 a planowanie jadlospisu dużo daje. Do tej pory często wrzucałem puł puszki kukurydzy otwartej np. Do naleśników, teraz ustalamy tak jadłospis by na drugi dzień tez ja wykorzystać np do suflaka. Zawsze można ugotować tez więcej.np. Zupy czy sosu do spaghetti i zamknąć w słoiku. Na dzień lenia jak znalazł i szybciej niż pizza na dowóz 😉

  22. Estetka1

    Moja motywacja mnie dziś o 6.30 opuściła :'( staję sobie na wagę, a tam kilogram więcej :'( A ćwiczę od miesiąca……

    1. Ola

      pamiętaj, że mięśnie ważą więcej niż tłuszcz, nie waż się, tylko mierz 🙂

          1. Estetka1

            Obiecuję, że nie wchodzę na wagę przez miesiąc, to zawsze mnie demotywuje wrrrr ……durna waga

  23. Ola

    Przyznam, że jeśli rzeczywiście postępuję zgodnie z jadłospisem, to wydaję sporo mniej, nie kupuję czegoś “bo może się przyda do jakiejś potrawy” – a co zwykle potem leży w lodówce niewykorzystane, nie marnuję zbędnych ilości. Czasem kupię coś super zdrowego, typu goji, chia, quinoa, ale wcale nie trzeba na tym jadłospisów opierać. A teraz jest sezon na warzywa i owoce, więc tym bardziej fit dania nie wpływają na stan portfela 🙂

    1. Monika Ciesielska

      Zgadzam się – u mnie tez jest kilogramowa paczka szałwii hiszpańskiej, ale mam ją dobre 4 miesiące, a końca nie widać. Dodaję płaską łyżeczkę do koktajlu czy czasem owsianki:)

  24. haukotella

    Ja od jakiegoś czasu stosuję metodę tygodniowego planowania obiadów. W niedzielę ustalam menu na na cały tydzień, a w poniedziałek robię zakupy. Mam też stały zapas produktów, które znajdują się w szafce zwanej spiżarnią i od czasu do czasu dokupuję na zapas. Praktycznie co tydzień kupuję te same produkty, ale przynajmniej wiem, że nic się nie zmarnuje. 🙂