Czy można być szczęśliwą, będąc otyłą?

Nie. Nie można być szczęśliwą z powodu bycia otyłą. Ale można być otyłą i szczęśliwą.

Porozmawiamy dzisiaj o kontrowersyjnym temacie, od którego w mediach aż huczy – o otyłości i jej promowaniu (lub niepromowaniu).
*zdjęcie tytułowe autorstwa katiesoze

Weźmy na warsztat osobę publiczną, która głośno mówi o tym, że jest gruba i szczęśliwa. Szczerze kocha swoje ciało i akceptuje je. Udziela wywiadów, wypowiada się jako ekspert w telewizji śniadaniowej, pisze w Internecie o tym, że nie chciałaby zmienić zmienić swojej wagi. Gromadzi wokół siebie grono licznych obserwatorów, którzy są jej wdzięczni za odczarowanie skojarzenia gruba=nieszczęśliwa. Komunikat jest jasny: jestem gruba, szczęśliwa i piękna, akceptuję siebie i świetnie się czuję.

źródło: www.iwoman.pl
źródło: www.iwoman.pl

Po kilkunastu miesiącach dowiadujemy się, że wszystko było bujdą, a kobieta, wracając do domu ściągała maskę i płakała w poduszkę. Nienawidziła swoich ocierających się o siebie ud, chronicznego zmęczenia, fałd tłuszczu wylewających się ze spodni i tego, że uciekał jej każdy autobus, nim zdążyła do niego podbiec. Kłamała, bo dzięki temu, co mówiła, czuła się silna. Została ikoną, była chwalona i doceniana. A później schudła kilkadziesiąt kilogramów, zaczęła zajmować się poradnictwem dietetycznym. Twierdzi, że dopiero teraz jest naprawdę zadowolona z tego jak wygląda i jakim jest człowiekiem.

Zastanówmy się nad tym skąd tak duża potrzeba akceptacji ze strony innych? Wszystko zaczyna się we wczesnym dzieciństwie. Najpierw zostajesz jako ostatni przy kompletowaniu drużyny do gry w piłkę, dostajesz słabe oceny za kiepskie wyniki z biegu, a gdy inni zgarniają medale w lekkoatletyce, Ty siedzisz w domu. Przez w-f znienawidziłeś sport na tyle, że nie dajesz sobie szansy na odkrycie, że byłbyś świetny w pchnięciu kulą. Rodzice załatwiają Ci zwolnienie z wychowania fizycznego. Tyjesz jeszcze bardziej. W pewnym momencie odkrywasz, że nie możesz kupić spodni w ulubionej sieciówce. Klient ZARY kończy się na rozmiarze 42. Na imprezy nie chodzisz, bo po co, skoro wszyscy i tak podchodzą do chudszych znajomych. Przez media lansowany jest określony typ sylwetki.  Czasami, gdy siedzisz w tramwaju słyszysz, jak dwie kobitki siedzące obok mówią o Tobie. Nie zastanawiają się czemu tak wyglądasz – nie pomyślą, ze otyłość może być wynikiem choroby, terapii, ciąży, genów. Jest w nas za mało empatii, ale fakty są jasne: otyłość to wypadkowa licznych zaniedbań.

2013-02-12 15.04.07
Tak też bywało. Luty 2013.

Zła dieta, szybkie życie bez czasu na pomyślenie o sobie, niechęć do sportu, niedopilnowania w diagnostyce układu hormonalnego.

Nieważne czy jesteś zadowolona z tego, że ważysz 150 kilogramów, czy chciałabyś schudnąć. To, że tyle ważysz jest efektem Twoich licznych wyborów. Choroba nie powoduje otyłości, a predyspozycje do niej. Po rodzicach dziedziczysz złe nawyki żywieniowe, bądź ponosisz konsekwencje za złą dietę mamy w okresie ciąży, ale genetyka, którą często chętnie się zasłaniamy ma znaczenie marginalne. Kiedyś już rozwiałam wątpliwości co do związku genów z otyłością w tekście: Nie jesteś gruby po rodzicach.

why-are-you-so-fat-its-genetics188

Jednak czy to daje prawo innym ludziom do oceniania Cię, krytykowania, obrażania i atakowania? Atak nie jest tu słowem na wyrost – wystarczy poczytać komentarze pod losowym zdjęciem otyłej kobiety w bikini.

Wróćmy do przykładu osoby otyłej, mówiącą o swoim szczęśliwym życiu. Nieważne, że nie masz intencji promowania otyłości. Pokazując na blogu/facebooku/instagramie/w telewizji siebie, swój styl życia, swoje zadowolenie dajesz jasny przekaz: jestem gruba i szczęśliwa.

Nie każdy obserwator będzie miał ochotę zagłębiać się w przyczyny szczęśliwego stanu, a znajdzie w tym przyzwolenie na dalsze pogłębienie stanu swojej choroby. Na nierobienie z nią nic, bo przecież można być grubym i szczęśliwym.

Nie każdy obserwator pomyśli, że byłabys szczesliwa będąc chuda, biedna czy bogata, zdrowa czy chora, na urlopie czy w okresie przepracowania.

Nie każdy obserwator będzie chciał przyznać przed samym sobą, że to nie Twoja otyłość czyni Cię szczęśliwą – bo bądźmy ze soba szczerzy to nie bycie otyłym sprawia, że wstajesz rano z uśmiechem. Dokładnie tak, jak nie robi tego bycie chudym. Powiem więcej: nawet jeśli schudniesz 50 kg, nikt nie może Ci zagwarantować, że obudzisz się z uśmiechem na twarzy, motywacją do realizacji celów, determinacją do treningu czy pomysłem na super biznes.

Masa ciała tego nie determinuje.

Żeby lepiej przygotować się do tego posta, porozmawiałam z Kasią Ogórek, znaną w internetach jako autorka bloga Twoje DIY czy jako najpopularniejsza polska veinerka. Jest gruba. I szczęśliwa. A przy okazji  a jest babką tak mądrą, że przytoczę Wam fragment naszej rozmowy:

Najbardziej przeszkadza mi brak tolerancji. Wielu szczupłym osobom wydaje się, że tak łatwo jest stale schudnąć. Tymczasem jest to często jaka wejście na Mont Everest. Jednemu się uda dojść na szczyt, a inny będzie podchodził do tematu kilka razy, a na górę nie dojdzie, bo nie ma fizycznych możliwości. Szczupłe osoby powinny się cieszyć, że mają predyspozycje do smukłej figury. Wbijanie szpilki puszystym – nie pomaga. Wręcz przeciwnie podcina skrzydła.Zastanawia mnie skąd bierze się fala krytyki osób otyłych. Czemu inne osoby interesują się wyglądem obcej osoby? Ja absolutnie nie przywiązuje do tego uwagi. Czy to, że ktoś jest grubszy czy niższy, ma krzywe zęby zmienia coś w moim życiu? Czy otyłość innej osoby mnie obraża? Nie, więc po co ta krytyka? Może tak nie którzy leczą sobie własne kompleksy, ośmieszając innych? Jestem bliska takiej myśli, że obgadując grubych, niektórzy czują się lepiej we własnej skórze, bo nadal siebie samych nie akceptują.Co przeszkadza mi w mojej otyłości? Tylko i wyłącznie to, że ciężko  kupić fajne ubrania. Chciałbym, aby kolekcje ubrań dla szczupłych były takie same dla nas, gubszych. Czuję zawód jak rozmiarówka fajnej bluzki czy spodni kończy się na 46. Nie mam żadnych innym problemów ze swoją nadwagą. W lato zakładam strój kąpielowy i idę na plażę, lubię spotkania towarzyskie, niczego nie unikam w związku z tym, że jestem otyła. Wręcz przeciwnie, wszędzie mnie pełno.Nie wiem czy będę próbowała schudnąć. Kilka razy już to robiłam –  po 25- 35 kilogramów i zawsze kończyło się powrotem do wagi z nawiązką. Leczylam się nie tylko u dietetyków, ale także u lekarzy specjalistów. Miałam założony balon i opaskę na żołądku. Przeszłam chyba wszystkie możliwe w Polsce terapie. Ciągle żyłam wieczna dietą i wizją szczupłej sylwetki.Przeżyłam ciężkie chwile kiedy opaska zacisnęła się na żołądku i o mały włos nie straciłam zdrowia na zawsze. Wtedy mój mąż powiedział, że nieważne jaka jestem, ważne żebym żyła. Odpuscilam diety i od 5 lat mam ten sam rozmiar. Zaakceptowałam siebie w 100 %. Zaczęłam myśleć o innych rzeczach i w końcu się realizować. Obecnie szkoda mi czasu na dietę i tego typu samodyscyplinę. Jestem zdrowa, wesoła i puszysta. To mój atut, a nie wada.

A jeśli nazwalibyśmy rzeczy po imieniu?

www.huffpost.com
www.huffpost.com

Możesz lubić swoje ciało i szczerze je akceptować. I bardzo dobrze! Absolutną głupotą byłoby pozbawienie się radości życia przez wagę! Zapewne masz śliczne oczy, uśmiech, opowiadasz super żarty, jesteś elokwentna, inteligentna, oczytana, łatwo nawiązujesz kontakty. Jest mnóstwo ważniejszych rzeczy niż to, ile ważysz. Ale nie możesz zapomnieć o jednym.

Otyłość to choroba.

Ma nawet swoje miejsce w klasyfikacji ICD-10 – znajdziemy ja pod identyfikatorem E66. Według WHO

Otyłość to nieprawidłowe lub nadmierne nagromadzenie tłuszczu w tkance tłuszczowej prowadzące do pogorszenia stanu zdrowia.

W praktyce otyłość w wieku dorosłym definiowana jest jako BMI większe od 30, a nadwaga jako BMI większe od 25. BMI powyżej 40 wskazuje na otyłość z bezpośrednim zagrożeniem życia, charakteryzującą się podwyższonym ryzykiem zgonu.

Przerażających faktów na temat otyłości jest więcej

Źródło: who.un.org.pl

1. W Europie otyłość osiągnęła rozmiary epidemii. W ciągu ostatnich dwóch dziesięcioleci częstość występowania otyłości potroiła się. W Europejskim Regionie WHO około 150 milionów dorosłych (20% populacji) i 15 milionów dzieci i nastolatków (10% populacji) jest otyłych. Obecnie, w większości krajów, 30% – 80% dorosłych ma nadwagę.

2. Otyłość grozi szczególnie dzieciom. W Europejskim Regionie WHO nadwaga jest najpowszechniej występującym problemem zdrowotnym wieku dziecięcego. Przynajmniej 1 na 10 dzieci jest otyłe. U dzieci otyłych występuje znacznie wyższe ryzyko wystąpienia cukrzycy typu 2, nadciśnienia tętniczego, problemów ze snem, jak również problemów psychospołecznych. Otyłe dziecko będzie otyłym dorosłym, co zwiększy ryzyko zachorowania na choroby prowadzące do obniżenia jakości i długości ich życia. Ministerstwo Zdrowia Wielkiej Brytanii prognozuje, że jeśli aktualny trend utrzyma się, to do roku 2050 średnia długość życia mężczyzn zmniejszy się o pięć lat.

3. Otyłość jest rezultatem przyrostu masy ciała, spowodowanego dodatnim bilansem energetycznym ? spożywaniem większej ilości kalorii, niż wynosi zapotrzebowanie konkretnej osoby przy określonym stylu życia. Powtórzcie ten punkt wiele razy. Leki, choroby, genetyka w nie doprowadzą Cię do otyłości przy odpowiednio zbilansowanej diecie i aktywnym stylu życia.

4. Ludzie otyli mają zwiększone ryzyko rozwoju wielu poważnych schorzeń, takich jak cukrzyca insulinoniezależna (typu 2), choroba wieńcowa, nadciśnienie tętnicze i udary mózgu, choroby pęcherzyka żółciowego, niektóre rodzaje raka (raka endometrium, jajników, piersi, szyjki macicy, prostaty, jelita grubego, pęcherzyka żółciowego, trzustki, wątroby i nerek) oraz pojawienia się problemów psychospołecznych.

4. Za otyłość przyjdzie nam słono zapłacić. Roczne wydatki na opiekę zdrowotną na opiekę zdrowotną osób otyłych są o 36% wyższe niż u osób szczupłych (są to dane sprzed kilku lat, ten stan stale się pogłębia).

źródło: http://sev.h-cdn.co/
źródło: http://sev.h-cdn.co/

5. Otyłość jest z jednej strony wyrazem nierówności, a z drugiej strony dodatkowo ją pogłębia. Wybory dotyczące racjonalnego odżywiania się i aktywności fizycznej dokonywane przez ludzi (w szczególności tych, którzy znajdują się w niekorzystnej sytuacji życiowej) podlegają ograniczeniom strukturalnym, społecznym, organizacyjnym, finansowym i innym. Na przykład we Francji porcja owoców i warzyw dostarczająca 100 kilokalorii, ma około pięć razy wyższą wartość odżywczą niż równoważna pod względem energetycznym ilość innej żywności, ale jest także pięć razy droższa. Ludzie posiadający niskie dochody mają zwykle ograniczony dostęp do obiektów sportowych i klubów fitness, a okolice, w których mieszkają nie zawsze sprzyjają podejmowaniu aktywności fizycznej. Badania wskazują, że w szybko rozwijających się uboższych krajach występuje gwałtowny wzrost liczby przypadków otyłości. Najwięcej otyłych żyje natomiast w krajach zamożniejszych, które charakteryzują się większą przepaścią pomiędzy dochodami bogatych i biednych. Na szczęście istnieje wiele pomysłów a to, jak obejść przeszkodę finansów – darmowe treningi grupowe, sport niewymagający inwestycji w sprzęt, wybieranie co jakiś czas produktów roślinnych zamiast mięsa itd.

6. Przyczyny epidemii otyłości są złożone. Wiele zjawisk składa się na pojęcie tzw. „środowiska sprzyjającego otyłości”. Jeździmy samochodami, w galeriach czekają na nas ruchome schody, a najtańszy obiad zjemy w KFC. Szacuje się, że w Europie, w połowie przypadków, samochody są używane do pokonania trasy nie przekraczającej 5 km. Tę samą odległość można pokonać rowerem w ciągu 15-20 minut, a pieszo w ciągu 30-50 minut. Przypomnij sobie ile zajmuje przejechanie 5 km samochodem w godzinach szczytu, w centrum miasta. WHO zaleca osobom dorosłym przynajmniej 30 minut dziennie umiarkowanej aktywności fizycznej. Może ona przyjmować formę spaceru, jazdy na rowerze, prac domowych, prac w ogrodzie, tańca, chodzenia po schodach lub uprawianie sportów. Dzienna aktywność fizyczna dzieci powinna być zróżnicowana i trwać co najmniej 60 minut dziennie.

Możesz czuć się dobrze w swoim ciele. Powinnaś! Niezależnie od tego, jak wyglądasz. Ale anorektyczka też czuje się piękna i zadowolona z wystających kości, które wychodzą na pierwszy plan w lustrzanym odbiciu. Ale czy to znaczy, że anoreksja jest spoko? Akceptacja jakiegokolwiek stanu rzeczy nie musi być równoznaczna z tym, że dobrą decyzją jest zaprzestanie prób zmienienia go.

Tym tekstem nie próbuję przekonać osób otyłych, że powinny schudnąć, bo tego oczekuje od nich społeczeństwo, ani dlatego, że chudsze na pewno podobałyby się sobie bardziej. Ale może choć kilka osób odważy się sprawdzić czy waga nie zrobiła im krzywdy. W tej materii nie ma co wróżyć z fusów, wystarczy wykonać kilka podstawowych badań: morfologia, glukoza, cholesterol LDL, HDL, trójglicerydy, TSH, CRP, witamina D3 (metabolit 25OHD3), HbA1c (hemoglobina glikowana). To podstawy podstaw, a jeśli ktoś chce być bardziej wnikliwy to tutaj wyczyta jakie badania zrobić. Warto zajrzeć, jeśli zauważa się u siebie złe samopoczucie, bóle brzucha, zaparcia, biegunki, zaburzenia miesiączkowania, nadmierne owłosienie i cokolwiek, co może niepokoić.

Teraz czas na mój apel do wszystkich szczupłych. Wbijanie szpil nie pomaga otyłym, a wręcz przeciwnie – podcina skrzydła. Przecież to, czego oczekują to po prostu nasza akceptacja. Tylko tyle i aż tyle. I naprawdę, brzydzę się tym, że w XXI wieku jest tak liczne grono osób, do których trzeba o to apelować. Z czego wynika tak silna potrzeba krytykowania innych? Powodów każdy powinien szukać w sobie. Tylko po co, skoro znacznie łatwiej wyładować swoje frustrację na tych, którzy pod danym względem są od nas gorsi (zgodnie z utartym poglądem).

Kochany grubasku – zbadaj się. Jeśli wszystko będzie OK – nie musisz zmieniać niczego. Choć dobrze byłoby powtórzyć badania albo skonsultować ich wyniki z drugim lekarzem – to naprawdę rzadkość, by przy dużej otyłości nie pojawiły się żadne zmiany w organizmie. Pamiętaj o regularnej diagnostyce – przynajmniej raz na pół roku. Jesteś w grupie wysokiego ryzyka, to fakt, z którym nie będę dyskutować. Jeśli będziesz należeć do tego grona szczęśliwców i podobasz się sobie – niech wszystko zostanie tak, jak jest. Naprawdę nie warto uszczęśliwiać na siłę wszystkich – teraz czepiają się wagi, później zacznie im przeszkadzać fryzura. To TY masz czuć się dobrze w swoim ciele, ale upewnij się, że te wybory nie prowadzą do konsekwencji, których nie będziesz mógł cofnąć.

Kochane chudzielce – wrzućcie na luz, wykazujcie się większą empatią, bądźcie delikatniejsi. Przecież nie chcecie podciąć skrzydeł, a zmotywować do działania, prawda? Jeśli nie to po prostu ugryźcie się w język. I tyle.

Żyjmy i dajmy żyć innym.
To takie proste i takie trudne, prawda?

Do napisania tego tekstu dojrzewałam kilka dobrych miesięcy. Ostatecznym impulsem była sytuacja, która wydarzyła się kilka dni temu w pociągu. Mężczyzna był na tyle gruby, że nie był w stanie przecisnąć się przez drzwi wejściowe – musiało mu pomóc dwóch kolegów, jeden go wciągał, a drugi wpychał. Kiedy dostał się do środka swoje kroki skierował do Warsa. Kupił coca colę.

Mam nadzieję, że z tekstu jasno wynikają moje intencje. Jestem ciekawa Waszego zdania. Uważacie, że mówienie głośno „jestem gruba, jestem piękna” to zjawisko pozytywne czy negatywne? To promowanie otyłości czy po prostu życie własnym życiem? Może ktoś z Was spotkał się z przykrymi reakcjami na ulicy czy w Internecie wywołanych czyjąś otyłością? Może sami borykacie się z problemem – chcecie schudnąć czy dobrze jest, jak jest? Jakie sa Wasze obserwacje co do postępującej otyłości – widzicie w swoim najbliższym otoczeniu coraz więcej otyłych czy może fanatyków bycia fit? Pozostawiam temat otwarty, chętnie podyskutuję z Wami w komentarzach.