Metamorfoza Alex

metamorfoza alex

Jak schudnąć 20 kilogramów? Najlepiej po kolei – najpierw pierwszy, drugi, trzeci i… tak dalej. Bywa, że FRUSTRUJĄCO dużo dalej. Jak wytrwać w postanowieniu i zrealizować swój cel sylwetkowy? Na to pytanie odpowie uczestniczka mojego kursu online www.korepetycjezodchudzania.pl  – Alex schudła 20 kilogramów (i utrzymuje stałą masę ciała!).

Mam nadzieję, że ten wpis zmotywuje Was równie mocno, co mnie do dalszej pracy.

Alex, bardzo gratuluję Ci  wytrwałości i zaangażowania, które włożyłaś w cały ten proces! Zaszły w Tobie piękne zmiany – te w głowie, podejściu do jedzenia i ruchu. Zmiana sylwetki to tylko skutek uboczny.

Dziękuję za każde dobre słowo z drugiej części tekstu <3


alex-foto

Alex
kursantka Korepetycji z Odchudzania

Schudłam 20 kg w 9 miesięcy. Moja historia nie nadaje się na clickbaitowy tytuł, bo zmiany, które u mnie zaszły, wydarzyły się w długim jak na standardy Internetu czasie. Ale moim zdaniem tempo i tak było szybkie, a już na pewno dla mnie satysfakcjonujące.

No, to skoro numerki, które najbardziej wszystkich interesują, mamy już z głowy, to opowiem wam trochę o sobie. Mam 27 lat, 160 cm wzrostu (przynajmniej tak mam w dowodzie, chłopak twierdzi, że coś oszukałam) i w 2018 roku, kiedy to kupiłam Korepetycje z Odchudzania, waga wskazywała 89 kg. No nie za kolorowo.

Odchudzanie – jak to się zaczęło?

Zawsze byłam trochę grubsza niż rówieśnicy, ale moja Mama zrobiła świetną robotę, wychowując mnie w poczuciu, że wcale nie jestem przez to gorsza, a wygląd naprawdę nie ma kluczowego znaczenia w moim życiu. Zbudowała we mnie solidne poczucie własnej wartości, które zaowocowało też dużą pewnością siebie. Na pewno pomogło w tym to, że spotykałam na swojej drodze raczej przyjaznych ludzi, którzy nigdy nie dali mi odczuć, że moja waga jest jakimś problemem.

Oczywiście, że zawsze „chciałam schudnąć”, ale Rodzice skutecznie wybili mi z głowy wszelkie idiotyczne diety cud, detoksy itp., powtarzając, że dieta to „sposób na życie”, a nie coś, co robimy przez trzy miesiące, a potem powrót do starych nawyków. Trochę to więc dzięki Rodzicom, a trochę dzięki temu, że mam za słabą wolę, żeby wytrzymać na jakimś Dukanie (połowa koleżanek w liceum była na Dukanie!), diecie kapuścianej czy co tam ostatnio jest modne w internetach. Wiedziałam więc, że odchudzanie uda się dopiero wtedy, kiedy znajdę jakiś sposób, który zadziała długoterminowo.

Niestety w okolicy 3 roku studiów problem zaczął być bardziej palący, bo w którymś momencie nadwaga zamieniła się w otyłość, a wydarzyło się to całkiem niepostrzeżenie. Jak można przytyć 10 kg i się zorientować po fakcie, pytacie? A powiem wam, że można. Taka budowa ciała, jestem klasyczną, podręcznikową klepsydrą i tkanki tłuszczowej przybywa mi bardzo proporcjonalnie – pozdrawiam #TeamSpasłamSięBoJestemKlepsydrąINieZauważyłam, kto wie ten wie. ;).

Schudłam 10 kilogramów i przytyłam też.

Monikę znalazłam za sprawą słynnej Afery Ze Spodniami (podlinkuj jak chcesz) i dziś mam ochotę wysłać kwiaty szefostwu Inditexu za to, że mają taką idiotyczną rozmiarówkę ;), bo bez tego nie trafiłabym na osobę, która zmieniła moje życie.

Kupiłam KzO w 3 edycji, w lutym 2018 (wersję z grupą wsparcia). Po miesiącu od zakończenia kursu wprowadziłam w życie to, czego się na nim nauczyłam, i spowodowało to spadek 10 kg w ciągu trzech miesięcy. Pierwszy raz w życiu udało mi się schudnąć! Niestety, w newralgicznym momencie, gdy wszystko było na dobrej drodze, ale nowy styl życia i nowe nawyki nie były jeszcze do końca ustabilizowane, parę rzeczy mi się posypało w innych obszarach życia i odchudzanie zeszło na dalszy plan na ponad rok. Stopniowo zarzuciłam wszystkie zmiany i poskutkowało to oczywiście odzyskaniem wszystkich straconych kg (na szczęście bez nawiązki).

Zmiany miały dopiero nadejść

Kiedy wygrzebałam się z dołka, przyjęłam na klatę to, jak wygląda sytuacja, i postanowiłam się nie biczować za utracone efekty, bo uznałam, że to mało efektywna strategia. Na koniec września 2019 stwierdziłam, że w obecnym momencie mam zasoby psychoenergetyczne, żeby zabrać się za odchudzanie, stworzyłam więc plan i ruszyłam od października. Czy warunki były idealne? No nie były, ale rzadko w życiu są idealne. Uznałam, że lepszego momentu nie będzie.

Jak schudnąć 20 kg?

Plan zakładał 1700 kalorii i codziennie minimum godzina ruchu – dałam sobie trzy alternatywy:

  • 10 k kroków jeśli dzień jest zabiegany i dużo się przemieszczam między lokacjami i aktywność spontaniczna jest duża,
  • trening siłowy z cardio na siłowni lub siłowy w domu + 5 k kroków,
  • spacer ok. godziny z hakiem (5-5,5 km);

bez presji na ilość treningów w tygodniu, intensywność itd. Najważniejsze było dla mnie budowanie nawyku planowania aktywności fizycznej i znajdowania na to czas każdego dnia, niezależnie od okoliczności (miałam cały czas z tyłu głowy, że ja tego nie robię „do wesela”, „do wakacji” czy co tam ludzie jeszcze wymyślają, ale „na zawsze”. W kontekście całego mojego mam nadzieję długiego życia, nie będzie miało to _żadnego_ znaczenia, czy odchudzam się miesiąc/dwa/trzy krócej czy dłużej). Plan był orientacyjny i zakładał weryfikację postępów co 3-4 tygodnie i ewentualne poprawki. Zakładałam zgubienie 10 kg do Sylwestra i drugiego 10 kg do końca maja, a po drodze co najmniej 2 (a raczej trzy) diet breaki po 2-3 tygodnie każdy, żeby zapobiec negatywnym skutkom redukcji tak bardzo, jak się da.

Jak zbudować nawyk aktywności fizycznej?

Poprawki nie były potrzebne. Odnalazłam radochę w treningu siłowym, a plan zadziałał tak dobrze, że w trzy dni po Bożym Narodzeniu (!) waga pokazała 79 kg. No wstrzeliłam się idealnie. Następne trzy tygodnie spędziłam więc na diet breaku i wróciłam do redukcji, tylko po to, żeby miesiąc później skręcić kostkę 😉 Wyłączyło mnie to na trzy tygodnie z treningów, więc zrobiłam kolejną przerwę na wyższych kaloriach. Jak wróciłam na siłownię, to po tygodniu wszystko zamknęli, bo Sami Wiecie Co 😉 Do tego czasu jednak nawyk codziennej aktywności, w tym treningów siłowych 3 razy w tygodniu zdążył się tak zakorzenić, że stawałam na głowie, żeby rodzaj i intensywność treningów (zwłaszcza siłowych) dorównywał temu na siłowni. No i pociągnęłam tak przez całe trzy miesiące, do otwarcia siłowni w czerwcu. Ze względu na mniejsze ciężary dostępne w domu zwiększyłam liczbę powtórzeń, skupiłam się za radą Marteczki z Codziennie Fit na ćwiczeniach unilateralnych, i dodałam czwarty trening w tygodniu.

Czy mi się chciało? Nie, nie chciało mi się. Nienawidzę treningów w domu. Ale jedną z najważniejszych rzeczy, jakich nauczyłam się od Moniki jest to, żeby nie uzależniać wykonania treningu od tego, czy akurat mi się chce. Jakbym miała trenować tylko wtedy, kiedy mi się chce, to prawdopodobnie widzieliby mnie na siłowni dwa razy w roku. Ale dobra wiadomość jest taka, że jak już się zmuszę do wyjścia z domu, to potem idzie lekko, bo teraz uwielbiam trening siłowy i ciężko mnie z tej siłowni wyciągnąć!

Wspomniane Sami Wiecie Co spowolniło trochę moje efekty, ale w czerwcu zakończyłam drugi etap redukcji na 69 kg. W lipcu wjechały inne zobowiązania życiowe, więc po prostu przestawiłam się na tryb utrzymania, aż będę miała zasoby na dalszą redukcję. Wiecie, że tak można?! Można np. zauważyć, o kurde, nie mam czasu na aż tyle aktywności fizycznej i liczenie kalorii, więc wchodzę na zero kaloryczne, a redukcję będę kontynuować później! I nic się nie dzieje! Nie trzeba się biczować, że wychodziło a potem przestało wychodzić. Po prostu nie każdy moment jest dobry 🙂

Alex to przykład jak schudnąć 20 kg
w ramach motywacji na siłownię kupiłam sobie świetny komplet ubrań, w którym już wtedy, przy 86 kg, czułam się super. Dziś wyglądam w nim jeszcze lepiej 🙂

Jak wyznaczać cele w odchudzaniu – elastyczne podejście to złoto!

Piszę te słowa na początku października 2020. Jestem na przerwie od redukcji od lipca, po prostu stwierdziłam, że nacieszę się latem i spotkaniami ze znajomymi bez kombinowania, póki jest ciepło, a i cardio w gorącu nie wjeżdża tak dobrze. Teraz lato się skończyło i wkrótce wejdę znowu na redukcję, zostało mi około 7-10 kg, ale w sumie to nie wiem ile, bo nie pamiętam kiedy ostatnio tyle ważyłam i nie mam pojęcia, jak będę w danej wadze wyglądać. Te liczby są orientacyjne – zatrzymam się tam, gdzie będę miała ochotę. A po redukcji planuję masę, bo trening siłowy wchodzi ostatnio jak złoto 🙂 Oczywiście, że podoba mi się, że moja sylwetka wygląda teraz lepiej niż 20 kg temu, ale zapewniam was, że nie tylko spadek wagi mnie motywował do dalszej pracy. Poczucie bycia silniejszą, lepsza kondycja, lepsza sprawność umysłowa – no ci wszyscy fit ludzie nas nie oszukują, jak mówią, że tryb życia ma wpływ na samopoczucie. I mówi wam to osoba, która generalnie zawsze była (i jest) zadowolona z życia.

Czy warto kupić Korpetycje z odchudzania?

Mogę z czystym sumieniem powiedzieć, że Korepetycje z Odchudzania odmieniły moje życie. Korepetycje pozwoliły mi namierzyć największe problemy, które sabotowały moje wszystkie wcześniejsze próby zmiany stylu życia (bo to, że nigdy nie próbowałam żadnych durnych diet cud nie znaczy, że nie podejmowałam żadnych prób zmian), a potem znaleźć ich rozwiązania lub strategie radzenia sobie z nimi. Korepetycje uczą takich „technicznych” rzeczy, jak np. ile kalorii jeść, jakie produkty są zdrowsze a jakie mniej itd., ale moim zdaniem ich największą zaletą jest kompleksowe podejście do tematu, które nie daje tylko listy „dozwolone/zakazane”, ale przeprowadza cię przez cały proces zmiany, tłumacząc co masz zrobić, kiedy i po co. Dzięki temu na koniec kursu rozumiesz, co jest ważne w procesie odchudzania, a co jest pierdołą, która marnuje twoje zasoby umysłowe (ludzie, którzy promują pięć czy ile tam posiłków dziennie i kropka – patrzę na was).

Zapisz się na listę oczekujących na kolejną edycję kursu
– start sprzedaży 3 listopada

Korepetycje z odchudzania – z grupą wsparcia czy do samodzielnej realizacji?

Ale, drodzy państwo, jest jeszcze ważne pytanie: czy jest sens dopłacać do grupy wsparcia, gdzie są inne kursantki i sama Monika służy pomocą? No od razu widać, że nie jesteście w tej grupie, skoro w ogóle o to pytacie. Grupa KzO to moje absolutnie ulubione miejsce w Internecie. Jest tam tak przyjaźnie i pluszowo, jak nigdzie indziej. Z drugiej strony, merytoryczna opieka Moniki jest nie do przecenienia. Monika gwarantuje tę pomoc w trakcie kursu – i to na ten czas „kupujecie” jej opiekę – a potem zagląda do grupy raz na jakiś czas (gdyby jej pozwolić, to by tam siedziała cały czas i tylko się nami zajmowała, ale wtedy nie miałaby czasu na absolutnie nic innego, więc trzeba jej trochę pilnować ;)). Monika jest ekspertem jakich mało. Mówi o sobie „dietetyczka z zacięciem psychodietetycznym” i jest to absolutnie prawda – jej merytoryczne wsparcie nie ogranicza się tylko do tych „technicznych” rzeczy, ale też pomaga na poziomie psychologicznym, kiedy ty wiesz jedno, a twój wewnętrzny troll mówi drugie. Bo wiecie, to nie jest tak, że jak wszyscy wiemy, że żeby schudnąć trzeba „mniej jeść, więcej się ruszać”, to od razu wszyscy chudniemy. No jakoś się to nie dzieje. A tym, co łączy obszar „co wiem, że powinnam robić” i „co robię”, jest właśnie psychodietetyka.

Czy polecam Korepetycje z odchudzania?

Poleciłabym kurs KzO wszystkim kobietom, które mają dość durnych diet, słuchania niekompetentnych ludzi i podejścia, które daje rybę, a nie wędkę. Monika w KzO daje wędkę. Uczy, jak manewrować w świecie producentów mało wartościowej żywności, który chce, żebyśmy jedli to, co nam niekoniecznie służy, bo to się mu opłaca. Uczy, jak słuchać siebie i nie poddawać się presji otoczenia w różnych okolicznościach. Uczy, jak pogodzić zdrowy styl życia z życiem prawdziwym, w którym nie zawsze są idealne warunki do podejmowania optymalnych wyborów.

Odchudzanie jest trochę jak gra?

Odchudzanie jest trochę jak taka gra, której reguł bardzo długo nie znałam. Jak je poznałam, to chudnięcie (i utrzymanie) wydaje mi się naprawdę znacznie prostsze niż wcześniej. Oczywiście, że nie jest „łatwe”, ale jest proste. KzO wyjaśniły mi reguły gry i nauczyły, jakie wybory mogę podejmować, jakie są ich konsekwencje i oceniania na bieżąco, czy te konsekwencje są warte tych wyborów. Czasem są. Ale zwykle nie są.

A tak między nami dodam jeszcze, że zrozumienie, na czym polega ta „gra” w zdrowy styl życia, i zobaczenie, jak dobrą robotę robi Monika z edukowaniem w tej materii, jak zmienia życie osób, z którymi pracuje – zainspirowało mnie do tego stopnia, że sama kompletnie wsiąknęłam w temat dietetyki i zgłębiam go od kilku miesięcy na poziomie szkoleń i edukacji we własnym zakresie z podręczników. Tak jak już wspomniałam, nie jest żadną przesadą stwierdzenie, że Monika – i Korepetycje z Odchudzania – zmieniły moje życie na zawsze. I na lepsze.

Zapisz się na listę oczekujących na kolejną edycję kursu
– start sprzedaży 3 listopada