Jak ograniczyć/ przestać jeść słodycze i fast foody?

Nie będzie tu pieprzenia o silnej woli, motywacji, samozaparciu, koncentracji na celu i innych takich. Tym razem nie będę próbowała wywołać w Was poczucia winy, a podrzucę konkretne narzędzie, które pozwoli Wam ograniczyć jedzenie tego, co na diecie niepożądane, a jeśli będziecie chcieli to możecie dzięki temu nawet przestać jeść słodycze i fast foody.

Jak Ty to robisz?

Zupełnie niechcący sprawiłam, że spora część z Was (mam na myśli mailujące osoby, bo tylko o takich wiem) postrzega mnie jako człowieka o żelaznej silnej woli, skoncentrowanej na celu, nietolerującego żadnych kompromisów. Pewnie w dużej mierze stało się tak dlatego, że sama chciałabym być kimś takim, jednak mimo to na blogu nigdy nie udawałam. Kiedy w nocy naszła mnie ochota na Bic Maca po prostu Wam o tym napisałam (no dobra, było kilka takich wypadów, które przemilczałam), nie ukrywałam swojej miłości do słodyczy (stworzyłam nawet listę takich, za które dałabym się pokroić), a chyba każdy czytelnik bloga wie, jak kocham pizzę. Od początku założenia bloga (wiecie, że piszę do Was już 15 miesięcy?) zakładałam sobie, że będę totalnie autentyczna. Żadnego naciągania faktów, naginania rzeczywistości. A przecież Łukasz (grafik komputerowy) mógłby z powodzeniem zapewnić mi takie efekty, że szczęka by opadła. Tylko co z tego, skoro później nie mogłabym spojrzeć w oczy tym, którzy mnie znają i czytają bloga, a co gorsza nie mogłabym patrzeć na siebie samą – nie dość, że pączek to jeszcze kłamczucha! Tego byłoby za wiele.

Kochani, ja NIE WOLĘ koktajlu zamiast paczki piegusków tak, jak NIE WOLĘ kurczaka z warzywami zamiast pizzy. Nie wolę. Ale świadomie dokonuję takich wyborów, żeby nie mieć sobie nic do zarzucenia. Bo mało co wkurwia mnie bardziej niż niespełnianie obietnic danych samej sobie. A jednak nie muszę się denerwować kiedy sięgnę po tę pizzę, pancakes czy pieguski. Dlaczego?

Mój sposób na to, żeby skutecznie ograniczyć/ przestać jeść słodycze i fast foody

2014-05-31_foto28546_20-15

Zrób sobie listę. W kalendarzu. Pamiętniczku. Notatniku. Na swoim blogu. Napisz w Wordzie i przyklej na lodówce, jeśli jesteś wyjątkowo opornym przypadkiem.

Chodzi o listę rzeczy, których powinieneś unikać będąc na redukcji, a jednocześnie listę rzeczy, które na niej zjesz ;). Tworzymy listę produktów wyskokowych na najbliższy miesiąc. Takich, które nijak mają się do założeń zdrowej, zbilansowanej diety, ale takich, na które będziemy mieć ochotę, zjedzenie ich poprawi nam humor (a nawet jeśli nie to niezjedzenie ich na pewno by humor popsuło!), a może nawet uda nam się załapać na super efekty jakie może dać cheat meal na diecie (o oszukanym posiłku też już pisałam). Jeśli nie mówimy o patologicznej otyłości, stanach chorobowych, czy okresie przygotowań do zawodów a po prostu o „kilku kilogramach do zrzucenia” to na pewno żadna krzywda się nie stanie :). Jak taka przykładowa lista wygląda u mnie?

zdj

1.11.2014 – 1.12.2014

  1. Lody czekoladowe Grycan z bitą śmietaną
  2. Chipsy Lays Ostre Chilli
  3. Chipsy Lays karbowane paprykowe
  4. Pizza
  5. Obiad i deser w Chacie Walichnowskiej
  6. Drożdżowiec u Babci

Staram się przygotować jak najbardziej precyzyjną listę 6 produktów/dań, którymi będę zajadać się na przestrzeni miesiąca. Każdą zjedzoną rzecz – wykreślam! Szansa na zjedzenie jej w tym okresie przepada bezpowrotnie :). Tylko ode mnie zależy czy zjem je wszystkie w pierwszym tygodniu, w ostatnim czy regularnie co 5 dni. Zasada jest prosta:

  1. Tworzę listę 6 produktów wyskokowych na najbliższy miesiąc
  2. Wykreślam z niej każdą zjedzoną pozycję
  3. Wykreślonego nie jem ponownie!
  4. Jeśli jestem łakomczuchem i wszystko wykreślę w pierwszym tygodniu to przez kolejne trzy poszczę 😉

Na mnie ten sposób działa rewelacyjnie, ponoć na część z Was też (polecałam tę metodę wielu czytelnikom pytającym mnie jak skutecznie przestać jeść słodycze ;). Zdecydowałam się na 6 takich produktów, bo (zakładając utopijny stan, w którym się do tego stosuję) oznacza to przyjemność co 5 dni :), więc nie ma tragedii! Tym sposobem można zejść do jeszcze mniejszej ilości lub wręcz w drugą stronę – jeśli teraz jesz słodycze codziennie, to zrób listę 15 produktów (mogą się powtarzać) – w ten sposób zjesz ich połowę mniej niż dotychczas!

Jestem przekonana, że czytają mnie sami super ludzie (przez ten rok z haczykiem nie dorobiłam się nawet hejtera!). Super ludzie nie lubią robić z siebie idiotów, więc dotrzymują obietnic. Jestem pewna, że teraz dotrzymacie tych złożonych sobie! A z ciekawości… Co znajdzie się na Waszej liście i kto w ogóle zamierza skorzystać?:)