Nie jesteś gruby po rodzicach!

Tego brzucha nie odziedziczyłeś po mamie czy tacie. Co najwyżej odziedziczyłeś po nich nawyki żywieniowe. I (nie) przepraszam, jeśli po raz kolejny pozbędę kogoś wymówki.

Otyłość a genetyka

otyłość a genetyka

Czynniki genetyczne warunkują trzy rodzaje otyłości: jednogenową (niezwykle rzadką), związaną z zespołem (występuje 25 zdiagnozowanych zespołów metabolicznych związanych z otyłością, ale ich patogeneza-powstawanie  nadal nie zostało do końca poznane; są to choroby złożone, przy których otyłość to tylko jeden z objawów) i otyłość powszechną, czyli tą, która interesować powinna Was najbardziej. Otyłość powszechna ma wielogenowe podłoże – czyli znaczy to mniej więcej tyle, że nie istnieje jeden gen otyłości, który można by było obwiniać za oponę na brzuchu. A często Panie Domu i inne Claudie ochoczo przekazują tę plotkę. Otyłość powszechna jest wynikiem nie tylko obecności odpowiednich genów w DNA konkretnej osoby, ale oddziaływań geny-środowisko. A pod terminem środowisko rozumiemy tu nie tyle szerokość geograficzną, co styl życia. No wiecie, lajf stajl. Geny zwiększające ryzyko wystąpienia otyłości nabierają mocy tylko wtedy, gdy stworzymy im ku temu odpowiednie warunki – istnieje nawet angielski termin „obesogenic environment„, czyli środowisko sprzyjające wystąpieniu otyłości. Te zmiany w kodzie genetycznym nie są wynikiem mutacji – są to polimorfizmy, czyli drobne różnice między DNA konkretnych osób, które zmieniają funkcje białek (tym samym wpływając na całą fizjologię człowieka).

Zwolennicy teorii, zgodnie z którą otyłość w głównej mierze zależy od genów powołują się na badania na bliźniętach jednojajowych. Wszystkie badane pary bliźniąt jednojajowych (czyli takich o bardzo, bardzo podobnym kodzie genetycznym) podczas czteromiesięcznych badań w jednakowych warunkach narzuconych przez uczonych (+1000 kalorii względem dziennego zapotrzebowania) wykazały przyrost wagi, ale pośród bliźniąt był on jednakowy, a znacznie różnił się między poszczególnymi parami – jedni przytyli 5 kg, inni 15 kg. Świetnie. Szkoda tylko, że Ci ludzie w swoich artykułach nie wspominają, że badania przeprowadzono na dwunastu (12!) parach bliźniąt. Autorzy badań ewidentnie nie przyłożyli się do biostatystyki.

W głównej mierze po rodzicach dziedziczymy nawyki żywieniowe i styl życia i to one są odpowiedzialne za to jak wyglądamy. Różne źródła podają, że przy obojgu otyłych rodzicach ryzyko wystąpienia otyłości u dziecka kształtuje się na poziomie 70-80%, a przy jednym otyłym rodzicu jest to ryzyko na poziomie 40%, przy czym zdecydowanie większe jeśli otyła jest matka. Tylko pomyśl – czyiś rodzice, karmieni przez swoje babcie jedli dużo, często, tłusto i raczej bezmyślnie. Od zawsze. Sami odżywiali się tak samo, bo w końcu trafił swój na swego – w duecie jakoś tak sympatyczniej wpieprzać chipsy i popijać je piwkiem. No co, przecież ostre! Doczekali się potomka i przecież pierworodnemu nie będą odmawiać! Jemu tylko parówki smakują nic nie poradzisz. A jest grzeczny, dobrze się uczy no to do KFC z nim, niech ma. Grube dziecko, grubych rodziców wyrośnie na grubego człowieka, który będzie mógł mówić, że nie ma rady schudnąć, przecież u nas wszyscy tak wyglądają od pokoleń.

Od 13 roku życia jestem pod opieką ginekologów i endokrynologów. Od samego początku wiele rzeczy w układzie dokrewnym nie działało u mnie tak, jak powinno. Moi rodzice szukali pomocy w wielu miejscach i u wielu specjalistów. Więcej kraju zwiedziłam za sprawą poszukiwań kompetentnego lekarza niż podczas szkolnych wycieczek. W końcu trafiłam na profesora, krajowego konsultanta ds. ginekologii i położnictwa, który jakiś czas temu spędził trochę czasu z ziomkami w UK i gadali sobie o takich, jak ja. Pomógł. Od razu. 4 lata nie miałam ani jednego przejawu dawnych problemów. Ale pojawiły się migreny. I to nie takie oj, coś tam czuję, że mnie boli, chyba wezmę nurofen i się prześpię tylko raczej ojapierdolękurwamać, z którymi nie radziła sobie kroplówka, które (niepowstrzymane) uniemożliwiłyby mi zaliczenie semestru, których podłoża do dziś nie udało się określić, ale na szczęście udało je się stłumić. Kosztem odstawienia dotychczasowych leków. Po trzech miesiącach wyniki badań były gorsze niż kiedykolwiek, nadal jestem w trakcie ustalania nowego leczenia. Po co Wam o tym wszystkim piszę? Bo mój poziom hormonów (kortyzolu, estradiolu, T3) byłby dla mnie świetną wymówką na roztycie się. Mogłabym zacierać ręce i czekać aż kilogramy przyjdą – bo gdybym nie zaczęła się bardziej pilnować i więcej ćwiczyć własnie tak by się stało. I mogłabym oszukiwać Was, siebie i każdego, kto tylko chciałby mnie słuchać, że przecież zrobiła się ze mnie baryła, ale to dlatego, że jestem tak straszliwie chora! Zamiast czekać aż szalony poziom kortyzolu zafunduje mi oponkę na brzuchu i wzięłam się w garść. Nie tylko nie przytyłam, ale i schudłam.

grubychudy rtg

Przykro mi. Najprawdopodobniej za Twój rozmiar 46 nie odpowiadają grube kości, nie jesteś pękaty po babci, nie jesteś kuleczką po wujku Władku. Jesteś gruby, bo zaniedbałeś swoje zdrowie lub styl życia. Często zmieniając to drugie wpłyniesz na stan pierwszego – trzymam kciuki! Możesz sobie zapamiętać jeszcze jedno – jak ktoś nie chce to szuka powodów, a kiedy chce – szuka sposobów. Mogłeś odziedziczyć skłonność do tycia. Ale dwudziestu nadprogramowych kilogramów już nie. Zapewne będziesz musiał włożyć więcej trudu w pozbycie się ich niż większość ludzi, ale nie jest to niemożliwe. Nie przejmuj się, że zajmie Ci to dużo czasu. Czas ma to do siebie, że i tak upłynie.

Wpis Otyłość a genetyka opieram na wynikach prezentowanych w poniższych artykułach:

  1. Rola genów w powstawaniu otyłości. Współczesne poglądy, patogeneza, aspekty kliniczne. Błażej Męczekalski, Adam Czyżyk, Alina Warenik-Szymankiewicz
  1. Obesity and the Regulation Reviewof Energy Balance. Bruce M. Spiegelman and Jeffrey S. Flier

Właścicielem zdjęcia tytułowego jest Fakt.pl