Czy istnieją triki i produkty, które NAPRAWDĘ przyspieszają odchudzanie? Tak, ale…

przyspieszyc odchudzanie dietetyk

Szok i niedowierzanie! Najpierw przez 4 lata opowiadam, że odchudzanie to żadne tam cuda na kiju. Że odchudzanie nie polega na testowaniu coraz to nowych i coraz dziwniejszych złotych metod rozwiązujących problemy nadmiernego apetytu, słodyczowych zachcianek i sytuacji politycznej w Korei Północnej.

A teraz chcę gadać o trikach, które pomogą schudnąć?

Z pełnym przekonaniem – bazującym na licznych badaniach naukowych (czasami na szczurkach, czasami na komórkach, a czasami na żywym człowieku) – polecę Wam kilka sztuczek, które mogą przyspieszyć odchudzanie. Pod jednym warunkiem. Muszą być stosowane jako dodatek do innych, bazowych działań, a nie ich substytut.

Produkty, które przyspieszą odchudzanie

Żeby zobaczyć efekt działania tych produktów, musisz zadbać o to, by były obecne w Twojej codziennej diecie. Wypicie 1 herbatki z morwy białej raz w miesiącu nie sprawi, że obniżysz apetyt na słodycze, ale już picie jej regularnie, każdego dnia przez dłuższy okres, może przynieść pożądane rezultaty.

Naturalne diuretyki, które pomogą pozbyć się nadmiaru wody (uwaga: naprawdę działają, można się zdziwić 😉 )

  • pokrzywa (napar z liści lub wyciąg z korzenia pokrzywy – dostępny w niektórych sklepach zielarskich) (źródło: 1 , 2, 3, 4)
  • zielona herbata (źródło: 1)
  • mniszek lekarski
  • skrzyp polny (źródło: 1)

Produkty zmniejszające apetyt, regulujące poziom cukru we krwi, ułatwiające zerwanie z uzależnieniem od słodyczy

  • błonnik z owoców, warzyw, produktów z pełnego ziarna
  • morwa biała np. w formie naparu z suszu lub drobno mielonych suszonych liści, dodawanych do potraw (skuteczność potwierdzają m.in. te artykuły: 1, 2, 3, 4, 5, 6, o bogactwie dowodów w tradycyjnej medycynie chińskiej nie wspominając)
  • miłorząb japoński
  • chrom zawarty w drożdżach, gruboziarnistych kaszach, płatkach pełnoziarnistych, pełnoziarnistym pieczywie, brokułach i kiełkach (to badanie i kilka innych donoszą, że nie odnotowano niższej masy ciała u osób suplementujących chrom, ale sposób w jaki wpływa na transport glukozy nadal pozwala na optymistyczne nastawienie do tego składnika)
  • cynamon (źródło 1, 2,)

Naturalne spalacze tłuszczu

  • kapsaicyna zawarta w pieprzu cayenne, ostrych paprykach (1, 2) oraz w korzeniu imbiru (imbir warto wprowadzić do codziennej diety z wielu innych powodów)
  • zielona herbata w postaci naparu z wysokiej jakości liści (źródła: 1, 2, 3, 4)
  • kofeina (1)

Czy to działa? To zależy.

Niektóre z wymienionych substancji czy składników są dokładnie przebadane i ich pozytywny wpływ na utrzymywanie niskiej masy ciała (lub wręcz spadek wagi) zostały wielokrotnie wykazane – i nie jest to efekt towarzyszący innym zmianom stylu życia. Należą do nich m.in. zielona herbata, morwa biała, błonnik. Niektóre działają poprzez regulację poziomu cukru we krwi (zmniejszając apetyt), inne nasilają lipolizę (proces rozpadu tkanki tłuszczowej) a kolejne podwyższają termogenezę (wydatek energetyczny ponoszony w trakcie trawienia).

Wiele z nich nadal nie ma udowodnionego działania, a sporo osób dałoby sobie rękę uciąć w imię przekonania, że „TO DZIAŁA – odkąd zaczełąm pić wodę z cytryną co rano czuję się dużo lżej, dużo lepiej i przeszłam detox!”. Podczas gdy nic takiego się nie dzieje od picia kilkudziesięciu kropel soku z cytryny niezależnie od tego w jakiej porze dnia jest spożywana. To świetny nawyk, bo pozwala zacząć dzień od czynności kojarzonej z innymi zdrowymi nawykami, co zwiększa szansę lepszych wyborów żywieniowych w ciągu dnia. Ba! Jakby nie było, to dodatkowe 250 ml płynów w całodniowym bilansie. To naprawdę może poprawić samopoczucie. I nie ma to nic wspólnego z magiczną, detoksykującą mocą cytryny. 

Jednak…

Nie bez powodu część ludzi nadal korzysta z homeopatii i nie przeszkadza im fakt, że ilość substancji aktywnej w tych preparatach jest porównywalna ze szklanką wody mineralnej dodanej do Jeziora Śniardwy. W składzie wyrobów homeopatycznych nie ma nic, co w realny sposób mogłoby się przyczynić do poprawy stanu zdrowia. A jednak – w wielu przypadkach – „terapia” homeopatią jest skuteczna. Być może jest tak, jak głosi ta kontrowersyjna strona a może niektórzy naprawdę odczuwają pozytywne skutki nieskutecznej terapii. Tłumaczyłby to efekt placebo.

Efekt placebo – widoczny u pacjenta efekt terapeutyczny po podaniu leku obojętnego lub dokonaniu interwencji obojętnej (tzw. placebo), związany z subiektywnym postrzeganiem objawów przez pacjenta lub jego lekarza.”

Najprawdopodobniej właśnie ten mechanizm tłumaczy genezę komentarzy osób przekonujących innych że „nauka nauką, ale U MNIE DZIAŁA”. Przekonanie, że coś faktycznie może pomóc sprawia, że nasz stan zaczyna się poprawiać. Mówcy motywacyjni nazywają to siłą przekonania, coachowie pozytywną afirmacją, a z perspektywy ateistów jest tym modlitwa.

Nie zrozumcie mnie źle – nie zamierzam powielać głupot wypisywanych (niestety) w książkach, że depresję da się wyleczyć silną wolą, a na raka lepsza od chemioterapii jest wiara, że będzie dobrze.

Ale doza optymizmu ma znacznie większe szanse pomóc, niż zaszkodzić.

Nie licz na to, że sprzedam Ci sekret, który sam z siebie zmieni Twoje życie.

Całą robotę musisz wykonać Ty. Nikt nie zrobi tego za Ciebie. Tłuszczu nie spali sąsiadka, ud nie odmieni wklepywanie w nie balsamu, a spodnie o sześć rozmiarów może zmniejszyć co najwyżej krawcowa, nie bańka chińska.

Zrobi to za to dieta dostosowana do Twoich potrzeb, możliwości, oczekiwań i upodobań.
Pomoże plan treningowy dopasowany do Twojej kondycji i grafiku.
Ułatwią to zdrowsze wybory na co dzień.
Efekty utrzyma konsekwencja, systematyczność.

Od picia szklanki spiruliny nie staniesz się uduchowionym joginem, który medytując na własnym łóżku potrafi przenieść się na szczyty gór okalających Tybet.

Po pierwsze – wcale nie musisz dążyć do perfekcyjnego, niedoścignionego fit ideału.

Po drugie – efekty, które osiągniesz są wypadkową wszystkich Twoich działań związanych ze stylem życia.

Dużo bardziej opłaca się żyć zdrowo na „80%” przez 4 tygodnie, niż na „100%” przez 5 dni (bo gdy przyjdzie weekend rzucisz wszystko w cholerę, a przez kolejne trzy tygodnie zamiast jarmużem będziesz karmić się głównie wyrzutami sumienia).

Zamiast ciągle szukać nowych i potencjalnie skuteczniejszych metod, wypróbuj te, których skuteczność jest potwierdzona od lat. Unikanie prostych rozwiązań to trochę tak, jakby wybrać przejazd dziurawą drogą gminną, zamiast wygodną drogą szybkiego ruchu.

Zamiast tego, po prostu zacznij. Może nieidealnie, ale po swojemu. W sposób, który TOBIE odpowiada w TYM momencie. Nie „może się przyzwyczaisz za osiem lat” – zacznij od rzeczy, które nie przerosną Cię po pierwszej próbie. Reszta przyjdzie z czasem.  Bez presji, bez nadmiernych oczekiwań, bez prób przechytrzenia systemu, organizmu i… Siebie. Zastanów się, co jesteś w stanie zrobić, co najbardziej chciałbyś zmienić, a jeśli coś sobie zamierzasz, pamiętaj, by dać coś w zamian.

To jedyna metoda, by zobaczyć efekty działań i cieszyć się nimi na długo!