Cienka granica między redukcją a głodówką

Ciężko zrobić na mnie wrażenie, zaskoczyć, wprawić w zakłopotanie. Czasami opadają mi ręce, wołam gdzieś w przestrzeń “Widzisz, a nie grzmisz?!”. Ale sytuacji, w których brakuje mi słów jest relatywnie mało. Może stoją za tym Rowling, Musierowicz i Siesicka, dzięki którym w dzieciństwie pochłonęłam dziesiątki tysięcy stron zadrukowanych drobnym maczkiem, a może to wina wrodzonego przekonania, że milczenie wcale nie jest złotem. Dziś poruszę temat, do którego długo nie umiałam się odnieść.

Bo co odpisać dziewczynie pytającej czy jeśli zwiększy dzienną ilość spożywanych kalorii z 550 do 600 to nie przytyje i czy może łykać tran, skoro to w głównej mierze tłuszcz?

*zdjęcie tytułowe zapożyczyłam z kampanii przeciwko anoreksji “You’re not a sketch”

Skąd wzięło się to cholerstwo?

Kolorowa prasa, Internet, telewizja. Te źródła obwiniam najbardziej. Można powiedzieć, że każdy ma swój rozum i powinien analizować informacje, do których dociera w mediach, ale jeśli np. taka Pani Krysia obserwuje profil Ewy Chodakowskiej i jest jej fanką, a później widzi uśmiechającą się Panią Ewę na okładce Shape to myśli sobie “Kupię, lubię Ewunię to musi być fajna gazetka”. I czyta. Na fali pozytywnych emocji wywołanych lubianą buzią na okładce, chłonie każdy artykuł słowo po słowie, biorąc nowe treści za pewnik. Ewunia jest dla niej gwarancją jakości i wiarygodności. Powiem więcej. Nasza Pani Krysia nie robi nic złego. Kupuje gazetę, w której wypowiadają się EKSPERCI, podpisy pod artykułami poprzedzone są tytułami naukowymi, więc im ufa. Nie musi się znać na żywieniu czy sporcie. Pani Krysia pracuje na poczcie i nigdy w życiu nie miała nic wspólnego z zasadami zdrowego odżywiania. Nie jest do tego zobowiązana. W przeciwieństwie do osób, które tworzą takie treści.

Przenieśmy się teraz na płaszczyznę internetową. Bloga może założyć każdy. Autor może zmyślić swoją tożsamość, wykształcenie. To, co prezentuje może mieć w zasadzie niewiele wspólnego z rzeczywistością. Wiele osób trafi na jego bloga z Google w poszukiwaniu wiedzy. Najbardziej zagrożone są osoby początkujące, które nie mają wiedzy pozwalającej im na ocenienie, że mają do czynienia z konowałem, a nie twórcą godnym zaufania. Przekonani, że korzystają z porad eksperta, ślepo za nimi podążają. I ponownie – uważam, że nie mogę ich za to obwiniać. Mechanik samochodowy nie musi znać się na żywieniu, a dyrektorka oddziału przedszkolnego nie musi mieć pojęcia o treningu. Fakt, oboje wiele tracą zaczynając szukać informacji w mało wiarygodnych źródłach, ale nie może być to powodem do potępiania ich.

Winni są twórcy, którzy nie biorą odpowiedzialności za swoje słowa.

Dieta 1000 kalorii! Dieta 1200 kalorii! Dieta low fat! Dieta low carb! Wyjątkowa dieta dla wyjątkowej kobiety – specjalnie dla Ciebie!

Ile razy widzieliście podobne nagłówki?

Na pewno zainteresuje Cię również ten post:
Dieta 1200 kalorii – jakim cudem daliśmy sobie wmówić, że to ma sens?”

Obnażone kłamstwo numer jeden: uniwersalna dieta idealna nie istnieje.

instagram

Zacznijmy od tego, że wspólną cechą wszystkich diet odchudzających jest utrzymywanie ujemnego bilansu kalorycznego (to, jak bardzo jest ujemny, zależy od założeń konkretnej diety). Inne zapotrzebowanie kaloryczne będzie mieć kobieta pracująca w rzeźni, która nawet po dwunastogodzinnej zmianie znajduje czas na trening siłowy, a inne sekretarka, której ulubionym sportem jest ten oglądany w telewizji. Nie ma racji np. jedna z blogerek, która w (przytoczonej na powyższym zdjęciu) dyskusji na swoim Instagramie stwierdza, że dieta 1800 kalorii może i jest OK, ale nie na redukcję wagi.

Ten sam jadłospis może być dla jednej osoby dietą na redukcję, a dla innej na masę! Wszystko to zależy od tego, jakie jest zapotrzebowanie kaloryczne konkretnego człowieka, uwzględniająca podstawową przemianę materii (ilość kalorii potrzebnych do utrzymania podstawowych funkcji życiowych człowieka w stanie absolutnego spokoju, spoczynku, wyspanego, przez 12 h przed badaniem nie jadł nic, a przez 3 dni poprzedzające badanie ppm spożywał ograniczone ilości białka) i aktywność fizyczną – zarówno tryb pracy, uprawiane sporty, codzienne zajęcia w trakcie normalnego dnia.

Maksymalnie upraszczając: będziesz spożywał mniej kalorii niż potrzebujesz – schudniesz, a gdy więcej – przytyjesz (oczywiście zarówno nadmiar kalorii jak i ich deficyt ma swoje maksymalne wartości, których nie powinno się przekraczać!).

Teraz wiecie już, że wszystkie te teksty o uniwersalnej diecie dla każdego można – pozwolę sobie obrazowo – o kant dupy potłuc.

Polub Fanpage, by dostawać codzienną dawkę zdrowego rozsądku w temacie odchudzania

 

 

 

Podstawowa przemiana materii a dieta redukcyjna

Przy podanych wymiarach prezentuję się dokładnie tak. Ponoć wyglądam na mniej kilogramów, więc traktujcie to jako kolejne potwierdzenie tego, że waga nie jest idealnym wyznacznikiem postepów!
Przy podanych wymiarach prezentuję się dokładnie tak. Ponoć wyglądam na mniej kilogramów, więc traktujcie to jako kolejne potwierdzenie tego, że waga nie jest idealnym wyznacznikiem postepów!

A co z dietami o drastycznie niskim poziomie kalorii? Wróćmy na chwilę do podstawowej przemiany materii. Posłużmy się moim przykładem.

Wzór PPM dla kobiet:          665,1 + 9,567xM + 1,85xW – 4,68xL =?

gdzie:

M- masa ciała [kg] – w moim przypadku 67 kg

W-wzrost [cm] – 172 cm

L-wiek [lata] – 23 (to już dwadzieścia trzy?!)

Moja podstawowa przemiana materii wynosi 1516 kalorii.

Aktualizacja: Łukasz przygotował prosty kalkulator PPM (PPMkobiet_drlifestyle), który policzy wszystko za Was, wystarczy, że wpiszecie swoją wagę, wzrost i wiek.

Tysiąca pięciuset szesnatu kalorii potrzebuję do tego, żeby przeżyć bez strat w jakości podstawowych funkcji fizjologicznych mojego organizmu. Żeby przeżyć i utrzymać się na nogach, zachowując trzeźwość umysłu. A ktoś śmie wciskać mi kit, że powinnam z przyjemnością zajadać się liściem sałaty i cieszyć się, że dieta zakłada aż 1200 kalorii a nie 1000?

Skutki drastycznej redukcji (długotrwałej głodówki)

Nie wiem czy terapia szokowa na kogoś działa (sądząc o skuteczności komunikatów na paczkach papierosów o tym, że palenie zabija, raczej nie), ale pociągnę ten temat. Powiem Wam teraz, co dzieje się w waszym ciele, jeśli serwujecie mu taką szkołę przetrwania (szczególnie przez dłuższy okres).

  • Wasz metabolizm zwalnia. To taki truizm, który również często można spotkać w kolorowych czasopismach, zaraz obok wycieńczających diet głodówkowych (przepraszam, redukcyjnych). Wiecie co to znaczy w praktyce? Np. spadek ciśnienia tętniczego krwi i spowolnienie pracy serca. To z kolei utrudnia prawidłowe odżywienie i dotlenieni komórek, szczególnie cierpią na tym neurony. Zaczynacie myśleć wolniej, jesteście ospali, nie macie na nic siły, ani ochoty. Sprawę potęguje fakt, że zmniejsza się częstość oddechu, by oddechowo wyrównać pH krwi, która wskutek długotrwałej głodówki nabiera odczynu wyraźnie zasadowego.
  • Narażacie się na spadek odporności. Nie dostarczacie wystarczających ilości białek, tłuszczu, witamin i minerałów, więc układowi immunologicznemu brakuje budulca do produkcji nowych przeciwciał, które mogłyby chronić Was przed intruzami.
  • Głupiejecie. Kiedy nie dostarczacie organizmowi wystarczających ilości energii to zaczyna on szukać jej źródła wszędzie. W dużym stopniu zamiast oponki na brzuchu będzie wybierał do tego celu mięśnie (potrzebują dużych nakładów energii, trzeba się ich pozbyć!). Spalając własne zasoby białka, będzie próbował uzupełnić niedobory energii. Przez zbyt małą ilość węgli, zostanie zaburzona biochemia metabolizmu tłuszczów i wskutek ich trawienia powstaną duże ilości ciał ketonowych. Te ostatnie sprzyjają zakwaszeniu organizmu, ale na nasze nieszczęście pobudzają też ośrodek sytości. Nie jesz, a czujesz się najedzony! Ale super! Co prawda przy okazji długotrwale utrzymujący się wysoki poziom ciał ketonowych niszczy układ nerwowy (a niestety nie możesz zgłosić się do apetki po magiczną tableteczkę, która pomoże Ci odzyskać stracone neurony). Spada koncentracja, pamięć się pogarsza. Im dłużej trwa głodówka, tym bardziej opłakane są jej skutki.
  • Organizm się wychładza. Nie ma z czego palić w piecu, trzeba zacisnąć pasa i oszczędzić na opale! Siedzisz w ciepłym pomieszczeniu, a i tak masz chłodne stopy i ręce. Spokojnie, za jakiś czas poziom chłodu wyrówna się i będziesz marznąć kompleksowo, w całości.
  • (Doryczy Pań). Zrobi pobojowisko z Twoim układem hormonalnym. Osłabi tarczycę. Za mało dostarczanych kalorii ograniczy konwersję T4 do T3, zresztą nie tylko niska podaż kalorii. Skoro trawienie pokarmów drastycznie zwolni, to będzie tylko gorzej, gdyż większość konwersji T4 do T3 zachodzi właśnie w wątrobie i jelitach. Zaburzy pracę przysadki (takiego maciupeńkiego gruczołu siedzącego w siodle tureckim, który jestem centrum dowodzenia układu hormonalnego). Po czasie nie będziesz mieć miesiączki, nie tylko przez zmienioną pracę przysadki, ale przez niedostateczną ilość cholesterolu – prekursora hormonów płciowych.
  • Dietą niskokaloryczna nie będzie w stanie pokryć zapotrzebowania na witaminy i składniki mineralne. Objawy mogą być łagodne, ale też skrajnie wyniszczające. A skoro masz rozmach i zamierzasz nie dostarczać więcej niż jednego z mikroelementów to daję sobie uciąć moje coraz ładniejsze nogi, że będziesz miał do czynienia z tymi tragiczniejszymi w skutkach. Osłabiona krzepliwość krwi, bezsenność, spadek libido, osłabienie wzroku, spadek gęstości kości, wypadanie włosów, drętwienie kończyn, stany zapalne dziąseł, depresja, siwienie włosów, stany lękowe, łuszczenie się skóry, łojotok, biegunki… Mam wymieniać dalej?

Dieta redukcyjna to groźny przeciwnik, bo na początku niszczy nas niezauważona. Ośrodek sytości jest pobudzony m.in. ciałami ketonowymi, a my jesteśmy zwodzeni błyskawicznymi rezultatami. To skutecznie ułatwia ignorowanie pierwszych symptomów – chronicznego zmęczenia, wyziębienia, zmęczenia, problemami z włosami czy paznokciami, stale nawracających infekcji. Często, gdy już przyznamy się przed sobą, że mamy problem jest za późno na uniknięcie nieodwracalnych skutków drastycznej diety redukcyjnej.

Proszę Was, błagam i zaklinam! Nie jesteście w przypadkowym miejscu w Internecie, za każde swoje słowo biorę odpowiedzialność, w razie pomyłek umiem posypać głowę popiołem. Wiem, że jesteście rozsądnymi czytelnikami, bo nie raz i nie dwa wymieniałam się z Wami opinią w komentarzach, mailujemy ze sobą, spotykamy się. Ale czasami trafiają tu przypadkowe osoby, które wcześniej nie miały dużo szczęścia i zwiedzione obietnicą szybkich efektów, zapędziły się w kozi róg. Jeśli ktoś z Waszych znajomych wiecznie się odchudza, katuje drastycznymi dietami redukcyjnymi, podrzućcie mu ten tekst. A sami miejcie się na baczności.

Ja też kiedyś myślałam, że lepiej na miesiąc zagryźć zęby, skatować się ćwiczeniami i dietą, ale mieć efekty, na które w innym trybie trzeba by pracować kilkadziesiąt tygodni. Dziś, gdy dostałam komentarz, że moje efekty (tej metamorfozy) nie powalają, mogłabym wrócić do podejścia sprzed kilku lat. Na szczęście dziś od powalania efektami ważniejsze jest dla mnie to, jak wyglądała droga, która mnie do nich doprowadziła. Przez znaczną większość tego czasu byłam zadowolona, miałam dobre relacje z jedzeniem, trenowałam z przyjemnością, dobrze się czułam, miałam siłę i energię nie tylko do ćwiczeń, ale po prostu do życia.

W przyrodzie wszystko dąży do równowagi (w przypadku organizmu mówi się konkretnie o homeostazie). Jeśli raz ją zaburzymy, ciężko będzie wrócić na dobre tory. Niektóre ze skutków, mogą się okazać nieodwracalne. Wiem, żyjemy w czasach, które nie sprzyjają cierpliwości. Od zakupu nowej rzeczy dzieli nas jedno kliknięcie, zamiast spotkania w mieście oddalonym o kilkaset kilometrów możemy od razu zobaczyć się na skype, a do przygotowania posiłku potrzebujemy 3 minut pracy (pracy mikrofali, oczywiście). Niestety – choć medycyna nieustannie nad tym pracuje – nie istnieją sposoby na szybkie przywrócenie zniszczonego zdrowia. Powiem więcej – często nie istnieją nawet czasochłonne sposoby.

Zostaw komentarz

    1. Monika Gabas

      Pamiętaj proszę, że mówimy tu o kaloriach, które potrzebne są dokładnie do leżenia i nic nie robienia. Nawet nie do trawienia normalnych ilości pokarmów ;). Żeby poznać całkowitą przemianę materii trzeba użyć dodatkowego mnożnika, jednym z najprostszych podziałów jest np. ten z wikipedii http://pl.wikipedia.org/wiki/Ca%C5%82kowita_przemiana_materii

      A dla pewności możesz mi tu podać swój wiek, wagę i wzrost, przelicze i ja – co dwie głowy to nie jedna;)

      1. czytelniczka

        163 cm, waga 51,5 kg i również 23 lata (też mnie to dziwi, że to już 😉

        1. Monika Gabas

          Mam dla Ciebie dobre informacje i 300 kalorii gratis do ppm :). Wyszło mi 1351,16 – może przypadkiem podstawiłaś wartości w odwrotne miejsca, też mi się czasami zdarza 🙂

          1. czytelniczka

            ooo, jak miło, więc biegnę do lodówki, żeby je jak najszybciej nadrobić (żartuuuję- już za późno), pewnie gdzieś musiałam się pomylić, licząc tym niewygodnym kalkulatorem z komputerka 😉
            dobrej nocy ! 😉

  1. Meg

    Przyszłam tu tylko, żeby powiedzieć, że bardzo mi przykro, że ktoś Ci powiedział, że nie ma efektu WOW i że Ci współczuję takiego zakamuflowanego hejtu w newralgicznym punkcie. 🙁

    1. Monika Gabas

      Na szczęście rozumiem, że każdemu podoba się i imponuje co innego, ale fakt to nie jest jeden z tych komentarzy, po których robi się miło i cieplej na sercu ;). Dzięki! :*

  2. slowemprzezswiat

    Wyszło mi 1405 i to by się zgadzało, bo tyle mniej więcej kalorii spożywam, gdy nie ćwiczę, i czuję się ok. Niedawno wlasnie podliczyłam i się za głowę złapałam, że jak to możliwe, że ja jeszcze funkcjonuję. Teraz rozumiem.

    1. Monika Gabas

      Ilość spożywanych kalorii na podstawie obliczonej ppm to jest takie absolutne minimum minimum, bo przecież w życiu robimy coś więcej niż tylko leżymy i staramy się zachować stabilną akcję serca. To i tak już bardzo hardkorowa opcja 🙂

  3. sewilka

    Gdyby istniala idealna dieta uniwersalna dla wszystykch dietetycy nie mieli by co robic…. Jedzac te 1000-1200 kalorii nawet bez tego malego ktory padl wlasdnie obok, pewno slanialabym sie na nogach….teraz mozna powiedziec ze robi doktorat z diety matki karmiacej….to dopierow wyzwanie…. Kazde zrodlo podaje co innego….od jedz wszystko az ponograniczenia do gotowaego kurczaka i duszonej marchewki…. Kazdemu co innego sluzy… A tak puki co szukam zrodel wapnia bo niestety nabial jest na cenzurowanym….
    Ps.

    Wybacz brak pl czcionki.pisze jedna reka na tablecie i nie wiem jak tu takowa uruchomic…

    1. Monika Gabas

      Voila, roślinne źródła białka specjalnie dla Ciebie :)(w 100g produktu)
      SUROWE ZIARNA MAKU1266 mg
      SUROWE ZIARNA SEZAMU NIEŁUSKANEGO1160 mg
      MIGDAŁY 273 mg
      AMARANTUS 248 mg
      SOJA (suche nasiona)239 mg
      FIGI SUSZONE 203 mg
      QUINOA 200 mg
      NATKA PIETRUSZKI 193 mg
      ORZECHY LASKOWE 186 mg
      FASOLA BIAŁA (suche nasiona)163 mg
      JARMUŻ 157 mg
      MORELE SUSZONE 139 mg
      PISTACJE 135 mg
      NASIONA SŁONECZNIKA 131 mg
      OTRĘBY PSZENNE 119 mg
      SZCZYPIOREK 97 mg
      ORZECHY WŁOSKIE87 mg

      1. sewilka

        O nie podejrzewalabym natki pietruszki:)ostatnio do salaty i porannej jaglanki dodaje uprazone pestki dyni i slonecznika ale nie pomyslalam ze uzupelniam tez bialko:) amarantus quinia i jarmuz to dla mnie egzotyka puki co…ale paczka z amarantusem ekspandowanym juz do mnie zmierza wiec wkrotce poznam ti cudo;)

    1. Monika Gabas

      Przytoczę definicję, żebyś sama mogła ocenić czy mam rację, odradzając nie przekraczanie granicy ppm na diecie redukcyjnej:
      “Przemiana materii podstawowa, PPM, to najmniejsza wielkość przemiany materii, jaka zachodzi w organizmie człowieka będącego na czczo przez 12 godzin w całkowitym spokoju psychicznymi i fizycznym, po półgodzinnym odpoczynku w pozycji leżącej, w normalnych warunkach klimatycznych. Podstawowa przemiana materii to ilość energii niezbędna do utrzymania takich procesów życiowych jak: utrzymanie temperatury ciała, aktywności mózgu, wątroby, serca, nerek, mięśni, pracy jelit, krążenia krwi i limfy itp.”

      A przecież w ciągu dnia robimy coś innego niż tylko leżymy i koncentrujemy się na poprawnym krążeniu limfy. Najprawdopodobniej nie wyrządzisz sobie nieodwracalnej krzywdy przyswajając mniej kalorii niż wymaga tego Twoja ppm przez np. tydzień czy dwa, ale długotrwale stosowana dieta poniżej tego poziomu na pewno odbije się na stanie Twojego zdrowia i/lub chęci/siły do życia.

      1. Anita Piątek

        No to mnie zmartwiłaś 🙁 Wyszło mi ok. 1800, a przyswajam obecnie jakieś 1500… czyli jak rozumiem na redukcji powinnam podnieść kaloryczność do tych 1800?

        1. Monika Gabas

          Mam nadzieję, że dobrze obliczyłaś (wcześniej już zdarzył się błąd w obliczeniach, ale wynik wychodził zawyżony). Tak, poziom kalorii spożywanych na poziomie ppm na pewno będzie odpowiedni na redukcję, bo całkowita przemiana materii nawet przy pracy biurowej i siedzącym trybie życia to ppm pomnożona jeszcze przez 1,4. Są przypadki skrajnej otyłości, okresowych głodówek itd na których stosuje się radykalnie niskie deficyty kaloryczne, ale takie rzeczy to tylko pod okiem dietetyka i lekarza. I na pewno nie jest to konieczne jeśli mamy pare/paręnaście kilogramów do zrzucenia i chcemy chudnąć w rozsądnym, bezpiecznym tempie 0,5-1 kg/tydzień.

          1. Anita Piątek

            Bardzo Ci dziękuję! Postaram się w takim razie podnieść kaloryczność 🙂 Właśnie dlatego uwielbiam Twojego bloga – otwierasz oczy 🙂

          2. Wiktoria

            Hej Monia. Jestem trochę zaniepokojona, bo byłam u dietetyka i przepisał mi dietę na 2 tygodnie 1400 kcal i na kolejne 2 tygodnie 1300 kcal.
            Mam 27 lat, ważę 63 kg, wzrost 165 cm. Wyliczyłam, że moje PPM to 1437 (!!) a CPM to 2012 kcal. Czyli dieta redukcyjna to powinno być 1600 – 1500 kcal. Powiedz proszę, czy jak będę stosowała dietę od dietetyka to nie zrobię sobie krzywdy? W końcu to poniżej PPM!

  4. Świeczek

    A jaka jest Twoja opinia na temat czasowych detoksów, tygodniowych lub kilkotygodniowych, na przykład diety owocowo-warzywnej? Zdarza się, że polecają ją lekarze.

    1. Monika Gabas

      Jestem za, ale nie przedłużałabym ich w nieskończoność. Moim zdaniem tydzień jest w zupełności wystarczający, szczególnie jeśli dodamy do tego jakąś suplementację dla wątroby (np. Hepatil detox). Na późniejszych etapach można zrezygnowac np. z mięsa, ale dodałabym już kasze, nabiał, źródło tłuszczów wielonienasyconych. Nie wyobrażam sobie funkcjonować na pełnych obrotach jadąc na warzywach i owocach przez dłuższy czas :).

      Temat detoksu zamierzam poruszyć w oddzielnych wpisach, bo to też temat, w którego kontekście często pojawiają się głodówki.

      1. olo

        o, superowo, w takim razie czekam z niecierpliwością na wpis o detoksach! myślisz, że znajdziesz czas na ewentualne rozpisanie diety składającej się jedynie z warzyw i owoców? bo ja jako kulinarna noga mogę mieć z tym problem :<

        1. Monika Gabas

          Niestety w najbliższej przyszłości na pewno nie, a taka dieta wbrew pozorom jest skomplikowana i trzeba się do niej stosować bardzo dokładnie, bo np. zamienisz banany na mandarynki i masz murowany gwałtowny spadek ciśnienia.

          Będę miała to na uwadze, ale nie chcę obiecywać konkretnych terminów – niestety przy takim grafiku nie mogę, choćbym chciała.

      2. Świeczek

        To byłoby fajnie, gdybyś napisała też o stricte diecie owocowo-warzywnej (czyli diecie dr Dąbrowskiej). Nie mam pojęcia, co się dzieje w organizmie (dlatego uwagi o wątrobie są bardzo cenne, może wręcz osobny post o tym?), ale wiem (z wielu przykładów), że można czuć się świetnie i kwitnąco przez te kilka tygodni.

  5. Ewka

    Przede wszystkim super, że popełniłaś ten wpis – w końcu rozumiem o co chodzi z PPM. Mam jednak pytanie – ponieważ współczynnik k przy danym trybie życia to wg. wikipedii są pewne widełki – czy powinnam przy obliczeniu wziąć pod uwagę współczynnik najniższy czy najwyższy (a może coś pomiędzy)? Od czego to zależy?

    1. Monika Gabas

      Ten współczynnik k to parametr, który określa jak bardzo intensywne jest nasze życie w stosunku do osoby leżącej i dbającej tylko o to by, jej jelita działały prawidłowo – jak to jest w przypadku ppm. Im wyższy mnożnik K tym bardziej intensywny tryb życia mamy na myśli – bo wraz z nim, wzrastać będzie całkowita przemiana materii. Teraz bardziej obrazowo, weźmy np. pierwsze widełki z siedzącym trybem życia: sekretarka, która dojeżdża do pracy samochodem, korzysta z windy, a zakupy przywozi jej Pan z Tesco, będzie w dolnych granicach przedziału, a jeśli Pani sekretarka jeździ do pracy autobusem, a na przystanek ma 600 metrów, mieszka na trzecim piętrze w budynku bez windy i do tego ma psiurka, z którym wychodzi 3 razy dziennie na spacer – to w górnej granicy przedziału.
      To dość intuicyjny parametr, wobec którego musimy być bardzo szczerzy, jesli chcemy uzyskać rzetelny wynik całkowitej przemiany materii.

  6. Tomasz z Suplago.pl

    Bardzo dobry artykuł! Czytałem już ich trochę o odchudzaniu, ale ten oprócz treści ma bardzo fajne merytoryczne argumenty. Prowadzę sklep z suplementami i temat odchudzania za ich pomocą jest dość popularny, więc niestety bardzo często spotykam się z zupełnie nieracjonalnym podejściem do tematu i działaniami które prowadzą do wyniszczenia, a nie wsparcia organizmu! Pozwolę sobie wpis udostępnić dalej!

    1. Monika Gabas

      Na najbliższe dwa tygodnie oddałabym całą swoją wiedzę na temat żywienia w zamian za tą, która jest mi niezbędna do zaliczenia poprawek na biotechnologii… Ale tylko na dwa tygodnie! 😀

  7. justekmakemesmile

    Jesteś niezwykle mądrą kobietą, uwielbiam Cię za wszystko, za Twój sexy zadek również:) Ja jeszcze półtora roku temu ważyłam 105 kg, to waga Pudziana…ale nie będę kłamała, nie wzięła się z wdychania jogu. Żarłam w ciąży jak papaj szpinak, mam więc za swoje. W chwili obecnej jestem pod opieką dietetyka, ważę 77 i dalej ostro pracuję nad sobą. Jeszcze wiele pracy mnie czeka, ale aby stracić wagę byłam również na diecie 2000 kcal, wiec masz zupełną rację, wszystko zależy od wagi. Buziaki piękna szprycho:)

    1. Monika Gabas

      E tam Pudziana! Ale tekstem o żarciu jak Papaj szpinak rozśmieszyłaś mnie i to bardzo :). Ja często widzę w swoich fotkach Papaja, kiedy próbuję dumnie prężyć swoje bicki :D.

      Dzięki za wszystkie miłe słowa!

  8. Ola

    Teraz rozumiem, czemu tak fatalnie czulam sie przy 1300 kcal… jednak powoli i rozsądnie to najlepsze rozwiązanie, choć od dietetyków można by jednak oczekiwać, że aż tak drastycznych rozwiązań nie beda proponować… (to był własnie plan od dietetyczki). Dzięki za wzor na ppm, sama sobie zaplanuję jadłospis, może jest jeszcze jakis kalkulator online zeby sprawdzic ilosc bialek tluszczy itd? Z góry dziękuję za Twój głos rozsądku 🙂

    1. Monika Gabas

      Moim zdaniem najwygodniejsza do tego celu jest aplikacja Daily Meals, ale to też się sprawdzi: http://www.odzywianie.info.pl/kalkulatory-zywieniowe/kalkulator-zapotrzebowania-na-makroskladniki . Planujemy rozbudowę bloga o właśnie zakładkę z kalkulatorami, wtedy nie będzie wątpliwości, którym można zaufać :).

      Co do zaleceń dietetyków – to jest temat na zupełnie osobną dyskusję, bo też mam już trochę do powiedzenia o tym, jak bardzo jestem na nich zła, że zapomnieli jaka jest ich rola. Ale z drugiej strony, wynika to zapewne z tego, że zazwyczaj klienci oczekują natychmiastowych efektów, a skoro oni mają im je dać to nie ma rady, trzeba ucinać po 1000 kalorii dziennie. Coś czuję, że wizyty w moim gabinecie będą trwały 1,5 h, bo będę każdego próbowała nawrócić na lepszą drogę do uzyskania wymarzonej sylwetki zamiast prób zrobienia tego na skróty 😀

      1. Ola

        o rety, nie sądziłam, że mój komentarz zasłużył na wyróżnienie 🙂 dziękuję za to, co tu robisz 🙂 pozdrawiam i czekam na więcej 🙂

  9. Komiteptol

    Kurde, wreszcie ktoś mądrze pisze! Nienawidzę wszystkich możliwych diet! Poza tym, dieta od razu kojarzy się z jakimś okresem katowania się, ograniczaniem wszelkiego rodzaju dobroci. A przecież nie o to chodzi… Przecież chodzi o to, żeby cały czas zdrowo się odżywiać. Nie tylko tydzień, 2 tygodnie, 4 tygodnie… I generalnie chodzi o to, żeby się nie głodzić, tylko niezdrowe, wysokokaloryczne posiłki zastępować tymi zdrowymi, średnio lub nisko-kalorycznymi. I jeść często. U mnie np. przełomem było wprowadzenie jedzenia śniadania do pół godziny po wstaniu. I tym sposobem, codziennie o 5:20 pochłaniam owsiankę, lub inne papki, bo kolejny posiłek jestem w stanie zjeść dopiero w okolicach 8:00, więc gdybym nie zjadła rano, to byłabym 3 godziny na nogach bez żadnego pożywienia. Ostatnie lata tak właśnie robiłam, dopóki się nie zorientowałam, że takie przegładzanie organizmu tylko i wyłącznie zwalnia nasz metabolizm… Pozdrawiam, Agata.

    1. Monika Gabas

      Dobrze, że w końcu zdałaś sobie sprawę z błędów i teraz je modyfikujesz :). Nie masz obowiązku wiedzieć wszystkiego na temat racjonalnego odżywiania. To, co robiłaś było efektem tego, co słyszałaś w tv, czytałaś w gazetach itd. Grunt, że teraz wiesz jak można to udoskonalić i co można zrobić lepiej :).

      Jeśli jesteś zainteresowana przyspieszeniem metabolizmu to podrzucam tekst na ten temat: https://www.drlifestyle.pl/odzywianie/przyspieszyc-metabolizm-rowniez-kobiet-menopauzie/

  10. Era

    Ale mądry artykuł… z resztą nie pierwszy na tym blogu.
    Właśnie takich rzeczy powinni uczyć w szkołach. … co jeść… jak jeść itd. Chętnie zamieniła bym nie jeden przedmiot szkolny na Zasady Zdrowego Żywienia. … przecież jesteśmy tym co jemy a tak niewiele osób przywiązuje uwagę do zdrowych posiłków
    Ten artykuł jest dla wszystkich. … nie tylko notorycznie odchudzających się bo osoby nie odchudzające się a prowadzące intensywny tryb życia często nie dojadaja albo jedzą byle co byle zabić uczucie głodu.
    Właśnie czytam książkę o zakwaszeniu organizmu i aż włos na głowie się jeży bo to jest tak złożony problem ze nawet lekarze nie wiedzą jak go ugryźć.
    Co najgorsze ja całe życie jadłam produkty z listy “zakazanej” a większość rzeczy z listy alkaicznej nigdy nie jadłam wręcz nie znałam.
    Teraz mimo że wiem…. ciężko jest wyzbyć się pewnych nawyków żywieniowych… pracuje nad tym ale nie jest łatwo… tym bardziej ze gotuje dla rodziny 4 osobowej… i ciężko jest wytłumaczyć dzieciom ze będą jadły ryż brązowy bo jest zdrowszy jak juz przyzwyczaily się do białego.
    Z chęcią poczytałam bym coś na temat zakwaszenia organizmu z Twojego punktu widzenia… jak z nim walczyć itd.
    Pozdrawiam

    1. Monika Gabas

      Jednym z moich zawodowych planów jest rozszerzenie oferty o warsztaty dla uczniów – może to nie to samo, co pełnowymiarowy przedmiot, ale jest szansa, ze w choć kilku osobach z grupy wywoła się refleksję na temat dotychczasowego stylu życia.

      Temat również jest na liście, ale jak sama napisałaś – to temat bardzo złożony. Musze ugruntować swoją wiedzę zanim zacznę się nią dzielić 😉

  11. Ardilla

    Świetny i bardzo potrzebny tekst. Nie wiedziałam jak się oblicza ppm, ale intuicja zawsze podpowiadała mi, że dieta 1000 kcal nie może być zdrowa i wychodzi, że słusznie. Z moich obserwacji wynika, że takie diety najczęściej kończą się bardzo szybkim powrotem do poprzedniej wagi i to z naddatkiem. Widzę czasami koleżanki, które katują sie drakońskimi dietami i głuche na wszystkie argumenty nie zauważają, że robią sobie krzywdę. Teraz będę je odsyłać do tego tekstu 🙂
    Niestety dzisiaj racjonalne odżywianie jest dla wielu osób bardzo dużym wyzwaniem. Na 6 osób pracujących ze mną w pokoju jestem jedyną, która je śniadanie w domu – reszta pierwszy posiłek spożywa dopiero w pracy, czyli nawet dwie godziny po wstaniu. Zbyt jesteśmy zabiegani, zbyt wiele rzeczy mamy na głowie i jedzenie schodzi na dalszy plan. A jak słusznie piszesz, skutki mogą być katastrofalne i ciężkie do naprawienia.

  12. lifemaniaczka

    Rewelacja, artykuł bardzo na czasie i wszystko logicznie wytłumaczone. Mam wrażenie że drastyczne ograniczanie się staje się jakąś epidemią, którą widać zwłaszcza w mediach, prasie, necie:)) Dobrze, że otwierasz oczy błądzącym czy też nieświadomym.

    1. Monika Gabas

      Słuszna uwaga. Ten trend dotyczy już nie tylko diet, ale wszystkich innych sfer życia. Najgorsze jest to,że każda wypowiedź puszczona w eter urasta do rangi rady eksperta… Można by zwariować, próbując zastosować się do wszystkich tych rad jednocześnie!

  13. Anna Szczepaniak

    Takiego bloga jak ten szukałam dłuuuugo, przepadłam całkowicie i teraz codziennie wchodzę sprawdzić czy nie pojawiło się coś nowego. Z tematyką trafiasz idealnie w czas i punkt w życiu, w którym się teraz znajduję. Dodatkowo masz dokładnie taki sam wzrost jak ja co pozwala mi mieć jako taki odnośnik co do wyglądu do którego dążę. Już 6 kg za mną, zostało mi jeszcze 10. Łatwo nie jest bo mam 10 lat więcej i 14 miesięczne dziecko ale się zaparłam jak nigdy dotąd. Zaczynałam od drobnych zmian w diecie, picia więcej wody i przygotowywania sobie posiłków do pracy. Potem dodałam do tego spisywanie i liczenie tego co zjadam i o ile na początku zaczynałam od ok 1200kcal na dobę to po kilku dniach samoczynnie jakoś przeszłam na około 1500-1600 kcal a według tego wzoru wychodzi mi 1534kcal

    1. Monika Gabas

      Bardzo Ci dziękuję! Ja to chyba jestem łasa na komplementy, bo później po takim komentarzu mam jeszcze lepszy humor. Twój mega dodał mi skrzydeł! 🙂 Mam nadzieję, że zobaczymy się w komentarzach jeszcze nie raz :*

  14. fitmum

    Świetny wpis, jak bardzo sie cieszę, że sie tu znalazł:)
    życzyłabym każdej kobiecie, a zwłaszcza młodym dziewczynom, więcej dystansu i rozumu przy szukaniu inspiracji, motywacji sieciowych… internet to jeden wielki śmietnik, ale raz wrzucona informacja pozosataje w tym śmietniku na zawsze, nikt nie segreguje tego co trafia do sieci. sama czesto szukam wileu informacji w sieci, ba nawet codziennie. ale mam sój rozum, swoję lata i nie biore niczego za pewnik jesli wyda mi sie podejrzane. ostatnio osobiście trafilam zupełnie przypadkiem jak kobieta, która jest inspiracja dla wielu innych na IG propaguje zdrowe jedzenie, treningi, nawet siłowe bo chce zbudować mięsnie brawo! wrzuca komentarz kolezance że marzy aby warzyć 48 kg. włos mi sie na glowie zjerzyl, zalecialo mi tu hipokryzjąi przepraszam, ale ta pani, chocby codziennie wrzucala ekstra foto owsianki czy omleta i swojego płaskiego brzucha jest dla mnie spalona!!! dla mnie tak, ale dla wielu innych mlodych dziewczat moze stac sie swego rodzaju wyrocznia i przez taki kult niskiej wagi zrobic krzywde…
    kolejny przypadkowy blog i podobne odkrycie, młoda dziewczyna rozpisuje swój jadłospis, który przy jednoczesnym trenowaniu nie zaspokaja jej podstawowej przemiany materii, w komentarzach ktos zwrócił na to uwage, posypały sie słowa rozsadku, ale czy ona posypała głowe popiołem?…wpis był dosc stary z ciekawosci przeszłam do nowszych, swiadomosc troche sie zmienila, ale fatalny wpis został i jak wspomniałam nie zginie….
    zawsze jesli mam wątpliwosci pytam moich instruktorów fitness, którzy sa jednoczesnie trenerami personalnymi. nie korzystam z indywidualnych treningów, ale nigdy nie spotkalam sie z tym zeby ktos nie chiał porozmawiać, rozwiac watpliwosci. dlatego dziewczyny pytajnie kompetentne osoby! owszem w sieci również jest mnóstwo rzetelnych osób, które często poswiecaja swój czas na dzielenie się swoja wiedzą. Monika ukłon:) ja sama znalazłam takich kilka i sledzę ich wypowiedzi. dziś hasło fit stało się trochę takim nosnym, wróżącym niejednokrotnie sukces pustym szlagierem.

    ja rowniez mialam zawirowania w tej tematyce, im wiecej czytalam tym mniej wiedzilam, wszystko wydawalo mi sie sprzeczne. dlatego postanowilam poszerzac swoja fit wiedze tylko ze sprawdzonych zrodeł, szukac rzetelnych informacji, a jakiekolwiek watpliowsci rozwiewaja juz ludzie z krwi i kosci, z którymi zawsze moge porozmawiac w swoim fitness klubie.
    dzieki temu, że nabrałam dystansu i wszytsko przepuszczam przez mój intelektualny filtr sama nauczylam sie słuchac swojego oraganizmu, zyc z nim w symbiozie i widze efekty swojej pracy nad samą soba.

    1. Monika Gabas

      Bardzo dziękuję za wyczerpujący i bardzo rozsądny komentarz. Szczególnie ostatni akapit to super puenta – nie tylko dla tego komentarza, to po prostu myśl warta zapamiętania. Oby jak najwięcej osób było tak wnikliwe jak Ty!

      1. fitmum

        Cieszę się, że moje wnioski są rozsądne 🙂
        i zupełnie poważnie gratuluję, że tak młoda osoba jak Ty ma tyle w sobie rozsądku, dystansu, wiedzy. ja jestem o dekadę starsza, ale fitlifestyle to moje hmmm jak to nazwac hobby?, po prostu robie to, bo lubie z korzyscia dla zdrowia, a zdrowie to mój priorytet.
        Ty niedługo bedziesz zajmowała sie tym zawodowo, w sensie dietetyki i tymbardziej super, że tak zdroworozsądkowo do tego podchodzisz. pozdrawiam Mirela

    2. Magda

      Sama waga 48 kg jeszcze nie musi być zła, zależy ile ta pani ma wzrostu 😉 ja całe liceum tyle ważyłam gdy mierzyłam ok.1,6m. A tak poważnie to mądre słowa. Trzeba mieć ten filtr. Dlatego osobiście przeraża mnie myśl jak to kiedyś będzie gdybym miała córkę. Czy wtedy świat już całkiem zwariuje i ona będzie podążać za tymi dziwnymi modami a rodziców oczywiście nie będzie się słuchać bo się nie znają? Taka nostalgiczna dygresja… 😉

  15. INKA

    Świetny artykuł. Juz policzyłam kalorie, wartość dzienna pokrywa się z informacją z wagi , gdy byłam ważona u dietetyka. Ale mam problem. Nigdy nie umiałam i dalej nie umiem liczyć kaloryczności moich potraw. Są tabele , gdzie jest napisane, ze 100 g jakiegoś mięsa to tyle i tyle kalorii, warzywa też , ale ja na talerzu mam danie , którego nie ważę i mogę tylko założyć , że to ok. 100 g. Ponadto nieraz czytam, ze jakaś tam porcja jedzenia ma tyle i tyle tłuszczy, białka, węglowodanów. Czy masz jakis sposób na wygodne i szybkie liczenie kalorii i tych tłuszcy itp? Tak łopatologicznie. Podpowiedz też jakieś rady odnośnie zywienia ludzi “dojrzałych”. Takich , co jeszcze dużo ćwiczą….

  16. Aleksandra Olszewska

    Bardzo fajny artykuł. Ja kieruje się prostą zasadą, jeśli po jakimś jedzeniu źle się czuję nie jem go, to np. działa to po słodyczach czy innych wysoko przetworzonych produktach, poza tym kto ma fundusze to polecam test na nietolerancje pokarmową, w którym to badając twoją krew dostajesz wyniki produktów, których twoje ciało nie toleruje na różnych poziomach, wykluczasz je na jakiś czas i masz cudny detoks. Robiłam test 2 razy to nie jest żadna głodówka, ograniczasz się do tego co twoje ciało lubi, a co nie odrzucasz ( najczęściej pszenica, kakao, cukier), wszystko spokojnie da się zastąpić 🙂

  17. Gosia

    Dostałaś komentarz, że Twoje efekty nie powalają? No nie wiem, gdzie ten człowiek, który to napisał ma oczy?
    Wg. mnie Twoje efekty są super!
    I najważniejsze, tak jak napisałaś, że się dobrze czujesz, jesteś zadowolona i szczęśliwa.
    Pewnie napisał to ktoś kto się głodzi i przez permanentny głód jest złośliwy;)
    Efekty super!!!

  18. Gosia

    Dodam jeszcze, że fajny ten wzór na obliczanie swojego zapotrzebowania kalorycznego. Już obliczyłam- 1.292, trochę mało mi się wydaje, ale generalnie nie mam pojęcia ile kalorii ja spożywam.

  19. purin

    Czy prawda jest, ze wieloletnie stosowanie diet niskokalorycznych naprzemiennie z obzarstwem skutkuje trwalym spowolnieniem metabolizmu? Jesli nie, to jakie sa sposoby by przywrocic go do normy?

  20. Kusterkowa

    Masz przepiękną figurę 🙂 Wyglądasz kobieco i zgrabnie, a to coś na samym początku postu wywołało u mnie dreszcze. Boje się anoreksji.

  21. ann

    ze wszystkim się zgodzę, tylko mało precyzyjne jest określenie : dłuższy czas… dla jednego to dwa miesiące, dla drugiego pół roku lub 3 lata

  22. Magda Lena

    Ja aktualnie waże 63 kg , udało mi się zejść z 65, ale moja wymarzona waga to 55 kg.
    aktualnie mój dzień wygląda tak,że z samego rana na czczo godzinę pedałuję na rowerze stacjonarnym i godzinę kręce hula hop. później 5 posiłków co 2 godziny, które łącznie dają od 1200 -1600 kcal – w zależności co mam w lodówce i na co mam ochotę. dzień kończę tak jak i zaczynam. godzina rowerka i hula hop. czasami w trakcie dnia jeżdże na rowerze górskim, biegam lub spaceruje . wg tego co pokazuje rowerek i endomondo dziennie samym sportem spalam minimum 2000 kalorii.
    czy mój sposób odchudzania jest zbyt drastyczny ? dodam ,że czuję się rewelacyjnie…
    mam 28 lat, 158 cm wzrostu , 63 kg (według BMI nadwaga 🙁 )

    1. Monika Gabas

      Endomondo może zawyżać ilość spalonych kalorii, ale nieznacznie – jeśli pokazuje 2000 to mniej niż 1500 spalonych nie wchodzi w grę. Moim zdaniem (co starałam się wyraźnie przedstawić w powyższym poście) taka redukcja jest zbyt agresywna. Nawet jeśli będziesz chudnąć przez np. 4-6 tygodni to w pewnym momencie przestaniesz, bo ciało przełączy się w trybw alki o przetrwanie iw szystko, co można będzie odkładało jako materiał zapasowy (tłuszczyk, najczęściej gromadzący się na udach, pośladkach i brzuchu). Ja zdecydowanie zwiększyłabym kaloryczność – przynajmniej do 1800, a jeśli bardzo zależy Ci na szybkich efektach, to co 10 dni rób chociaż 4-5 dni z tymi 1800 kcal. Po osiągnięciu wymarzonej wagi (choć nie kierowałabym się wagą, bo to tylko cyferki – lepiej obserwować luz wubraniach, odbicie w lustrze czy obwody ciała) stopniowo dodawaj np. po 200 kcal tygodniowo aż dojdziesz do zerowego bilansu kalorycznego 🙂

  23. Ola_31

    moje PPM wynosi ponad 2200 kcl ( w internetowych kalkulatorach przekracza 3000 kcal ) . … Nie wiem od czego zacząć przy redukcji i co jeść ? Przez jakiś czas byłam na Cambridge i w miesiąc spadło 10 kg i ok 15 cm z całego ciała .. Ale teraz już 2 miesiące stoję w miejscu mimo ćwiczeń i zrzygnowania z fast food`ów , słodyczy i gazowanych słodkich napoi .. Dziennie nie przekraczam 1500 kcal ( zależy od dnia ale raczej nie przekraczam a jeżeli już to niewiele)…

    1. Monika Gabas

      Jesteś pewna, że mówisz o ppm a nie cpm, bo to podejrzanie wysoki wynik? Druga sprawa: długotrwała dieta o zbyt niskiej kaloryczności prowadzi do zatrzymania spadku wagi – ciało przechodzi w tryb obronny.i dba o to by nie stracić ostatnich rezerw energii. Powinnaś chociaż okresowo robić tygodnie o wyższej kaloryczności
      kaloryczności.

  24. Anna Dobrut

    Dietetycy zawsze chcą od razu wziąć mnie na dietę 1500 kcal mimo,że mówię im że głównie chodzę, pływam i dużo pomagam w domu i naprawdę mam ruch -.- Nie reagują też kiedy mówię, że czuję się senna wypadają mi włosy i takie tam. Widzą tylko moją tuszę. Efekt jest taki, że schudnę np. tak jak ostatnio 15 kg, a potem mam 5 kg więcej, bo długotrwałe picie jogurtów i jedzenie sucharków źle na mnie wpływa i sięgam latem po lody czy pizze :< Liczenie kalorii w każdym pomidorze było dla mnie nie do zniesienia. Teraz chcę przejść na dietę dla cukrzyków czyli wymiennikową, na której kiedyś bez pomocy dietetyków schudłam 20 kg i utrzymywałam to długi czas 😛 W ośrodkach dietetycznych wciskają mi zaś mega drogie suple po 100 zł tygodniowo i każą jeść prawie samą sałatę i jogurty z och produktami. Sory, ale każdy by na tym schudł -.-

    1. Monika Gabas

      Zgadzam się i rozumiem Twoją frustrację – mam nadzieję, że mój pacjent /klient nigdy nie będzie tak rozczarowany jakością moich porad, ale staram się bardzo, żeby coś takiego nie miało miejsca 🙂

      1. Anna Dobrut

        Wydałam kupę kasy jak się okazało na suple, które mogłam z powodzeniem zastąpić siemieniem lnianym za 10 zł za opakowanie i karnetem na zajęcia ze zdrowego kręgosłupa xD Poszłam na siłownie, no bo jak bez siłowni. Oczywiście pierwsze co poleciałam na step, bo i siła i wytrzymałość. Nie nadążałam za panią i o mało co nie wywaliłam się przez ten cholerny schodek. Oczywiście zamiast zmniejszenia tempa, to był opierdziel, że nie ta strona i w ogóle przyspieszcie. Mnie to nie bawi, kiedy kręci i się w głowie, a głowa chce mi wybuchnąć od bólu od zatok :< To samo się tyczy biegania. Praktycznie mój nos nie funkcjonuje i oddycham jedna dziurką albo połową dziurki. Każde schody powyżej 2 piętra to jakiś koszmar. Zaczęłam pływać, z makaronem, bo się boję wody, ale zawsze. Okazało się, że to najlepszy sposób. Nie mam zakwasów i czuję się wypoczęta po przepłynięciu nawet 6 długości 🙂 Co do diety jeszcze, to żeby idealnie zastosować się do niej musiałabym mieć cały plecak z popakowanymi rzeczami do jedzenia na cały dzień kiedy jestem na uczelni, a w domu spędzać cały dzień na gotowaniu. Samo gotowanie to pikuś, ale odmierzanie składników to już inna bajka. Pamiętam jak 5 lat temu miałam 68 kg, z przyjemnością chodziłam dwa razy w tygodniu na taniec, jadłam od czasu do czasu ciastka i nic mi nie było. Miałam rozmiar 40/42. Teraz mimo wielkich starań chudnę, ale coś jest nie tak. Czuję się nieszczęśliwa i zmęczona :< Chyba robię coś nie tak i organizm się buntuje. A i te 5 lat temu nie ważyłam każdej marchewki. Po prostu obliczałam wymienniki czyi węglowodany i jadłam normalne obiady takie jak były w domu, tylko nie frytki np. tylko tłuczone ziemniaki z koperkiem. No i taniec wiele pomógł 🙂

          1. Anna Dobrut

            Miałam to samo -.- pot z czoła nie ustępował i modliłam się, żeby to się skończyło. Miał być fan, a ledwo dotrwałam do końca i musiałam poleżeć ma macie, bo tak mi wirowało w głowie. Wydaje mi się, że to było kompletnie niepotrzebne. Może właśnie dlatego przestałam na trochę ćwiczyć,bo nie czułam przyjemności. Potem wszystko bolało i nie czułam się dumna, że wytrzymałam. I do tego instruktorzy mocno zdziwieni, że ja nie nadążam. I te komendy jak do stada psów, które się tresuje “wyżej, dasz radę” “lewa prawa lewa”. Kompletna porażka -.- Chcę przenieść się do takiego fitness klubu, gdzie będzie basen i będę mogła chodzić na jakieś zajęcia z tańca. Dla mnie ruch to ma być przyjemność, a nie mordęga 🙂

  25. Waldek

    Witam.

    Ja bym nie wrzucał wszystkich diet redukujących do jednego worka. Większość tak tak działa jak napisałaś, ale ja stosowałem kilkukrotnie i staram się nadal okresowo stosować dietę (a właściwie post ) warzywno- owocową Dr Dąbrowskiej i efekty są odwrotne do tych opisywanych w Twoim tekście.
    Mianowicie:
    *Poprawiła mi się pamięć i koncentracja (lepiej sobie radze z zadaniami i grami logicznymi)
    *poprawił mi się wzrok
    *nabrałem większej chęci do pracy i ogólnie do życia
    *Nie potrzebuje kawy (nawet na nocnej zmianie w pracy) żeby normalnie funkcjonować
    * Zrzuciłem sporo kilogramów (głównie tkanki tłuszczowej)

    Dieta jest głównie uzdrawiająca i pomogła kilku osobom które znam, wyleczyć się z różnych dolegliwości.
    W trakcie diety spożywa się niskokaloryczne i nisko odżywcze warzywa i owoce bez limitów ilościowych.
    Zachęcam do poszukania w internecie więcej informacji na ten temat.
    Ja zazwyczaj poszczę około 6 tygodni (w zależności od potrzeb raz lub 2 razy w roku lub częściej a krótsze okresy czasu .

    Pozdrawiam serdecznie,
    Waldek

      1. Katarzyna Stefanska

        Znam Pana, który stosował tą dietę, wylądował na 3 miesiące w szpitalu, wątroba przestała działać poprawnie, już był w stanie krytycznym, ale odratowali go. Teraz wygląda jak śmierć 🙁 ale zaczął już normalnie funkcjonować. Lekarze mu powiedzieli, że organizmowi do życia potrzeba jest wszystkiego, nie tylko surowych warzyw. Ja sama stosowałam tą dietę, oczywiście męczyłam się niemiłosiernie i po szybkim spadku masy ciała jo-jo było jeszcze szybsze 🙂

    1. Ewelina Wieczorek

      Ja od czasu do czasu robię sobie “Jaglany Detoks”. Super sprawa. Oczyszcza i odkwasza mi się organizm i świetnie się czuję, a i zawsze parę kg spada. Polecam!

  26. Katarzyna Stefanska

    Ja w życiu chyba już wszystkich diet próbowałam, teraz znowu szukam następnej. Przez okres 12 ostatnich lat schudłam już chyba ze 100 kg i przytyłam 110 🙂 co roku zarzucam jakąś dietę – chudnę szybko 10 kg efekt utrzymuje się kilka miesięcy, po czym znowu kolejnego roku budzę się cięższa o 10 kg. Lubię biegać – mam bieżnię w domu, ale jak już się utytłam to omijam ją szerokim łukiem. Byłam w zeszłym roku u dietetyczki z 25 letnim stażem, schudłam w 1 miesiąc na jej jadłospisie 8 kg, w ciągu trzech miesięcy w sumie ubyło mnie 12 kg, ale co z tego jak efekt utrzymał się przez kilka tygodni. Jak czytam Twoje wpisy o jedzeniu i dietach oraz ten o głodówce, to nie wiem czy się śmiać czy płakać. Policzyłam kalorie zjadane w ciągu dnia to wyszło mi 600-700, ciągle jest mi zimno. Wykończyłam swój organizm doszczętnie 🙁 Wydrukowałam sobie Twoje jadłospisy, chcę się w końcu ogarnąć i być szczęśliwa, a nie całe życie gonić za utratą kilogramów. Jak znajdziesz czas, to napisz proszę choć słowo 😉 pozdrawiam

  27. Monika

    Chciałam skorzystać z Twoich przepisów na 1500 kcal ale w PPM wyszło mi 1447,3 to nie wiem czy to dobry pomysł, bo zależy mi na redukcji nadprogramowych 7-8 kg. Proszę o odpowiedź.

    1. Monika Gabas

      Jeśli nie masz problemów ze zdrowiem, to możesz zrobić sobie taki pierwszy tydzień 🙂 a do kolejnych możesz dołożyć np. Jakiś owoc okolookolo100- 200 kcal :). Jeśli nie cwiczysZ, bo jak cwiczysZ to coś więcej 🙂

      1. Monika

        Dziękuję bardzo za odpowiedź. Bardzo podoba mi się Twój blog, będę często go odwiedzać. Pozdrawiam 🙂

  28. Barbara

    Aż mi wstyd, że jestem taka głupia i naiwna…. W zeszłym roku schudłam dzięki diecie vitalia- czyli 1200 kcal! Pięknie, szybko 😀 A później wszystko wróciło ….podwójnie. Mimo że utrzymywałam podobną ilość kalorii…. Od kilku miesięcy tyje dosłownie z dnia na dzień, nie moge się skupić, mam problemy z pamięcią, i chyba początki depresji zganiałam na tabletki hormonalne, tarczyce (zbadałam podniesione ft4), itd itd. Więc wpadłam na cudowny pomysł dieta 1000 kcal! Po tygodniu opadłam z sił i trafiłam tu! Na szczęście!!

    1. Monika Gabas

      Basiu, to nie Ty jesteś głupia, tylko ludzie nieodpowiedzialni – bo nie mam określenia na promowanie niskokalorycznych diet jako jedynego słusznego modelu odchudzania dla wszystkich. Nie rozmyslaj teraz nad błędami z przeszłości, a skup się na tym, żeby jak najlepiej zacząć to kolejne – i wierzę, że ostatnie, podejście! Zacznij od wpisu “jak schudnąć 5, 10 15 kg” tam jest dużo przekierowań do wpisów, które warto nadrobić w pierwszej kolejności 🙂

  29. Kinga

    Hej, dopiero zaczynam przygodę z Twoim blogiem, ale już się powoli wciągam (a tu sesja! powinnam się uczyć 😀 ) Chciałabym zastosować jakąś dietę, niekoniecznie żeby schudnąć, raczej żeby nie przytyć, bo tutaj książkowo-leżący tryb życia, więc i wyrzuty sumienia, że mało ruchu i ręka się wyciąga po przekąski. Sama niestety dopiero zaczynam przygodę z gotowaniem w ogóle, a co dopiero z obliczaniem kalorii itd., więc pomyślałam, że spróbuję którejś z twoich. Jednak PPM wyszło mi 1388 i tutaj osłupienie, no tak, dieta poniżej 1600 to mordęga, głupota i tak dalej, ale co to oznacza, ile powinnam jeść 😀 Lat mam 20, więc podejrzewam, że to tutaj kryje się rozwiązanie zagadki (dobrze myślę?) Mogę bez oporów wprowadzić sobie któryś z przykładowych jadłospisów na 1600 i będzie okej?

    1. Monika Gabas

      Żeby ocenić ile kcal powinnaś jeść, możesz wyliczyć sobie CPM czyli całkowitą przemianę materii – taką uwzględniającą styl życia i aktywność fizyczną :). Możesz skorzystać ze wzoru Harrisa Benedicta lub z kalkulatora (najlepiej takiego, który bazuje na tym wzorze), ale “na oko” mogę Ci odpowiedzieć, że 1600 kcal powinno być ok, ale ja poszłabym krok dalej :). 3 razy w tygodniu mikro aktywność fizyczna i do tego dieta 1600 / 1900 (gdzie 1900 je się w dni treningowe) – jest dostępnych kilka takich na moim blogu.

      Aktywność fizyczna naprawdę doda Ci takiej codziennej energii i chęci do zycia – obiecuję i przyrzekam, że potreningowe endorfiny nie są przereklamowane 🙂

  30. Magdalena

    Czemu ja tak późno znalazłam Twojego bloga. Potwornie skrzywdziłam swoje ciało i swoją duszę. Nie mam miesiączki prawie od roku. Ukojenie znalazłam w jodze i w bieganiu <- zaczęłam jeść żeby mieć siły ale również byłam z tych 'skaczących przed laptopem z Chodakowską'…

    1. Monika Gabas

      Magda, teraz nie ma się co martwić, tylko cieszyć, że zaczęłaś działać na rzecz poprawy ówczesnego stanu rzeczy. Jesteś mądrzejsza o te doświadczenia i zawsze będziesz mieć je w głowie, przed podjęciem decyzji związanych ze stylem życia.

      A teraz konkret: jak się odżywiasz, jak określiłabyś swoją dietę? Pytam, bo może jest w niej zbyt mało tłuszczu, który jest niezbędny do syntezy hormonów steroidowych (a takimi są hormony odpowiedzialne między innymi za cykl miesiączkowy). W sytuacji zatrzymania miesiączki nawet 35% kcal w diecie powinno pochodzić z tłuszczu (oczywiście z przewagą kwasów tłuszczowych wielo i jednonienasyconcyh)

      1. Magdalena

        W takim razie trafiłaś chyba w sedno, bo jestem na diecie wegańskiej. I tłuszcz głównie czerpię z awokado, olei, pestek dyni, nasion słonecznika. Wiadomo jak wegańska to wysoko – węglowodanowa, nie wiem czy to ma znaczenie ale mam podwyższone trochę hormony… męskie, no i estrogen mam trochę za niski.

          1. Magdalena

            Byłam na Karowej w szpitalu, robiono mi mnóstwo badań nie wyszło nic niepokojącego. Prócz tego podwyższonego hormonu męskiego, dodam, że miałam jakiś czas temu dość poważne problemy trądzikowe. Tak czy siak zalecenie endokrynologa jest takie, że mam brać co dwa jakiś czas duphaston na wywołanie miesiączki, a z tego co wiem to dość delikatne leki i lekarka twierdzi ‘dobrze, że po tym już występuje miesiączka’ <- czyli powinnam się cieszyć jak widać…

            Uważasz, że dieta wegańska może być winna czy po prostu zbyt nagły spadek wagi? Z 53 do 43 kg w ciągu 3-4 miesięcy. Dodam, że w chwili obecnej ważę 50 kg. Uważasz, że mam czekać czy działaś dalej w tym temacie?

  31. Yolanda

    Droga dr.lifestyle! Mam jedno pytanko 😉 Moja PPM wyniosła 1554 kcal, a z wyliczeń według wzoru Benedicta CPM wyszło 2700 kcal( trenuję 3-4 x w tyg i jestem dość wysoka, jeśli to ma znaczenie). To nie jest za duża dysproporcja? A w jaki sposób mogę podnieść kaloryczność potraw aż do prawie 3000 kcal? Nie mam zbyt wielkiego apetytu no chyba, że po treningu:D
    czy w dni kiedy “nie trenuję” mogę jeść mniej?(ile wtedy?). Dopiero zaczynam swoją przygodę ze zdrowym trybem życia i powoli się już gubię 🙂 Od tych 2700 kcal nie muszę odejmować żadnych kalorii?(15-20% całości). Pozdrawiam serdecznie:))

      1. Yolanda

        Hmm dobre pytanie. Chyba smukła i wysportowana. Nie pretenduję do miana kulturystki czy drugiej Chodakowskiej:) pozbyć się tłuszczyku, który ukrywa moje mięśnie przedenwszystkim. Sylwetka zdrowa, tak o! Bo jak na razie nie jest źle, ale mam dużo tłuszczu na brzuchu( waga 70 kg, 174 c wzrostu,ale pomiar biya mówi, że mam sylwetkę otyłą). Była załamka, ale wzięłam się w garsc:) zdrowe jedzenie, fitness i siłownia. Tylko cos łydka ostatnio zabolała i chyba muszę wstrzymać konia odrobinę.

  32. Kamila

    Hej dr.lifestyle! (wklejam komentarz drugi raz, bo zauważyłam, że nie ma go poniżej)
    Cieszę się, że tu trafiłam, bo kompletnie przestałam rozumieć swój organizm i to, co powinnam robić żeby pomagać, a nie szkodzić sobie samej. W ciągu ostatniego roku wskutek prawie codziennego opychania się (dosłownie) różnymi niezbyt zdrowymi rzeczami-niestety typu chipsy, czekolada przybyło mi około 5kg.
    Mam prawie 21 lat i jeśli dobrze pamiętam, to od około 15r.ż ważyłam 51-5kg, wszystko było w porządku (miesiączka, psychika, cera, włosy i paznokcie). Mam tendencję do odkładania tkanki tłuszczowej w biodrach, brzuch ile bym nie przytyła chyba zawsze zostanie płaski :). Ale ja nie o tym.
    Około 2miesięcy temu postanowiłam wziąć się za siebie, nie że jakoś drastycznie. Odstawiłam po prostu junk foody (pozwalam sobie max raz na tydzień), reszta nawyków została: posiłek 5x/dziennie co 3,5-4h jak w zegarku bo nauczyłam się tego dawno dawno i tak mi jest dobrze, piję też sporo, prawie 2l herbaty,wody,ziół
    Chodzi o to, że mimo odstawienia tamtych “śmieci” centymetry i waga ani drgną. Widzę jedynie poprawę w dołkach po cellulicie(skóra trochę się wyrównała), ale stawiam że to wynik zejścia wody z organizmu.
    Jeśli chodzi o aktywność fizyczną, to nie ćwiczę, ale codziennie pokonuję na nogach ponad 4km (mam zegarek liczący kroki+apkę w telefonie, dane się zgadzają więc chyba dobrze liczą).
    Gdy wpisałam kolejne 5dni jedzenia w kalkulator na ilewazy wyszło mi, że spożywam około 1000kcal/24h :O Zmartwiłam się, bo wydaje mi się, że to stanowczo za mało nawet jak na takiego lenia jak ja i nie chciałabym zrobić sobie krzywdy.
    Mogłabyś podpowiedzieć mi co zrobić, aby centymetry zaczęły spadać? Nie chodzi mi o drastyczne schudnięcie, chciałabym aby było to 3cm w udach tak, żebym w końcu mogła zmieścić się w stare spodnie 😀
    W jaki sposób powinnam zmodyfikować odżywianie?
    Mam nadzieję, że informacje które skrótowo przekazałam wystarczą, aby chociaż trochę naświetlić sytuację i żebyś mogła w jakikolwiek sposób się odnieść do mojej sytuacji, bardzo na Ciebie liczę 🙂
    Gorąco pozdrawiam, szczególnie w te mroźne zimowe wieczory, które nas dopadły 🙂

    1. Monika Gabas

      Cześć Kamila. Odpowiedzią na Twoje pytanie jest cały mój blog – w wielu wpisach tłumaczę, jak obliczyć zapotrzbeowanie kaloryczne i co jest, a Ty pod wpisem o braku skuteczności głodówek pytasz dlaczego nie masz efektów stosując dietę 1000 kcal (co prawda nieświadomie, ale Twojej fizjologii nie robi to większej różnicy)? 🙂

      Zacznij czytanie od tego wpisu i otwieraj kolejne linki, które są w nim zawarte – to przewodnik po zdrowym odchudzaniu krok po kroku https://www.drlifestyle.pl/odzywianie/jak-schudnac-5-10-15-kilogramow/

      1. Kamila

        Wiem, chciałoby się powiedzieć “o ironio” 😉 W każdym razie nadal jestem wdzięczna za odpowiedź;
        od dwóch dni jestem w trakcie przekopywania się przez Twoje wpisy i już wiele mi się rozjaśniło, ale nadal nurtuje mnie pewne pytanie, bo nie do końca rozumiem jak to wszystko działa.

        Wiem, że nie mogę schodzić poniżej PPM (od momentu gdy zobaczyłam, że to robiłam zwiększyłam podaż kalorii większą porcją białka, kaszy itp, teraz już przekraczam nieco tą podstawową przemianę, uf 🙂 ).
        Ale czy teraz, gdy mój organizm był przyzwyczajony (?) do tak małej ilości kalorii na dobę i zwiększę ją do czegoś delikatnie poniżej CPM, to nie spowoduje to gwałtownego wzrostu wagi?

        Właśnie z tym mam problem, chcąc lekko schudnąć potrzebuję przyjmować więcej niż PPM, mniej niż CPM (75-80%) i waga powinna trochę zejść, dobrze rozumiem?

        1. Monika Gabas

          Ostatni akapit to w zasadzie moja odpowiedź na Twoje dylematy – możesz co tydzień zwiększać podaz kcal o 100 kcal, aż dojdziesz do poziomu CPM 75-80 % :). Oczywiście do całkowitej przemiany materii wlicza się też treningi.

          1. Kamila

            Okej, teraz już wszystko rozumiem 🙂
            Bardzo Ci dziękuję, postaram się za jakiś czas dać znać jak efekty, a tymczasem wszystkiego dobrego 🙂

      1. Julia Ratajczak

        fitatu jest prostsza w uzyciu i ma więcej funkcji, stosuję od miesieca i mimo, ze to bezplatna apka, naprawde pomaga, schudłam już 1,5 kg 😀

  33. Magda

    A czy jeśli moje spowolnienie metabolizmu wywołane jest chorobą tarczycy, to skutki są takie same? Tzn. część objawów, które wyżej odpisałaś są mi dobrze znane, łącznie z problemami z pamięcią, ale trochę się teraz martwię o te utracone neurony 🙁

  34. Chica Mala

    Dietetyk narzeczonemu wyliczył całkowitą przemianę materii na 2857 kcal i zastosował dietę redukcyjną – najpierw 1800 przez miesiąc, a potem zszedł do 1600 i 1400 kcal. Nie znam się, ale uważam, że to dla niego zdecydowanie za mało. Jak policzyłam na kalkulatorze w internecie PPM wyszło dla niego 1991. Z drugiej strony to dietetyk, który “odchudza blogosferę” i większość osób jest zadowolona z efektów, więc może jednak ma rację?

    1. Monika Gabas

      Zgadzam się – nawet bez szczegółowego wywiadu można stwierdzić, że to zdecydowanie zbyt mało. Zadowolenie z efektów to nie to samo, co trwałe efekty, warto o tym pamiętać. W interesie dietetyka jest zaopewnienie podopiecznemu jak najszybszych rezultatów, żeby polecał go innym, mógł chwalić się spektakularną metamorfozą, a później… Kto by się przejmował tym, co się stanie później 😉 Machina nakręcona, kolejni klienci zapewnieni, wszystko działa jak należy. To niestety dość popularna taktyka, szczególnie wśród dietetyko-trenerów. Więcej na ten temat pisałam w artykule o tym jak wybrać dietetyka: https://www.drlifestyle.pl/odzywianie/jak-wybrac-dietetyka/

      1. Chica Mala

        Miałam przeczytać ten artykuł, ale pewnie już nie będziemy żadnego szukać. Wolę skorzystać z Twojego bloga. Co do samego odchudzania, to efekty na początku były i to dość spektakularne właśnie. W te dwa miesiące spadło prawie 8 kg. Tylko potem, jak dietetyk zmniejszył “na próbę” kaloryczność, Narzeczony czuł się coraz bardziej głodny (nic dziwnego) i robił więcej odstępstw od zaleceń, przez co efekty się zatrzymały. Chociaż w sumie nie bardzo wiem czemu, bo przy 1600 kcal jego oszustwa nie powinny mieć większego wpływu – w sensie, że nie przekraczał całkowitej przemiany. Jak policzyłam to tak do 2-2,5 dochodził max.

        1. Monika Gabas

          1800 to od początku była dla niego głodówka, nic dziwnego, że po 2 miesiącach podstawowa przemiana materii zwolniła i każda ewnetualna nadwyżka lub wolna dostawa energii, która nie szła na bieżące potrzeby organizmu, zostawała odkładana w postaci materiału zapasowego. Przykro mi, że trafiliście na kogoś takiego 🙁

          1. Chica Mala

            Aż żałuję, że Twój tekst o tym jak wybrać dietetyka pojawił się już po naszej “przygodzie”. Ten wydawał się spoko na początku, ale z czasem było gorzej. W dodatku obydwoje odczuliśmy, że się nie angażuje i traktuje na zasadzie “idźcie już sobie”, bo nie było z naszej strony piania na jego temat w sieci. Może się mylę, ale tak poczuliśmy się na kilku wizytach.
            A teraz jakoś muszę ogarnąć skutki jego pomysłów i sprawić, żeby waga znów ruszyła w dół :-/

  35. Joanna

    Moja ppm wynosi około 1500 kcal, a cpm mniej więcej 2400 kcal. I co mam teraz myśleć o dietetyczce, która kilka lat temu dała mi dietę 1100 kcal? Dieta zadziałała, choć po dwóch miesiącach zaczęłam trochę “oszukiwać”. Po skończeniu diety kilogramy powoli wracały, aż wróciłam do punktu wyjścia (rzucenie palenia też trochę dorzuciło). Do tego doszły problemy zdrowotne, spadek odporności. Cieszę się niezmiernie, że trafiłam na Twojego bloga. Artykuł (i nie tylko ten) przeczytałam kilka razy i pewnie jeszcze do niego wrócę, bo muszę sama siebie przekonać, że można a nawet nawet należy trzymać się kaloryczności diety powyżej ppm, żeby trwale i zdrowo schudnąć. Wymyśliłam sobie, że 1700 kcal plus codzienna aktywność powinno być dobrym rozwiązaniem. Czy mam rację?

    1. Monika Gabas

      Jeśli w CPM uwzględnilaś wydatek energetyczny na aktywność, to 1700 będzie w porządku 🙂

      Przykro mi, że trafiłaś na takiego “specjalistę”.

  36. Weronika

    Byłam na diecie 1300 nawet o tym nie wiedząc… zgłosiłam się do nowej Pani dietetyk (przez rok byłam pod opieką innego super dietetyka, z 1500 przeszłam na 2000, pięknie schudłam, czułam się super, wyniki krwi się poprawiły. Ale po roku znowu przytyłam (wiek 23 lata, wzrost 175, waga wtedy 61,5kg) i chciałam wrócić do tamtej diety 1500), ponieważ moja dawna dieta 1500 nie przynosiła żadnych skutków, więc chciałam się dowiedzieć co można byłoby pozmieniać. Pani dietetyk wprowadziła zmiany, oczywiście przeszłam do nich na początku dziennym. Na początku byłam trochę głodna, ponieważ zmniejszyła mi ilość owoców (do 1 raza dziennie) i produktów zbożowych (3 pierwsze posiłki dnia po 30g) dosyć drastycznie i oczywiście miałam ćwiczyć min. 1h 5x w tygodniu. Jako, że się na tym nie znam, na początku myślałam, że przez zmianę układu posiłków jestem głodna, a nie przez zmniejszenie kaloryczności (nie rozmawiałyśmy szczegółowo o kcal tylko po prostu do tamtej diety naniosła poprawki). Oczywiście skutki były szybkie i w 2 miesiące schudłam do 57,5kg (58kg to jest moja stała waga, która mi towarzyszy przez całe życie, a 61,5kg było najwyżej zanotowaną wagą w całym życiu). Jednak sama zaczęłam zwiększać sobie kaloryczność tak po 1,5 – 2 miesiącach, bo po prostu byłam głodna i nie miałam siły ćwiczyć (nie miałam wyrzutów sumienia). I też na szczęście byłam na tyle przytomna, żeby robić sobie regularne badania krwi, ale na szczęście wszystko było dobrze (tylko TSH mi wzrosło, ale nadal mieściło się w normie – mama ma hashimoto, więc muszę się pilnować). Wszystko wyszło po tym jak okazało się, że mam alergie na jajka i mleko i postanowiłam zapisać się do mojej starej dietetyczki. Ona mi wszystko poprawiła i wyjaśniła, że miałam 1300. Z nią też stopniowo zwiększam kaloryczność. Do moich głównych objawów należało przemarznięcie (ciągle było mi zimno, nawet w 30 stopniach), zmęczenie i słabsza odporność. Już wszystko wraca do normy, ale z przerażeniem czytam jakie spustoszenie mogła uczynić (lub uczyniła) ta dieta. Specjalnie zgłaszamy się do specjalistów, po to żeby nie robić sobie krzywdy, a potem okazuje się, że to właśnie oni mogą prowadzić nas na zgubę 🙁 potwornie cieszę się, że trafiłam na Twojego bloga, bo dzięki niemu mogę teraz na bieżąco weryfikować informację i poszerzać swoją wiedzę 🙂
    PS. moje ppm teraz to 1431kcal….
    PS2. Dla mnie nie są najważniejsze kalorie, tylko JAKOŚĆ moich potraw

  37. Mia

    Przeczytałam cały artykuł, ale nadal nie rozumiem różnicy pomiędzy ppm a cpm. Tzn rozumiem co każde z nich oznacza, ale ile powinna wynosić nasza dieta jeśli chcemy schudnąć w przypadku znajomości tych wartości? Można poprostu sobie wybrać? Moje ppm to 1314 a cpm to 1900. Czy oznacza to że stosując zakres kaloryczny pomiędzy ppm a cpm można schudnąć?

  38. Pam Banaszczyk

    Moje ppm 2100. Wydaje mi się strasznie duzo! No ale wzrost 173 a Waga aż 130kg… wiem 26lat. Czyli jeśli będę jadła te 2300-2500 (com 2900) to powinnam schudnąć? Bo już się gubię:( A do tego mam niedoczynność tarczycy i PCO

  39. Sophie

    To znowu ja. Moje magiczne cyferki to 1443,8, a staram się utrzymać koło 1300 kcal dziennie. Mam niedowagę tłuszczową, ale poza tym ok – BMI jak najlepsze, 21-21 bodajże. Po zrobieniu magicznych badań w magicznie drogim Natur house wyszło mi za dużo odłożonej wody i właśnie niedowaga tłuszczowa. Jedząc staram się jeść warzywa, owoce, mięsko, trochę nabiału. Codziennie piję shake białkowy (do niedawna ćwiczyłam sztuki walki i czułam się słaba. I tyłam – teraz przerwa bo dużo nauki) bezsmakowy z minimalną ilością składników.
    Krzywdzę się czy jednak nie?