Warsztaty z Ewą Chodakowską – moja opinia

warsztaty z ewą chodakowską

Z warsztatów wróciłam strasznie zła. Smutna, sfrustrowana. Zła na siebie, na neurologów całego świata i na aparaturę medyczną. Ale zacznę od początku.

Warsztaty z Ewą Chodakowską – co i jak

warsztaty z ewą chodakowską w łodzi

Dzisiaj miały miejsce warsztaty z Ewą Chodakowską w Łodzi. Pewnie nie poświęciłabym temu faktowi większej uwagi, gdyby nie to, że w środę napisała do mnie Sonia (dziękuję za zdjęcia!), informując o konkursie – klub, w którym odbywały się warsztaty oferował pięć wejściówek, a konkursowym zadaniem było wstawienie zdjęcia zrobionego podczas treningu. No to wstawiłam zdjęcia z treningu z kijem. Wiecie, uznałam, że lepiej się wyróżnić spośród tłumu kandydatek, ale okazało się, że tłum był dość mało liczny, bo w przybliżeniu składał się z siedmiu osób. Koniec końców zdeklasowałam konkurencję i dostałam zaproszenie na warsztaty z Ewą Chodakowską. Całkiem przyjemna sprawa, tym bardziej, że wejściówka kosztuje 100 zł.

Na łódzkiej sali zgromadziło się 300 osób i to był już prawdziwy, regularny tłum. Na tyle duży, że trzeba było zrezygnować z ćwiczenia na matach, co nie do końca sprawdziło się podczas treningu choćby z Ewką – co najmniej 1/2 działa się w parterze. Było ciasno, co tu dużo mówić. Ale nie na tyle, by uniemożliwić ćwiczenia – ewentualnie występowało ryzyko połamania komuś palców, czyli spoko. W Łodzi takim ryzykiem jest się obarczonym spacerując po godzinie 20 😉

warsztaty z ewą chodakowską w łodzi

Było tam dużo dziewczyn-lasek. Było sporo dziewczyn-plastików w pełnym makijażu. Były kobiety starsze, młodsze, zaawansowane i początkujące. Było bardzo mało osób otyłych. Był mężczyzna. Jeden. Była rewia mody (tylu fajnych butów w jednym miejscu nie widziałam w żadnym sklepie). Była jedna sztuka napoju izotonicznego. Na cały dzień treningów – jeśli chodzi o płyny zapewnione przez organizatora. Po wszystkim każda uczestniczka dostała zestaw upominków – kalendarz z Ewą na 2014, pierwszą autorską płytę Ewy i antyperspirant z Adidasa. Zamiast rzeczy, w które można łatwo zaopatrzyć się w sklepie i jednocześnie rzeczy, które zapewne większość rzeczy posiada wolałabym dostać jeden ciepły posiłek w trakcie trwania treningu. Takie mam nieprzyziemne życzenia ;).

Warsztaty z Ewą Chodakowską – treningi, stopień zaawansowania

ewa chodakowska na warsztatach w łodzi

Gdy na scenie pojawiła się Ewa przez chwilę zapomniałam, że jestem na treningu. Byłabym skłonna uwierzyć, że to koncert gwiazdy rocka! Dziewczyny piszczały, niektóre płakały. A ja dałam się ponieść emocjom i reagowałam w podobny sposób. Kilka motywujących zdań usłyszanych od Ewy dały wiarę w to, że treningi zakończą się sukcesem, a to jak wspaniale wygląda Ewa Chodakowska na żywo… Motywowało najbardziej! Jej figura, ciało robią niesamowite wrażenie. Dała się poznać jako ciepła i zabawna osoba, która ma rewelacyjne poczucie rytmu – stawiam, że na parkiecie wychodzi z niej jeszcze większy szatan niż podczas treningu 😉

Trudno mi ocenić poziom zaawansowania treningu z Ewą podczas warsztatów. Na pewno bardziej przypominał killera niż skalpel 😉 To był tradycyjny trening interwałowy angażujący wszystkie partie ciała. Ewa prezentowała ćwiczenia w dwóch wersjach – dla zaawansowanych i początkujących. Mniej więcej w połowie treningu przeszłam do tej drugiej grupy – bałam się, że dam z siebie aż za dużo i nie wystarczy mi sił na kolejne treningi. Wtem usłyszałam „EJ, BLONDYNA W ŻÓŁTEJ KOSZULCE, RUCHY!” – no nie mogłam nie dać z siebie wszystkiego 🙂

Wstyd się przyznać (przecież perfekcyjnej dr Lifestyle nie przystoi), ale był taki moment, w którym pot na twarzy mieszał się ze łzami – byłam na siebie strasznie wkurzona za to, że tak olewałam treningi przez ostatnie miesiące i szłam na łatwiznę truchtając po parku. Ostatecznie trening zakończyłam z uśmiechem na ustach i wypiekami na twarzy.

Do czasu. Wypieki zostały, ale mina zrzedła kiedy poczułam znajome pulsowanie w skroni. Prawej, jak zwykle. Po kolei przechodziło za oko, na zęby, aż do samej potylicy. I tak pulsowało. Na szczęście kolejnym punktem programu było spotkanie z dietetykiem, więc nie musiałam się szczególnie wysilać.

SDC16989

Warsztaty z Ewą Chodakowską urozmaiciła dietetyk Vitalii, Justyna. Raczej nie udało jej się mnie niczym zaskoczyć, ale zdaję sobie sprawę jak trudno przygotować 40 minut treści dla 300 osób, o których oczekiwaniach nie ma się pojecia. Na plus na pewno można zaliczyć swobodną atmosferę – bez problemu można było zadać każde nurtujące pytanie. Spotkanie z dietetykiem się skończyło, a ból nie miał zamiaru. Nie pisałam o tym wcześniej, bo i nie było potrzeby, ale teraz mogę wspomnieć, że od 2,5 roku zmagam się z bardzo silnymi bólami głowy – swego czasu diagnozowanymi jako zapalenie nerwu trójdzielnego, ale rezonans nie potwierdza tej wersji. Miałam ochotę urwać sobie tę głowę za to, że w tak ważnym dla mnie dniu wywija mi taki numer! Podjęłam szybką decyzję, że pójdę się położyć do szatni i ominę trening z mężem Ewy.

Od koleżanek wiem, że był to trening o średniej intensywności, a Lafteris chyba musi lubić kobiece tyłki, bo zdecydowana większość ćwiczeń była nakierowana na tę partię ciała :). Kiedy ból nieco ustąpił poszłam popodglądać cały trening – widok tylu ćwiczących, całkowicie różnych osób zrobił na mnie bardzo duże wrażenie. Ewa musi cholernie się cieszyć, że udało jej się zmotywować tyle osób do pracy nad sylwetką i w zasadzie nad sobą samym. Głośna muzyka nie pomagała, ból nie chciał ustąpić, a ja uparłam się, żeby spróbować Zumby z rewelacyjną trenerką Martą.

Ta dziewczyna to wulkan energii, cały czas śpiewała, cudownie się ruszała i podkreślała, że choreografia nie jest na pierwszym, ani nawet na drugim planie – grunt, żeby się rozruszać! Niestety, cholerna głowa nie pozwalała o sobie zapomnieć, więc usiadłam pod ścianą i strasznie zazdrościłam dziewczynom, które mogły się bujać w rytm muzyki. To było frustrujące – mieć siłę, mieć wielkie pragnienie i nie móc po prostu poćwiczyć. Jeśli jest ktoś z Was, kto ma jakiś niezastąpiony sposób na bóle głowy, błagam niech się ujawni i da jakieś wskazówki. Dodam, że ŻADNE z leków przeciwbólowych nie dają rady i zazwyczaj ból sam puszcza po 3-6 godzinach.

Niestety tak też było tym razem. Zła, smutna i rozczarowana uznałam, że nic tam po mnie, a trening z Tomkiem, który miał być ostatnim punktem programu zaliczę już w domu, kiedy będę w lepszym stanie.

Warsztaty z Ewą Chodakowską – moja opinia

warsztaty z ewą chodakowską zdjęcia

Ewa okazała się być cudowną kobietą. Sympatyczna, otwarta, ludzka, zabawna. Jej ciało wyglądało przepięknie, a twarz zdecydowanie sympatyczniej niż na zdjęciach. Ewa powiedziała, że będzie czekała do ostatniej osoby, która chce zrobić sobie z nią zdjęcie czy wziąć autograf. Przytulała, całowała, pocieszała, motywowała, śmiała się. Dała się polubić, a fakt, że widziałam na jej czole krople potu uczynił ją zdecydowanie bardziej ludzką niż wydawała się na filmikach.

A to, jak patrzył na nią jej mąż… Kupuję to. Nie obchodzi mnie czy to świetnie zaplanowana kampania marketingowa (w co totalnie nie wierzę), czy to całkiem szczere prosto z serca. Kiedy widzi się totalnie zakochanych w sobie dwoje ludzi, których łączy wspólna pasja i osiągają wspólnie wielkie sukcesy od razu robi się człowiekowi lepiej :). To znaczy powinno się robić, bo jak widać na Fanpage’u Ewy, niektórych te rzeczy tak bolą, że choćby zgryźliwymi komentarzami próbują popsuć jej humor. Przykro mi – Ewa robi świetne wrażenie na żywo i nie mogę potwierdzić Waszych przypuszczeń.

Mimo wszelkich trudności bardzo się cieszę, że wzięłam udział w takim wydarzeniu. Warsztaty z Ewą Chodakowską to coś, czego powinien spróbować każdy, kto ma coś wspólnego z fitnessem. Nawet jeśli nie lubisz Ewy, a może nawet szczególnie wtedy – jeśli będziesz mieć możliwość, nie zastanawiaj się! Żeby warsztaty z Ewą Chodakowską były darmowe koniecznie obserwuj Fanpage miejsca, w którym się one odbędą – w kuluarach usłyszałam, że zawsze mają 5 wejściówek do rozdania. Któraś z Was brała udział w takich warsztatach, albo chciałaby wziąć? Koniecznie dajcie znać.

No i z tą głową przeklętą – jeśli macie jakieś pomysły na złagodzenie bólu, albo znacie specjalistę, który umiałby mi pomóc – piszcie.