Warsztaty z Ewą Chodakowską – moja opinia

warsztaty z ewą chodakowską

Z warsztatów wróciłam strasznie zła. Smutna, sfrustrowana. Zła na siebie, na neurologów całego świata i na aparaturę medyczną. Ale zacznę od początku.

Warsztaty z Ewą Chodakowską – co i jak

warsztaty z ewą chodakowską w łodzi

Dzisiaj miały miejsce warsztaty z Ewą Chodakowską w Łodzi. Pewnie nie poświęciłabym temu faktowi większej uwagi, gdyby nie to, że w środę napisała do mnie Sonia (dziękuję za zdjęcia!), informując o konkursie – klub, w którym odbywały się warsztaty oferował pięć wejściówek, a konkursowym zadaniem było wstawienie zdjęcia zrobionego podczas treningu. No to wstawiłam zdjęcia z treningu z kijem. Wiecie, uznałam, że lepiej się wyróżnić spośród tłumu kandydatek, ale okazało się, że tłum był dość mało liczny, bo w przybliżeniu składał się z siedmiu osób. Koniec końców zdeklasowałam konkurencję i dostałam zaproszenie na warsztaty z Ewą Chodakowską. Całkiem przyjemna sprawa, tym bardziej, że wejściówka kosztuje 100 zł.

Na łódzkiej sali zgromadziło się 300 osób i to był już prawdziwy, regularny tłum. Na tyle duży, że trzeba było zrezygnować z ćwiczenia na matach, co nie do końca sprawdziło się podczas treningu choćby z Ewką – co najmniej 1/2 działa się w parterze. Było ciasno, co tu dużo mówić. Ale nie na tyle, by uniemożliwić ćwiczenia – ewentualnie występowało ryzyko połamania komuś palców, czyli spoko. W Łodzi takim ryzykiem jest się obarczonym spacerując po godzinie 20 😉

warsztaty z ewą chodakowską w łodzi

Było tam dużo dziewczyn-lasek. Było sporo dziewczyn-plastików w pełnym makijażu. Były kobiety starsze, młodsze, zaawansowane i początkujące. Było bardzo mało osób otyłych. Był mężczyzna. Jeden. Była rewia mody (tylu fajnych butów w jednym miejscu nie widziałam w żadnym sklepie). Była jedna sztuka napoju izotonicznego. Na cały dzień treningów – jeśli chodzi o płyny zapewnione przez organizatora. Po wszystkim każda uczestniczka dostała zestaw upominków – kalendarz z Ewą na 2014, pierwszą autorską płytę Ewy i antyperspirant z Adidasa. Zamiast rzeczy, w które można łatwo zaopatrzyć się w sklepie i jednocześnie rzeczy, które zapewne większośc rzeczy posiada wolałabym dostać jeden ciepły posiłek w trakcie trwania treningu. Takie mam nieprzyziemne życzenia ;).

Warsztaty z Ewą Chodakowską – treningi, stopień zaawansowania

ewa chodakowska na warsztatach w łodzi

Gdy na scenie pojawiła się Ewa przez chwilę zapomniałam, że jestem na treningu. Byłabym skłonna uwierzyć, że to koncert gwiazdy rocka! Dziewczyny piszczały, niektóre płakały. A ja dałam się ponieść emocjom i reagowałam w podobny sposób. Kilka motywujących zdań usłyszanych od Ewy dały wiarę w to, że treningi zakończą się sukcesem, a to jak wspaniale wygląda Ewa Chodakowska na żywo… Motywowało najbardziej! Jej figura, ciało robią niesamowite wrażenie. Dała się poznać jako ciepła i zabawna osoba, która ma rewelacyjne poczucie rytmu – stawiam, że na parkiecie wychodzi z niej jeszcze większy szatan niż podczas treningu 😉

Trudno mi ocenić poziom zaawansowania treningu z Ewą podczas warsztatów. Na pewno bardziej przypominał killera niż skalpel 😉 To był tradycyjny trening interwałowy angażujący wszystkie partie ciała. Ewa prezentowała ćwiczenia w dwóch wersjach – dla zaawansowanych i początkujących. Mniej więcej w połowie treningu przeszłam do tej drugiej grupy – bałam się, że dam z siebie aż za dużo i nie wystarczy mi sił na kolejne treningi. Wtem usłyszałam “EJ, BLONDYNA W ŻÓŁTEJ KOSZULCE, RUCHY!” – no nie mogłam nie dać z siebie wszystkiego 🙂

Wstyd się przyznać (przecież perfekcyjnej dr Lifestyle nie przystoi), ale był taki moment, w którym pot na twarzy mieszał się ze łzami – byłam na siebie strasznie wkurzona za to, że tak olewałam treningi przez ostatnie miesiące i szłam na łatwiznę truchtając po parku. Ostatecznie trening zakończyłam z uśmiechem na ustach i wypiekami na twarzy.

Do czasu. Wypieki zostały, ale mina zrzedła kiedy poczułam znajome pulsowanie w skroni. Prawej, jak zwykle. Po kolei przechodziło za oko, na zęby, aż do samej potylicy. I tak pulsowało. Na szczęście kolejnym punktem programu było spotkanie z dietetykiem, więc nie musiałam się szczególnie wysilać.

SDC16989

Warsztaty z Ewą Chodakowską urozmaiciła dietetyk Vitalii, Justyna. Raczej nie udało jej się mnie niczym zaskoczyć, ale zdaję sobie sprawę jak trudno przygotować 40 minut treści dla 300 osób, o których oczekiwaniach nie ma się pojecia. Na plus na pewno można zaliczyć swobodną atmosferę – bez problemu można było zadać każde nurtujące pytanie. Spotkanie z dietetykiem się skończyło, a ból nie miał zamiaru. Nie pisałam o tym wcześniej, bo i nie było potrzeby, ale teraz mogę wspomnieć, że od 2,5 roku zmagam się z bardzo silnymi bólami głowy – swego czasu diagnozowanymi jako zapalenie nerwu trójdzielnego, ale rezonans nie potwierdza tej wersji. Miałam ochotę urwać sobie tę głowę za to, że w tak ważnym dla mnie dniu wywija mi taki numer! Podjęłam szybką decyzję, że pójdę się położyć do szatni i ominę trening z mężem Ewy.

Od koleżanek wiem, że był to trening o średniej intensywności, a Lafteris chyba musi lubić kobiece tyłki, bo zdecydowana większośc ćwiczeń była nakierowana na tę partię ciała :). Kiedy ból nieco ustąpił poszłam popodglądać cały trening – widok tylu ćwiczących, całkowicie różnych osób zrobił na mnie bardzo duże wrażenie. Ewa musi cholernie się cieszyć, że udało jej sie zmotywować tyle osób do pracy nad sylwetką i w zasadzie nad sobą samym. Głośna muzyka nie pomagała, ból nie chciał ustąpić, a ja uparłam się, żeby spróbować Zumby z rewelacyjną trenerką Martą.

Ta dziewczyna to wulkan energii, cały czas śpiewała, cudownie się ruszała i podkreślała, że choreografia nie jest na pierwszym, ani nawet na drugim planie – grunt, żeby się rozruszać! Niestety, cholerna głowa nie pozwalała o sobie zapomnieć, więc usiadłam pod ścianą i strasznie zazdrościłam dziewczynom, które mogły się bujać w rytm muzyki. To było frustrujące – mieć siłę, mieć wielkie pragnienie i nie móc po prostu poćwiczyć. Jeśli jest ktoś z Was, kto ma jakiś niezastąpiony sposób na bóle głowy, błagam niech się ujawni i da jakieś wskazówki. Dodam, że ŻADNE z leków przeciwbólowych nie dają rady i zazwyczaj ból sam puszcza po 3-6 godzinach.

Niestety tak też było tym razem. Zła, smutna i rozczarowana uznałam, że nic tam po mnie, a trening z Tomkiem, który miał być ostatnim punktem programu zaliczę już w domu, kiedy będę w lepszym stanie.

Warsztaty z Ewą Chodakowską – moja opinia

warsztaty z ewą chodakowską zdjęcia

Ewa okazała się być cudowną kobietą. Sympatyczna, otwarta, ludzka, zabawna. Jej ciało wyglądało przepięknie, a twarz zecydowanie sympatyczniej niż na zdjęciach. Ewa powiedziała, że będzie czekała do ostatniej osoby, która chce zrobić sobie z nią zdjęcie czy wziąć autograf. Przytulała, całowała, pocieszała, motywowała, śmiała się. Dała się polubić, a fakt, że widziałam na jej czole krople potu uczynił ją zdecydowanie bardziej ludzką niż wydawała się na filmikach.

A to, jak patrzył na nią jej mąż… Kupuję to. Nie obchodzi mnie czy to świetnie zaplanowana kampania marketingowa (w co totalnie nie wierzę), czy to całkiem szczere prosto z serca. Kiedy widzi się totalnie zakochanych w sobie dwoje ludzi, których łączy wspólna pasja i osiągają wspólnie wielkie sukcesy od razu robi się człowiekowi lepiej :). To znaczy powinno się robić, bo jak widać na Fanpage’u Ewy, niektórych te rzeczy tak bolą, że choćby zgryźliwymi komentarzami próbują popsuć jej humor. Przykro mi – Ewa robi świetne wrażenie na żywo i nie mogę potwierdzić Waszych przypuszczeń.

Mimo wszelkich trudności bardzo się cieszę, że wzięłam udział w takim wydarzeniu. Warsztaty z Ewą Chodakowską to coś, czego powinien sprobować każdy, kto ma coś wspólnego z fitnessem. Nawet jeśli nie lubisz Ewy, a może nawet szczególnie wtedy – jeśli będziesz mieć możliwość, nie zastanawiaj się! Żeby warsztaty z Ewą Chodakowską były darmowe koniecznie obserwuj Fanpage miejsca, w którym się one odbędą – w kuluarach usłyszałam, że zawsze mają 5 wejściówek do rozdania. Któraś z Was brała udział w takich warsztatach, albo chciałaby wziąć? Koniecznie dajcie znać.

No i z tą głową przeklętą – jeśli macie jakieś pomysły na złagodzenie bólu, albo znacie specjalistę, który umiałby mi pomóc – piszcie.

Zostaw komentarz

  1. Lisamelie

    Na Twojego bloga trafiłam całkiem nie dawno, ale niewielka ilość czasu nie powstrzymała mnie od przeczytania wszystkich Twoich wpisów jednego dnia, jednym tchem. Masz talent, do pisania, doradzania, świetnie wyrażasz swoje opinie, motywujesz, dajesz do myślenia a przy tym wszystkim wydajesz się być tak przesympatyczną, miłą i pozytywną osobą, że myślę, że nie sposób Cię nie polubić. Dlatego właśnie zamiast się uczyć do zbliżającej się wielkimi krokami matury, sprawiłaś mi niezłą lekturę. Czytając Twojego bloga nie tylko zdałam sobie sprawę z tego, że powinnam wprowadzić zdrową dietę czy ćwiczyć dalej, ale także żeby się nie poddawać i nie załamywać, kiedy coś nie idzie po naszej myśli. Pominę fakt, że tak jak Ty marzyłam o weterynarii i medycynie. Co prawda wszystko przede mną, ale myślę, że będę musiała zadowolić się czym innym 😉 Nie dlatego piszę. Od prawie 2 lat ćwiczę z Ewą Chodakowską i gdy tylko przeczytałam, że weźmiesz udział w Jej warsztatach – wiedziałam, że będę musiała natychmiast przeczytać Twoja relację. Bardzo się cieszę, że wizerunek jaki zapewniła sobie w mediach ma swoje odzwierciedlenie w rzeczywistości. Wspaniale to słyszeć tym bardziej, że wierzę w jej efekty, które widać z tym, że przez te dwa lata miałam swoje “wzloty i bolesne upadki”. Właśnie teraz przeżywam “bolesny upadek”. Upadek, ponieważ ostatni raz rozłożyłam matę z dwa może nawet trzy miesiące temu. Bolesny, ponieważ także cierpię na takie bóle głowy, których żadne słowo nie jest w stanie opisać, a żadna tabletka – zlikwidować. Mój zaczyna się od ucha, lokalizuje się około 3 cm od niego w potylicy, także przechodzi na oko, ale i polik, twarz do tego czuję się tak, jakbym przebiegła maraton siedząc na krześle. U mnie trwa to dopiero rok, biorę naprawdę silny lek stosowany w leczeniu bólu neuropatycznego, ale myślę że za dużo mi nie daje, ból w prawdzie przestał być ciągły, ale dalej bywają dni kiedy dosłownie “zwala z nóg”. Myślę, że powinnaś udać się do dobrego neurologa. Przede wszystkim takiego, który nie stwierdzi że “ma Pani zbyt wiele stresów”, “Proszę dużo wypoczywać” czy “myśli Pani, że zajmuję się bólami, które nie mają potwierdzenia w badaniach?” tylko do takiego, który od razu zleci powtórny rezonans. Spróbuj w szpitalu MSWiA na Północnej, z tym, ze terminy są bardzo długie. Chociaż mnie udało się dostać wizytę w ciągu dwóch miesięcy 😉 Mam nadzieję, że Twoje bóle ustaną samoistnie i nie będzie to nic poważnego, a Ty spokojnie będziesz mogła robić to, co kochasz najbardziej.
    Pozdrawiam i życzę wszystkiego dobrego 😉

    Lisamelie.

    1. Monika Gabas

      Gratuluję! Właśnie wygrałaś na najdłuższy komentarz na tym blogu 🙂 Bardzo się cieszę, że zdecydowałaś się to wszystko napisac – dzisiejszy dzien aż kipi od motywacji. Ewka dała tą do trenowania, a Ty do blogowania. Bardzo cieszę się, że są osoby, które doceniają moją blogową działalność 🙂

      Co do matury i planów na przyszłość – ja jestem przeszczęśliwa, że odnalazłam się w dietetyce. Pewnie dlatego, że w przyszłości da mi to namiastkę zawodu lekarze – w końcu będę miała swój gabinet, pacjentów, może nawet biały fartuszek ;). Dopóki nie znalazłam tej alternatywy byłam przerażona… Zastanów się dobrze zanim wybierzesz kierunek-półśrodek. Może lepiej zrobić sobie rok przerwy i przygotować się lepiej do matury lub po prostu pomyśleć nad swoją przyszłością bez presji egzaminu w tle. Wierzę, że pójdzie Ci dobrze – życzę pytań o zdrowy styl życia, skoro przeczytałaś całego bloga wstrzelisz się w każdy klucz 😉

      Co do bólów głowy… Pech chciał, że neurologa z MSWiA mam już za sobą, rezonans również w tym samym miejscu. Niestety, lekarz próbował różnych kombinacji leków, niektóre były tak silne, że doprowadzały do halucynacji, ale głowa jak bolała, tak bolała. Neurolog stwierdził, że jedyne czego jeszcze mogę spróbować ot akupunktura – po dzisiejszym dniu jestem coraz bliżej decyzji o wypróbowaniu tego cuda.

      Bardzo się cieszę, że napisałaś. Do zobaczenia 🙂

      1. Lisamelie

        Pan doktor nie wydaje się zbyt sympatyczny, przynajmniej moje było takie pierwsze odczucie, ale mam nadzieję, że skoro tyle próbował to i u mnie uda mu się coś wymyślić. Może ma rację z tą akupunkturą, albo to znak, że trzeba szukać gdzie indziej. Kurczę no…nie będę mogła teraz spać, zdenerwował mnie na odległość.

        Zrobiłam 4 lata temu wielką głupotę wybierając szkołę techniczną gdzie wcale mnie nie interesuje ten kierunek. Żałuję, że nie poszłam do liceum na bio-chem. Teraz wiem, że dałabym sobie radę 😉 Ale już dużo wcześniej niż znalazłam Twojego bloga zastanawiałam się nad dietetyką, tak jak mówisz- świetna alternatywa, a po wyczytaniu Twoich wpisów coraz bardziej się przekonuję 😉 ale…co ma być to będzie, najwyżej będę mieć roczne “wakacje”. 😉
        Moją domeną jest pisanie przydługich komentarzy 😉 Naprawdę pisz dalej, a ja dalej będę z miłą chęcią czytać 😉 I bardzo podobają mi się Twoje wizje mieszkania jakie opisałaś w poprzednim wpisie, mam nadzieję, że urządzisz je po swojej myśli 😉

        1. Monika Gabas

          Póki co przeprowadzamy się do umeblowanej kawalerki – żeby było zabawniej na tą samą ulicę, zaledwie klatkę obok… 🙂 Trafiliśmy na mieszkanie o praktycznie takim samym standardzie o 170 zł taniej – od razu to przekalkulowałam i uznałam, że możemy się przenosić skoro wizja wakacji staje się zdecydowanie bardziej realna. A własne mieszkanie póki co pozostaje w sferze marzeń – ale już nie mogę się doczekać ich urzeczywistnienia 🙂

  2. Gosia

    Zdenerwowałam się jak przeczytałam Twój wpis. Wkurzam się,że lekarze nie zrobią Ci szereg badań i nie stwierdzą dokładnej diagnozy. Lekarz- neurolog przypisał mi wstępnie chorobę neuralgię nerwu trójdzielnego. Choruję na nią od 6,5 roku. Mam takie mrowienie prawego policzka,ból oka, potylicy. Ból skupia się też za uchem. Byłam u okulisty, laryngologa nie stwierdzili mi, żadnej choroby. W 2009 roku miałam rezonans głowy, nie wyszły mi żadne zmiany patologiczne. W 2012 roku zrobiono mi rezonans odcinka szyjnego wyszło wszystko w porządku. W 2013 poprosiłam lekarza o o badanie RTG odcinka szyjnego. W badaniu radiologicznym wyszły zmiany zwyrodnieniowe w postaci zniesienia fizjologicznej lordozy szyjnej itk. Rehabilitantka powiedziała,że trudno jej powiedzieć czy te bóle są na tle ,, kręgosłupa”,czy na tle neurologicznym.Podobne zdanie miała neurolog. W grudniu 2013 roku dostałam ponowne skierowanie na rezonans głowy, termin badania 7 maja 2014 roku!!!. No chyba,ze zapłacę ok 700 zł to od razu miałabym badanie. Strasznie mnie wkurza,że tyle lat to trwa. Brałam silne leki na neuralgie. Przestałam je brać,ponieważ są to bardzo silne leki niszczą wątrobę, biorą je ludzie mający padaczkę. Od dwóch miesięcy co 3 dzień biorę zastrzyki,minimalnie pomagają. Co Ci mogę radzić przede wszystkim dużo witamin z grupy B,jeśli masz bóle potylicy to polecam zrobienie RTG odcinka szyjnego. Ostatnio dowiedziałam się,ze bóle oka mogą wiązać się z problemami kręgosłupa. Ja czekam na badanie-7 maja. Trzymaj się dzielnie:)

    1. Monika Gabas

      Ja oprócz wszystkiego, czego próbowałaś skontrolowałam nawet uzębienie – myślałam, że może jest jakiś problem z zębami tak poważny, że ból promieniuje na pół twarzy. Ale po panaromicznym zdjęciu okazalo się, że wszystko jest książkowe. Strasznie to wkurzające, coraz częściej chodzi mi po głowie wybranie się na pełną diagnostykę do kliniki leczenia bólu. Większośc ludzi, którzy słyszą jak się wypowiadam o swojej przypadłości twierdzi, zę jestem przewrażliwiona – a mój próg bólu naprawdę jest wysoki, nie przejmuję się byle czym. Tylko, że jak to cholerstwo złapie… To nic nie można zrobić. Nawet spać.

      1. Gosia

        Zapomniałam dodać,że też skontrolowałam uzębienie :P. Przez 2,5 lata nosiłam aparat ortodontyczny . Lekarze kazali mi sprawdzić,czy dobrze jest założony aparat. Byłam kiedyś na badaniu okresowym- praca. Lekarz powiedział mi,że państwowa poradnia leczenia bólu najbliżej jest na Śląsku,czyli jakieś 160 km ode mnie. Dziwnie to zabrzmi,ale ja się przyzwyczaiłam do bólu.Po proszkach finlepsin, przestaje mnie bolec. Ale za kilka dni znów łapie ból. Tak jak wspominałam czekam na badanie w maju.

  3. i

    Mojej znajomej na silne kilkugodzinne migreny, które miała od wielu lat, pomogła akupunktura. Może warto spróbować.
    I.

  4. Alessa

    Od 7 roku życia, czyli w zasadzie od pewnego wypadku, jaki mi się zdarzył, cierpiałam na migreny. Bardzo silne, związane nie tylko z bólem całej głowy, ale też wymiotami, bólem żołądka, wstrętem na światło i dźwięk. Przychodziły z nienacka, i zabierały mi 2, czasem 3 dni z życia. Nie pomagały mi lekarstwa, tabletki, ani żaden ze specjalistów. Po 10 latach zaczęłam brać tabletki anty, co sprawiło, że migreny, z występujących ot tak, kiedy im się podobało, przesunęły się na regularność cyklu. Od tego momentu miałam migrenę raz na miesiąc, przez 2 dni. I tak trwałam w tym letargu 8 lat, także dlatego, że nie chciałam, by znów pojawiały się kiedy bądź. Byłam przekonana, że już do końca życia będę się z nimi męczyć. Tak się stało, że tabletki w pewnym momencie odstawiłam, i od tego momentu, a minęły już ponad 3 lata, nie miałam takich bólów , jak wcześniej. Zdarza mi się ból głowy, który przechodzi dzięki tabletce.

    Poszukaj dokładnie, co ewentualnie może ten ból powodować – może to skoki ciśnienia, skoro tak przy ćwiczeniach się pojawił? A może właśnie tabletki, lub jakieś inne lekarstwa? Nie znam żadnego ze specjalistów bo mi nikt nie umiał pomóc. Miałam tyle szczęścia, że ten problem gdzieś się ulotnił. Choć tak naprawdę do dziś nie wiem, co to dokładnie było, i co go powodowało…

  5. Julia Ż-t

    U mnie w rodzinie prawie wszyscy cierpią na bóle głowy- jedni na migrenowe inni na ciśnieniowe- jedne i drugie potrafią zwalić z nóg i uniemożliwić normalne funkcjonowanie- więc wiem o czym mówisz, ale przez to że mają to u mnie wszyscy nikomu nie przyszło do głowy żeby to leczyć. Z tego co widzę w komentarzach – i tak nic by to nie dało;/ Zauważyłam tylko że od paru lat mierząc mi ciśnienie lekarze kiwają tylko ze współczuciem głową- ‘że przy takim ciśnieniu to musi boleć głowa jak pada’. A tymczasem ja największe katusze przeżywam przy wyżowej, ładnej pogodzie- podejrzewam że to różnica między moim własnym ciśnieniem a tym na zewnątrz- boli niemal każdy ruch gałek ocznych i mam problem żeby w ogóle wstać z łóżka. Bywa, że mocna herbata trochę mnie stawia na nogi ale tylko na chwilę. Mija 4-6 godzin- podobnie jak u Ciebie i mija. Przykład z dzisiejszego poranka- budzi mnie ból glowy, za oknem słońce.Pierwsze 4 h w pracy jestem jak zombie. Około południa rozpadało się i ochłodziło- po pół godzinie głowa się uspokoiła.
    A co do Chodakowskiej- bardzo się ciesze że zrobiła na Tobie takie, a nie inne wrażenie. Mimo ilości hejtów w necie ja nadal i uporczywie ją lubię. Mimo ze do ćwiczeń coraz częściej wybieram zestawy Mel B, co jakiś czas wracam do Ewy, uwielbiam jej spokojny ton i to ‘głaskanie po głowie’ (jak ja to nazywam) przed treningiem. Poza tym po ‘skalpelu’ miałam swego czasu naprawdę fajny brzuch;-)

  6. Kinga Kubczak

    bardzo mi przykro z powodu Twojego bólu głowy, ale cieszę się, że Cię poznałam! Blog jest świetny. Trzymam za Ciebie kciuki na rozmowie w Warszawie, koniecznie napisz jak poszło i czekam z niecierpliwością na wspólny trening we Wrocławiu 🙂 ściskam mocno 🙂

  7. Ania

    Świetny blog.Bardzo motywujący,wpadłam na niego właściwie przez przypadek szukając informacji związanych z efektami ćwiczeń z Mel B .
    Dopiero zaczęłam swoją przygodę z ćwiczeniami ale tak na powarznie . 🙂
    Jesteś bardzo motywująca, szczera .
    Gratulacje świetnego bloga !!!!!!
    ♥♥♥

    1. Monika Gabas

      Na szczęście w czerwcu trafiłam na neurologa, który tak dobrze ustawił leczenie, że od pierwszej tabletki głowa nie bolała ani razu. Aktualnie jestem w trakcie 6-tygodniowej przerwy od tabletek i na szczęście migrena nadal nie wraca.

      1. Irmina

        A napiszesz co to za tabletki? Tez nań migreny! I idę na warsztatu z Ewą 21 go, widzimy się? 😉

        1. Monika Gabas

          Przez około 9 miesięcy brałam Divascan – strasznie silne, siejące spustoszenie w przewodzie pokarmowym, ale skuteczne. Aktualnie jestem po odstawieniu tabletek :). Na warsztaty z Ewą się nie wybieram, ale Tobie życzę dobrej zabawy!

  8. Karina

    Mam to samo, do tego zatoki. Nic nie pomaga, przechodzi niestety dopiero 3 dnia. Łączę się w bólu…