Wymówki, które ciągle masz, a których ja nie kupuję

drlifestyle motywacja

Słucham ich podczas konsultacji. Czytam o nich na grupie na FB. Rozmawiam o nich z koleżankami i koleżankami koleżanek. Podsłuchuję w kolejce w sklepie. Lista wymówek, które ludzie stawiają sobie na przeszkodzie w procesie zmiany stylu życia zdaje się nie mieć końca. W dzisiejszym artykule omówię 6 najpopularniejszych i jednocześnie najbardziej wkurzających. Chętnie poznam Twoją opinię na ten temat – podziel się nią w komentarzu po lekturze tekstu.

Nie stać mnie

  • Zdrowe jedzenie to nie tylko produkty z wielkim napisem „EKO” „BIO” i „FIT”, to przede wszystkim sezonowe, lokalne owoce i warzywa, i wszelkie nisko przetworzone rzeczy dostępne w sklepach (a nawet supermarketach). Nie musisz żywić się na półkach ze „ZDROWĄ ŻYWNOŚCIĄ”, by jeśc zdrowo a  już na pewno, by jeść zdrowiej niż dotychczas
  • Jeśli jesz skrajnie niezdrowo, często stołujesz się na mieście, korzystasz z gotowych dań dostępnych w sklepach i nie żałujesz sobie słonych przekąsek i słodyczy, możesz być pewien, że zerwanie z tymi nawykami odbije się na Twoim portfelu wyłącznie w pozytywny sposób
  • No dobra, ale zdrowe jedzenie naprawdę jest drogie„! – jeśli spojrzysz na liczby w raporcie Czytelniczek, nie będziesz mieć wątpliwości co do tego, że wysokie koszty zdrowego odżywiania, to wymówka, która nie ma żadnego potwierdzenia w rzeczywistości. W artykule pt. „Ile kosztuje zdrowy styl życia” znajdziesz wnioski i konkretne kwoty na podstawie spisu wydatków 20 Czytelniczek bloga oraz moich (model rodziny 2+kot)

Nie wiem jak zacząć

  • Jeśli twierdzisz, że nie podejmujesz próby zmiany z braku wiedzy, to równie dobrze mógłbyś powiedzieć wprost, żeś leń. Nadal nic by to nie zmieniło w Twoim podejściu, ale przynajmniej nie robiłbyś z siebie posiadacza dwóch lewych rączek będącego jednocześnie analfabetą.
  • Mając dostęp do Internetu, masz wgląd do nieograniczonej ilości różnych źródeł wiedzy . Zdaję sobie sprawę z tego, jak frustrujące może być trafianie na nierzetelne artykuły i ciągłę poznawanie przeciwstawnych zaleceń, ale nikt nie mówi, że aby zacząć coś zmieniać, musisz od razu wygrywać konkurs na najbardziej FIT personę na osiedlu.
  • Zamiast narzekać, że nie wiesz jak zacząć, po prostu zacznij korzystając z tych zaleceń i informacji, w które wierzysz i które stale powtarzają się w wypowiedziach osób, które szanujesz w danej branży. W świadomej selekcji internetowych źródeł pomoże Ci artykuł „Jak rozróżnić prawdę od gównoprawdy w Internecie
  • Nawet jeśli zupełnie nie wiesz co powinieneś zacząć robić, to niemal na pewno wiesz, co z Twoich aktualnych przyzwyczajeń nie służy zdrowiu i sylwetce. Zacznij od stopniowego eliminowania tych nawyków, a w ich miejsce wprowadź zdrowsze alternatywy. Na początku nie muszą być TURBOZDROWE, bo zamiana złych na „ZDROWSZE” to i tak dużo więcej, niż nierobienie z nimi nic

Jestem chory i zmęczony

  • „Lekarz nie pozwala mi ćwiczyć” – okej, niektóre choroby wymagają ograniczenia aktywności fizycznej do minimum i nie zamierzam z tym dyskutować.
    • ALE numer jeden – jeśli lekarz zalecił Ci „oszczędzanie się” i „niewykonywanie intensywnych aktywności” pięć lat temu, nie jest to jednoznaczne z dożywotnią rezygnacją ze sportu wszelkiej maści!
    • ALE numer dwa – jeśli zakaz uprawiania sportu usłyszałeś w trakcie trwającej 3 minuty wizyty u internisty, warto byłoby skonsultować się ze specjalistą z określonej działki, a następnie udać się do fizjoterapeuty, który zamiast po prostu zakazać, da coś w zamian i zaproponuje mniej inwazyjne, delikatne ćwiczenia. Być może nie zrobią z Ciebie Szwarzenegera, ale przynajmniej zaczniesz budować nawyk regularnej atkwyności fizycznej
  • „Po pracy to ja już nie mam siły na nic, a już na pewno nie na trening czy stanie przy garach” – jasne, nie zawsze jest różowo i czasami nawet najbardziej zaprawione w boju osoby, mają trudność ze znalezieniem siły i czasu. Jednak jeśli czujesz, że od wielu lat, jedyne co robisz z jakotakim zapałem, to praca, to może czas coś z tym zrobić albo chociaż zastanowić się nad tym, co może być przyczyoną takiego stanu rzeczy? Może nie masz siły, bo jesz byleco i bylejak? Może brakuje Ci energii, bo nie dajesz sobie możliwości efektywnego wypoczynku i prosto z siedzenia 8h w pracy wybierasz siedzenie kolejnych 8 h w domu tylko po to, by na kolejne 8h położyć się spać?
  • Aktywność fizyczna o niskiej/średniej intensywności w odczuwalny sposób poprawia samopoczucie, pozytywnie wpływa na sprawność i wytrzymałość. Osoby regularnie uprawiające sport (czy nawet robiące cokolwiek ponad nieustanne siedzenia) mają więcej siły do życia, więcej energii na co dzień i czują się wyraźnie lepiej. Ponadto, regularna aktywność ułatwia zasypianie i sprawia, że wypoczynek jest bardziej wydajny.
  • Zdrowa dieta, która pokrywa zapotrzebowanie na wszystkie składniki odżywcze jest jednym z najbardziej istotnych elementów profilaktyki prozdrowotnej. Nie musisz ważyć każdego liścia sałaty i porcjować ryby na fileciki o masie 114,57 g, bo taką ilość jakiś dietetyk rekomendował Twojej koleżance. Nie jedz śmieci, zwiększ udział owoców i warzyw w diecie, jedz produkty sezonowe i lokalne, a z czasem zaczniesz czuć się lepiej na co dzień. I wszystkie pudełka z Magnezem/Czymś na włosy/Czymś na skórę/Czymś na paznokcie/ Czymkolwiek na cokolwiek będą mogly iść w odstawkę, bo zróżnicowaną dietą pokryjesz zapotrzebowanie na wszystkie te składniki. Lepiej odżywione ciało, to silniejsze ciało!

Nie mam czasu

  • „Nie mam czasu na zdrowe gotowanie” – za każdym razem, gdy to słyszę, odpowiadam: „A na niezdrowe masz czas?”. Często niepotrzebnie utożsamiamy zdrowe jedzenie z cudami na kiju, których przygotowanie wymaga ogromnych pokładów czasu, a efekt często nawet nie przypomina zamierzonego. Jest to błędne przekonanie na temat zdrowej kuchni. Zdrowe jedzenie również można gotować na kilka dni, wcale nie trzeba jeść 6 posiłków dziennie, nie jest też obowiązkiem każdej zmieniającej nawyki żywieniowe osoby bieganie od sklepu do sklepu w poszukiwaniu coraz to bardziej wymyślnych składników. Wrzuć na luz!
  • „Nie mam czasu na trening a musi trwać tyle i tyle” – spalanie tkanki tłuszczowej po upływie określonej ilości czasu, to krzywdzący mit! Spalanie tkanki tłuszczowej nie zachodzi dopiero po upływie iluś minut. Każda aktywność fizyczna podejmowana w ciagu dnia (nawet wejście po schodach zamiast korzystania z windy) to sposób na zwiększenie deficytu kalorycznego. Im więcej się ruszasz, im więcej rzeczy robisz w ciągu dnia, tym więcej energii w te działania musi włożyć Twoje ciało. Będąć aktywnym na co dzień masz szansę doprowadzić do sytuacji „ujemnego bilansu kalorycznego”, która umożliwia odchudzania.
  • Jeśli jesteś głęboko przekonany, że nie masz czasu absolutnie na nic, a doba innych ludzi musi być dłuższa, skoro Ty ledwo uwijasz się z obowiązkami od północy do północy, polecam Ci zapoznanie się z (darmowymi) treściami Pani Swojego Czasu.

Zdrowe jedzenie mi nie smakuje

  • Jeśli zdrowe jedzenie kojarzy Ci się z przebytymi przed laty dietami Dukana/Kwaśniewskiego/Grejpfrutowymi/etc., wcale się nie dziwię, że nie masz ochoty odżywiać się w ten sposób. Mam za to dobrą wiadomość! Zdrowe jedzenie to normalne jedzenie, dostępne w każdym sklepie, które zapewne znajduje się nawet w Twojej kuchni. Nie musisz konkurować z Anną Lewandowską stopniem zaawansowania swoich dań, by można było mówić o zdrowym odżywianiu!
  • Zamiast narzekać, że zdrowe jedzenie jest jałowe, nudne i niesmaczne, kup świeże zioła, mnóstwo różnych przypraw, porządną oliwę z oliwek, a później nie bój się używać tych składników w swojej kuchni. Inspiracje na smaczne i zdrowe dania znajdziesz na blogach kulinarnych, szczególnie wegańskich.

Na samą myśl o pisaniu kolejnego nagłówka, robi mi się słabo, przechodzą mnie dreszcze i całe ciało zdaje się krzyczeć w akcie buntu. Nawet jeśli napisałabym, że ostatnia wymówka „BARDZO MNIE DENERWUJE”, to i tak byłoby zdecydowanie za mało. Najbardziej wkurzającą wymówką jest:

Nie opłaca się – ze mnie już i tak nic więcej nie będzie

 

Najgorsze zostawiłam na koniec.

  • „Ze mnie już i tak nic nie będzie”.
  • „To nie ma sensu”
  • „Nie opłaca się”
  • „Zawsze byłam gruba, więc już przywykłam”
  • „Żona kocha mnie takiego, jakim jestem, więc nic nie muszę z tym robić”
  • „Moje ciało mi się podoba, nie czuję potrzeby zmiany”

Wychodząc z założenia, że „Ze mnie i tak już nic nie będzie”, robisz sobie jedną z największych możliwych krzywd. Zabierasz sobie prawo do zwiększenia komfortu życia, sabotujesz własne marzenia, umniejszasz swojej wartości i pielęgnujesz w sobie samym największego wroga.

Nie znoszę podejścia „Jakiego mnie Panie Boże stworzyłeś, takiego mnie masz” i to nie ma NIC wspólnego z samooakceptacją. Cudownie, jeśli akceptujesz swoje ciało niezależnie od tego na ile wpisuje się w aktualne kanony piękna.

Nie chcesz ćwiczyć, bo i tak jesteś gruby? Nie zamierzasz zmieniać diety, bo całe życie jadłeś tak i srak i za trudno byłoby coś zmienić.? Okej, połóż się, nie ruszaj i czekaj na śmierć. Nie martw się, przyjdzie raczej prędzej niż później, jeśli nadal zamierzasz ignorować rolę aktywności fizycznej i zdrowej diety w zapobieganiu chorobom cywilizacyjnym, zwiększaniu ogólnej wytrzymałości i sprawności.

Nigdy nie jest za późno na to, by zmienić styl życia. Możesz ważyć 200 kilogramów, mieć 75 lat, a ja nadal będę mówiła to samo: nigdy nie jest za późno.

Jeśli nie motywuje Cię wizja tego,
że BĘDZIE LEPIEJ,
niech przestraszy Cię myśl,
że BĘDZIE GORZEJ.