10 rzeczy, które zamierzam zrobić na bardzo wyjątkowej wyspie

Wylądowaliśmy! Nie było to dla mnie takie oczywiste, bo tutejsze lotnisko uchodzi za jedno z najniebezpieczniejszych na świecie. Gdybym nie zapamiętała tego faktu z filmu o katastrofach lotniczych, pewnie nawet bym się nie zorientowała. Wszystko poszło sprawnie, a jedyną różnią były znacznie bardziej niż zwykle spocone dłonie. Siedzę w pokoju większym, niż nasze mieszkanie. Zamiast widoku na szarą kamienicę, mam ocean. I cudownie ciepły wiatr gratis.

Podobnie jak rok temu o tej porze zdecydowaliśmy się na wakacje z Itaką. To wielokrotnie sprawdzone przez nas biuro podróży będzie patronować przygotowywanemu przez nas poradnikowi. Fani zdjęć i wirtualnych spacerów Łukasza, a także moich vlogów będą zadowoleni, bo w najbliższym czasie pokażemy Wam sporo wyjątkowego materiału. Wyjątkowego, bo takie jest miejsce, w którym się znaleźliśmy. A jesteśmy dokładnie tutaj.

madera

Kraina wiecznej wiosny z bogatą roślinnością, górami i wysokimi klifami. Wiemy o niej niewiele, bo Madera nie jest popularnym w Polsce kierunkiem podróży. Między innymi po to tu jesteśmy. Przekonać się na własnej skórze czy to, co piszą na zagranicznych forach jest prawdą. Jeśli tak, zamierzamy pokazać to wszystko na zdjęciach, filmach i w opisach. Zostajemy do wtorku. Oprócz zjeżdżenia wyspy wzdłuż i wszerz w poszukiwaniu najciekawszych miejsc, zamierzamy zrobić jeszcze kilka rzeczy.

  1. Pracować – ten wyjazd to nie są dla mnie wakacje w klasycznym rozumieniu tego słowa. Freelance jest kochany, super i wspaniały, ale (w moim przypadku) nie ma miejsca na coś takiego jak urlop. Zadania muszą być wykonane, a ja muszę być pod mailem. Przygotowywałam się do wyjazdowych ośmiu dni od dwóch tygodni, więc wiele rzeczy udało mi się przygotować na zapas, ale część muszę jeszcze zrobić i stale monitorować czy wszystko działa tak, jak powinno. Dodatkowo jest to dla mnie okazja do zweryfikowania mojego wyobrażenia na temat pracy w sprzyjających okolicznościach. Zobaczymy czy na tarasie z widokiem na ocean realizacja zadań pójdzie sprawniej czy wręcz przeciwnie.
  2. Odpoczywać – na szczęście da się połączyć to z punktem pierwszym. Przynajmniej taką mam nadzieję. W ciągu wyjazdu zamierzam wygospodarować 48 h offline. Świat się nie zawali, Ziemia nie przestanie się kręcić, a moja głowa w pełni odpocznie od przeładowania zadaniami i informacjami. Internet będę ograniczać do minimum. Nie gniewajcie się na brak odpowiedzi na maile czy komentarze. Potrzebuję chwili przerwy, by później móc blogować na pełnych obrotach przez kolejne miesiące.
  3. Uzupełnić niedobory witaminy D – cieszę się, że wpis o suplementacji witaminy D tak Wam się spodobał! Po lekturze tego tekstu na pewno wiecie, że słońce jest jej możliwie najlepszym źródłem. Oglądając prognozy pogody i zaśnieżone zdjęcia Madery na Instagramie byłam przerażona. Spodziewałam się temperatury około 15 stopni i szaro – buro – ponurej aury. Co dostałam? Bardzo ciepłą, słoneczną polską majówkę w marcu. Ponoć cały rok wygląda tutaj podobnie. Nie warto przejmować się prognozami, bo w ciągu doby można zaliczyć 4 pory roku.
  4. Trenować – zadanie jest ułatwione, bo nasz hotel oferuje szeroki wachlarz treningów grupowych, basen wewnętrzny i zewnętrzny, a sama wyspa jest wręcz stworzona do tego, by ćwiczyć na niej podbiegi. Niestety zapomniałam butów do biegania (pakowanie się w 30 minut nie było najrozsądniejszym pomysłem).
  5. Spróbować canyoningu – po raz pierwszy spotkałam się z tym terminem, szukając informacji o Maderze. To bardzo ciekawa forma aktywnego spędzania czasu. Trzeba się pomoczyć, pobrudzić i przygotować na solidne wyrzuty adrenaliny. Póki co jest to punkt z serii „chciałabym, ale się boję”. Przejażdżki (przelotki?) z tytułowego zdjęcia tego wpisu też się bałam, a było super. Zaryzykować i tym razem? 🙂
  6. Pływać w naturalnym basenie – ten punkt nie wymaga najdrobniejszego komentarza
  7. Zjechać na sankach po asfalcie – kraina wiecznej wiosny i sanki? Okazuje się, że na Maderze to połączenie jest możliwe. Sanki czy raczej carro de cesto są wykonane z wikliny i ponoć naprawdę umożliwiają poruszanie się po krętych drogach Madery. Zamierzamy przekonać się na własnej skórze.
  8. Przeczytać dwie książki
    • Siła nawyku – dlaczego robimy to, co robimy i jak możemy to zmienić? – o tej książce słyszałam bardzo wiele dobrego. Ostatnio została ponownie zarekomendowana podczas kursu z psychodietetyki. Może ktoś z Was już ją czytał?
    • Calm – o istnieniu tej książki dowiedziałam się przy okazji kampanii Odpuść FOMO. Przeczytałam ją raz i już mam ochotę na powtórkę, by wypisać najważniejsze sentencje i wnioski, do których doszłam podczas lektury.
  9.  Zdobyć trzy najwyższe szczyty Madery – najpierw nie udało mi się kupić butów trekkingowych, zapomniałam butów do biegania, które miały być moją deską ratunku, a spacerek będę musiała odbyć w trampkach. Mam nadzieję, że moje czteroletnie conversy to przeżyją. I stopy również.
  10. Chłonąć atmosferę południowego kraju – Madera jest autonomicznym regionem Portugalii. Jestem psychofanką krajów z południa Europy, a przede wszystkim ludzi ich zamieszkujących. Czuję się tu rewelacyjnie. Słońce, dobra kawa i uśmiechnięci ludzie sprawiają, że wszystko wydaje się znacznie łatwiejsze. To pewnie przez poziom witaminy D w normie ;).

Jestem przeszczęśliwa, że mam okazję spędzić tydzień w tak wyjątkowym miejscu. Cieszę się tym bardziej, że jestem tu razem z Ł. Jakoś tak po prawie 5 wspólnych latach nadal nie mam go dosyć :). Dla Was jego obecność tutaj jest pewnie większym atutem, niż moja, bo to on zadba o oddanie charakteru wyspy na zdjęciach.

Życzę Wam przemiłego wieczoru. Bieżące kadry z naszej podróży możecie oglądać na Instagramie @drlifestyle.pl, który od jutra zamieni się w bardzo zielone i słoneczne miejsce.

Jeśli ktoś z Was ma wizytę na Maderze za sobą, niech koniecznie podzieli się w komentarzach informacjami o rzeczach, które musimy zobaczyć, zrobić, o tym gdzie zjeść, wypić drinka i które tanie wino z kartonu jest najlepsze ;).