50 faktów o mnie

Lub jak kto woli – pisiąt twarzy lajfstajlu.

  1.  Jestem impulsywna. Tak, jak cieszę się całą sobą, tak samo całą sobą się złoszczę. W konfrontacji ze złymi wieściami lub stresującymi sytuacjami potrzebuję dziesięciu minut na przetworzenie. Jeśli ktoś nie da mi tych 10 minut na opanowanie złych emocji, wybucham. Później strasznie się tego wstydzę, więc pracuję nad skróceniem okresu dziesięciominutowego do dziesięciosekundowego.
  2. W podstawówce utrzymywałam średnią 5.9 i zamiast cieszyć się szóstkami ze wszystkich przedmiotów, martwiłam piątką z biologii. Zastanawiałam się co robię źle! Finalnie wylądowałam na rozszerzeniu z biologii i z tego przedmiotu pisałam maturę.
  3. Miałam rok przerwy między klasą maturalną, a studiami, a to dlatego że…
  4. Próbowałam poprawić maturę, by dostać się na wydział lekarski. Jak już wiecie mimo roku przerwy nie napisałam jej wystarczająco dobrze ponownie i zdecydowałam się na biotechnologię medyczną. Po roku doszła do tego dietetyka i postawienie na tę ścieżkę rozwoju było moją najlepszą (przyszło)zawodową decyzją.
  5. W szkole podstawowej dwukrotnie wygrałam ogólnopolski konkurs „Kangur matematyczny”. Niestety moje zamiłowanie do matematyki skończyło się na najwcześniejszym etapie edukacji i na studiach matma była moją największą zmorą.
  6. Kiedy miałam 3 albo 4 latka stwierdziłam, że chcę zaśpiewać na festynie piosenkę o piesku. Mama była zdziwiona, bo żadnej takiej nie znałam. Wymyśliłam ją na potrzeby sytuacji. Zanim nazwiecie mnie człowiekiem wielu talentów, dodam, że śpiewałam w kółko zdanie „Wezyr, Wezyr, Wezyr to mój pies”. Nie wiem czemu nie wygrałam?
  7. Do wieku nastoletniego nie nosiłam sukienek. Nawet na uroczystości po mojej Pierwszej Komunii przebrałam się od razu w rybaczki i sportowy t-shirt. I dobrze, bo dziura w spodniach wygląda lepiej niż w sukience (za ostro driftowałam na nowym góralu).
  8. Łatwo się wzruszam, zdarza mi się płakać nawet na reklamach.
  9. Początek mojej znajomości z Łukaszem rozgrywał się w ekspresowym tempie. Na przykład trzecie nasze spotkanie (w całym życiu) miało miejsce w drodze na lotnisko w Katowicach, skąd lecieliśmy na tygodniowe wakacje. Wtedy nie pomyślałabym, że niemal 4 lata później znowu polecę do Egiptu w tym samym składzie.
  10. Jestem mistrzem w wymyślaniu nowych słów. Nowe przezwiska, określenia dla doskonale znanych rzeczy… Żaden problem.
  11. Lubię śpiewać znane piosenki z użyciem swoich tekstów. Wymyślam je na bieżąco i czasem żałuję, że nie potrafię ich odtworzyć. Taki ze mnie Jacek Cygan.
  12. Najbardziej lubię tak mało ambitne kino, że aż wstyd mi o tym pisać. Żałosne, amerykańskie poczucie humoru sprawia, że pękam ze śmiechu.  
  13. Uwielbiam artykuły biurowe. W sklepie papierniczym czuję się tak, jak większość kobiet w centrum handlowym… A może Wy też tak macie? 😀
  14. Mój tato jest strażakiem. I nie byłby to fakt z mojego życia, gdyby nie to, jak bardzo jego poranne relacje z odbytej służby wpłynęły na całe moje życie. Nie skoczę na główkę, nie wsiądę na motor (jechałam dwa razy z Łukasza tatą i podejrzewam, że była to jego najnudniejsza wycieczka w życiu, bo wyprzedzały nas nawet rowery), nie odpalę petardy. Jestem wręcz przesadnie ostrożna nad czym często ubolewa Łukasz (potrafiłam niemalże nakrzyczeć na niego nawet wtedy, gdy nie mogłam otworzyć ust – pod wodą, gdy chciał zanurkować w głąb jaskini, a ja bałam się, że braknie mu tlenu).
  15. Moja broda i brwi zdradzają mój nastrój. Jakkolwiek to nie brzmi, tak jest. Łukasz jest w stanie rozróżnić każdy z moich humorów na podstawie mimiki. Prawdopodobnie przyprawi mnie to o straszne zmarszczki szybciej, niż powinny się pojawić.
  16. Mogę nie spać przez wiele godzin (np. dwie noce i dwa dni bez snu), ale jak już zasnę… Kiedyś po maratonie egzaminacyjnym zasnęłam o 21:00 i obudziłam się, kiedy Łukasz wrócił z pracy – myślałam, że czegoś zapomniał, a okazało się, że jest już 14:00. Przez cały ten czas nie ocknęłam się ani na sekundę.
  17. Mam młodszą o 10 lat siostrę, która trenuje karate kyokushin (5. ky?), od pięciu lat gra na perkusji i jest bramkarzem w drużynie piłkarskiej.
  18. Nie cierpię dotykać surowego mięsa. Nawet w rękawiczkach wprawia mnie to w obrzydzenie. Wspomniana w punkcie wyżej młodsza siostra wykorzystuje to przeciwko mnie i potrafi gonić mnie po całym domu z surowym kurczakiem nadzianym na rękę. Śmieję się na samo wspomnienie, ktoś powinien to kiedyś nagrać ;).
  19. Jestem bardzo oszczędna w nazywaniu ludzi przyjaciółmi.
    2015-02-28_foto010_16-25
  20. Od 3 lat nie mam telewizji i wcale nie doskwiera mi jej brak. Telewizor traktujemy jak projektor.
  21. Często próbuję oszczędzać na nieodpowiednich rzeczach. Przykład z ostatnich miesięcy – kołdra i poduszki. Kupiłam jakąś taniochę z Allegro, a teraz złoszczę się, że 1/3 (no, najczęściej 1/4) dobry spędzam w takich warunkach. I tak będę musiała kupić lepszą, więc sumarycznie wydam więcej, niż gdybym od razu kupiła porządny zestaw. Na szczęście Łukasz ma do tego zupełnie inne podejście.
  22. Jestem bardzo rozważna. Rzadko podejmuję spontaniczne decyzje, a im ważniejsza jest dana rzecz, tym więcej czasu spędzam nad jej analizowaniem. Nie znam osobiście żadnej innej osoby, która w podejmowaniu codziennych wyborów kieruje się analizą SWOT, drzewkiem decyzyjnym, metaplanami i tabelką „za i przeciw”. Jeśli macie ochotę mogę przygotować o tym wpis, choć domyślam się, że to propozycja interesująca tylko dla decyzyjnych freaków.
  23. Słucham muzyki klasycznej.
  24. A skoro jesteśmy przy muzyce – nie znam tytułów, ani wykonawców ulubionych piosenek. Mam swoje playlisty, których słucham bezwiednie i nie jestem w stanie odpowiedzieć na pytanie „czego aktualnie słuchasz”. Nie zwracam na to uwagi. Kiedy jakaś piosenka mi się podoba w sklepie czy na mieście, a nie znam tytułu, muszę użyć Shazama, bo nie będę w stanie jej zanucić.
  25. Jestem sową. Gdybym tylko mogła, żyłabym w systemie pracy w nocy. Kiedy miasto, Łukasz i Internet śpią, jestem najbardziej produktywna.
  26. Uwielbiam robić prezenty! Już dzisiaj mam przygotowaną wstępną listę prezentów, którymi obdaruję najbliższych na wszystkie święta do końca roku. Przyjemność sprawia mi każdy etap od szukania, przez zakup, po pakowanie aż w końcu – wręczanie.
  27. Nie czuję się swobodnie, kiedy inni zwracają się do mnie per Pani. Na Panią to trzeba mieć wygląd i pieniądze! 😉
  28. Nie znoszę kawy. Nie jestem w stanie napić się choćby łyczka, a czasami nawet sam zapach potrafi przyprawić mnie o nudności. Teraz, pisząc to zdanie też się krzywię.
  29. W każdym roku edukacji miałam świadectwo z paskiem, ale nie było to nijak związane z moim prymusostwem czy kujoństwem. Zawsze umiałam zachować równowagę między szkołą, a życiem towarzyskim, nigdy nie wkuwałam materiału na pamięć.
  30. Nie lubię pozować do zdjęć. Czuję się wtedy nienaturalnie i leży to daleko poza strefą mojego komfortu, ale dzięki blogowi i profesji Łukasza (a może PRZEZ te czynniki) próbuję pokonywać dyskomfort.
  31. Nie lubię malowania paznokci, układania włosów, balsamowania się i innych takich typowo babskich form dbania o siebie. Zawsze szkoda mi na to czasu i zamiast czerpać z tego przyjemność, denerwuję się. Najbardziej lubię wielofunkcyjne kosmetyki.
  32. Uwielbiam trening siłowy. Zamierzam zrobić kurs trenerski – na użytek własny i dla poszerzenia wiedzy. Myślę, że to może być przydatne nawet podczas praktyki dietetyka.
  33. Mam sieć gabinetów dietetycznych pod szyldem Dr Lifestyle (to znaczy  będę mieć, ale stosując się do przykazań pozytywnej afirmacji, piszę o swoich celach w czasie teraźniejszym :D).
  34. Nie czuję instynktu macierzyńskiego, nie mam ręki do dzieci, nie czuję się pewnie opiekując się nimi. Na ten moment wizja mnie jako mamy jest równie abstrakcyjna jak perspektywa wzięcia udziału w wyściu F1.
  35. Uczę się wykorzystując abstrakcyjne skojarzenia. Im dziwniejsze i mniej prawdopodobne, tym lepiej!
  36. Jestem totalnie atechnologiczna. Źródłem stresu jest dla mnie nawet komunikat o konieczności aktualizacji antywirusa. To dla mnie poważna przeszkoda w robieniu zdjęć.
  37. Jestem dla siebie bardzo wymagająca.
  38. Nie lubię imprezować „na mieście”. Preferuję domówki i grille.
    2015-02-28_foto008_16-25
  39. Nie interesuję się modą i trendami. Kiedyś próbowałam być na bieżąco i stwierdziłam, że jest to dla mnie przyczyną frustracji. Chcąc zastosować się do wszystkich newsów i porad, musiałabym wyglądać jak klaun i na zakupy jeździć z szoferami (dwoma – jednym do noszenia zakupów, a drugim do targania worka z pieniędzmi). Teraz ubieram się zgodnie z osobistymi preferenacjami, dużo większą uwagę zwracam na jakość wykonania.
  40. Nie lubię prasować. Bardzo. Do tego stopnia, że kupuję wyłącznie takie ubrania, które przechodzą tekst zaciśniętej pięści. Marzę o współpracy z jakimś prasowaczem parowym, serio :D.
  41. Bardzo skrupulatnie planuję wydatki i kontroluję budżet. Nie istnieje dla mnie problem „nie mam z czego opłacić rachunków” i to nie przez zasobność portfela tylko umiejętność przewidywania nagłych wypadków.
  42. Moim ulubionym ćwiczeniem są wykroki.
  43. Lubię rozśmieszać innych. Lepiej czuję się w roli klauna niż przewodnika duchowego.
  44. Nie lubię coca coli.
  45. Dużo gadam. Za dużo! Najczęściej słowotokiem próbuję ukryć zakłopotanie.
  46. Jestem beztalenciem artystycznym. Nie umiem tańczyć, śpiewać ani malować.
  47. Totalnie boję się oglądać horrorów. Ostatni widziałam dobre 10 lat temu, kiedy nie byłam wystarczająco asertywna, by odmówić starszym znajomym.
  48. O właśnie. Potrafię odmawiać. To chyba umiejętność, którą nabyłam z konieczności – gdybym nie była tak asertywna, jak jestem, nie miałabym czasu na wywiązywanie się z własnych obowiązków. O przyjemnościach nie wspominając.
  49. Mam rewelacyjne relacje z rodzicami. Lubię swoją rodzinę i zawsze cieszę się na okazje typu u cioci na imieninach.
  50. W gimnazjum i liceum sporo czasu spędziłam na zwolnieniu z wychowania fizycznego. Nigdy nie lubiłam tych zajęć.

 Uff, ktoś dobrnął do końca?:) Pozdrawiamy Was z Figą!