Co zjadam, jak spalam #3 – dieta cud i słoń w składzie porcelany

drlifestyle pcos

Dieta

drlifestyle-20160926-0100

Kilkudniowa dieta szpitalna, to istna dieta cud – „schudłam” jakieś dwa kilogramy, głównie dlatego, że jedzenie w większości było po prostu niejadalne. Choć w prawidłową wartość kaloryczną też zwątpiłam, gdy zobaczyłam kolację z powyższego zdjęcia.

Skupmy się na chwilę na tym moim „schudłam”. Niech nikomu nie przyjdzie do głowy, że jedzenie bardzo małych ilości pożywienia trzy razy dziennie (8:00, 13:00, 17:00) jest dobrym sposobem na trwałą utratę kilogramów. Nie ma złudzeń – to woda. Pewnie spotkałeś się kiedyś z określeniem, że „najpierw chudnie się z wody”.

Wyobraź to sobie: jeśli do tej pory w krwioobiegu krążyły nieograniczone ilości składników odżywczych, dostarczane w nadmiarze, a nagle kurek został zakręcony, to potrzebny jest sposób na szybką rekompensatę. Wówczas naczelny logistyk (układ hormonalny) farbyki (ludzkie ciało) opieprza magazyniera i mówi, żeby natychmiast wszystkie zapasy przetransportować do głównego węzła dystrybucyjnego (krwioobiegu).  Kto jest magazynierem substratów energetycznych w pierwszych dniach radykalnej zmiany stylu życia? Niestety nie jest to tkanka tłuszczowa ? ta (na nasze nieszczęście) nie lubi łatwo się podporządkowywać i na jej zasoby trzeba sobie zasłużyć ciężką pracą (w kuchni i na siłowni). Magazynierem pierwszej potrzeby są mięśnie (i w znacznie mniejszym stopniu wątroba) wraz ze zgromadzonym w nich glikogenem. Dlaczego w takim razie mówi się, że pierwsze utracone kilogramy to tylko woda? Bo glikogen lubi wodę. Lubi ją na tyle, że 1 g glikogenu związany jest z 3-3,5 g wody. (Jeśli potrzebujesz konkretnego przykładu na liczbach, zerknij do wpisu, w którym tłumaczę dlaczego na początku odchudzania często chudnie się szybko 2-3 kilogramy).

Straconymi kilogramami nie warto się cieszyć. Po powrocie do normy (u mnie ze szpitala -> do domu) Fabryka robi wszystko, by w spiżarni pojawiło się jak najwięcej zapasów na wypadek gdyby właściciel znów postanowił drastycznie ograniczyć dostarczanie energii z pożywienia. Niech więc nie kuszą Cię diety obiecujące szybkie rezultaty, bo w kwestii odchudzania droga na skróty, prędzej czy później okaże się być drogą dookoła.

Po powrocie do domu czułam się już znacznie lepiej i zaczęłam wracać do swoich ulubionych, prostych potraw np.:

drlifestyle-20160929-0106

Sorbet owocowy – łyżeczkę cukru blenduję na cukier puder, do tego dodaję 1 małego banana i okolo 200 g (szklankę) mrożonych owoców np. mieszankę kompotową z biedronki, mrożone maliny, truskawki itp. Jest to po prostu przepyszne! Wersja z miodem byłaby zdrowsza, ale cukier puder nadaje całości gładką strukturę – sorbet w niczym nie ustępuje temu z Grycana

drlifestyle-20160920-7297

Spaghetti aglio olio, czyli makaron z oliwą, pietruszką, chilli i czosnkiem – najprościej jak się da i przepysznie! Często takie szybkie danie ratuje mnie po treningu.

drlifestyle-20160920-7296

Sezon paprykowy w pełni! Papryki w końcu są dostępne w przyzwoitych cenach. A papryki warto jeść w tym okresie zwiększonego zapotrzebowania na witaminę C, bo papryka jest jednym z jej najlepszych źródeł. Jem papryki w pojedynkę (jak jabłko – uwielbiam!) i w daniach jednogarnkowych (leczo lub papryki z kurczakiem, kukurydzą i fasolą – ulubiona wersja Naczelnego Recenzenta Kulinarnego tego bloga).

Jak Ty najbardziej lubisz jeść paprykę? Znasz jakiś łatwy przepis? Podziel się w komentarzu, chętnie wypróbuję, a może ktoś z Czytelników również skorzysta.

Zdrowe Słodkości

drlifestyle-20160929-2

Dietetyczne pierogi, bezglutenowy makowiec, gofry, ciasto jogurtowe, ciasto czekoladowe, gryczane naleśniki, domowy kisiel i wieeele wiele innych przepisów możemy znaleźć w książce Kasi Maciejko – Zielińskiej. Przepisy bardzo w moim stylu – szybkie, bezproblemowe z łatwo dostępnych składników. Dużym atutem dla osób rozpoczynających przygodę ze zdrowym stylem życia będzie układ książki. Przepisy są podzielone na kategorie: śniadanie, drugie śniadanie, obiad, podwieczorek, kolacja. Taki układ może ułatwić komponowanie zdrowego jadłospisu mniej doświadczonym osobom.

W książce zawartych jest również sporo wskazówek na tanie uzyskanie drogich produktów, domowymi sposobami. Zdrowe słodkości to po prostu kawał dobrej książki kulinarnej – nie jest to jedna z pozycji, które wylądują jedynie na półce w salonie, zamiast na kuchennym blacie :).

Zachwalam książkę nie bez powodu. Skontaktowałam się z wydawnictwem samo-sedno i załatwiłam trzy dodatkowe egzemplarze, które rozdam komuś z Was. Do książki dołączę krótki, spersonalizowany liścik – jeśli wygrasz, możesz zamówić u mnie motywacyjnego kopniaka, którego Poczta Polska dostarczy parę dni po ogłoszeniu wyników.

Konkurs będzie bardzo łatwy, szybki, a co najważniejsze dostępny tylko dla subskrybentów mojego newslettera. Mail z wskazówkami na temat zamienników, które można stosować do moich (ale nie tylko moich) jadłospisów i konkursem zostanie wysłany w poniedziałek.

Jeśli jeszcze nie jesteś subskrybentem newslettera, możesz zrobić to dzisiaj. W dzień zapisu otrzymasz również darmowy, 4 – tygodniowy plan żywieniowo – treningowy.

Treningi

Przez kilka dni szczytową aktywnością fizycznej było przewrócenie się z boku na bok na niewygodnym łóżku ;). Ale po powrocie, zamiast się mazagić, żem słaba, pokrzywdzona, a na świecie nadal nie ma pokoju, po prostu zaczęłam trenować jak gdyby nigdy nic.

drlifestyle-20160928-7310

We wtorek godzinne zajęcia fitness o niskiej intensywności, a w środę rano już bieganie. Było po prostu cudownie! Trwa moja ulubiona pogoda sprzyjająca bieganiu. bezprzewodowe słuchawki doceniam z każdym kolejnym treningiem coraz bardziej.

20160929-dsc_0102

Dziś mam już za sobą 90 minut treningu. Przez 60 minut (no, może niecałe) czułam się jak słoń w składzie porcelany na sali do treningu fitness (musicie uwierzyć na słowo, że ten mały różowy okrąglak w lustrze, to moje odbicie ;)). Nie rozumiem – dlaczego, skoro trening nazywa się „Brzuch, Pośladki, Uda – rzeźbienie”, to rozgrzewka wydaje mi się być inspirowana kursem tańca dla zaawansowanych? 😀 O ile z przyjemnością i bez większych problemów wykonuję kluczowe ćwiczenia tak te wszystkie stepy, tacze, fronty, sronty po prostu mnie dobijają. Oni w lewo, a ja w prawo. Aaaaale! Nie zamierzam się tym przejmować, a jeśli ktoś się ze mnie śmieje pod nosem – na zdrowie. Śmiechu nigdy za wiele.

Po treningu grupowym zrobiłam jeszcze 30 minut interwałów na ergometrze.

A co u Ciebie?

Jak Ci idzie? Dopadła jesienna depresja czy wręcz przeciwnie, treningi nabrały tempa, by zdążyć zrealizować noworoczne postanowienia? 🙂 Jak z dietą, bo pogoda i dostępność produktów sezonowych coraz mniej nam sprzyja. Dobrze, że chociaż ta papryka! 😉 Pochwal się lub pożal – poklepię po plecach lub podniosę na duchu :).