Co zjadam, jak spalam #3 – dieta cud i słoń w składzie porcelany

drlifestyle pcos

Dieta

drlifestyle-20160926-0100

Kilkudniowa dieta szpitalna, to istna dieta cud – “schudłam” jakieś dwa kilogramy, głównie dlatego, że jedzenie w większości było po prostu niejadalne. Choć w prawidłową wartość kaloryczną też zwątpiłam, gdy zobaczyłam kolację z powyższego zdjęcia.

Skupmy się na chwilę na tym moim “schudłam”. Niech nikomu nie przyjdzie do głowy, że jedzenie bardzo małych ilości pożywienia trzy razy dziennie (8:00, 13:00, 17:00) jest dobrym sposobem na trwałą utratę kilogramów. Nie ma złudzeń – to woda. Pewnie spotkałeś się kiedyś z określeniem, że “najpierw chudnie się z wody”.

Wyobraź to sobie: jeśli do tej pory w krwioobiegu krążyły nieograniczone ilości składników odżywczych, dostarczane w nadmiarze, a nagle kurek został zakręcony, to potrzebny jest sposób na szybką rekompensatę. Wówczas naczelny logistyk (układ hormonalny) farbyki (ludzkie ciało) opieprza magazyniera i mówi, żeby natychmiast wszystkie zapasy przetransportować do głównego węzła dystrybucyjnego (krwioobiegu).  Kto jest magazynierem substratów energetycznych w pierwszych dniach radykalnej zmiany stylu życia? Niestety nie jest to tkanka tłuszczowa ? ta (na nasze nieszczęście) nie lubi łatwo się podporządkowywać i na jej zasoby trzeba sobie zasłużyć ciężką pracą (w kuchni i na siłowni). Magazynierem pierwszej potrzeby są mięśnie (i w znacznie mniejszym stopniu wątroba) wraz ze zgromadzonym w nich glikogenem. Dlaczego w takim razie mówi się, że pierwsze utracone kilogramy to tylko woda? Bo glikogen lubi wodę. Lubi ją na tyle, że 1 g glikogenu związany jest z 3-3,5 g wody. (Jeśli potrzebujesz konkretnego przykładu na liczbach, zerknij do wpisu, w którym tłumaczę dlaczego na początku odchudzania często chudnie się szybko 2-3 kilogramy).

Straconymi kilogramami nie warto się cieszyć. Po powrocie do normy (u mnie ze szpitala -> do domu) Fabryka robi wszystko, by w spiżarni pojawiło się jak najwięcej zapasów na wypadek gdyby właściciel znów postanowił drastycznie ograniczyć dostarczanie energii z pożywienia. Niech więc nie kuszą Cię diety obiecujące szybkie rezultaty, bo w kwestii odchudzania droga na skróty, prędzej czy później okaże się być drogą dookoła.

Po powrocie do domu czułam się już znacznie lepiej i zaczęłam wracać do swoich ulubionych, prostych potraw np.:

drlifestyle-20160929-0106

Sorbet owocowy – łyżeczkę cukru blenduję na cukier puder, do tego dodaję 1 małego banana i okolo 200 g (szklankę) mrożonych owoców np. mieszankę kompotową z biedronki, mrożone maliny, truskawki itp. Jest to po prostu przepyszne! Wersja z miodem byłaby zdrowsza, ale cukier puder nadaje całości gładką strukturę – sorbet w niczym nie ustępuje temu z Grycana

drlifestyle-20160920-7297

Spaghetti aglio olio, czyli makaron z oliwą, pietruszką, chilli i czosnkiem – najprościej jak się da i przepysznie! Często takie szybkie danie ratuje mnie po treningu.

drlifestyle-20160920-7296

Sezon paprykowy w pełni! Papryki w końcu są dostępne w przyzwoitych cenach. A papryki warto jeść w tym okresie zwiększonego zapotrzebowania na witaminę C, bo papryka jest jednym z jej najlepszych źródeł. Jem papryki w pojedynkę (jak jabłko – uwielbiam!) i w daniach jednogarnkowych (leczo lub papryki z kurczakiem, kukurydzą i fasolą – ulubiona wersja Naczelnego Recenzenta Kulinarnego tego bloga).

Jak Ty najbardziej lubisz jeść paprykę? Znasz jakiś łatwy przepis? Podziel się w komentarzu, chętnie wypróbuję, a może ktoś z Czytelników również skorzysta.

Zdrowe Słodkości

drlifestyle-20160929-2

Dietetyczne pierogi, bezglutenowy makowiec, gofry, ciasto jogurtowe, ciasto czekoladowe, gryczane naleśniki, domowy kisiel i wieeele wiele innych przepisów możemy znaleźć w książce Kasi Maciejko – Zielińskiej. Przepisy bardzo w moim stylu – szybkie, bezproblemowe z łatwo dostępnych składników. Dużym atutem dla osób rozpoczynających przygodę ze zdrowym stylem życia będzie układ książki. Przepisy są podzielone na kategorie: śniadanie, drugie śniadanie, obiad, podwieczorek, kolacja. Taki układ może ułatwić komponowanie zdrowego jadłospisu mniej doświadczonym osobom.

W książce zawartych jest również sporo wskazówek na tanie uzyskanie drogich produktów, domowymi sposobami. Zdrowe słodkości to po prostu kawał dobrej książki kulinarnej – nie jest to jedna z pozycji, które wylądują jedynie na półce w salonie, zamiast na kuchennym blacie :).

Zachwalam książkę nie bez powodu. Skontaktowałam się z wydawnictwem samo-sedno i załatwiłam trzy dodatkowe egzemplarze, które rozdam komuś z Was. Do książki dołączę krótki, spersonalizowany liścik – jeśli wygrasz, możesz zamówić u mnie motywacyjnego kopniaka, którego Poczta Polska dostarczy parę dni po ogłoszeniu wyników.

Konkurs będzie bardzo łatwy, szybki, a co najważniejsze dostępny tylko dla subskrybentów mojego newslettera. Mail z wskazówkami na temat zamienników, które można stosować do moich (ale nie tylko moich) jadłospisów i konkursem zostanie wysłany w poniedziałek.

Jeśli jeszcze nie jesteś subskrybentem newslettera, możesz zrobić to dzisiaj. W dzień zapisu otrzymasz również darmowy, 4 – tygodniowy plan żywieniowo – treningowy.

Treningi

Przez kilka dni szczytową aktywnością fizycznej było przewrócenie się z boku na bok na niewygodnym łóżku ;). Ale po powrocie, zamiast się mazagić, żem słaba, pokrzywdzona, a na świecie nadal nie ma pokoju, po prostu zaczęłam trenować jak gdyby nigdy nic.

drlifestyle-20160928-7310

We wtorek godzinne zajęcia fitness o niskiej intensywności, a w środę rano już bieganie. Było po prostu cudownie! Trwa moja ulubiona pogoda sprzyjająca bieganiu. bezprzewodowe słuchawki doceniam z każdym kolejnym treningiem coraz bardziej.

20160929-dsc_0102

Dziś mam już za sobą 90 minut treningu. Przez 60 minut (no, może niecałe) czułam się jak słoń w składzie porcelany na sali do treningu fitness (musicie uwierzyć na słowo, że ten mały różowy okrąglak w lustrze, to moje odbicie ;)). Nie rozumiem – dlaczego, skoro trening nazywa się “Brzuch, Pośladki, Uda – rzeźbienie”, to rozgrzewka wydaje mi się być inspirowana kursem tańca dla zaawansowanych? 😀 O ile z przyjemnością i bez większych problemów wykonuję kluczowe ćwiczenia tak te wszystkie stepy, tacze, fronty, sronty po prostu mnie dobijają. Oni w lewo, a ja w prawo. Aaaaale! Nie zamierzam się tym przejmować, a jeśli ktoś się ze mnie śmieje pod nosem – na zdrowie. Śmiechu nigdy za wiele.

Po treningu grupowym zrobiłam jeszcze 30 minut interwałów na ergometrze.

A co u Ciebie?

Jak Ci idzie? Dopadła jesienna depresja czy wręcz przeciwnie, treningi nabrały tempa, by zdążyć zrealizować noworoczne postanowienia? 🙂 Jak z dietą, bo pogoda i dostępność produktów sezonowych coraz mniej nam sprzyja. Dobrze, że chociaż ta papryka! 😉 Pochwal się lub pożal – poklepię po plecach lub podniosę na duchu :).

Zostaw komentarz

  1. Sara

    Ja pogodę taką mam dość często, bo Anglia, więc już zdążyłam się przyzwyczaić i żadna jesienna chandra mi nie zła 😀
    Paprykę wcinam prawie codziennie, bo po prostu uwielbiam ją jako dodatek do obiadów, zwłaszcza mojego ulubionego leczo (niby jest to rattatouile, ale ja wiem swoje, leczo i już 😀 ) Do tego cebulka na każde śniadanie i kolację, no i do obiadu też się nada, bo to moje ulubione warzywo. Po prostu kocham cebulę (jak to zabrzmiało!)
    Jesień – witam cię czule 😀

  2. Anna

    Ja przez całe wakacje, a nawet wiosną, wstawałam dzielnie o 6.00, żeby poćwiczyć. Nie było problemu z motywacją, słońce ładnie świeciło przez okno, a jak było chłodno, to ćwiczenia tylko pomagały się rozgrzać (a jak były upały to wczesne rano było jedyną porą, w której mogłam komfortowo ćwiczyć). Potem był urlop we Włoszech przez pół września… Dieta śródziemnomorska to ściema, a nie samo zdrowie, pyszna pszenna kulinarna rozpusta, a warzywa dostawałam głównie w postaci liści sałaty albo sosu pomidorowego ;). Ćwiczenia sobie odpuściłam, ale było po prostu aktywnie, bo to było raczej zwiedzanie niż plażowanie. Teraz – makaronowo-pizzowe nadwyżki już chyba ze mnie zeszły, ale od dwóch tygodni nie mogę jakoś wrócić do ćwiczeń. Rano o 6 (a nawet o 6.30) jest szaro, zimno, a kołdra taka ciepła… Postanowiłam się nie zmuszać do końca września (czyli już tylko do jutra;), a od soboty wracam do ćwiczeń. Ćwiczę zazwyczaj z tone it up, 1.10 rusza kolejne wyzwanie, takie akcje często mi pomagają, żeby wrócić na właściwe tory.

      1. Anna

        Z lekkim opóźnieniem;), ale tak, pomogła. Zamiast 1.10 wystartowałam 8.10, a dziś się zawzięłam, wstałam o 6.00 i ćwiczyłam pół godziny. Zawsze coś.

  3. Kk

    Dla mnie okres jesienny i zimowy to idealny czas na dietę i sport. Koniec z lodami, grilla ,piwkami wieczorem. W zamian zdrowa dieta, dużo czasu na gotowanie , wieczorem jest czas na trening 🙂

  4. Agnieszka

    Ach tegoroczna jesien jak nigdy, juz od pierwszego dnia jest u mnie bardzo odczuwalna, szczegolnie rano i wieczorem! Mimo wszystko tez staram sie z nia walczyc…. za oknem pada a mi sie marzy koc, dobry film i goraca herbata….ale nie ma tak dobrze….rozkladam mate i walcze o pare gramow endorfin 🙂 Milego wieczoru 🙂

  5. AG Words and Crafts

    Dieta szpitalna to jakiś żart :/ Podziwiam, że wróciłaś od razu do treningów, mi się nawet po zwykłym przeziębieniu trudno pozbierać, żeby wrócić do rytmu.
    Z paprykami śmieszna sprawa, bo od tygodnia szukam żółtej i NIE MA 😀 A najbardziej lubię duszone papryki faszerowane, najchętniej z farszem “gołąbkowym” ^^
    A z moich “postępów” – zrobiłam sobie dziennik odchudzania (a właściwie zdrowego trybu życia), który prowadzę już czwarty tydzień, a także zaczęliśmy z moim T jeść pod opieką dietetyczki 🙂

  6. Sara

    Ja pogodę taką mam dość często, bo Anglia, więc już zdążyłam się przyzwyczaić i żadna jesienna chandra mi nie zła 😀
    Paprykę wcinam prawie codziennie, bo po prostu uwielbiam ją jako dodatek do obiadów, zwłaszcza mojego ulubionego leczo (niby jest to rattatouile, ale ja wiem swoje, leczo i już 😀 ) Do tego cebulka na każde śniadanie i kolację, no i do obiadu też się nada, bo to moje ulubione warzywo. Po prostu kocham cebulę (jak to zabrzmiało!)
    Jesień – witam cię czule 😀

  7. E.

    Uwielbiam ten moment, kiedy wracam z treningu i siadam odpocząć przed komputerem, a tu nowy wpis mojej ulubionej blogerki! Przepis na sorbet jest super, na pewno wypróbuję! 🙂 A z papryką uwielbiam robić spagetti – podduszona papryka z cukinią, do tego feta i czarne oliwki oraz makaron pełnoziarnisty -baardzo polecam!

  8. Anna

    Ja przez całe wakacje, a nawet wiosną, wstawałam dzielnie o 6.00, żeby poćwiczyć. Nie było problemu z motywacją, słońce ładnie świeciło przez okno, a jak było chłodno, to ćwiczenia tylko pomagały się rozgrzać (a jak były upały to wczesne rano było jedyną porą, w której mogłam komfortowo ćwiczyć). Potem był urlop we Włoszech przez pół września… Dieta śródziemnomorska to ściema, a nie samo zdrowie, pyszna pszenna kulinarna rozpusta, a warzywa dostawałam głównie w postaci liści sałaty albo sosu pomidorowego ;). Ćwiczenia sobie odpuściłam, ale było po prostu aktywnie, bo to było raczej zwiedzanie niż plażowanie. Teraz – makaronowo-pizzowe nadwyżki już chyba ze mnie zeszły, ale od dwóch tygodni nie mogę jakoś wrócić do ćwiczeń. Rano o 6 (a nawet o 6.30) jest szaro, zimno, a kołdra taka ciepła… Postanowiłam się nie zmuszać do końca września (czyli już tylko do jutra;), a od soboty wracam do ćwiczeń. Ćwiczę zazwyczaj z tone it up, 1.10 rusza kolejne wyzwanie, takie akcje często mi pomagają, żeby wrócić na właściwe tory.

      1. Anna

        Z lekkim opóźnieniem;), ale tak, pomogła. Zamiast 1.10 wystartowałam 8.10, a dziś się zawzięłam, wstałam o 6.00 i ćwiczyłam pół godziny. Zawsze coś.

  9. Sunny

    Monika, a jak zdrówko? Mam nadzieję, że już lepiej 🙂 A sorbet zrobię na pewno 🙂 Póki co szukam pomysłu na fajny posiłek wieczorny w przyjacielskim gronie – zwykle robię domowe burgery, ale tym właśnie ostatnio podjęli nas nasi goście, może mnie zainspirujecie? Buziaki 🙂

  10. chionae

    Monia, super, że wracasz do zdrowia i nie rezygnujesz z treningów 😀 ja swoje wciąż uwielbiam, ale co z tego, że ciągle żrę jak słoń nie myśląc nawet o fast foodach i słodyczach… A ciągle rosne. Byłam już o dietetyka w tej sprawie i ułożył mi pyszna i prosta dietę, ale co z tego jak umieram na niej z głodu :/

      1. chionae

        Tak, wtedy była 1700, teraz mi podniósł do 2000, ale mimo że się ruszam to chyba te 3kg będę pół roku zrzucac, zwłaszcza, że czasem potrzebuje zjeść jeszcze więcej… Ale jestem dumna z siebie bo całkowicie odstawilam sól i nic nie podjadam, nawet marchewki 😀

        1. Monika Ciesielska

          Brzmi w porządku :). Jeśli efekty nie będą Cię satysfkacjonowały możesz spytać swojego dietetyka o opinię na temat rotacji kalorycznością – większa w dni treningowe, mniejsza w dni beztreningowe 🙂

          1. chionae

            Dzięki za podpowiedź! Czyli nie uważasz żeby 2000 było dużą ilością? Dla dziewczyny 21 lat, 162cm, 54kg że spacerami i boksem 2-3x na tydzień? Bo zawsze jem najwięcej wokół i to jest taki stres…

  11. Kk

    Dla mnie okres jesienny i zimowy to idealny czas na dietę i sport. Koniec z lodami, grilla ,piwkami wieczorem. W zamian zdrowa dieta, dużo czasu na gotowanie , wieczorem jest czas na trening 🙂

  12. Kosmetolog Marta

    U mnie depresja jesienna. Uświadomiłam sobie że został mi już nie cały rok wolności 😛 ten rok będzie kluczowym momentem w moim życiu, duzoooo zmian już od poniedziałku szykuje mi los. Treningi muszą poczekać 🙂

  13. Gosia

    Ja lubie jesień bo z przyjemnością wtedy wracam do ćwiczeń (latem jest mi za gorąco, jestem ciągle gdzies w rozjazdach, na grillach, imprezach rodzinnych, itp) i do zdrowego odzywiania. Też zajadam się ostatnio papryką w dużych ilościach i leczo ale króluje bezapelacyjnie teraz dynia. Ciastom dyniowe, dynia w muffinkach, dynia w plackach, dynia w zupie i wyliczać tak mogę długo :))

  14. Agnieszka

    Ja się cieszę na jesień :P. Dłuższe wieczory……wtedy jakoś czuję, że mam więcej czasu dla siebie :D. I w kuchni można dłużej posiedzieć :P. PS. Dziękuję za pomoc i rady !!! :*

  15. Justyna

    Mam prośbę czy moglaby pani zrobić post o swoich studiach na kierunku dietetyka? Sama wybieram się na umed i chcialabym przeczytac recenzje oraz ogolny zarys nauczania na tym uniwersytecie. W skrocie mowia historie nauki na tej uczelni 🙂

  16. Justyna

    Mam prośbę czy moglaby pani zrobić post o swoich studiach na kierunku dietetyka? Sama wybieram się na umed i chcialabym przeczytac recenzje oraz ogolny zarys nauczania na tym uniwersytecie. W skrocie mowia historie nauki na tej uczelni 🙂

  17. Małgosia

    Ja stwierdziłam, że w październiku zacznę częściej trenować, więc dziś lecę na siłownię, na zajęcia grupowe;p Nigdy nie lubiłam chodzić na zajęcia gdzie jest pełno ludzi, bo zawsze się krępowałam tym co ludzie sobie o mnie myślą, ale postanowiłam coś zmienić, praca nad pewnością siebie i swoim ciałem w jednym^^. Może da to większe efekty? W każdym razie mam taką nadzieję ;p Do tego odpuszczam sobie słodycze w tym miesiącu – tylko 2 łyżeczki dziennie miodu z pasieki moich rodziców, nie dla smaku może, ale dla odporności^^

  18. Małgosia

    Ja stwierdziłam, że w październiku zacznę częściej trenować, więc dziś lecę na siłownię, na zajęcia grupowe;p Nigdy nie lubiłam chodzić na zajęcia gdzie jest pełno ludzi, bo zawsze się krępowałam tym co ludzie sobie o mnie myślą, ale postanowiłam coś zmienić, praca nad pewnością siebie i swoim ciałem w jednym^^. Może da to większe efekty? W każdym razie mam taką nadzieję ;p Do tego odpuszczam sobie słodycze w tym miesiącu – tylko 2 łyżeczki dziennie miodu z pasieki moich rodziców, nie dla smaku może, ale dla odporności^^

  19. altavola

    Jak ja spalam – to jest ciężkie pytanie. Większy wysiłek, to i posiłki większe. Każdy ma własny styl i lepiej, jeżeli jeszcze go nie poznał, żeby go w sobie odkrył, bo przejmowanie cudzych koncepcji nie daje tyle radości.

  20. Monika W

    Idzie całkiem nieźle mimo, że też ostatnio zaliczyłam szpital a raczej SOR niestety nadal dochodzę do siebie, nie do końca wiadomo co mi jest, pewnie zima idzie 🙂 nie ten klimat 😉 Depresje mam ogromną, zabrali słońce ! Jestem leniwcem więc ciężko z ruchem u mnie, nie potrafię się zmotywować, chciałabym bo forma, kondycja słabnie. Dieta od stycznia niezmiennie zdrowa, zaskakujące jak człowiek potrafi zmienić swoje nawyki żywieniowe – wszystko siedzi w naszej głowie. Od stycznia zgubiłam jakieś 8 kg nie odmawiając sobie niczego, serio jeszcze gdybym zaczęła ćwiczyć tak regularnie byłoby super ! Podziwiam za wytrwałość 😉 Życzę dużo zdrowia !

  21. krettko

    Eeej, bo ja kocham papryki a mój brzuszek już niekoniecznie :(( I cierpię. Usiłuję sobie radzić pieczoną papryką, ale to jedna nie to samo co taka lekko słodkawa, soczysta, chrupiąca, czerwoniutka kuleczka <3
    Chorujemy. Stres i niedospanie i 200% normy odbiło się i już tydzień leżenia. Jak doszłam do siebie to domowy krótki trening, ale na wyjście do ludzi jeszcze nie mam odwagi (tym bardziej, że L4 zobowiązuje… aż strach D:)…
    Oby szybko do siebie wrócić czego i Tobie życzę 🙂
    PS. I tak jest nieźle, ja ze szpitala nie pamiętam liścia sałaty 😛

  22. Jagoda Suczkow

    Ja po raz 2 zaczynam “wyzwanie posladkowe”uzupełnione o dodatkowy ruch. Po dlugiej przerwie jest ciężko, ale aktywność fizyczna wpisuje sie w mój plan przeciwdziałania jesiennej depresji. Dodatkowo inspiruję sie przepisami z podanych na stronie jadlospisow, bo brak mi weny. Twój blog wiele mi ułatwia, dziękuję!;)

  23. Jagoda Suczkow

    Ja po raz 2 zaczynam “wyzwanie posladkowe”uzupełnione o dodatkowy ruch. Po dlugiej przerwie jest ciężko, ale aktywność fizyczna wpisuje sie w mój plan przeciwdziałania jesiennej depresji. Dodatkowo inspiruję sie przepisami z podanych na stronie jadlospisow, bo brak mi weny. Twój blog wiele mi ułatwia, dziękuję!;)

  24. Agnieszka

    Ach tegoroczna jesien jak nigdy, juz od pierwszego dnia jest u mnie bardzo odczuwalna, szczegolnie rano i wieczorem! Mimo wszystko tez staram sie z nia walczyc…. za oknem pada a mi sie marzy koc, dobry film i goraca herbata….ale nie ma tak dobrze….rozkladam mate i walcze o pare gramow endorfin 🙂 Milego wieczoru 🙂

  25. AG Words and Crafts

    Dieta szpitalna to jakiś żart :/ Podziwiam, że wróciłaś od razu do treningów, mi się nawet po zwykłym przeziębieniu trudno pozbierać, żeby wrócić do rytmu.
    Z paprykami śmieszna sprawa, bo od tygodnia szukam żółtej i NIE MA 😀 A najbardziej lubię duszone papryki faszerowane, najchętniej z farszem “gołąbkowym” ^^
    A z moich “postępów” – zrobiłam sobie dziennik odchudzania (a właściwie zdrowego trybu życia), który prowadzę już czwarty tydzień, a także zaczęliśmy z moim T jeść pod opieką dietetyczki 🙂

  26. E.

    Uwielbiam ten moment, kiedy wracam z treningu i siadam odpocząć przed komputerem, a tu nowy wpis mojej ulubionej blogerki! Przepis na sorbet jest super, na pewno wypróbuję! 🙂 A z papryką uwielbiam robić spagetti – podduszona papryka z cukinią, do tego feta i czarne oliwki oraz makaron pełnoziarnisty -baardzo polecam!

  27. Sunny

    Monika, a jak zdrówko? Mam nadzieję, że już lepiej 🙂 A sorbet zrobię na pewno 🙂 Póki co szukam pomysłu na fajny posiłek wieczorny w przyjacielskim gronie – zwykle robię domowe burgery, ale tym właśnie ostatnio podjęli nas nasi goście, może mnie zainspirujecie? Buziaki 🙂

  28. chionae

    Monia, super, że wracasz do zdrowia i nie rezygnujesz z treningów 😀 ja swoje wciąż uwielbiam, ale co z tego, że ciągle żrę jak słoń nie myśląc nawet o fast foodach i słodyczach… A ciągle rosne. Byłam już o dietetyka w tej sprawie i ułożył mi pyszna i prosta dietę, ale co z tego jak umieram na niej z głodu :/

      1. chionae

        Tak, wtedy była 1700, teraz mi podniósł do 2000, ale mimo że się ruszam to chyba te 3kg będę pół roku zrzucac, zwłaszcza, że czasem potrzebuje zjeść jeszcze więcej… Ale jestem dumna z siebie bo całkowicie odstawilam sól i nic nie podjadam, nawet marchewki 😀

        1. Monika Ciesielska

          Brzmi w porządku :). Jeśli efekty nie będą Cię satysfkacjonowały możesz spytać swojego dietetyka o opinię na temat rotacji kalorycznością – większa w dni treningowe, mniejsza w dni beztreningowe 🙂

          1. chionae

            Dzięki za podpowiedź! Czyli nie uważasz żeby 2000 było dużą ilością? Dla dziewczyny 21 lat, 162cm, 54kg że spacerami i boksem 2-3x na tydzień? Bo zawsze jem najwięcej wokół i to jest taki stres…

  29. Gosia

    Ja lubie jesień bo z przyjemnością wtedy wracam do ćwiczeń (latem jest mi za gorąco, jestem ciągle gdzies w rozjazdach, na grillach, imprezach rodzinnych, itp) i do zdrowego odzywiania. Też zajadam się ostatnio papryką w dużych ilościach i leczo ale króluje bezapelacyjnie teraz dynia. Ciastom dyniowe, dynia w muffinkach, dynia w plackach, dynia w zupie i wyliczać tak mogę długo :))

  30. Agnieszka

    Ja się cieszę na jesień :P. Dłuższe wieczory……wtedy jakoś czuję, że mam więcej czasu dla siebie :D. I w kuchni można dłużej posiedzieć :P. PS. Dziękuję za pomoc i rady !!! :*

  31. Kosmetolog Marta

    U mnie depresja jesienna. Uświadomiłam sobie że został mi już nie cały rok wolności 😛 ten rok będzie kluczowym momentem w moim życiu, duzoooo zmian już od poniedziałku szykuje mi los. Treningi muszą poczekać 🙂

  32. altavola

    Jak ja spalam – to jest ciężkie pytanie. Większy wysiłek, to i posiłki większe. Każdy ma własny styl i lepiej, jeżeli jeszcze go nie poznał, żeby go w sobie odkrył, bo przejmowanie cudzych koncepcji nie daje tyle radości.

  33. Monika W

    Idzie całkiem nieźle mimo, że też ostatnio zaliczyłam szpital a raczej SOR niestety nadal dochodzę do siebie, nie do końca wiadomo co mi jest, pewnie zima idzie 🙂 nie ten klimat 😉 Depresje mam ogromną, zabrali słońce ! Jestem leniwcem więc ciężko z ruchem u mnie, nie potrafię się zmotywować, chciałabym bo forma, kondycja słabnie. Dieta od stycznia niezmiennie zdrowa, zaskakujące jak człowiek potrafi zmienić swoje nawyki żywieniowe – wszystko siedzi w naszej głowie. Od stycznia zgubiłam jakieś 8 kg nie odmawiając sobie niczego, serio jeszcze gdybym zaczęła ćwiczyć tak regularnie byłoby super ! Podziwiam za wytrwałość 😉 Życzę dużo zdrowia !

  34. krettko

    Eeej, bo ja kocham papryki a mój brzuszek już niekoniecznie :(( I cierpię. Usiłuję sobie radzić pieczoną papryką, ale to jedna nie to samo co taka lekko słodkawa, soczysta, chrupiąca, czerwoniutka kuleczka <3
    Chorujemy. Stres i niedospanie i 200% normy odbiło się i już tydzień leżenia. Jak doszłam do siebie to domowy krótki trening, ale na wyjście do ludzi jeszcze nie mam odwagi (tym bardziej, że L4 zobowiązuje… aż strach D:)…
    Oby szybko do siebie wrócić czego i Tobie życzę 🙂
    PS. I tak jest nieźle, ja ze szpitala nie pamiętam liścia sałaty 😛