Dlaczego mogłam schudnąć 3 kg w 5 dni?

dieta do pobrania jadłospis

Postanów nagrywać vlogi. Rób ujęcia  regularnie od poniedziałku do piątku. Przed weekendowym wyjazdem spakuj statyw. Aparat. Dodatkowe obiektywy.

Zapomnij akumulatora.

Ot, taka ze mnie vlogerka. A żałuję ogromnie, bo miałabym dowody na to, że udało mi się nie rzucić na sernik Babci Czesi. (To znaczy na całą blachę, bo kilka kawałków musiałam zaliczyć). Ciekawe czy jutro rano nadal będę mogła cieszyć się szóstką z przodu na wyświetlaczu wagi. No właśnie!

To moje 69,9 kg wywołało maleńką kontrowersję na lajfstajlowym Facebooku, co zainspirowało mnie do zamiany dzisiejszego jakiegolajfutakiegostajlu na odpowiedź na poniższe pytanie.

Dlaczego schudłam 3 kg w 5 dni?

W niedzielę waga wskazywała 73,1 kg. Była to największa masa ciała, którą udało mi się odnotować w całej mojej karierze. Straszne uczucie! W piątek, po raptem 3 treningach i 5 dniach diety (jadłospis do pobrania) na wadze zobaczyłam 69,9 kg. I to nie dlatego, że stanęłam na jej krańcu, dobrze się wygięłam czy (o zgrozo!) wypiłam kilka herbatek przeczyszczających.

Tak, schudłam 3 kilogramy w 5 dni. Ale to nie znaczy, że spaliłam 3 kilogramy tłuszczu! Jestem pewna, że każdy z Was, kto spędził standardowe 2 doby w szpitalu, bazując wyłącznie na szpitalnej diecie (większość placówek zakłada podaż 1600 kcal na jednego pacjenta), zauważył, że można łatwo zrzucić kilogram (a w przypadku osób otyłych nawet dwa). Czy to znaczy, że reklamowałabym moją dietę jako remedium na drobną nadwagę i zachwalałabym, że „odchudzając się z Dr Lifestyle udało mi się schudnąć 3 kilogramy w 5 dni?”. Nie! Stracone kilogramy to węglowodany (glikogen głównie z mięśni, a w mniejszym stopniu z wątroby), z którymi związana jest woda. Ograniczając podaż kalorii, mobilizujemy ciało do sięgania po zapasy energetyczne.

naglowekaktualny

Wyobraźcie to sobie: jeśli do tej pory w krwiobiegu krążyły nieograniczone ilości składników odżywczych, dostarczane w nadmiarze, a nagle kurek został zakręcony, to potrzebny jest sposób na szybką rekompensatę. Wówczas naczelny logistyk (układ hormonalny) fabryki (ludzkie ciało) opieprza magazyniera (?) i mówi, żeby natychmiast wszystkie zapasy przetransportować do głównego węzła dystrybucyjnego (krwiobiegu).  Kto jest magazynierem substratów energetycznych w pierwszych dniach radykalnej zmiany stylu życia? Niestety nie jest to tkanka tłuszczowa – ta (na nasze nieszczęście) nie lubi łatwo się podporządkowywać i na jej zasoby trzeba sobie zasłużyć ciężką pracą (w kuchni i na siłowni). Magazynierem pierwszej potrzeby są mięśnie (i w znacznie mniejszym stopniu wątroba) wraz ze zgromadzonym w nich glikogenem.

Dlaczego w takim razie mówi się, że pierwsze utracone kilogramy to tylko woda? Bo glikogen lubi wodę. Lubi ją na tyle, że 1 g glikogenu związany jest z 3-3,5 g wody. Glikogen to nic innego jak polisacharyd – jeden z węglowodanów. Powszechnie wiadomo, że 1 g węglowodanów dostarcza 4 kcal.

Żeby lepiej zobrazować Wam zależność pierwszych dni odchudzania i szybkich efektów utraty wagi, pozwolę sobie na pewne uproszczenie. Nie traktujcie poniższego akapitu dosłownie, bo rozkład energii w rzeczywistości jest trochę inny.

Założmy, że osoba z dziennym zapotrzebowaniem kalorycznym (CPM) na poziomie 2300 kcal, obniżyła podaż kalorii o 500 – do poziomu 1800 kcal. W 5 dni wygenerowała więc deficyt kaloryczny na poziomie 2500 kalorii. Organizm rekompensując niedobór energetyczny (związany z dostarczaniem zbyt małej ilości pożywienia) sięgnął po glikogen. By nadrobić te 2500 kcal, zużył 625 g glikogenu (bo każdy zmetabolizowany gram glikogenu jest źródłem 4 kilokalorii).

Dochodzimy do prostego równania: 625 g z glikogenu + (625 g glikogenu * 3,5 g wody) = 2812,5 g. No i proszę, oto wytłumaczenie dlaczego udało mi się schudnąć 3 kilogramy w 5 dni.

Jest też to bezpośrednio związane z efektem jojo, następującym po przerwaniu drastycznej diety na rzecz powrotu do starych nawyków żywieniowych. Fabryka robi wszystko, by w spiżarni pojawiło się jak najwięcej zapasów na wypadek gdyby właściciel znów postanowił drastycznie ograniczyć dostarczanie kcal z pożywieniem. Jeszcze bardziej obrazowo: przez tydzień na diecie cud nie zrzucisz 3-5 kilogramów trwale. Jeśli wrócisz do życia sprzed diety, to ciało bardzo szybko nadrobi straconą wodę i glikogen. I tyle cieszyłeś się utraconymi kilogramami. Jeśli jednak spadek wagi jest elementem dłuższego planu to te pierwsze szybko utracone kilogramy nie powinny być powodem do krytki (pod kątem zbyt szybkiego ubytku masy ciała). Ta reakcja organizmu trwa tylko przez pierwszych kilka/kilkanaście dni.

Jeszcze raz podkreślam, że to duże uproszczenie, a metabolizm jest znacznie bardziej złożonym procesem, niż można by sądzić po przeczytaniu tych kilku zdań. Użyłam go, by zobrazować prawdziwe znaczenie i genezę teorii mówiącej, że „na początku  odchudzania tracisz jedynie wodę”.

Czy to powód do triumfów i zjedzenia pizzy w nagrodę? Nie! To fizjologia proszę Państwa. Nie zmienia to faktu, że te pierwsze szybko utracone kilogramy działają motywująco. Nawet nie dlatego, że na wyświetlaczu wagi pojawia się długo wyczekiwana cyferka. Mnie znacznie bardziej motywuje fakt, że moje ciało odpowiada na zmiany, jakie wprowadziłam w życie. Sygnalizuje, że to, co robię, nie jest dla niego bez znaczenia.

Nie pozostaje mi nic innego, jak przygotować dla siebie (i mam nadzieję, że dla kogoś z Was również!) kolejny jadłospis i plan treningowy, które przyczynią się do zrzucenia oponki, a nie kilogramów.

Dajcie znać czy podobają Wam się takie (z braku lepszego słowa) popularnonaukowe teksty. Jeśli zechcecie, mogę spróbować wytłumaczyć Wam znacznie więcej mechanizmów zachodzących w naszym organizmie, gdy my nieświadomi niczego oglądamy telewizję, pracujemy czy trenujemy.