Drogi 2015, zrobiłeś mnie w konia

Kryzys na blogu. Widmo zawalenia studiów na ostatnim semestrze. Migreny, które utrudniały normalne funkcjonowanie przez bite 2 miesiące. Studia magisterskie wiszące na włosku. Brak czasu, brak energii, brak motywacji do czegokolwiek. Najbardziej przerażający i głęboki dół w całym życiu.

Jeśli w tym miejscu zakończyłabym wspominanie minionego roku, mogłoby się wydawać, że był totalnie żałosny.

A przecież nie był.

Najlepiej zabrać od razu fotografa :)
DSC_2031
duomo 3 dni w mediolanie relacja
20150929-_MG_5068
10
DSC_2396

Byłam w Egipcie, Hiszpanii, Grecji i we Włoszech, a i w Polsce nie siedziałam na tyłku – weekendowy Sopot, Gdańsk, Wrocław, Warszawa, Zakopane, a w między czasie kursowanie między Łodzią, a domem. Kiedy wracałam do domu, czekał na mnie Narzeczony z kotem na kolanach – oboje gotowi do natychmiastowego tulenia i podzielania mojej radości. W końcu przełamałam barierę językową i zaczęłam mówić po angielsku. Nawiązałam bardzo wartościowe znajomości, poznałam wielu inspirujących ludzi. Spędzanie z nimi czasu to znacznie więcej, niż sposób na zabicie nudy czy plaster na samotny dzień. Dostałam się na studia, które rozwijają moje zainteresowania. Blog stale się rozwija i zyskuje czytelników.

Mimo wielu niepowodzeń, nie zamierzam zapamiętywać roku 2015. jako pasma porażek. Nie był idealny, ale to nie przeszkodziło mu w byciu dobrym. Jaki będzie 2016? Nie pozostaje mi nic innego jak sprawić, by był najlepszym rokiem ze wszystkich dotychczasowych. Już moja w tym głowa!

Na czyjej liście również znalazło się „zrzucę X kilogramów”? 🙂 Ile chciałybyście schudnąć? W styczniu na blogu będą pojawiały się praktyczne, poradnikowe teksty ułatwiające odchudzanie. Jeśli jakaś odpowiedź będzie pojawiała się w komentarzach szczególnie często, rozważę przygotowanie tekstu skrojonego na miarę np. plan na zrzucenie 5 kilogramów :).