Noworoczne postanowienia, które będziesz w stanie zrealizować

możesz zrealizować postanowienia z dr lifestyle

Dziś drugi stycznia. Pewnie kupiłeś już buty do biegania, karnet na siłownię. Prawdopodobnie masz za sobą swój pierwszy trening, a za kilka godzin poczujesz zakwasy. Jutrzejszy plan ćwiczeniowy postanowisz zrealizować pojutrze, bo gdzieś przeczytałeś, że nie wolno ćwiczyć z zakwasami. Ale to będzie sobota, kto w sobotę myśli o ćwiczeniach? Przecież w niedzielę nadrobisz. Nazajutrz wieczorem uznasz, że zaczniesz od poniedziałku. Więc lepiej zacznijmy razem, od początku.

Jak zrealizować postanowienia

jak zrealizować postanowienia podpowie Ci blog lifestylowy

Załóżmy, że przez 15 lat życia nie byłeś zadowolony ze swojego wyglądu. Zawsze coś nie pasowało, a to ubrania źle leżały, ktoś obrobił Ci tyłek na plaży, a jeszcze ktoś inny z uśmiechem na ustach przypominał Ci jak bardzo przytyłeś przez ostatnie lata. Chcę zaproponować coś, co może wydać Ci się kontrowersyjne. Nie będę kazała rzucać wszystkiego. Nie będę od Ciebie oczekiwać, że przebiegniesz maraton. Nie zasugeruję Ci rezygnacji z MC. Zastanów się… Jeśli przez tyle lat byłeś niezadowolony, to czy rok to zbyt dużo czasu na nadrobienie strat (czy raczej: zrzucenie nadmiarów)? NIE! Dzięki temu, że przed rokiem właśnie w ten sposób podeszłam do sprawy, dziś cieszę się odświeżoną garderobą w mniejszym rozmiarze, 7 kilogramami mniej do dźwigania i jeszcze większą pewnością siebie. Nie wierzycie? Zobaczcie sami jak zrealizowałam postanowienia sprzed roku, klik!

Twoje nowe postanowienia

Jak jeść, Pani Dr Lifestyle, jak jeść?!

hamburger jako cheat meal

Zasada jest prosta: na 10 zjadanych przez Ciebie posiłków 9 musi wpisywać się w podstawowe zasady zdrowego żywienia. Nie musisz gotować na parze, rezygnować z pieczywa i przerzucać się na energię słoneczną 😉 Wystarczy, że weźmiesz sobie do serca 10 prostych nawyków żywieniowych. Niech zachęci Was metamorfoza Mateusza! Co z pozostałymi 10%? Możesz poszaleć! Jedyne na co powinieneś uważać to ilości. W założeniu nie chodzi o to, żeby się przejeść czy czekać 2 dni na to, by wieczorem zjeść golonkę popijając piwem. Chodzi o zapewnienie sobie psychicznego komfortu, poczucie, że nie jesteśmy na żadnej surowej diecie i możliwość wykorzystania ulubionych składników, które niekoniecznie wpisują się w nurt zdrowego żywienia. Masz ochotę na lody? Smacznego, ale postaraj się zjeść je nie później niż o 16. Spaghetti? Nie ma problemu, może jedynie zastąp sos ze słoika takim z pomidorów z puszki i dodatkiem warzyw, a zwykły makaron na ten z mąki durum. Raz na dwa tygodnie pozwól sobie na cheat meal – posiłek spełniający wszystkie Twoje żywieniowe marzenia pod warunkiem, że nie przekroczysz 1000 kcal jednorazowo (McZestaw znajduje się w górnej granicy). Takie postanowienia to sama przyjemność! Nie bój się, oprócz poprawy samopoczucia ten zabieg podkręci Twój metabolizm.

Rusz ten (póki co) ciężki tyłek!

Akcja motywacja dr lifestyle

Zastanów się nad ulubioną formą aktywności fizycznej. Może kiedyś lubiłeś grać w koszykówkę, biegać, grać w tenisa, tańczyć. Jeśli tak, to sprawa załatwiona – 3 razy w tygodniu ulubiony trening, 1 raz w tygodniu na dokładkę (i poprawę kondycji) bieganie. Na początku nie przesadzaj – wystarczy 30 minut marszu przeplatanego biegiem. Zobaczysz, po miesiącu 30 minut to nie będzie wyzwanie 🙂

Jeśli nie jesteś przekonany do żadnej sportowej dyscypliny możesz skorzystać z dwóch opcji: wykupić karnet do klubu fitness i korzystać z zajęć grupowych czy treningu siłowego (bardzo często pod okiem darmowych instruktorów) lub zacząć spędzać więcej czasu przed komputerem… ćwicząc. Niezależnie, którą opcję wybierzesz pamiętaj, że absolutne minimum to trening 2x w tygodniu. Najlepsze efekty osiągniesz kiedy będą to cztery treningi rozłożone w schemacie: 2 podczas których wylejesz siódme poty i będziesz musiał dać z siebie wszystko, 1 o średniej intensywności i 1 ogólnorozwojowy, tonujący sylwetkę – coś w stylu pilatesu. Najważniejsze jest to, żebyś w końcu zaczął. Jeśli poczujesz, że chcesz trenować częściej, mocniej, intensywniej – rób to! Ale nie przeforsuj się na tyle, by ostatecznie się poddać i zniechęcić.

Przekuj marzenia w cele

realizacja mojego postanowienia

Zważ się. Zmierz się. Zrób zdjęcie. Nie oszukuj. Nie wciągaj brzucha, nie naciągaj centymetra przy mierzeniu. Wyznacz cel. Możesz masz zdjęcie sprzed lat, kiedy Twoja sylwetka wyglądała inaczej i podobała Ci się zdecydowanie bardziej? Może to będzie jakieś stare ubranie? Może zdjęcie dziewczyny czy faceta z Internetu? Może lubisz liczby i zdecydujesz, że chcesz zrzucić 20% dotychczasowej masy ciała? Może uznasz, że pora zmieścić się w sukienkę w rozmiarze 36? Nieważne.

To musi być Twój cel.

Twoje postanowienia. Zapisz je. Jasno. Precyzyjnie. Z określoną datą realizacji. Bez tego to nadal będzie tylko marzenie – a tego nie potrzebujesz!

  1. Precyzyjnie ustal czego chcesz
  2. Zapisz to – niezapisane cele to nadal tylko życzenia
  3. Ustal dokładny termin realizacji celu
  4. Zapisz postanowienia, które przyczynią się do realizacji celu
  5. Uporządkuj tę listę wg priorytetów – stworzysz plan działania, który poprowadzi Cię prosto do celu
  6. Natychmiast podejmij działanie – nie czekaj na poniedziałek. Nie czekaj na jutro. Nie czekaj na cokolwiek! Skończ czytać wpis, wskakuj w strój sportowy i biegnij!
  7. Myśl o sobie dobrze. Myśl o sobie tak, jakby ten cel był już zrealizowany. Już teraz wizualizuj sobie cel, wyobrażaj sobie siebie jako osobę szczęśliwą. Nawet jeśli długo nie będzie widać wymarzonego efektu – nie zniechęcaj się. Twoje ciałko jeszcze nie dogoniło Twojej świadomości, ale to się zmieni. Za rok o tej porze.

Trzymam za Ciebie kciuki. Swoją listę celów planuję stworzyć 6 stycznia, do tego czasu muszę przygotować się do egzaminu z żywienia. Tego po prostu nie wypada mi nie zdać :)!