Jakie ryzyko niesie za sobą bycie zdolnym?

świadectwo

W chórze zaśpiewa, w teatrzyku zagra, a na apelu wyrecytuje wiersz. Humanista, ścisłowiec? Cholera wie, przecież z matmy piątka, z historii szóstka. Nawet w-fu nie można skreślić tak od razu, bo mistrzostwo polski w biegach przełajowych to nie byle co. Nauczyciel przypomniał sobie o ważnym konkursie z kilkudniowym wyprzedzeniem? Spoko, spoko, ogarnie. Na świadectwie same piątki (a i szóstki nie należą do rzadkiego widoku).

Zdolny uczeń, człowiek orkiestra – zatańczy, zaśpiewa, zda na bardzo dobry, odpowie na zaskakujące pytanie. Czeka go świetlana przyszłość w NASA, bądź wpadnięcie w jedną z licznych, czyhających na niego pułapek. Drogi Zdolny Uczniu – zobacz na co powinieneś uważać. Szanowny Rodzicu Zdolnego Ucznia – sprawdź, jakie niebezpieczeństwa grożą twojemu maluchowi (tak, maluch dotyczy również licealistów, a mogę zaryzykować stwierdzenie, że wielu rodziców myśli tak o swoich dzieciach nawet wtedy, gdy odbierają dyplom ukończenia szkoły wyższej).

Pssst! Zanim przejdę do konkretów: to jasne, że bycie zdolnym można definiować na setki różnych sposobów, a moje spostrzeżenia odnoszą się do zdolnych uczniów, rozumianych jako osoby, które bez dużego wkładu pracy, osiągają wyższe wyniki, niż ich rówieśnicy (często poświęcający więcej czasu na naukę/rozwój).

Czym grozi bycie zdolnym?

świadectwo 6.0
  1. Odkładanie wszystkiego na wieczne potem – najpierw skurpulatne planowanie nauki do ważnego sprawdzianu, tematy rozpisane na poszczególne dni, zakreślone odpowiednimi kolorami, a później nauka ostatniego wieczoru przed testem. Gdy przyszedł pierwszy dzień z harmonogramu można przecież było przełożyć to na jutro (bardziej się zepnę, to zdążę!). I pojutrze i popojutrze też. Przyszedł dzień wyników, a zamiast nauczki w postaci dwójki – kolejna piątka. To, że jesteś zdolny, nie znaczy, że nie powinieneś być sumienny – przy aktualnym materiale i wymaganiach nauczycieli szybka powtórka na wieczór przed wystarcza, ale gdy przyjdzie pora powtórek do matury to zdecydowanie nie wystarczy.
  2. Lepsze stanie się wrogiem dobrego – przyzwyczajony do rewelacyjnych wyników w nauce i 15 dyplomów w dniu zakończenia roku szkolnego, nie będziesz umiał zadowolić się byle czym. Chcesz wystartować z własną działalnością? Zamiast wdrożyć pomysł w życie, będziesz sprawdzał sytuację na rynku zagranicznym (bo obiło Ci się o uszy, że w Kanadzie jest firma o podobnym profilu, więc musisz sprawdzić, co jeszcze możesz poprawić), a gdy w końcu wybierzesz idealny odcień purpury na opakowanie dla swojego produktu, okaże się, że ktoś inny zdążył zrealizować swój pomysł. Na tyle dobrze, że na rynku nie będzie miejsca dla Was dwojga.
  3. Szuflada, czyli Twoje 4 kąty – nie będziesz mógł tak po prostu odmówić udziału w kolejnym przedstawieniu/konkursie/przeglądzie recytatorskim. No bo jak to?! Taki dobry uczeń i co? Nie chce mu się? Wolałaby iść na boisko? O nie, co to, to nie!  Sprawa może pogorszyć się w momencie zmiany szkoły. Skoro na świadectwie z podstawówki masz same piątki i szóstki, masz jak w banku, że w gimnazjum znajdzie się ambitny nauczyciel. Ambitny, czyli taki, który udowodni Ci, że na te oceny nie zasłużyłeś. Nie dziw się, gdy w liceum na biologii to Ty będziesz pytany przez 3 tygodnie z rzędu. Czyli przez 9 zajęć. Been there, done that.
  4. Ale jak to: nie udało się?! – Twoja samoocena jest mocno zagrożona. Jak mówi klasyk, #życietoniejebajka. Pasmo niekończących się sukcesów prędzej czy później zostanie przerwane. Najczęściej przez coś, na czym bardzo Ci zależy. Przyzwyczajony do zgarniania najwyższej stawki na wszystkich polach, nie będziesz umiał sobie radzić z porażkami. Nie chodzi o to, byś do dzienniczka z zadaniami dopisał „spieprzyć coś”. Przygotuj się na to, że czasami wygrywamy, a czasami… Mamy okazję nauczyć się czegoś nowego. Im szybciej to zrozumiesz, tym więcej nerwów zaoszczędzisz.
  5. Osiądziesz na laurach – skoro i tak masz piątki to po co miałbyś zaglądać do książek? Słuchaj, Młody Człowieku ;)! To, że osiągnięcie dobrych rezultatów wymaga od Ciebie mniej pracy, niż od innych, nie powinno znaczyć, że dzięki temu masz 2x więcej czasu na granie czy oglądanie snapów.  Skoro świetnie radzisz sobie w szkole bez spędzania całych wieczorów nad książkami, wykorzystaj swój potencjał w nauce języka. Trenowaniu sztuk walki. Jeździe konnej. Czymkolwiek, co będzie stymulowało Cię do dalszego rozwoju!
  6. Wymagajcie od siebie, choćby inni od Was nie wymagali – to, że nauczyciel z przyzwyczajenia stawia Ci piątkę (ok, ten przykład jest dość skrajny, ale historia zna wiele przypadków osób, które całe szkoły przetrwały głównie na dobrej opinii i umiejętności spinania tyłka w sytuacjach awaryjnych), nie znaczy, że to wystarczy, byś był z siebie dumny. Przestań patrzeć na świat przez pryzmat stopni – to coraz częściej nic nieznaczące cyfry. Tak, jak piątka na świadectwie nie gwarantuje przyjęcia na studia, tak same studia (nawet najlepsze) nie są obietnicą zawodowego spełnienia i super zarobków. Ucz się tego, co najbardziej Cię interesuje. Po to, żeby wiedzieć więcej, a nie po to, by pochwalić się babci świadectwem z paskiem.
  7. Chybił, trafił – skoro ze wszystkiego jesteś dobry, to w którym kierunku powinieneś się rozwijać? Może medycyna, bo po tym zawsze praca? Albo nie, jednak prawo, bo w Suits mieli takie fajne ciuchy. Albo, o! To jest genialne! Zgłosisz się do NASA! Mnogość możliwości, którymi dysponujesz jest cudowna – możesz robić dokładnie to, co sobie wymarzysz, ale… Istnieje ryzyko, że bardzo długo nie będziesz wiedzieć co tak właściwie chcesz robić. Przygotowując się do każdej możliwej matury, nie zdasz jej na tyle dobrze, by dostać się na najlepsze kierunki. Powinieneś stać się bacznym obserwatorem, a za czynnik decyzyjny brać własną satysfakcję z robienia danej rzeczy i przyjemność, którą sprawia odniesienie na jej polu sukcesu.

Czemu o tym piszę?

Początek września i fakt, że moja siostra oficjalnie została gimbusem skłoniły mnie do przemyśleń. Chciałam dać Marcie kilka wskazówek, ku przestrodze. Trochę na podstawie własnych doświadczeń, bardzo wiele dzięki mamie (doskonałemu pedagogowi). Mnóstwo mówi się o tym, że dzieciaki są teraz gnuśne i zepsute, że najfajniejszą rozrywką są strzelanki, a życiowym celem zostanie znanym jutuberem. Naszym dziadkom imponowali ciężko pracujący górnicy, rodzice podziwiali osoby mające fach w ręku, my chcieliśmy być lekarzami, a nasze dzieci będą chciały być znane i bogate.

Większej bzdury dawno nie słyszałam! W pokoleniu mojej siostry jest mnóstwo zdolnych, mądrych, ambitnych dzieciaków – a śmierdzące lenie to żadna nowość, byli, są i będą! Postanowiłam skupić się na tej pierwszej grupie, bo – tak jak w szkole – w mediach są pomijani. Dlaczego są pomijani w szkole? Więcej uwagi wymagają słabsi uczniowie, którym nauczyciel poświęca więcej czasu (co jest zrozumiałe przy tak licznych klasach).

Mam nadzieję, że ten tekst trafi do kilku zdolnych uczniów (choć patrząc na statystyki dotyczące czytelników, zapewne przeczytają go ich rodzice lub dziadkowie) i uczuli na kilka kwestii. Sama przejechałam się na kilku podpunktach.

Jestem bardzo ciekawa czy dodalibyście coś do listy przestróg. Może jest coś takiego z perspektywy rodzica? Jakie jest Wasze zdanie na temat dzisiejszego pokolenia? 

PS. Mamuś, masz doskonałą okazję, by zadebiutować w komentarzach 😉