Kiedy kurczak może popsuć humor? Lokal i Jerry’s Burger – recenzja.

Pewnego dnia postanowiłam, że docenię tradycyjną, polską kuchnię. I tyle z tego wyszło, że koniec końców musieliśmy iść na burgera.

Lokal – tradycyjna kuchnia w Łodzi

2014-09-14_foto053_16-21

Czasami lubię sobie wmawiać, że jestem człowiekiem (cytując klasyka) odczuwającym świat głębiej. No wiecie, ambitna literatura, niskobudżetowe  filmy, niszowe marki ubraniowe, wykonawcy muzyczni, którzy mają kilkaset wyświetleń na YouTube. Że jestem człowiekiem renesansu. I że wcale to nie chipsy popite piwem przy Człowieku Ważce są dla mnie pierwszoligową rozrywką. Więc ubrałam sukienkę (za 20 złotych, z targu – jak na kobietę oświecenia przystało), czerwone szpilki (te same, które z klasą ściągnęłam po 6 godzinach) i z również czerwonymi ustami ruszyłam w Piotrkowską by doznać kulinarnego uniesienia w Lokalu. Gdy już udało nam się trafić na miejsce (co nie było takie proste, Lokal znajduje się na końcu Pasażu Schillera w bardzo niepozornym podwórku) byłam zachwycona. Już od pierwszego spojrzenia wiedziałam, że… Zdjęcia wyjdą świetnie ;).

2014-09-14_foto023_13-29

Białe ściany, meble, zastawa, ogromne okna. Wnętrze bardzo ładne – schludne, estetyczne, utrzymane w modnym ostatnio charakterze industrialnym, ale zdecydowanie bardziej eleganckie niż na przykład restauracje z Offa. Miła kelnerka, duży wybór lokalnych piw, łódzka kranówka na stołach w towarzystwie polskich jabłek tylko zachęcały do zatopienia się w menu. Jako, że prosta ze mnie dziewczyna (wbrew temu, co pisałam na początku tego akapitu) na danie główne wybrałam jedyną pozycję, która zawierała w sobie mięso z kurczaka. Zapiekankę.

2014-09-14_foto027_13-33

Menu jest bardzo zdefiniowane i proste przez co nie każdy znajdzie tu coś dla siebie. Nie dla mnie kaczki, króliki i gęsina, nie docenię też dziczyzny. Zdecydowałam się na bezpieczną zapiekankę z kurczakiem i sezonowymi, grillowanymi warzywami. Podobnie zrobili nasi stolikowi sąsiedzi -również młodzi ludzie, pary (zarówno chłopak jak i dziewczyna to samo danie).

2014-09-14_foto034_13-51

Łukasz zdecydował się na łososia, o którym powiem tylko tyle, że był smaczny i pięknie podany. Ale żeby był obiadem dla Łukasza musiałby się podwoić ;).

2014-09-14_foto033_13-51

I co wyszło z mojego doceniania polskiej tradycyjnej kuchni? Zacznijmy od tego, że w mojej świadomości kurczak jest równoznaczny ze słowem filet. Mój błąd, mogłam zapytać na początku i ograniczyć się do deseru. I tak gdy moja zapiekanka wjechała na stół ze smakiem pozbyłam się chrupiącej warstwy z ciasta francuskiego, zabrałam się za kwintesencje dania i… Zrobiło mi się smutno. Mięso było zwyczajnie tłuste i zawierało dużo chrząstek. Dla mnie niejadalne. Brukselki za to pycha! Bezczelnie zaglądając do talerzy na stolikach obok również dało się zauważyć, że zawartość zapiekanki pozostawała nienaruszona. Później przyszła pora na deser, który miał szansę uratować sytuację – maliny, granita, kruszonka! Było dobrze, ale nie na tyle rewelacyjnie, żebym planowała wrócić w to miejsce choćby na deser. Jak mogę podsumować tą subiektywną recenzję? Ten Lokal to nie lokal dla młodych podniebień lubujących się w kuchni orientalnej, włoskiej czy po prostu nowoczesnej. Zwyczajnie trudno jest znaleźć w menu coś dla siebie a i ceny określiłabym jako nieco powyżej przeciętnej. Jestem jednak przekonana, że kunszt kucharza docenią fani tradycyjnej kuchni i nie tak prości ludzie, którzy zadowoleni są jedząc capriciosę :). O dziwo – szefową kuchni jest 25-letnia Marta Edmunds (uczestniczka Top Chefa). Pani Marto! Prosimy o rozbudowanie menu o coś dla początkujących smakoszy tradycyjnej polskiej kuchni :).

2014-09-14_foto049_15-25
2014-09-14_foto050_15-25
2014-09-14_foto052_15-26

Nie ma tego złego! Łukasz chciał się najeść, a ja czułam niedosyt słodkości po deserze. I jakoś tak trafiliśmy do Jerry’s Burger. Łukasz dostał pysznego burgera w chrupiącej bułce, a ja zajadałam się najlepszą opcją na cheat meal (bombę kaloryczną, która może pomóc w diecie – poczytajcie) jaką spotkałam! Pancakes były idealnie puszyste, a połączenie nutelli i bananów nigdy mi się nie znudzi. A właśnie! Przecież tak naprawdę to nic innego jak banan z dodatkami, nie odwrotnie ;). Jerry’s Burger pretenduje do miana restauracji amerykańskiej i w tym kierunku zmierza wystrój, ale nie jest to tak wyjątkowe miejsce jak Original Burger w Gdańsku. Menu jest proste, acz (w przeciwieństwie do lokalowego) całkowicie satysfakcjonujące. Znajdziemy w nim kilkanaście wariantów burgerów, pankejksów, ciekawe koktajle i super frytki. Ceny są bardzo w porządku – zapłaciliśmy niewiele ponad 30 złotych. Można wpadać śmiało!

Na Facebooku pod tym zdjęciem jeden z czytelników polecił mi burgery z Gastro Machiny na kolejny cheat meal i na pewno wypróbuję je przy najbliższej okazji. Czekam na dalsze polecenia, ale nie tylko te restauracyjne. Jestem ciekawa czy przewidujecie cheat meal w swoim jadłospisie, a jeśli tak to na co się decydujecie ?