Skorzystałbyś z tej funkcji, gdybyś mógł?

czy chcesz usunąć wydarzenie z życia?
blog lifestylowy misz masz

Nie daj się zwieść. Wydajniejsze wykorzystanie pamięci nie pozwoli Ci przypomnieć sobie dlaczego zmarnowałeś tak wiele szans. Usuwanie wydarzeń z życia, nie usunie ich efektów. Garb na nosie po bójce o ukochaną (wówczas zapewne tą na całe życie), dziewczynę nie zniknie. Będziesz mógł zrobić korektę tego błędu u chirurga, ale nie usuniesz wszystkich starych zdjęć z odmętów Internetu.

Czy na pewno chcesz usunąć wydarzenie z życia? A może od razu w pakiecie przycisk do wymazywania z pamięci byłych partnerów, możliwości ponownego wydania pieniędzy z komunii i szeroko pojęta opcja ctrl+z w realu?

Popełniłam wiele błędów. Jedne miały mniejsze konsekwencje, inne większe. Przeważnie wynikały z mojego przekonania o własnej racji jako jedynej słusznej, szeroko pojętego lenistwa czy wielu niedopatrzeń. Prawdopodobnie jeszcze rok temu chętnie kliknęłabym ctrl+z w temacie okołomaturalnym. Świat się wówczas zawalił, ambitne plany na przyszłość musiały ulec totalnemu przemianowaniu. Grunt uciekł spod nóg, dostałam bolesny policzek od wszystkich godzin spędzonych nad książkami. Ślad po tym długo nie chciał zniknąć.

 A teraz jestem tak zwyczajnie, po prostu szczęśliwa. W jakim punkcie byłabym, gdyby nie tamto potknięcie? Gdybym zamiast o biologii komórki i żywieniu człowieka uczyła się endokrynologii, spędzałabym czas w zupełnie innym mieście, bez ludzi, których poznałam przez miniony rok. Którzy mają wielki wkład w to moje szczęście, o którym tak ochoczo Wam opowiadam. Bez dietetyki, która okazała się moją największą pasją. Bez tych wszystkich wspomnień, spośród których nie byłabym w stanie wybrać dziesięciu ulubionych. Teraz po prostu tworzę wpis na bloga, który sprawia mi niesamowitą frajdę i jednocześnie nie mogę się doczekać powrotu mojego chłopaka i wspólnego zjedzenia obiadu. Jest dobrze. Może właśnie tak, jak zawsze miało być?

A Ty? Kliknąłbyś ctrl+z, gdybyś mógł?

PS. To pierwszy post z cyklu o robczej nazwie „Krótkie myśli”. Wszystkie posty będą wyraźnie oznaczone na stronie głównej i skategoryzowane tak, żeby nie musieli ich czytać Ci, którzy traktują tę stronę jedynie jako źródło wiedzy. Mam do Was dwa pytania. W zasadzie jedno pytanie i jedną prośbę. Czy Wy w ogóle macie ochotę czytać takie wpisy? Jeśli tak i sprawia Wam to przynajmniej w połowie taką frajdę, jak mi to możecie mi zasugerować nazwę cyklu/kategorii! Czekam na Wasze propozycje i opinie.