Pomysły na spersonalizowane prezenty

Jeśli chodzi o przygotowywanie świątecznych prezentów „pójście na łatwiznę” źle się sprzedaje, więc zacznę inaczej. Nie raz, nie dwa wspominałam o tym, że moje zdolności manualne ograniczają się do zwinięcia papieru w kulkę (nie będę bezczelna i daruję sobie DIY). Nawet charakter pisma mam gorszy niż moja pięcioletnia chrześnica. No tak już jest, że nie umiem śpiewać, malować, rysować, diajłajować. Umówmy się, że stałam nie w tej kolejce czy coś (w zamian dostałam bycie gadułą i niezdarą, deal życia!). To dobry moment na zadanie tego pytania: kiedy Wy próbujecie tworzyć DIY to udaje się jak w Internecie czy kończy totalną klęską? 😀

Własnoręcznie wykonane prezenty w moim przypadku odpadają – nie chciałabym, żeby ktoś obdarowywany przeze mnie pomyślał, że go obrażam ;). OK. Ustaliliśmy już, jakich prezentów moi bliscy ode mnie nie dostaną. To co, gotowiec ze sklepu? Jest coś pomiędzy – prezenty personalizowane. Pamiętam jak sama bodajże w 2008 roku dostałam od koleżanek kalendarz z naszymi zdjęciami na każdy miesiąc. Wtedy cieszył z każdą przewracaną kartką, a teraz jest super pamiątką.

Bardzo smuci mnie fakt, że z roku na rok wywołujemy coraz mniej zdjęć (wydaje mi się, że to problem nie tylko naszej rodziny, u Was też tak jest?). Między innymi z tego powodu obowiązkową dekoracją w naszym salonie miały być ramki ze zdjęciami. I są:

2014-10-18_foto013_00-57

Zdjęcia wywoływaliśmy w Empikfoto (tanio i bez obaw, że coś po drodze pójdzie nie tak) i już wtedy zobaczyłam, że mają bogaty asortyment personalizowanych prezentów. Na jakiś czas o tym zapomniałam, aż przyszła pora na planowanie prezentu dla babci (babć? istnieje takie słowo?). No i jesteśmy w domu.

unnamed

Opcji jest wiele, a każda z nich wyróżnia się tym, że będzie zawierać przesłane przez nas fotki. Mamy do dyspozycji fotoksiążki, kubki, kalendarze na biurkoobrazy, plakaty. Ja dla dziadków  wybrałam kalendarz ścienny, w którym każdy miesiąc opatrzony jest zdjęciami wnucząt, dzieci czy pamiątkowymi fotkami z pięćdziesiątej rocznicy ślubu (tak, PIĘĆDZIESIĄTEJ). Nie będzie dla Was zaskoczeniem,  gdy napisze, że jestem technologicznym ignorantem – nawet gdy chodzi o aktualizację antywirusa, po prostu podaję komputer Łukaszowi i mówię „coś się popsuło”. A tu klops. Łukasz się zbuntował i musiałam działać sama! Niech to będzie dla Was najlepsza recenzja aplikacji do projektowania własnego kalendarza:

udało mi się.

Oto, co wyszło:

figa

Skoro Figa jest najbardziej lubianą częścią mojego Instagrama, to babcia na pewno będzie zachwycona, wchodząc z nią w Nowy Rok!

A jak przebiegał sam proces tworzenia fotokalendarza?

kalendarz1


Wchodzimy na stronę główną Empik foto, jeśli jeszcze nie mamy konta to je zakładamy i klikamy w baner z kalendarzami albo w ten link. Konto warto założyć na początku, wtedy łatwiej przebiegnie proces tworzenia albumu i późniejszego zamówienia kalendarza.

kalendarz3

Po wybraniu kalendarza możemy zobaczyć jego opis i zapoznać się z opiniami. Następnie wybieramy interesujący nas format (przykładowo 30x40cm) i przechodzimy do kreatora, klikając na „Stwórz kalendarz”.

kalendarz4

Głównym elementem kalendarza są zdjęcia, więc warto je wcześniej przygotować. Dodajemy je do kreatora i zaczynamy zabawę.

kalendarz6

Kreator jest bardzo prosty w obsłudze – mi przypominało to edytowanie dokumentu w Wordzie. Przeciągamy zdjęcie, ewentualnie zmieniamy opis i przechodzimy do kolejnej strony – tak to w skrócie wygląda. Jeśli zdjęcie ma złe proporcje, możemy je łatwo wykadrować. I to jest super! Wgrać możecie w zasadzie dowolne zdjęcia w takiej formie, w jakiej przechowujecie je na dysku. Kreator bez problemu pomoże Wam dopasować je do wymaganego rozmiaru.

kalendarz8

Najfajniejszą funkcją jest moim zdaniem możliwość dodawania własnych świąt:)

kalendarz9

Na koniec dodajemy projekt do koszyka, zostaje on zapisany i finalizujemy zamówienie.

Kosztowało mnie to 40 złotych z małym haczykiem. Przygotowanie kalendarza zajęło mi jakieś 20 minut. Kalendarz jest porządnie wykonany (żadne psiństwo jakby powiedziała babcia!) i będzie źródłem radości z każdą przerwacaną kartką. Szkoda, że nie ma takiego kalendarza, dzięki któremu czas płynąłby trochę wolniej.

Byłabym skłonna zapłacić za niego znacznie więcej niż czterdzieści złotych.

A co do płacenia – aktualnie na Empikfoto wszystkie produkty dostępne są w obniżonych cenach. No i przynajmniej macie gwarancję, że jakość nie zawiedzie :). A tymczasem… Do obdarowania mam jeszcze jedną babcię, a chciałabym sprawić jej coś zupełnie innego (myślałam o fotoksiążce, ale niedawno dostała ode mnie zdjęciowy prezent). Może tym razem Wy mnie zainspirujecie?

*Wpis powstał przy współpracy z serwisem empikfoto