Trzy filmy, których nie można nie zobaczyć.

trzy filmy

Są takie piosenki, które nie tylko wpadają w ucho, ale usłyszane nawet po wielu latach przywołają określone wspomnienia. Są sukienki, których jeśli nie kupisz to one same przyjdą do Ciebie – w nocy, nie dając Ci spać i wpędzając w głębokie stany lękowe: „a co jeśli jutro już jej nie będzie?!”. No dobra, ja nie znam tego stanu, ale domyślam się, że część kobiet zapewne tak. Są ludzie, z którymi niezależnie jakie sprawy by Cię dzieliły, to kiedy będziecie mieć okazji wypić razem wino, albo dwa – po prostu to zrobicie.

Są też filmy, które trzeba zobaczyć. Ktoś powiedziałby, że to klasyki: Ojciec Chrzestny, Lot nad kukułczym gniazdem i trylogia Władcy Pierścieni. Kinoman ze mnie żaden, szczególnie uwrażliwiona artystycznie dusza też. Nie docenię scenografii, kostiumów. Prawdopodobnie nie docenię też warsztatu aktora i kunsztu reżysera. To, co liczy się dla mnie w filmach, to emocje, które we mnie wywołują. Trzy poniższe robią ze mną cuda. Niech to będzie ich najlepszą rekomendacją.

Uwaga! Tekst może zawierać spoilery.

Now is good – wzruszenie bez taniej melodyjki w tle

trzy filmy lista

Dakota Fanning jest genialna. Jest jedną z najlepszych aktorek swojego pokolenia i tak też będzie przeze mnie nazywana do końca życia. Film jest totalną opozycją do popularnej i maksymalnie kiczowatej Szkoły Uczuć. Chociaż oba mają wspólną cechę, a w zasadzie bazę scenariusza – młoda dziewczyna choruje na białaczkę i zakochuję się. I na tym podobieństwa się kończą. Tessa tworzy listę rzeczy, które koniecznie chce zrobić przed śmiercią. Jedna jest bardziej kontrowersyjna od drugiej. Podczas gdy jej rodzina próbuje się pogodzić z nadchodzącym pożegnaniem, ona próbuje narkotyków, planuje utratę dziewictwa i żyje. Na przekór innym, na przekór własnej chorobie. Możemy się tylko domyślać, że momentami także na przekór sobie. Dziewczyna zakochuje się, ale historia nie kończy się happyendem. Tessa ma prawdziwe problemy, prawdziwe objawy białaczki, prawdziwie kocha i umiera całkowicie na serio. Bez łzawej melodyjki w tle. Obawiam się, że i bez tego uronicie jedną czy dwie – nawet jeśli jesteście już całkiem dorosłym, potężnym, dojrzałym mężczyzną, który przecież nigdy nie płacze.

Siedem dusz – Chciałbym zgłosić popełnienie samobójstwa. – Kto chce się zabić? – Ja.

trzy najlepsze filmy

Można posądzić mnie o brak obiektywizmu, bo odtwórcą głównej roli w tym filmie jest jeden z moich ulubionych aktorów, Will Smith. Tym razem genialność filmu to nie tylko jego zasługa. Próba popełnienia nieodwracalnych błędów z przeszłości została ukazana  w sposób, którego kino nie znało. Główny bohater czuję się odpowiedzialny za śmierć siedmiu osób – chcąc odkupić swoje winy postanawia pomagać innym ludziom w potrzebie, przekazując im swoje narządy i tym samym dając im szansę na życie. Które we własnej opinii, wcześniej zabrał komuś innemu. Od początku do końca motywacja głównego bohatera nie zostaje wyłożona na tacę – to nie jedyna tajemnica, która towarzyszy nam podczas całego filmu. Jego zachowanie jest wypadkową wielu pobudek – chęć niesienia dobra i formę samozniszczenia – nie mogąc się pogodzić ze wspomnieniami z przeszłości stopniowo zmierzając ku własnej zagładzie. Jego plan szedł gładko do momentu, w którym się nie zakochał.

Dziennik Bridget Jones

Czasami jak na dziewczynę jestem stanowczo zbyt mało dziewczyńska. Nie wzrusza mnie jelonek o zachodzie słońca, nie jestem romantyczna, rzadko żalę się koleżankom i raczej nie narzekam na swojego faceta. Za to kiedy na horyzoncie pojawia się Dziennik Bridget Jones wskakuję w piżamę we wzorki, jem lody łyżką prosto z pudełka, płaczę, śmieję się, piję wino z koleżankami. Bridget jest perfekcyjnie nieperfekcyjna. Ten film nie zestarzał się ani o rok – myślę, że dziś byłby skazany na jeszcze większy sukces będąc totalnym przeciwieństwem lansowanego wizerunku kobiety zaradnej, wysportowanej, błyskotliwej, prowadzącej dom i udane życie erotyczne. Dla mnie to film kultowy w pełnym znaczeniu tego słowa. Nieważne w jakiej sytuacji usłyszę it’s raining man, przed oczami staje mi jedna scena. Jeśli jeszcze nie wiecie o jakiej mówię – naprawdę powinniście nadrobić!

Jest ogrom filmów, które mogłabym polecić i przynajmniej 10 innych, które chciałam ująć w tym wpisie. Ale to właśnie te trzy filmy Wam polecam. Gdybyście mieli dopisać tylko jeden, jedyny, jedniutki film do tej listy, który by to był?