Ulubieńcy roku 2016 – akcesoria kuchenne, kosmetyki, ubrania, treningi, książki

Kilka produktów, dwie książki i cztery kanały na YouTube. Z jednych lubiłam korzystać, przy innych się śmiałam, od kolejnych uczyłam. Łączy je jedno: wszystkie polecam Wam w ciemno!

Niektóre linki w tekście, to linki afiliacyjne (jeśli zdecydujesz się na zakup, dostanę mały procent od sprzedaży, a jeśli chcesz tego uniknąć to ponów wyszukiwanie produktu z okna incognito).

Kanały na YouTube

  • Kurzgesagt, czyli wiedza o świecie w super formie – kilkuminutowe animacje (na bardzo wysokim poziomie) przekazują wiedzę (o historii, fizyce, nowych technologiach czy zjawiskach społecznych) w pigułce i inspirują do zgłębiania najbardziej interesujących tematów
  • Prosta ekonomia – kanał, który nauczy Cię wszystkiego, co powinieneś wynieść z lekcji podstaw przedsiębiorczości. Autorzy kanału w najprostszy sposób omawiają trudne tematy związane z podatkami, kruczkami prawnymi i innymi zagadnieniami dotyczącymi ekonomii. To jeden z tych kanałów, które otwierają oczy i pokazują drugą stronę medalu, o której politycy nie mówią.
  • The Boobskie – powiew świeżości na polskojęzycznym, kobiecym YouTube (w większości przypadków nudnym jak flaki z olejem). Dziewczyny opowiadają o (nie tylko) dziewczyńskich sprawach, filmy wyróżniają się ciekawą formą (zwykła rozmowa dwóch dziewczyn nagrywana z przyczajki – trochę tak, jakbyś podsłuchiwał dwie zabawne babki 🙂 ) i dużą dawką dobrego humoru
  • Grupa Filmowa Darwin, czyli filmowe produkcje na potrzeby Internetu. Majstersztyk, świetni aktorzy, scenariusze, montaż i wszystko inne, dzięki czemu nie żałujesz kilkunastu minut spędzonych na oglądaniu wideo. W tym roku część produkcji można było oglądać na TVN player, a większy budżet oznaczał jeszcze lepszy poziom – super, że chłopakom udała się taka współpraca.

Słuchawki do biegania

sluchawki do biegania bluetooth plantronics

Od elektroniki oczekuję po prostu, by spełniała swoje zadanie – nie musi ślicznie wyglądać, być super nowoczesna. Nie musi też mieć innowacyjnych funkcji i bajerów. W związku z powyższym wydanie tylu pieniędzy na słuchawki wydawało mi się absurdalne. Dałam się na nie namówić mojemu osobistemu doradcy ds. sprzętów wszelakich i dziś, po kilku miesiącach używania, nie żałuję ani jednej złotówki. Zdecydowałam się na ten model słuchawek bezprzewodowych. Za co je cenię?

sluchawki do biegania plantronics backbeat

  • bardzo dobrze trzymają się uszu – nie wypadają niezależnie od wykonywanego treningu
  • mają super zasięg – nie wiem do ilu metrów działają perfekcyjnie, ale wiem, że jeśli zostawię telefon w jednym rogu siłowni i przejdę kilkanaście kroków po sztangę czy kettle, to przez cały czas towarzyszy mi muzyka. Do dziś nie zdarzyła się sytuacja, by słuchawki straciły zasięg
  • bateria jest wydajna
  • jakość dźwięku satysfakcjonuje nawet mojego audiofila 😉
  • są wygodne (można regulować kąt nachylenia słuchawki i dostosować go do kształtu ucha)
  • nie ograniczają w 100% dźwięków z otoczenia – to bardzo istotne dla osób biegających w plenerze; moje słuchawki do biegania nie są typowymi słuchawkami dokanałowymi, nie da się ich wcisnąć bardzo głęboko (a mimo to nie wypadają), dzięki czemu do biegacza nadal docierają dźwięki otoczenia. To po prostu bezpieczne rozwiązanie
  • do zestawu dołączone jest naramienne etui na telefon – wygodne, dobrze się trzyma, łatwo wyciągnąć z niego telefon (a jednocześnie w trakcie biegania jest on całkowicie bezpieczny)

W moim przypadku słuchawki do biegania marki Plantronics sprawdzają się super, jest to jeden z najlepszych zakupów ubiegłego roku.

Urządzenie wielofunkcyjne Kohersen

kohersen recenzja

To najmłodszy stażem produkt w zestawieniu. Robota kuchennego testowałam od września, a pod koniec października podzieliłam się z Wami opinią o tym sprzęcie w recenzji Kohersena. On naprawdę robi prawie wszystko sam. Bardzo lubię funkcje gotowania całych dań (np. kurczak z warzywami na parze i ryżem) bez konieczności brudzenia dodatkowych naczyń i robienia bałaganu w (mikroskopijnej) kuchni. Lubię robić w nim zupy (bo nawet cebulkę i czosnek można w nim podsmażyć bez konieczności używania jakiegokolwiek innego akcesorium), wyrabiać ciasto na chleb, robić wszelkiego rodzaju pasty, pesto, kremy i mleka roślinne. Pewnie dlatego, że Kohersiątko potrafi się samo umyć ;).

Co tu dużo mówić, polubiłam go bardzo. Na tyle, że wcale nie chciałam go oddawać po okresie testów. Zaproponowałam producentowi uczciwy układ – wydłużymy okres testów o kolejny rok, a ja raz w miesiącu będę podrzucać Wam zdjęcie i przepis dania, przygotowanego przy użyciu Kohersena. Na dzień dzisiejszy (nie wiem do kiedy potrwa promocja) w oficjalnym sklepie internetowym można go kupić o 500 zł taniej, niż wynosi cena regularna.

Książki – Finansowy Ninja i Chcieć Mniej

Nie bez powodu wymieniam te książki jednocześnie. Czytanie ich jedna po drugiej (lub jak w moim przypadku – w tym samym momencie) skutkuje praniem mózgu. Finansowy Ninja mówi o tym, jak oszczędzać pieniądze i jak świadomie nimi zarządzać, a Chcieć Mniej pomaga walczyć z konsumpcjonizmem, chęcią posiadania coraz to większych ilości nowych rzeczy i z poprawianiem sobie humoru poprzez robienie zakupów. Jedna stanowi uzupełnienie drugiej.

Moje podejście do robienia zakupów zaczęło się zmieniać około dwa lata temu. Po (na szczęście) krótkim okresie zachłyśnięcia się pierwszymi większymi pieniędzmi, chciałam chcieć kupować mniej. Jednak to nie było takie proste. Reklamy wmawiały, że jestem tego warta, a swoje mniej lub bardziej trafione decyzje zakupowe tłumaczyłam tym, że nie po to ciężko pracuję i zarabiam, żeby nie kupić sobie nowej bluzki skoro M O G Ę.

Po czasie (w dużej mierze dzięki lekturze blogów www.simplicite.plwww.styledigger.com) zrozumiałam, że wiele zakupów robiłam właśnie po to, by udowodnić sobie, że mnie na nie stać. Nie kupowałam drogich ubrań czy dodatków, by zaimponować rówieśnikom, a po to, by zaimponować sobie. Zbyt długo i zbyt głęboko w mojej podświadomości zakorzenione było łączenie stanu posiadanych rzeczy z życiową zaradnością. Teraz patrzę na to zupełnie inaczej. Czuję się przedsiębiorcza i imponuję samej sobie wtedy, gdy nie kupuję czegoś, czego nie potrzebuję. Jeszcze nigdy niekupowanie nie sprawiało mi tyle radości ;).

A takie podejście do zakupów zdecydowanie ułatwia stosowanie się do sugestii zawartych w swoistym podręczniku (ponad 500 stron!) zdrowego podejścia do finansów – Finansowy Ninja. Z książki dowiemy się jak oszczędzać pieniądze, jak zarządzać pieniędzmi (prowadzenie budżetu, przechowywanie pieniędzy), jak świadomie i rozważnie inwestować, jak zadbać o godziwą emeryturę.

Książki polecam tym bardziej, że obie wyszły spod rąk świetnych blogerów:

Ulubione kosmetyki (sprawdzone przez lata)

drlifestyle russian red

Nie mogłabym być vlogerką kosmetyczną, bo przyczyniłabym się do zawyżenia statystyk śmiertelności w Polsce. Moi widzowie pomarliby po prostu z nudów. Używam tych samych kosmetyków od bardzo dawna, nie czuję potrzeby testowania nowości, a jeżeli coś się skończy, to po prostu kupuję kolejne opakowanie. Postanowiłam zrobić z tego jakiś pożytek i polecić Wam moje ulubione kosmetyki 2015 roku (sprawdzone w poprzednich latach)

  • paletka do makijażu Naked Basics 2 – zestaw 6 kolorów, które idealnie nadają się na co dzień (a dla mnie również na wieczór); największą zaletą paletki jest trwałość cieni – nałożone na powiekę rano, trzymają się na niej do wieczora, nie osypują się, nie zbierają w zmarszczkach. Może dla kogoś 6 kolorów to za mało, ale dla mnie to ilość idealna – przynajmniej nie ma w tej paletce cieni nieużywanych. Swój egzemplarz mam od dwóch lat i sądząc po stanie zużycia posłuży mi jeszcze jakieś 6 miesięcy (nie wiem czy to straszna zbrodnia przekroczyć termin ważności takiego produktu? ktoś wie?); niedawno do Polski weszła jej większa wersja na 12 cieni – dużo bardziej opłaca się w przeliczeniu na cenę jednego cienia, ale czy więcej byłoby mi potrzebne? Nie jestem pewna.
  • szminka MAC Russian Red + dopasowana do niej bardzo trwała konturówka Golden Rose  – duet czerwieni idealnych, który sprawia, że nie straszny mi nawet rosół! Szminka w połączeniu z konturówką trzyma się kilka godzin w warunkach imprezowych (jedzenie + picie), a w ciągu normalnego dnia zdarzało mi się nie poprawiać jej od wyjścia z domu o 7:00 do powrotu o 16:00. Odcień sprawia, że zęby wydają się bielsze, niż są w rzeczywistości. Jeśli widzieliście mnie kiedykolwiek z czerwienią na ustach, to była to na pewno Russian Red z MAC. Niestety wysusza usta, ale łatwo się przed tym zabezpieczyć regularnie nakładając balsam do ust lub mojego ostatniego ulubieńca kosmetycznego:
  • maść z witaminą A za 3 złote – po raz kolejny okazuje się, że najprostsze rozwiązania są najlepsze. Używam maści z witaminą A jako balsamu do ust, kremu do rąk, kremu po depilacji.  Smaruję nią skórki przy paznokciach, zdarza mi się nakładać maść wieczorem na skórę pod oczami (rano skóra jest napięta i nawilżona). Maść za kilka złotych zastępuje co najmniej kilka oddzielnych kosmetyków, ma prosty skład i jest łatwo dostępna.

Mam duże zaległości w filmach pełnometrażowych, w serialach i książkach (a w przyszłym roku zamierzam mieć na nie więcej czasu), więc chętnie poznam Waszych ulubieńców z tej kategorii. Jeśli macie w zanadrzu sprawdzonego producenta porządnych torebek, też przygarnę :).