Co zjadam, jak spalam #6 – ulubione obiady, zmiany w treningach, pierwszy Webinar

Całe szczęście, że nie spowiadam się z dzisiejszego dnia. Siedzenie pod kocem i wyciąganie spod niego ręki tylko po to, by napić się herbaty z konfiturą malinową, imbirem, pomarańczą i cytryną, nie zachęcałoby Was raczej do aktywnego spędzania jesieni ;).

Dopóki nie opanujemy zdolności hibernacji lub teleportacji do innych stref klimatycznych, na nic się zda narzekanie na jesień. Można zrzucić na nią winę za własne lenistwo i tłumaczyć nią zaniechanie diety i treningów. A można też zacisnąć zęby, odpowiednio się ubrać i po prostu zrobić trening.

A później nie zjeść konia z kopytami, tylko aromatyczną, rozgrzewającą zupę z curry, imbirem i papryczką chilli! I tak też robiłam w minionym tygodniu.

Aktywność fizyczna

Wszystkie modele przecenione o 50% 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6

Zdjęć nie ma (więc dodaję kolaż z butami do treningów z wyprzedaży – linki afiliacyjne), musicie uwierzyć mi na słowo. Nic nie poradzę na to, że kiedy mam zrobić sobie fotkę na sali podczas zajęć fitness, to czuję, że jeszcze tylko implant w cyc, tatuaż na całe ciało, doczepki, solarium i mogę dodać hashtag #fitfreak. No dobra. Tak naprawdę, to chciałabym mieć fotki z treningów, ale po prostu się wstydzę ;).

Ale treningi były. I to całkiem fajne! Nawet tańczyć na rozgrzewce nie było trzeba. Na koncie w minionym tygodniu:

  • 2 x trening ze sztangami
  • 1 x poranny trening domowy
  • 2 x bieganie (1x 1h, 1 x 1,5 h) – dlaczego nie podaję dystansu? Bo po ostatnim półmaratonie miałam ochotę po prostu zrelaksować się podczas biegania. Potrzebowały tego też moje kolana, bo spontaniczna decyzja o długim dystansie w dość szybkim tempie, dawała mi się we znaki przez kolejnych 10 dni. Może to i dobrze, nabrałam trochę pokory.Poza tym, umówmy się – bieganie po ośnieżonym chodniku czy rozmoczonych ścieżkach w parku nie sprzyja sprintowi :D. Czy ktoś z Was biega jesienią i zimą, i ma sprawdzone buty lub inne rozwiązanie chroniące przed poślizgami?

A gdzie treningi personalne?

Jak widzicie, w zeszłym tygodniu nie było treningów personalnych. W ramach akcji #zaciskamypasa (no dobra, ani to żadna akcja, ani oficjalny hashtag, a po prostu proza życia :D) tnę koszty i w pierwszej kolejności poleciały nadprogramowe wydatki. Będzie mi bardzo brakowało tych treningów, ale pocieszam się, że

a) za parę miesięcy mogę do nich wrócić
b) Marta jest na tyle dobrym trenerem, że nie uczy jedynie powtarzania i odtwarzania ćwiczeń, ale też samokontroli – dzięki 8 miesiącom pod jej okiem umiem poprawnie wykonać kilkanaście ćwiczeń (które w zupełności wystarczają do skomponowania treningu całego ciała) bez obaw o to, że zrobię sobie z nimi krzywdę.

Ok, przejdźmy do kolejnego punktu. Od stycznia nie będę już mogła korzystać z karty Multisport, a uczęszczanie na te same zajęcia w tych samych miejscach bez zniżek, to dla mnie za duży wydatek. Znalazłam małą siłownię w okolicy mieszkania. To miejsce o bardzo wdzięcznej nazwie Paker Gym, więc nie zdziwcie się, jeśli za dwa tygodnie pokażę Wam zdjęcie z zawodów kulturystycznych! 😀

Chętnie przyjmę rekomendacje na treningi domowe. Nie ćwiczyłam w ten sposób regularnie chyba od dwóch lat. Które treningi (i jacy trenerzy) sprawdzają się u Was najlepiej podczas ćwiczeń domowych? Na razie nie mam żadnego sprzętu, więc najbardziej interesują mnie ćwiczenia z ciężarem własnego ciała.

Moja dieta

Kiedy mam znacznie mniej czasu, niż obowiązków, nie eksperymentuję w kuchni. Stawiam na to, co zawsze się udaje, zawsze smakuje (i co można zrobić w zwielokrotnionej ilości i jeść przez kolejne 2 dni).

4 ulubione obiady z minionych dwóch tygodni

  • KASZOTTO – ŚMIECIOTTO 
    • Składniki podyktowane aktualną zawartością lodówki: dowolna kasza, papryka, marchewka, kukurydza, pomidory z puszki, cebula, czosnek, a nie mniej ważne curry i imbir u nas wzbogacone papryczką chilli
    • Przygotowanie: na patelni podsmażyć cebulę i czosnek, dodać surową kaszę z przyprawami, chwilę podsmażać, zalać wodą lub bulionem (super sprawdza się tu moja domowa kostka rosołowa), gotować 15 minut, dodać startą lub drobno pokrojoną marchewkę, paprykę, gotować kolejne 5 minut, dodać pomidory z puszki i kukurydze. Jeść, aż się uszy zatrzęsą!
  • Ciecierzyca po Bretońsku – zamiast kiełbasy dodaję filet z kurczaka (a czasami serwuję wersję bezmięsną i jest równie smaczna)
  • MAKARON Z SUSZONYMI POMIDORAMI (W KILKA MINUT) – jeśli miałabym wskazać jeden produkt, który zmienił moje życie w listopadzie, byłaby to pasta z suszonych pomidorów z biedronki. Ma świetny skład i doskonale smakuje (zarówno na zimno, jak i na ciepło). Dodaję ją do makaronu, całość posypuję rukolą i (opcjonalnie) prażonym słonecznikiem. Przepyszne! Super produkt dla osób, które nie lubią gotować i spędzać dużo czasu przy garnkach.
  • Zupa meksykańska – z ogromną ilością imbiru, curry i papryczki chilli (rozgrzewa lepiej, niż herbata z prądem!)

Webinar – spotkanie online na żywo

Wyślę Ci propozycje tematów, z których będziesz mógł wybrać jeden, na którego realizacji najbardziej Ci zależy. Oprócz tego dostaniesz 2 przypomnienia o zbliżającym się Webinarze i link bezpośrednio przed rozpoczęciem spotkania. W trakcie spotkania na Twojej skrzynce mailowej pojawi się niespodzianka, a po spotkaniu wyślę Ci podsumowanie mojej gadaniny. Zapisz się nawet jeśli jesteś subskrybentem newslettera – tylko osoby zapisane na tę listę dostaną wszystkie wymienione wyżej wiadomości i informacje.

Zgodnie z zapowiedzią z zeszłego tygodnia, chciałabym zaprosić Was na Webinar, czyli spotkanie online na żywo. Spotkanie odbędzie się w czwartek (15.12) o godzinie 20:30. Czego możecie się spodziewać?

  • Wykładu na temat, który wybierzecie sami – zapisanym na newsletter zaproponuję dwa lub trzy tematy. Zostanie zrealizowany ten, który zbierze najwięcej głosów w ankiecie.
  • Premiery pierwszego, blogowego produktu, nad którym pracujemy od kilku miesięcy
  • Niespodzianki dla najwierniejszych Czytelników, bo zakładam, że tylko tacy wezmą udział w naszym spotkaniu i zamierzam ich w odpowiedni sposób uhonorować 🙂

Fanów wpisów z serii „Jaki lajf, taki stajl” uspokajam – nie zrezygnowałam z publikacji po setnym wpisie. Te teksty będą publikowane na przemian z „Co zjadam, jak spalam”, standardowo w niedzielę. Może wiosną wrócę do wcześniejszego układu. Apeluję o więcej godzin słonecznych w ciągu dnia! 🙂