Jaki lajf, taki stajl #100 – o blogowaniu, o życiu i o tym, co wydarzy się pod koniec grudnia

To będzie rewolucja i nie piszę tego, żebyś kliknął w ten tekst. Idzie nowe. Pozostaje mi mieć nadzieję, że lepsze! Ale zacznijmy od początku.

Co u mnie?

drlifestyle-20161204-9699

Studia, praca, studia, praca, treningi, konferencje, wyjazdy, przygotowania do ślubu, głaskanie kota, praca. Wstaję najwcześniej w całym moim życiu (choć pewnie mama wspominając nasze wspólne początki, pewnie byłaby innego zdania), a doba ciągle wydaje się za krótka. Ale przynajmniej jest fajnie. Dzieje się dużo i dzieje się dobrze. Choć stresów niemało. Za oszczędzenie jednego z nich muszę podziękować wszystkim komentatorom służącym radą co do wyboru sukni ślubnej. Sprawdziłam niektóre salony i nie dość, że znalazłam ideał, to jeszcze w trzech egzemplarzach ;)!

Zwycięzca konkursu Melodia na Fortunę

kkowalska

Konkurs, o którym pisałam kilka tygodni temu, został rozwiązany. Pełną listę zwycięzców znajdziesz na www.melodianafortune.pl. Koncert Kasi Kowalskiej odbędzie się 10 grudnia 2016 r. w Warszawie. Mam nadzieję, że pośród zwycięzców są Czytelnicy bloga! Jeśli tym razem Ci się nie udało, masz szansę zgarnąć 1 z 20 dodatkowych wejściówek (mini konkursy rozgrywane są w serwisach muzycznych).

Ostatnia branżowa konferencja, w której brałam udział, utwierdziła mnie w przekonaniu, że wszystko, co pisałam na temat soków 100% (klik) jest faktem. Środowisko naukowe ma na ich temat takie samo zdanie, jak to, które prezentowałam we wpisie. Pijcie na zdrowie, ale z umiarem ? tak, jak sugerowałam w tekście o tym jak wybrać dobry sok.

Muzyka, film, książka, podatki

drlifestyle-20161204-9667

  • Idiokracja – niska ocena na Filmwebie świadczy chyba tylko o tym, że prawda w oczy kole. Film w prześmiewczy sposób pokazuje stopniowy regres społeczeństwa. Twórcy określają go jako komedię, a moim zdaniem bliżej mu do dramatu. Warto obejrzeć, by przekonać się, że to, co 10 lat temu reżyser wkładał do worka science-fiction zaczyna dziać się na naszych oczach.
  • O podatkach – kolejny, krótki filmik na kanale Prosta Ekonomia, który doskonale obrazuje skutki obecnego systemu podatkowego i uczy więcej o przedsiębiorczości, niż dowiedzieliście się przez całe liceum
  • Książka „Finansowy Ninja” – mam ją od kilku miesięcy, a nadal nie przeczytałam całości. Nie z lenistwa, nie z braku czasu, nie z nadmiaru pracy. Nie przechodzę do kolejnych rozdziałów dlatego, że na bieżąco wprowadzam zmiany w gospodarowaniu finansami. Filtruję rady autora przez własne możliwości i etap życia, a następnie stosuję się do nich. Opracowałam nowy budżet, w inny sposób planuję i rejestruję wydatki. Od samego czytania o oszczędzaniu, zachciało mi się oszczędniej żyć. I właśnie dlatego polecam tę książkę – bo nie tylko jest dobrze napisanym, cennym źródłem wiedzy, ale bodźcem do działania, bez odkładania niczego na później.
  • RYSY – kolejny przykład pokazujący, że Polacy potrafią robić dobrą elektronikę. Utwory z wokalem Justyny Święs zdominowały moją playlistę, uwielbiam przy nich biegać!

Jak potoczą się losy bloga?

Od kilkunastu tygodni jest mnie tu trochę mniej. Pisanie idzie trudniej, niż kiedyś, a od mediów społecznościowych robi mi się niedobrze. Z takim nastawieniem ciężko dodać fotkę na insta ;). Różne czynniki się na to składają, ale o żadnym nie chce mi się gadać. Najbardziej zaangażowani Czytelnicy zapewne wyczytali to między wierszami na blogu czy w grupie na Facebooku.

Zauważyłam jak zły wpływ mają na mnie media społecznościowe i (o ironio) blogi. Zablokowałam newsfeed na Facebooku, usunęłam z telefonu aplikację fejsa, Instagram odwiedzam tylko wtedy, gdy chcę dodać zdjęcie (zdecydowanie za rzadko, wiem), Snapchata nie mam od kilku miesięcy. Odcięłam się od tego, co powodowało frustrację i zniechęcenie. Od tego, co potęgowało presję i zwiększało wymagania od samego siebie. Wszechobecna idealność, perfekcyjne ciała, nienaganne maniery, bycie ekspertem w każdej dziedzinie życia powodowały, że czułam się jak najgorszy człowiek na świecie. Nie dodawało otuchy porównywanie się z innymi blogerkami czy celebrytkami z branży FIT, których strony rozwijały się znacznie szybciej i gromadziły wokół siebie wielokrotnie więcej obserwatorów.

Usunęłam źródło stresu i żyje mi się dużo lepiej. Odzyskuję dobry nastrój i przede wszystkim ochotę do pracy nad blogiem. Chcę robić swoje, nie patrząc na to, co się najlepiej klika, co się dobrze sprzeda i czym mogłabym wygenerować największy zasięg.

drlifestyle-20161204-9723

Jestem zmotywowana, mam zapał do pracy, kilka(naście/dziesiąt) pomysłów na super teksty. Wysyłam propozycje współprac do lubianych marek, szukam partnerów do realizacji kolejnych jadłospisów do pobrania. A później wchodzę na maila. Wita mnie kilkanaście wiadomości z etykietką BLOG. Otwieram pierwszą. Widzę miliardową propozycję współpracy z producentem suplementu diety wspomagającego odchudzanie. Przebijam się przez magiczne diety sokowe, skoncentrowaną w małych kapsułkach moc owoców i inne rzeczy, które otwarcie krytykuję od samego początku istnienia bloga.

To nic, niektórzy reklamodawcy są niestrudzeni. Ba! Potrafią nawet oddzwonić, zszokowani odmową i tłumaczyć „Ale Pani Moniko, przecież klient chce dobrze zapłacić„! Albo przekonywać mnie, że witaminy w spreju (serio, to nie żart), to idealnie dopasowany do mojego produkt, bo „TO PRODUKT LAJFSTAJLOWY, A PRZECIEŻ PANI TO DR LIFESTYLE„, No cóż, takie mamy czasy, że nawet poglądy i przekonania można przehandlować na odpowiednie doładowanie konta. Moich nie można. Choćbym przez miesiąc miała jeść przeterminowane suchary! Może przy okazji w końcu dokonałaby się spektakularna metamorfoza mojej sylwetki (na którą na pewno wszyscy czekają Ty zła blogerko!!!).

Płynnie przejdę do tego, co chcę powiedzieć na temat bloga. Faktem jest, że na blogu da się dobrze zarobić – przy moich statystykach mogłyby to być zarobki przewyższające średnią krajową. Ale nie są, bo pamiętam, że za statystykami stoją ludzie. Podchodzę surowo do produktów, które miałabym przetestować (a później rekomendować), bo zdaję sobie sprawę, że dla części z Was moja opinia jest istotna i faktycznie kierujecie się nią w przypadku niektórych decyzji związanych z odżywianiem.

Cenię sobie możliwość bycia sobą na własnym blogu i nie sprzedam tego za żadne pieniądze. Wybieram tylko takich partnerów reklamowych, których lubię, szanuję, bądź takich, którzy przy okazji promowania swojej marki chcą robić coś dobrego dla innych. Odrzucam około 90% propozycji współprac, które dostaję. Jeśli czasami następuje na blogu kumulacja współprac (jak ostatnio), to nie zdarza się dlatego, że zmieniłam zdanie i zaczęłam brać wszystko jak leci. Takie sytuacje wynikają z licznych opóźnień na drodze agencja reklamowa -> klient -> bloger. Rzadko udaje się zrealizować kampanie w terminach, o których mowa przy wstępnych ustaleniach w mailu.

Prowadzenie bloga jest też źródłem dodatkowych zleceń. Gdybym nie prowadziła bloga, nie miałabym szansy zdobywać większości zleceń, które realizuję, bo po prostu nikt nie wiedziałby o moim istnieniu. Domyślam się, że blog będzie również głównym kanałem promocji moich usług (konsultacji dietetycznych), bo już teraz, nim cokolwiek ogłosiłam, zainteresowanie jest ogromne. Bardzo dziękuję za zaufanie, robię wszystko, by sprostać oczekiwaniom. Dużo się uczę, jeżdżę na kursy, konferencje i staram się każdego dnia robić coś na rzecz podwyższenia kompetencji.

Ale po co ja o tym…?

Idzie nowe. Idzie lepsze?

drlifestyle-20161204-9676

Nie za bardzo podoba mi się kierunek, w którym zmierza branża fitness w Internecie. Mam problem z treściami, które zyskują szybką popularność (tania rozrywka, nagość i kontrowersyjne teksty na temat odchudzania i diety, które za parę lat okażą się bardzo szkodliwe dla osób, które uwierzyły popularnym trenerom czy dietetykom z Internetu). Chciałabym tworzyć wartościowe miejsce, będące źródłem wiarygodnej wiedzy na temat żywienia i jednocześnie spokojny azyl nietknięty fit terrorem.

No dobra. Już kilka akapitów gadam o blogowaniu, a Wy nadal nie wiecie dlaczego. Ja z kolei nie wiedziałam, jak podzielić się z Wami pewną nowiną, więc spróbuję prosto z mostu. Wiecie zapewne, że Ł. od zawsze wspierał mnie przy tworzeniu bloga – to on odpowiadał ze kwestie techniczne, wizualne, sesje zdjęciowe i wiele innych pierdół, których nie widać, a które ułatwiają korzystanie ze strony.

Pod koniec grudnia będziemy pracować nad www.drlifestyle.pl wspólnie. Z równym zaangażowaniem. Podjęliśmy niełatwą decyzję, wskutek której w połowie grudnia Łukasz przestanie pracować na etacie, by w pełni poświęcić się swoim projektom i blogowi. Jestem podekscytowana i zmotywowana jak nigdy. Jak nigdy też trzęsę portkami ;).

Początek będzie trudny i związany z wieloma wyrzeczeniami, ale wierzę, że skutki długofalowe będą tego warte. Mam nadzieję, że nadchodzi okres, w którym zrealizuję wszystkie obiecane teksty, które na dzień dzisiejszy są jedynie wyrzutem sumienia dla mnie, a nie wartościowym źródłem wiedzy dla Was. Chcę publikować częściej, więcej i lepiej. Większą wagę przykładać do mediów społecznościowych. Ja mam tworzyć i uczyć się nowych rzeczy, by pisać wartościowe teksty, a on zajmie się resztą. Brzmi cudnie, no nie?

Trzymajcie za nas kciuki. Bardzo proszę!

Co będzie działo się w grudniu?

Niebawem będę informować o zapisach na Webinar (internetowe spotkanie na żywo z Czytelnikami bloga). W komentarzach możecie zostawiać swoje propozycje tematów, które miałabym poruszyć. Zastanawiam się nad planowaniem dziennego jadłospisu – jak rozłożyć posiłki, jak komponować posiłki rano, po południu i wieczorem i jak poradzić sobie ze zdrowym gotowaniem, jeśli nie chce się spędzać całych dni w kuchni. Webinar najprawdopodobniej odbędzie się 12 grudnia. Jakie godziny na spotkanie online odpowiadałyby Wam najbardziej? Napiszcie w komentarzu!

Nieoficjalnie dodam, że uczestnicy Webinaru, jako pierwsi dowiedzą się o szczegółach projektu, nad którym pracujemy od kilku miesięcy. To będzie nasz pierwszy blogowy produkt. Nieskromnie dodam, że będzie to też hit ;).

Wpisy z ostatnich tygodni

Do następnego!

Przez chwilę miałam ochotę zakończyć ten tekst zdaniem „Będzie dobrze, prawda?”. Ale wiem, że nie mogę. Stara baba nie może budować poczucia wewnętrznego spokoju na komentarzach obcych osób z Internetu. Więc odpowiem sobie sama.

Będzie dobrze! Prawda!

Do zobaczenia w kolejnych tekstach. I nie tylko tekstach :).