Jaki lajf, taki stajl WIOSNA – warsztaty pieczenia z Valio, urlop, MÓJ GABINET

Wiecie jak to jest nie jeść słodyczy? Na wszelki wypadek opowiem. Słodycze mogłyby dla mnie nie istnieć. Nie dlatego, że samo bycie dietetykiem zwalnia kobietę z miłości do czekolady (nie, nie. niestety nie.). Dlatego, że ze słodyczy najbardziej lubię pizzę, a na deser burgery z bekonem. Ja zwyczajnie nie mogę jeść słodkości – jestem jedną z tych, którym tyłek puchnie od samego przejścia obok cukierni (o zjedzeniu pączka nie wspominając). Więc teraz wyobraźcie sobie sytuację, w której do sali pełnej blogerek kulinarnych, przeuroczych mam jeszcze bardziej uroczych dzieci i wspaniałej ekipy organizatorów wchodzę ja, niepotrafiąca zrobić biszkopta bez sięgania po książkę kucharską.

Tak, trafiłam na warsztaty pieczenia ciast. Powiem więcej: nauczyłam się robić takie fińskie bułeczki, że mogę dla nich zdradzać i pizzę, i burgery.

ciasto valio

A fińskie nie bez powodu, bo warsztaty organizowało  Valio – producent fińskiego masła premium, który ujął mnie:

  • nadawaniem imion krowom <3
  • zaopatrywaniem się w mleko u lokalnych hodowców, którzy mają pod opieką kilkadziesiąt krów (zamiast kilkuset czy kilku tysięcy) – i jest to bardzo świadomy wybór, który według producenta jest warty płacenia wyższej ceny za litr mleka faktem, że kierownik laboratorium Valio dostał Nagrodę Nobla w dziedzinie chemii
  • dużą dozą obiektywizmu w ocenie własnych działań – jeśli się chwalą, to popierają to branżowymi konkursami (z których większość zwyciężają)

maslo valio

… I smakiem, który jest tak fantastyczny, że nie mogłabym wymienić go jako jeden z wielu punktów. Obiecuję Wam, że warto spróbować masło Valio Jest to masło z kategorii premium, w którym żadnych niepożądanych składników nie znajdziecie.  Wracając do warsztatów –  było cudnie, a każde ciasto, ciastko i ciasteczko było fantastyczne (choć moim ulubionym daniem i tak okazał się chleb z masłem, a jakżeby inaczej).

Tutaj możecie znaleźć m.in. przepisy na pyszne fińskie wypieki, jakie miałam okazje wypróbować podczas warsztatów: https://www.valio.com/polska/przepisy/ Za kilka wpisów podrzucę Wam mój przepis inspirowany klasycznymi fińskimi ciastami, które są równie słodkie, co pyszne.

Obiecuję nie publikować posta po 20:00 – nie jestem sadystą.

Myślę, że Babcia Czesia zażyczy sobie wywołania tego zdjęcia w wielkim formacie i wytapetuje sobie nim pokój na znak dumy z wnusi, która wreszcie JAK NA PRAWDZIWĄ ŻONĘ PRZYSTAŁO, potrafi upiec ciasto.

Zmieńmy temat, bo zrobiło się ckliwie.

Gabinet dietetyczny Łódź – Dr Lifestyle

dietetyk łódź

Nie wiem ilu jest dietetyków, którzy po zachwytach nad ciastem i masłem mogą wystartować z reklamą własnego gabinetu. Spróbuję. To ten moment, w którym powinnam zrobić wszystko, by wypaść na profesjonalną, godną zaufania, opanowaną i rzetelną. Jak to dobrze, że moją życiową misją nie jest robienie tego, co należy i mogę się po ludzku nieprzyzwoicie ucieszyć!

Poszukiwanie miejsca na gabinet dietetyczny w Łodzi trwało zdecydowanie za długo, ale atmosfera, lokalizacja i wygląd mojego nowego miejsca pracy (przychodnia “Doktorzy”, Proletariacka 40, Łódź) utwierdza mnie w przekonaniu, że było warto. Sami zobaczcie (w zakładce -> gabinet dietetyczny Łódź), jak u mnie pięknie!

Jestem bardzo szczęśliwa, że moja działalność wychodzi poza Internet i od dziś mogą spotykać się z Wami również na żywo! Wierzę, że doświadczenie zdobyte w konsultacjach online będzie procentować (a jeśli wolisz nadal korzystać z konsultacji przez Internet, zajrzyj do zakładki -> dietetyk online).

Mam przekonanie graniczące z pewnością, że gdyby stanie na rzesach okazało się przydatną w pomaganiu kompetencją, nauczyłabym się tego. Tak, jak zamierzam nauczyć się jeszcze dietoterapii w: nowotworach, endometriozie.

Z tego powodu aktualnie nie pracuje z pacjentami o powyższych schorzeniach. Wychodzę z założenia że każdy powinien zajmować się tym na czym zna się najlepiej, dlatego w moim gabinecie możecie liczyć na porady z zakresu:

  • psychodietetyki
  • diet eliminacyjnych
  • żywienia kobiet w ciąży
  • diety w Hashimoto i niedoczynności tarczycy
  • diety w PCOS
  • diety w insulinoopornosci
  • diety w nadciśnieniu, cukrzycy typu II, zespole metabolicznym
  • diety w insulinooporności
  • diety na przytycie

Wszystkie moje działania mają na celu ogólną poprawę zdrowia oraz profilaktykę chorób cywilizacyjnych. Jak pracuję? Myślę, że pięcioletnie archiwum bloga jest jednocześnie moim najlepszym CV.

Dodałam nowy termin przyjęć- sobota, 5 maja – godziny 8:15, 9:00, 10:00, 11:00, 12:00. Żeby umówić się na wizytę należy zarezerwować ją i opłacić w zakładce: dietetyk Łódź.

Skończmy już o pracy, pogadajmy o urlopie!

Nadole

Kiedyś (a żeby być w pełni szczera musiałabym napisać: wcale nie tak dawno temu) byłam przekonana, że im bardziej jestem zapracowana, tym lepiej. Bo rozwijam siebie i swój biznes, bo jestem taka pracowita, taka cudownie zajęta i po prostu klękajcie narody, jaka jestem dzielna, zaradna i ile rzeczy ogarniam!  Dziś patrzę na to zupełnie inaczej i zamiast wydłużać czas pracy, wolę zwiększać jego efektywność. Udawanie zapracowanej (przed sama sobą, na cudzej opinii mi nie zależy) nie przekłada się wymiernie na efekty podejmowanych działań. Za to jest bezkonkurencyjne w odbieraniu radości z odpoczynku.

No przecież to durne!

Uwaga, uwaga! Przygotujcie się na banał poziomu Carpe Diem: chcę pracować w czasie pracy i odpoczywać w czasie odpoczynku. Myślenie o pracy w czasie wolnym czy przeciąganie realizacji zadań w nieskończoność powodowało frustrację, narastające napięcie i przemęczenie. Testując od początku roku nowy system pracy mam przekonanie graniczące z pewnością, że im bardziej relaksuje się po pracy, tym lepiej będzie w pracy kolejnego dnia.

Porelaksujmy się więc! Taki relaks jaki zaliczyłam w Nadolu kolo  Żarnowa, gdzie znajduje się domek naszych przyjaciół, zapewnił mi pracowniczy dziki szał, którego efekty zobaczycie już w maju.

Ale Ale ! Miałam się przecież powymądrzać na temat odpoczynku. Recepta na relaks w 5 krokach:

  1. Wyjedź na wieś
  2. Strac zasięg i nie szukaj zasięgu
  3. Śpij kiedy chce Ci się spać.
  4. Jedz lokalne dobroci (chlebor, dżemor i masełor mhmmmmmm)
  5. Czytaj albo nie czytaj, a tak naprawdę rób z tym czasem co chcesz, a w jędrne pośladki włóż to, co powinnaś. Nie czas i miejsce na spinę!

Spędziliśmy cudny czas z przyjaciółmi, zamiast widać wiosnę żegnaliśmy zimę, która odwiedziła nas znienacka i zafundowala więcej śniegu, niż widziałam przez cały sezon. Okazało się że:

  • śnieg jest super!
  • pole jest super!
  • las jest super!
  • spacery są super!

I w zasadzie wszystko jest super o ile po prostu sobie na to pozwolę. Pozwoliliśmy sobie również na zmianę lokalizacji urlopu, gdzie wybraliśmy się w składzie dwa plus plusz. Wróciliśmy w składzie powiększonym <3.

Bacówka Radawa

Bacówka Radawa to te świetne domki, które możecie kojarzyć z mojego instagrama. Drugi koniec polski, boska strefa relaksu (z basenem, kominkami, jacuzzi, grotą solną, sauną i gorącą balią), przepyszne jedzenie w restauracji Ferula, przemiła obsługa i dobry wybór win – no przecież nie mogło nam się nie podobać!

Jakby tego było mało, na miejscu znaleźliśmy jeszcze jeden powód do radości.

A może to on znalazł nas?

Nowy kot

No spójrzcie na tę mordkę. Ale nie za długo. My patrzyliśmy na nią kilka nocy z rzędu i tym sposobem patrzymy do dziś (a minęło już 6 tygodni). Koka wprosiła się do naszego życia. Ba! Wtargnęła do niego przez taras z ośnieżonym pyszczkiem. Była schorowana, przeziębiona, wygłodzona i jednocześnie tak kochana, pragnąca kontaktu z człowiekiem, że dziś jest już rozpieszczoną księżniczką, która wybrzydza przy miseczce z karmą i rząda tej o smaku kangura. Tak, kangura.

To chyba najlepszy dowód na to, że z jej zdrowiem jest już dobrze?

Chory kot

Niestety nie było zbyt dobrze ze zdrowiem Figi. Przez 4 tygodnie walczyliśmy z miksem wirusów, które Koka przyniosła z dworu. W skrócie sprawa miała się tak: Panicz Figa nigdy nie znała żadnego innego zwierzaka, nie wychodziła na dwór, nie miała gdzie nabyć odporności. Nowy kot, długa podróż spowodowały stres i dodatkowo obniżyły jej odporność. Układ immunologiczny zwariował z nadmiaru infekcji do zwalczenia i… było ciężko.

Figę uratowała fantastyczna lekarz weterynarii – Joanna Kobus. Ze świecą szukać tak oddanego lekarza. Jesteśmy jej bardzo wdzięczni za uratowanie Figi (która czuje się na tyle dobrze, że uprawia radosne gonitwy za Koką, gdy ta tylko pojawi się w zasięgu jej wzroku).

Pałac Piorunów

W marcu byłyśmy z Paulą i Aliną na kolejnym wyjeździe Mastermind. Prezentmarzeń nas rozpieścił i wysłał do Pałacu Piorunów (gdzie są tak dobre steki, że oooooo! ooooooooooo! ooooOOOOOOOOOO! – warto jechać 25 kilometrów z Łodzi choćby na obiad). O co chodzi z Mastermindem? Wszystkie trzy prowadzimy biznes online. Działamy w nieco innych strefach branży, co ułatwia nam wymianę przemyśleń, wniosków (a kiedy trzeba – krytycznych uwag).

Moja praca jest na tyle… dziwna i niestandardowa, że bardzo cenię sobie możliwość szczerych rozmów z dziewczynami, które zajmują się na co dzień czymś podobnym – mierzą się z podobnymi wyzwaniami i problemami. Kocham swoją pracę i nie zamieniłabym jej na żadną inną, ale nadal… To praca. Która potrafi wkurzyć i zmęczyć. Właśnie dlatego spotykamy się z dziewczynami raz na kwartał – by zweryfikować bieżące cele, rozliczyć się z realizacji zadań, ponarzekać a koniec końców ucieszyć się, że dzięki naszej pracy możemy zrobić sobie weekend w ciągu tygodnia.

…i zapraszam na warsztat o budowaniu trwałych nawyków na konferencji Psychika a Dietetyka

Powrót na Uniwersytet Medyczny w Łodzi w charakterze prelegenta brzmi bardzo kusząco,  a jeśli organizatorzy konferencji Psychika a dietetyka dają mi dowolność wyboru tematyki warsztatu, to zgłaszam gotowość!

-> ZAPISUJĘ SIĘ NA WARSZTAT <- 

W niedzielę 20 maja o godzinie 15:45 poprowadzę 2-godzinny warsztat, który ma na celu omowienie strategii umożliwiającej zmniejszenie nakładu sił wykorzystywanego w procesie odchudzania. Z polskiego na nasze: będziesz chudnąć szybciej, robiąc mniej! Na warsztat zostały jeszcze 24 miejsca.

Warsztat dedykowany jest dietetykom pracującym z pacjentami trudnymi – którzy mają za sobą liczne próby odchudzania, zaburzenia metaboliczne, obniżona motywację czy słomiany zapał. Organizatorzy konferencji przewidują również miejsca dla osób spoza branży, które są zainteresowane tematyką warsztatu.

Może po warsztacie umówimy się na wspólną kawę?

Zostaw komentarz

  1. Katarzyna Nowak

    Gratuluję spełnienia kolejnego marzenia! Gabinet masz cudowny, aż żałuję że tak daleko mi do Łodzi. Życzę powodzenia, Monika!! No i zdrówka dla Twoich dwóch kociątek, sama mam psiaka, którego kocham nad życie, serce się kraje, kiedy te nasze futrzaki chorują, a my nie wiemy jak do końca im pomóc… Trzymajcie się!

  2. kawonanit

    Wspaniały blog, cudowne podejście do jakże drażniącego tematu – odchudzania 😉 Już od wielu lat kombinuję, jak koń pod górę, testuję nowe diety (bo przecież nie można tak po prostu zmienić niektórych rzeczy) i co se schudnę, to se przytyję. A z każdą, kolejną próbą coś w głowie się drze “a może by tak spróbować podejść do sprawy zwyczajnie, normalnie, tyle że z umiarem?”. Całe szczęście, że tu trafiłam, że wszystkie moje rozterki zostały rozgromione tym jakże wspaniałym podejściem – do odchudzania wystarczy ROZSĄDEK. Nic mniej, nic więcej. Pozdrawiam!

  3. Klaudia Wojnarowicz

    Widzę, że Koka również przyjmuje pozycję na ‘nie dam ci oddychać’ 😀

  4. Ardilla

    Gratuluję otworzenia własnego gabinetu 🙂

    Chciałam wziąć udział w konferencji, ale niestety termin słabo mi pasuje 🙁 Mam nadzieję, że uda się w przyszłym roku pojechać.