Jaki lajf… #77 – Wrocław, czerwona sukienka, urodziny, psychodietetyka

Czy zmęczenie może okazać się najlepszym motorem napędowym? Gdybym miała udzielić odpowiedzi na to pytanie, bazując na moim aktualnym samopoczuciu – zdecydowanie!

Po bardzo intensywnym początku tygodnia przyszedł czas na równie intensywny, ale niesamowicie przyjemny czas. Wróciłam do Wrocławia! Spotykałam się przyjaciółkami, koleżankami, zaliczyłam pierwszy etap kursu psychodietetyki, randkowałam i świętowałam urodziny Łukasza. Było cudnie, chodźcie podejrzeć!

Psychodietetyka

20160717-_MG_1505

Chcę być takim dietetykiem, który nie tylko wie, co pacjent ma jeść, ale wie też jak sprawić, by chciał to robić przez resztę swojego życia. Po lekturze wielu książek z tego zakresu, przyszła pora na kurs. Jutro zapadnie decyzja o podjęcia stażu w Instytucie. Mam nadzieję, że zaowocuje wieloma interesującymi Was wpisami!

Treningi

Dam pstryczka w nos tym, którzy pomyśleli, że pewnie odrzuciłam treningi, trwając w okresie szeroko pojętej rozpusty. Zaliczyłam:

Trening siłowy „góry” połączony z treningiem całego ciała.

trening na czczo drlifestyle
bidon

Kolejny z treningów, to bieganie na czczo (przeczytaj dlaczego warto spróbować trenowania na czczo i jak się do niego przygotować).

Trening siłowy nóg i pośladków.

Tabatę 20 minut, a później trening na bieżni pod ciśnieniem (na moim profilu na Facebook możesz zobaczyć o co chodzi w treningu na bieżni pod ciśnieniem). I bieganie po Wrocławiu w celach zajrzenia w każdą z najmniejszych uliczek 30 minut.

Dlaczego nie odpuściłam sobie treningów na czas wyjazdu?

Bo naprawdę je lubię. Lubię aktywność fizyczną, a przede wszystkim lubię moje samopoczucie po zakończeniu treningu. Czuję dumę, satysfakcję i czystą radość z tego, że spełniłam swoje postanowienie, zrobiłam dla siebie coś dobrego. Że zrównoważyłam potencjalne konsekwencje tymczasowych zmian w  diecie, aktywnością fizyczną.

Jak radziłam sobie z treningami w obcym mieście? Na wyjazd zabrałam ze sobą buty do biegania, legginsy, top i koszulkę z szybko schnących materiałów. Po każdym treningu prałam, bez problemu wysychały w kilka godzin. Trening z YouTube włączyłam na laptopie (choć z telefonu tez dałoby radę), trasę biegową wyznaczyłam na oko – biegłam przed siebie przez połowę planowanego czasu treningu, w drodze powrotnej nie dało się zgubić. Skorzystałam z rekomendacji koleżanki, która poleciła trening na bieżni podciśnieniowej, kupiłam jednorazową wejściówkę i wypróbowałam coś nowego. Bieganie (czy raczej marszobieg) po bieżni z podciśnieniem był bardzo ciekawy!

Czy wymagało to ode mnie poświęceń i wyrzeczeń? Musiałam wyrzec się trzydziestu dodatkowych minut snu, ale i tak nie byłabym wyspana po całonocnym imprezowaniu. Nie, z alkoholu podczas spotkania z koleżankami nie zrezygnowałam. Jednak nie robiłam z tego wymówki, by móc pójść do mc donalds, objeść się bardziej niż do syta, a nazajutrz zrezygnować z treningu.

Jestem dorosłym człowiekiem, sama steruję swoim życiem i naprawdę nie uważam, by było w takiej kontrolowanej swobodzie coś złego. Czy dobrze się stało dla mojego zdrowia i sylwetki, że piłam alkohol wieczorem? Nie. Ale zmniejszyłam konsekwencje, nie rezygnując z treningu i pamiętając o moich założeniach żywieniowych. I wybiegałam kaca 😉

Dieta

Głównym założeniem żywieniowym we Wrocławiu, było przypomnieć sobie, jak pyszne jest to miasto. We Wrocławiu zostawiłam nie tylko serce, ale najwyraźniej również żołądek. Dzięki Waszym świetnym rekomendacjom  moje kubki smakowe oszalały ze szczęścia!

Żyzna

Restauracja Żyzna we Wrocławiu – kuchnia roślinna z małym ogródkiem, kilkoma stolikami w środku lokalu, krótką kartą menu i przepysznym tagliatelle z sosem pomidorowym, orzeszkami pinii, fenkułem i innymi dodatkami, których nie udało mi się zidentyfikować. Zaglądałam w talerze koleżankom dietetyczkom – pancakes prezentowały się świetnie! Fajne miejsce, by poszerzyć kulinarne horyzonty i przekonać się, że kuchnia roślinna jest równie smaczna, co wykorzystująca produkty odzwierzęce. Odkąd ograniczam spożycie laktozy, często zaglądam do takich miejsc i czerpię inspiracje do codziennego gotowania.

Dinette

20160716-_MG_1414

Najczęściej polecaną przez Was restauracją była Dinette. Wypróbowałam tę przy Placu Teatralnym i nie zawiodłam się! Bardzo oryginalne menu, ale nie na tyle dziwne, by strach było złożyć zamówienie. Wnętrze cudne a  kelnerki przemiłe, profesjonalne, pomocne, serdeczne. Dawno nie spotkałam się z tak dobrą obsługą klienta. Polecam Wam deser z migdałami, poezja! Bardzo wyjątkowe, warte polecenia miejsce.

Spiż

Browar serwujący własne wyroby. Wybór piw jest szeroki, a naszym ulubionym, niezależnie od pory roku, jest piwo miodowe. W sobotni wieczór bardzo długo polowaliśmy na wolny stolik na ogródku.

Whiskey in the jar

20160715-_MG_1370
20160715-_MG_1364
20160715-_MG_1363
20160715-_MG_1361-Edit

Stek podawany na kamieniu rozgrzanym do 300 stopni okazał się idealną alternatywą dla urodzinowego tortu Łukasza. Ja jadłam smacznego łososia, ale nie było to wyjątkowe danie. Co nie zmienia faktu, że było pyszne!

Bułka z masłem

W menu sałatki, burgery, kanapki, finezyjne drinki i koktajle bezalkoholowe. Niby nic ciekawego, ale jeśli dania są smaczne i zjadane w cudownym ogródku pełnym zieleni, kolorowych lampionów i białych dodatków, to restauracja staje się miejscem wartym odwiedzenia. Super na spotkanie z przyjaciółmi.

Charlotte

Nie odpowiada mi atmosfera tego miejsca, ale serwują przepyszną kawę! Duży plus za mleka roślinne (nie mam pojęcia dlaczego nie jest to standardem).

Jak radzić sobie z dietą na wyjeździe, gdy większość dań spożywa się na mieście?

20160716-_MG_1472

Przede wszystkim, sprawę ułatwi zaprzestanie myślenia o jedzeniu w kategoriach diety, rozumianej jako spis nakazów i zakazów z okresem ważności. To bzdura, która prowadzi donikąd.

Jem na co dzień zdrowo, kontroluję ilości spożywanego jedzenia, piję wodę, nie kupuję wielu produktów spożywczych nie dlatego, że jestem na diecie. To mój stały, standardowy model żywienia. Ktoś wybiera szybkie dania do podgrzania  w mikrofali, bo ważniejszy jest dla niego wolny czas, jedzenie zgodne z przyzwyczajeniami itp., a ja wybieram gotowanie wieczorem, by móc zjeść drugie śniadanie z pudełka, bo ważniejsze jest dla mnie zdrowie i sylwetka, od wolnego czasu.

Żadne podejście nie jest ani lepsze, ani gorsze. Jest wynikiem indywidualnej decyzji.

Mając tę świadomość, bez problemu wybieram w restauracji dania, które wpisują się w moje założenia. Kontroluję ilość kalorii, wybieram zdrowe produkty, a jeśli takowych nie ma w menu, to decyduję się na mniejsze zło.

Jeśli się nie uda i zjem pół dużej pizzy, którą popiję piwem, a na koniec poprawię wszystko deserem, to nie rwę sobie włosów z głowy, a nazajutrz biegam przez dodatkowe 20 minut.

Gdzie spać we Wrocławiu?

20160716-_MG_1405

Po raz kolejny, świetnie sprawdziły nam się apartamenty na Krawieckiej. Lokalizacja w bezpośredniej okolicy rynku (4 minuty wolnym spacerem) z Biedronką pod nosem, Galerią Dominikańską na przeciwko mieszkania, czynią to miejsce idealnym na spędzenie aktywnego weekendu. Apartamenty są nowe, bardzo dobrze wyposażone i znacznie tańsze, niż hotele w tej okolicy.

Testowaliśmy już ten apartament na Krawieckiej i drugie, nieco tańsze mieszkanie w tym samym budynku. Rezerwacji dokonywaliśmy za pośrednictwem Airbnb, które polecam wszystkim znajomym i Wam również! Pamiętajcie, że rejestrując się z mojego linku polecającego, dostajecie około 70 (czasem 90, czasem 130) złotych rabatu na rezerwacje powyżej 300 zł. Rabat nalicza się automatycznie, jeśli skorzystacie z rekomendacji, ja również dostaną swój rabat.

W dowód sympatii do serwisu Airbnb dodam, że każdy z wyjazdów, które czekają mnie do końca roku, rezerwowałam właśnie z Airbnb. Wakacje z rodziną, przyjaciółmi i narzeczonym – nie ma różnicy, wybór jest ogromny.

Kilka osób pod wpisem z konkursem, w którym można wygrać rower miejski i kosz piknikowy  pytało, dokąd się wybieram. Rozkład jazdy wygląda następująco:

  • Sierpień – po raz drugi wyjeżdżam z siostrą i rodzicami do Chorwacji (zobacz jak pisałam o naszym wyjeździe krótko po założeniu bloga). Tym razem będziemy mieszkać w okolicach Splitu (w tym domu). Zamierzamy zwiedzić środkową i południową Dalmację. Przyjmę od Was wszelkie rekomendacje – co warto zobaczyć? Nasza wycieczka zacznie się w Wiedniu, a zakończy w Budapeszcie. W każdym z miast spędzimy jeden dzień, mam nadzieję, że uda nam się zobaczyć najważniejsze punkty i nabrać ochoty na powrót do stolicy Węgier i Austrii.
    20160716-_MG_1385
  • Wrzesień – w końcu mogę o tym napisać :). Żałujcie, ze nie możecie mnie teraz widzieć – uśmiech szeroki jak biodra Kim Kardashian, a nóżkami przebieram jak Ivan Komarenko w teledysku do czarnych oczu. Jednym z elementów prezentu urodzinowego Łukasza była? Wycieczka do Barcelony. To będzie nasze mieszkanie (z windą wjeżdżającą do apartamentu, jak w najdurniejszym serialu świata, który obejrzałam od początku do końca – Gossip Girl). Barcelona, jest moim ulubionym miejscem ze wszystkich, które miałam okazję odwiedzić do tej pory. Właśnie tam przed rokiem zgodziłam się zostać żoną Łukasza : ). Sam obdarowywany twierdzi, że teraz będzie mógł w pełni korzystać z uroków miasta, nie stresując się tym, że znajdę pierścionek zawinięty w skarpetki : D
  • Październik – w zeszłym tygodniu nie było tego w planach, ale co ja mogę, skore bilety do Bergamo z wylotem z Modlina w piątek po południu i powrotem w niedzielę późnym wieczorem, zahaczające o dzień moich urodzin same wskoczyły mi do koszyka, bo kosztowały 140 zł? Cieszę się, że tym razem będę spacerować po Bergamo, trzymając Ł. Za rękę. Picie taniego wina z Krzyśkiem i Agatką napawa mnie równie dużą radością 😀

Zostawcie w komentarzach wskazówki co warto zobaczyć w Południowej Dalmacji, Wiedniu i Budapeszcie. Barcelonę i Bergamo widziałam wcześniej, ale na pewno znacie miejsca, o których przewodniki nie mówią! Choć śmiesznie było szukając w Google informacji o Bergamo, trafić na własny tekst.

20160715-_MG_1349-Edit
20160715-_MG_1350-Edit

Dekolt to żadne czary mary, ani niestety natura, a zasługa odpowiednio dobranej bielizny (a dokładniej takiego stanika: 1, 2, 3, 4, 5. Oczywiście w szklance czarna jak smoła kawa z cytryną a nie jack z colą.

Po tym intensywnym tygodniu nie jestem zmęczona, a naładowana pozytywną energią. Lubię swoje życie! Nie tylko w takich pełnych wrażeń okresach. Jutro zacznę je lubić od 6:00, gdy będę wychodzić na bieganie na czczo. Czas spać!