Jaki lajf, taki stajl #103 – 8 tygodni dobrych nawyków, czyli mój habit tracker

habit tracker bullet journal

Nie jestem estetką. Mam (bardzo) ograniczone zdolności manualne. Kiedy zaczynam coś robić nie jestem pewna czy to, co powstanie będzie dobrze wyglądać. Ale na szczęście życie to nie lekcja plastyki. Kilka miesięcy temu okazało się, że kolorowanie i rysowanie może mi sprawiać przyjemność. Oglądanie moich rysunków nie sprawiałoby przyjemności nikomu, ale mogłoby nieść za sobą dodatkową wartość. Na przykład rozrywkową. Uświadomiła mi to siedmioletnia chrześnica, która w trakcie gry w kalambury zaczęła mnie pocieszać, że „ona może nauczyć mnie jak narysować delfina, który nie wyglądałby jak chuda żaba„.

bullet journal

Nic dziwnego, że do Bullet Journal podchodziłam jak pies do jeża. Idea wydawała mi się słuszna – można przecież stworzyć idealny, skrojony na miarę kalendarz bez zbędnych rubryk, zbyt małą ilością konkretnych pól. Dowolnie go spersonalizować. Ekspertką od Bullet Journal jest Kasia i to właśnie jej wpisy na blogu i w mediach społecznościowych przekonywały mnie, że warto wypróbować tę metodę. Jak już wiecie ze wstępu, nie umiem tworzyć ładnych rzeczy. Zupełnie nie wchodziło w grę kupienie ślicznego notesu i próby zapełnienia go kaligrafią. Szlag by mnie trafił, zanim ten nowy pomysł zdążyłby mi cokolwiek ułatwić.

Patrzyłam na notes Kasi i tak się napatrzyłam, że zaczęłam wykorzystywać niektóre techniki na luźnych kartkach papieru. Przełomowym odkryciem okazał się habit tracker, czyli mini plansza do sprawdzania postępów w realizacji dobrych nawyków. Jak postanowiłam, tak nagryzmoliłam.

habit tracker

Założenie jest proste:

  • przygotowałam tyle kwadracików, ile dni potrwa moje „wyzwanie” (7 dni x 8 tygodni)
  • gdy zrobię coś na rzecz realizacji celu, wieczorem zamaluję kwadracik
  • symbolami – już wiecie co miałam na myśli, pisząc o moim wyjątkowych zdolnościach manualnych – oznaczyłam nawyki, które chcę pielęgnować przez najbliższych 8 tygodni

Znaczenie dwóch hieroglifów zostawię dla siebie, a trzy z nich symbolizują:

  • codzienną* aktywność fizyczną
    • poniedziałek – bieganie 1 h
    • wtorek – zajęcia z kettlebell (wzmacnianie, trening siłowy, stretching)
    • środa – pilates/joga/stretching 30 min (trening domowy)
    • czwartek – zajęcia z kettlebell (wzmacnianie, trening siłowy, stretching)
    • piątek – bieganie 1 h 30 min
    • sobota – trening siłowy nóg i pośladków (realizowany w domu)
    • niedziela – pilates/joga/stretching 30 min (trening domowy)
  • dietę bezmleczną – już nie tylko bez laktozy, ale też bez mleka w czym utwierdził mnie research na potrzeby wpisu o związku nietolerancji laktozy z trądzikiem. Okazało się, że laktoza nie ma wpływu, ale inne składniki mleka (w bardzo wielu przypadkach) już tak. Komentarze, które pojawiły się pod wspomnianym artykułem uświadomiły mnie, że wiele osób nie do końca wie czym jest dieta bezmleczna w praktyce. Artykuł na ten temat pojawi się w nadchodzącym tygodniu
  • dni bez słodyczy, fast foodów i słonych przekąsek – pierwsze dwa elementy są eliminowane z automatu przez punkt powyższy. Grupa słodyczy i fast foodów bezmlecznych jest bardzo wąska. I dobrze, będzie łatwiej.

*Codzienna aktywność fizyczna nie jest mi obca od kilku tygodni i czerpię z niej cudowne korzyści. Spędzanie kilkunastu godzin dziennie przed komputerem (często na uczelni również) ma fatalny wpływ na postawę, samopoczucie i witalność. Codzienna aktywność chroni mnie przed bólami pleców, poprawia nastrój, sprawia, że pracuje mi się lepiej. Nie robię tego ŻEBY SCHUDNĄĆ. Akceptuję moje ciało takim, jakie jest i sport to dla mnie coś więcej, niż tylko środek do celu. Dzięki wielomiesięcznym (a może nawet wieloletnim) staraniom uczyniłam z niego przyjemność samą w sobie. A coraz ładniejsza sylwetka jest tylko sympatycznym skutkiem ubocznym.

Habit tracker umieściłam na końcu najlepszego zakupu miesiąca (i przysięgam, że byłby najlepszy nawet wtedy, gdy nie byłby jedynym nie-niezbędnym zakupem w tym miesiącu). Swój dziennik (five-year diary) kupiłam w Tiger za 20 zł. Wzdychałam do niego kilka lat, ale wydanie kilkukrotnie wyższej sumy na amerykańskim Amazonie odwodziło mnie od tego pomysłu. To pamiętnik na pięć lat – jedna kartka to jeden dzień (np. 22 stycznia) z pięcioma rubrykami po pięć linijek każda, w których można podsumować swój dzień i w kolejnych latach z łatwością zobaczyć, co robiło się dokładnie rok temu. Co było ważne, o czym się myślało, co się liczyło.

Ostatnią linijkę przewidzianą na każdy dzień wykorzystuję na wypisanie rzeczy, za którą jestem najbardziej wdzięczna. Rekordy popularności w tej rubryczce biją Łukasz i Figa. Co poradzę, skoro nie mają sobie równych?

fundacja bo ja kocham psy

Wiem, za co mogłabym być bardzo, bardzo, bardzo wdzięczna. Gdyby ten uroczy jegomość z lewego górnego rogu zdjęcia znalazł dom. Amadeusz jest podopiecznym łódzkiej Fundacji Bo Ja Kocham Psy, w której działania jesteśmy zaangażowani wraz z Łukaszem. Amadeusz ma około dwóch lat, jest zdrowy, wykastrowany posiada książeczkę potwierdzającą wszystkie szczepienia (wykonane już na koszt fundacji). Jest uroczy – ma różowy nos, poduszki łapek i tak puchatą sierść, że jak mi Figa miła, takiej miękkości to ja nie znałam! Przytulak niesamowity. Na pewno dałby mnóstwo radości swojej nowej rodzinie.

Spotkało go ze strony ludzi wiele złego, ale wystarczy kilka minut, by chciał się bawić, łasił, gramolił na kolana. Jeśli ktoś z Was lub z Waszych znajomych zastanawiał się nad powiększeniem rodziny o futrzanego przyjaciela, to jest to idealna okazja. Towarzysz życia!

Polecane

  • wpis o niedoczynności tarczycy* – reakcje na ten artykuł były dla mnie najlepszym dowodem na to, że warto pracować nad jednym tekstem kilka dni; dzięki komentarzom i mailom nie mam wątpliwości, że warto podejmować na blogu trudniejsze i bardziej skomplikowane tematy – tekst o niedoczynności tarczycy z pewnością doczeka się kontynuacji na temat dietoterapii, a gdy uporam się z niedoczynnością, przejdę od razu do kolejnych chorób związanych z pracą układu hormonalnego. Co powiecie na PCOS?
    *we wpisie znajdziecie też kod rabatowy -15% na wykonanie dowolnych badań diagnostycznych w jednym ze 180 laboratoriów w całej Polsce
  • 8 przeszkód w byciu FIT, które istnieją tylko w Twojej głowie – artykuł o klasycznych wymówkach, którymi wiele osób zasłania się, tłumacząc swoje fatalne odżywianie i brak sportu; w komentarzach wywiązała się ciekawa dyskusja na temat kosztów życia, która zainspirowała mnie do przygotowania artykułu na ten temat. Mniej więcej za miesiąc pojawi się podsumowanie miesięcznych kosztów życia. Jeśli chcesz wziąć udział w eksperymencie i zbierać paragony/spisywać wydatki przez najbliższe 4 tygodnie, wyślij pustego maila na adres [email protected] (temat: KOSZTY ŻYCIA). Przygotuję formularz do uzupełnienia (trzy rubryczki: jedzenie na mieście, jedzenie zdrowe, jedzeniowe zachcianki i używki + liczba domowników), a dane podsumuje i przedstawię na blogu.
  • inspirujący cytat – żaden tam tani wyciskacz łez, a jednak coś się w oku może zakręcić; dobrze oddaje moje obserwacje na temat wpływu Internetu na moje samopoczucie i jakość życia. Ciężko jest mi ograniczyć czas spędzany w Internecie, skoro to moje miejsce pracy i podstawowe źródło wiedzy (więcej uczę się z artykułów naukowych, niż z książek). Cały czas próbuję wypracować sobie offline/online balance, ale na razie bardziej próbuję, niż wypracowałam. Pomocne są (o ironio) wtyczki i strony internetowe, jak na przykład:
    • Kill News Feed – wtyczka blokująca wyświetlanie jakichkolwiek postów na Facebooku – można je zobaczyć dopiero po wejściu na konkretny fanpage/profil/grupę na FB
    • Unroll.Me – banalna w obsłudze strona, która wyświetla wszystkie newslettery, na które jesteśmy zapisani i pozwala na usunięcie wybranych jednym kliknięciem
    • Marina Timer – odlicza czas, który zadeklarujemy na pracę i sygnalizuje kiedy powinna nastąpić i skończyć się przerwa
    • StayFocusd – wtyczka, która pozwala na ustawienie czasu dostępnego do wykorzystania na poszczególnych stronach np. 30 minut dziennie na FB, 15 na YT – przekroczysz ten czas, a wtyczka uniemożliwi dalsze oglądanie. Co ciekawe przez pierwszych kilka dni od zainstalowania wtyczki przyłapywałam się na tym, ze nie wiadomo kiedy i jakim sposobem znów wylądowałam na fejsie. StayFocusd skutecznie mnie tego oduczyło (na szczęście!)
  • wpis Ani podsumowujący okazje, promocje, afiliacje –  kilkadziesiąt (kilkaset?) propozycji kodów rabatowych, promocji i co najciekawsze programów afiliacyjnych; my pod wpływem książki Michała Szafrańskiego korzystamy z promocji bankowych i zarobiliśmy w ten sposób kilkaset złotych, a Ania podobnych możliwości podsuwa całe mnóstwo! Niewykluczone, że pójdę jej śladem i przygotuję zestawienie promocji lub programów partnerskich, które już przetestowaliśmy

łódź fabryczna

W piątek spotkaliśmy się z moją ulubioną Rudą Blogerką i jej Panem Mężem. To było jedno z tych spotkań, które zaczynają się o 14:00, a później nagle robi się północ. Wartościowe znajomości, to największa korzyść z blogowania! Równie wysoko są Wasze komentarze. To najlepsze potwierdzenie, że po drugiej stronie światłowodu ktoś nie tylko jest, ale też korzysta z tekstów, czegoś się uczy, coś go bawi, a inne rzeczy wkurzają. Bardzo cenię sobie Wasze zaangażowanie również dlatego, że niejednokrotnie komentarze mają większą wartość, niż sam artykuł.

Cieszę się, że wokół bloga skupiona jest taka fajna społeczność! 

Cieszę się również, że już niedziela wieczór. Pora wyłączyć komputer, wziąć do ręki książkę (czytam kolejną lekturę o mikrobie i związku stanu jelit ze stanem zdrowia, tym razem tą autorstwa Blasera). Chwila wyciszenia i odpoczynku przyda się szczególnie przed nadchodzącym tygodniem, bo przed nami ostatnie dni szlifowania sklepu internetowego, dopinania regulacji prawnych i dopieszczania strony wizualnej kursu online.

Nie mogę się doczekać, kiedy pokażę Wam nad czym pracujemy z Łukaszem od kilku miesięcy. Nie mogę się doczekać tym bardziej, bo już dziś wiem, że to będzie cholernie dobre i pomocne! Branża mnie znienawidzi, bo jeśli uczestnik kursu będzie chciał się zaangażować i pracować nad sobą w oparciu o metodę omawianą w kursie, to dietetyk nie będzie mu już potrzebny.

Figa wgramoliła się na kolano. Narzeczony zrobił herbatę z imbirem, którego nienawidzi, a który ja uwielbiam. Odkładam komputer, zawijam się w koc i życzę Wam równie miłego wieczoru!