Jaki lajf, taki stajl #12

Bywają takie dni, że czuję się jak kupa. Nie mam nastroju, energii, motywacji. Na przykład dziś jest dokładnie taki dzień. Jeśli kupa może robić za wisienkę, to dzisiejszy dzień jest właśnie taką wisienką na torcie całego minionego tygodnia. Jak to, co piszę ma się do Waszych komentarzy o moim super optymizmie, energii i wiecznie trwającym dobrym humorze, czemu w ogóle Wam o tym pisze? Żebyście nie myśleli, że to z Wami jest coś nie tak, skoro czasem też macie gorszy dzień. Ja też mam. Każdy miewa. A że rzadko pisze się o tym na blogach… Sama nie wiem czy to jest rodzaj treści, których oczekujecie po wejściu tutaj? W wiadomościach czy na portalach wystarczająco dużo marudzenia i narzekania – może wolicie, żeby blog był ostoją, krainą mlekiem, miodem, motywacją i pozytywną energią płynącą, bez miejsca na humory autora? Jestem ciekawa Waszych opinii, ale tymczasem przechodzę do meritum, by nie rozsiewać wokół siebie więcej tego paskudnego jadu :).

Trening i dieta

#30dnifit było strzałem w dziesiątkę. Na insta pojawiło się już 527 zdjęć z tym hashtagiem, a przecież jeszcze nie jesteśmy na półmetku! Po dwóch tygodniach intensywnych treningów i czystej diety zauważyłam bardzo optymistyczne postępy. Treningi sprawiają mi mnóstwo frajdy, a moja dieta jest znacznie bardziej urozmaicona niż kiedykolwiek… W końcu coś trzeba pokazywać na tych fotkach ;)!

2015-01-24_foto011_07-11

Pytaliście o przepis na placuszki twarogowe (te ciemne kulki na dnie fioletowego pojemnika). Zacznę od tego, że jest to posiłek o świetnym makro i zdecydowanie moja ulubiona forma podania twarogu. Na 4 sycące placki potrzebujemy:

  • 120 g chudego twarogu
  • 30 g zblendowanych płatków owsianych
  • 1 całe jajko
  • 25 ml mleka (ot, kieliszeczek ;))
  • dowolny mus owocowy (u mnie malinowy, przygotowany jeszcze w malinowym sezonie osłodzony wyłącznie słodzikiem)

Jest to totalna pychotka, zamówiłam nawet patelnię z 4 wgłębieniami (na allegro szukałam patelni do jajek sadzonych). Dzięki temu placki lepiej trzymają okrągłą formę, bo na zwykłej patelni były to znacznie mniej regularne kształty, jak w przypadku naleśników, które robiłyśmy wczoraj z Anią:

2015-01-24_foto005_21-16
2015-01-24_foto009_21-33
2015-01-24_foto007_21-31

Tu też użyłyśmy zmielonych płatków owsianych zamiast mąki, a ta czekoladowa mazia to nic innego jak zdrowy substytut nutelli:

  • kostka twarogu chudego
  • 20 g oryginalnego kakao
  • słodzik do smaku
  • aromat orzechowy (my niestety nie miałyśmy, ale jestem przekonana, że z tym smakowałoby już totalnie super!)
2015-01-24_foto004_20-57
2015-01-24_foto010_21-34

Natka pietruszki króluje w moich koktajlach od dwóch tygodni, tutaj wystąpiła w smoothie złożonym z (przepis od Ani, na dwie porcje):

  • 1 gruszka (nie obierajcie ze skórki – nie ma co pozbywać się dodatkowych ilości błonnika i witamin)
  • 1 jabłko (jak wyżej, ale z dodatkowym atutem: czerwone skrawki skórki super wyglądają)
  • 3 kiwi
  • soku z 1 pomarańczy
  • łyzka chia (nie dla smaku, dla wartości odżywczych)
  • kilku łodyżek natki
2015-01-21_foto016_21-38

Nie mogę pominąć przepisu na tę pięknotę, która zrobiła furorę i pobudziła ślinianki wszystkich moich obserwujących:

  • spód: zblendowane kiwi (1,5) z bananem (0,5)
  • środek: jogurt grecki przekładany orzechami nerkowca
  • góra: zblendowane mrożone truskawki (szklanka) – ale z malinami byłoby jescze lepsze! posypane migdałami i wiórkami kokosowymi
2015-01-24_foto012_19-41
2015-01-18_foto014_19-08
2015-01-17_foto013_18-44

Na moim instagramie macie relacje z treningów na bieżąco, a często nawet na żywo ;). Wszyscy ogromni, wydający z siebie bardzo dziwne dźwięki,  kipiący testosteronem mężczyźni, w których towarzystwie zazwyczaj ćwiczę już się chyba przyzwyczaili, że selfie po treningu jest niemal tak ważne jak rozciąganie.

Lifestyle

2015-01-24_foto006_21-24
2015-01-24_foto003_20-50

Jako ostatni człowiek na świecie (no dobra, przedostatni, bo Ania też) oglądałam Big Gatsby. O mamo, jak bardzo podobał mi się ten film! Był wszystkim, czego się po nim NIE spodziewałam. Przygotowałam się na łzawe, musicalowe romansidło, a dostałam nietuzinkową historię, podaną w niepowtarzalnej formie. Soundtrack kupił mnie po całości, kostiumy i scenografia powodowały opad szczęki, a Di Caprio rozkochiwał w sobie jak zwykle (o sympatii do aktora pisałam przy okazji małej recenzji Wilka z Wall Street, jako wielkiej porażki).

2015-01-23_foto017_21-05

Jedenastego dnia #30dnifit wybraliśmy się na absolutnie najlepszą pizzę w całym moim życiu o imponującej długości 22 lat z haczykiem. Cieniutkie ciasto, mozarella w kulce, szynka parmeńska, rukola, pomidorki koktajlowe, całość pieczona przez 3 minuty w piecu opalanym drewnem. Poezja <3. O to chodzi w cheat mealu – zjeść taką pyszność, żeby przez myśl nie przeszło nam żałować! A o zasadności jedzenia bomby kalorycznej na diecie możecie przeczytać w tekście: Cheat meal – czy warto oszukiwać na diecie?

W między czasie miałam 3 egzaminy i jedno zaliczenie z czego uczestniczyłam w dwóch egzaminach, gdyż o jednym zapomniałam. Potwierdziła się zasada, że skoro coś nie jest wpisane do kalendarza – nie istnieje. Niestety, taki jest podatek od mojej decyzji o wzięciu na siebie obowiązków dla trzech osób. Z niecierpliwością wypatruję czerwca, kiedy to rozstanę się z tym najbardziej angażującym :). Standardowo miałam też moją lekcję angielskiego online (tu możecie zapisać się na darmową lekcję próbną, później i tak taniej niż korki).

2015-01-20_foto015_11-24

O i nawet byłam w Piekielnej kuchni (tzn. pod – niestety nie przeszłam selekcji)… Zaskakujący vintage-prlowski klimat panuje u tego Gordona 😀

Właśnie odkryłam kolejny argument za publikowaniem podsumowań tygodnia. Okazało się, że wcale nie był taki zły, jak mi się teraz wydaje :). Jednak nie pogardzę jakimiś optymistycznymi playlistami, podzielcie się jeśli macie coś sprawdzonego.