Jaki lajf, taki staj; #107 – weekend panieński, nowe cztery kąty i plany na II kwartał 2017

Miałam ogromną ochotę Was okłamać. Chciałam napisać, że poczułam wiosnę. Niestety nie mogę tego zrobić, bo od kilku tygodni przez najgorsze przeziębienie w całym moim dorosłym życiu nie czuję NIC. Zapchane zatoki, kaszel, gorączka – jestem gotowa na główną rolę w rytualnym paleniu Marzanny. Cisza na blogu była już zdecydowanie zbyt długa, więc zaangażowałam Figę w mruczenie na kolanach, Łukasza w dostarczanie kolejnych porcji herbaty i postanowiłam opowiedzieć Wam o kilku wydarzeniach z ostatnich tygodni.

Korepetycje z odchudzania ? podsumowanie pierwszej edycji

korepetycje z odchudzania opinie

Korepetycje z odchudzania to 5-tygodniowy kurs online, który stworzyłam razem z narzeczonym. Pierwsza edycja zakończyła się pod koniec marca, a ja nawet nie marzyłam o tak dobrych opiniach. Szczególnie, że wraz z opiniami mam namacalne dowody na skuteczność kursu ? dziewczyny chudną! Czują się lepiej ze sobą, ich relacje z jedzeniem uległy znacznej poprawie, uzupełniły niedobory wiedzy (choć muszę przyznać, że to była bardzo mocna grupa o dużej wiedzy i świadomości żywieniowej!), zaczęły pracować nad samodyscypliną, jeść to czego ich organizm potrzebuje (i w ilościach, których potrzebuje)? I osiągnęły wiele wiele innych. Każda z uczestniczek kursu wskazałaby za najważniejsze czego się nauczyła inną rzecz. I właśnie to napawa mnie dumą ? udało nam się stworzyć treści i narzędzia przydatne dla osób na różnym etapie zaawansowania, dysponujących zróżnicowaną wiedzą w punkcie startu i mających różne oczekiwania od całego programu. Dziewczyny były bardzo dociekliwe, zaangażowane i pracowite. Wróżę im ogromne sukcesy.

korepetycje z odchudzania opinie

Podczas kursu miałam okazję poznać świetne dziewczyny ? czy to w grupie na Facebooku (dla pakietu Premium) czy podczas konsultacji indywidualnych (z grupy VIP). Nie będę czarować ? po prostu bardzo się cieszę, że moje Czytelniczki to takie super babki. Dziewczyny stworzyły świetną atmosferę w grupie na Facebooku, grupa działa nadal mimo zakończenia kursu Uczestniczki pierwszej edycji miały też niepowtarzalną okazję być świadkami pierwszychm spektakularnych wpadek. Z pozdrowieniami dla wszystkich uczestniczek napiszę tylko enigmatycznie: Blablablablablabla 😀

Włożyłam w ten projekt całe serducho i wszystkie siły, ale było warto. Efekty dziewczyn to najlepsza nagroda! Od opinii o pierwszej edycji uzależniałam uruchomienie kolejnych tur. W tym roku na pewno odbędzie się jeszcze jedna edycja. Osoby zapisane na listę oczekujących jako pierwsze poznają dokładne terminy i będą mogły zakupić kurs w najniższej cenie.

Nasze nowe kąty

Lubimy nasze małe, łódzkie mieszkanko, ale w obliczu zmian, które zaszły (zachodzą i będą zachodzić) w naszym życiu, zaczęliśmy potrzebować czegoś więcej. Skrawek tego więcej widzicie na powyższym zdjęciu. W przyszłym tygodniu opowiem Wam więcej o tym miejscu i przyczynach jego powstania. Dziś mogę za to powiedzieć, że zakochałam się na nowo ? pan Ł dwno nie podobał mi się tak jak wtedy, gdy w pocie czoła piłował nasze nowe listwy i robił te wszystkie męskie rzeczy, na których na szczęście nie muszę się znać 😉

Babski wypad do Madrytu

Dwa lata temu o tej porze zwiedzałyśmy Ateny, rok temu zachwycałyśmy się Lizboną, a w ubiegłym tygodniu w (cudownie!) powiększonym składzie podbijałyśmy Madryt. Mogłabym napisać, że zwiedzałyśmy, ale nie będę ściemniać ? Madryt był przepięknym, ale jednak tylko tłem dla tych wszystkich rzeczy, które działy się w trakcie czterech marcowych dni. Okazja do wyjazdu była wyjątkowa, skład najlepszy na świecie ? świętowałyśmy w ośmioosobowym gronie, wszystkie dziewczyny bardzo się polubiły, a ja po raz kolejny utwierdziłam się w przekonaniu, że mam w życiu duże szczęście do ludzi. To były niesamowite dni, które wygenerowały świetne wspomnienia na całe życie. A nawet na nową drogę życia 😉

https://www.instagram.com/p/BSJ2tCCDziw/?taken-by=drlifestyle.pl

Dobrze już dobrze, zachwyćmy się jeszcze chwilę Madrytem. To miasto jest jak wystawa sklepu z cukierkami! Co krok trafiałyśmy na zakątek warty sfotografowania. Miasto jest bardzo eleganckie, spójne pod względem architektonicznym, pełne zieleni i uroczych balkonów. Czułam się tam bardzo dobrze i chętnie wrócę na dłuższy pobyt. Może nawet bardzo długi?

Z hiszpańskich miast kusi mnie jeszcze Walencja ? nie jest tak turystyczna jak (ukochana!) Barcelona, ale ma plaże i morze czego brakuje w Madrycie. Ktoś z Was był w Walencji? Jak wrażenia? A może mam tu szczęściarzy mieszkających w Hiszpanii, którzy chcieliby podzielić się swoimi wrażeniami? Coraz częściej myślę, że moja praca daje zbyt duże możliwości (działania zdalnie), żeby ograniczać się do mieszkania w jednym kraju. Zdaję sobie sprawę z tego, że każde miejsce traci część uroku, gdy mamy okazję oglądać je każdego dnia w różnych okolicznościach, warunkach atmosferycznych i w mniej eleganckich dzielnicach, ale lubię to naiwne przekonanie, że życie jak w Madrycie? 😊

Ta franca, przez którą od dwóch tygodni nie zdrowieję

Wiem, że nikt nie obserwuje bloga, żeby czytać o smarkach, kaszlach i gorączkach, ale nie mam nic innego na usprawiedliwienie swojej obniżonej aktywności. Pamiętacie wpis sprzed dwóch tygodni o tym czy trenować w trakcie choroby? No to moja choroba trwa już 2,5 tygodnia bez przerwy. Nie wiem co to za franca, na którą nie działają ani leki przeciwwirusowe, ani pierwszy od lat antybiotyk. Leżenie, sen, wygrzewanie się i sączenie herbaty z miodem i cytryną (choć przyjemne) również na nic. Wśród znajomych i rodziny bardzo dużo osób ma na koncie podobne przeziębienia. Jak u Was? Jeśli komuś udało się jakimkolwiek sposobem zwalczyć coś podobnego, niech podzieli się metodą w komentarzu. Mam szczerze dosyć tego stanu, tęsknię za treningami i chciałabym w końcu dojść do siebie. Ratunku!

Plany na II kwartał 2017

Wiem, że ta choroba nie wzięła się z niczego. Zmutowane bakterio-wiruso-dziadostwa  to jedno, ale brak szacunku do zdrowia i swoich podstawowych potrzeb to drugie. Intensywny (ostatni) semestr studiów na uczelni, zmiana sytuacji zawodowej Łukasza, liczne dodatkowe projekty i zobowiązania, regularne treningi i wreszcie kurs, choć niesamowicie satysfakcjonujący i absolutnie warty każdej spędzonej przy niej minuty, dały mi nieźle popalić. Bardzo się starałam, by każda z dziewczyn czuła się zmotywowana i zaopiekowana, szybko dostawała odpowiedzi na swoje pytania. Chciałam, żeby w trakcie kursu dostały więcej wiedzy, materiałów i wsparcia, niż mogły się spodziewać w momencie zakupu programu. Wiem, że się udało.

Ale teraz czas na odpoczynek! Zgodnie z moim jedynym postanowieniem noworocznym podjęłam decyzję o skróceniu czasu pracy. Narzuciliśmy sobie wspólne ramy czasowe – od 7:30 do 18:00 (z uwzględnieniem moich zajęć na uczelni). To przełomowa decyzja, bo w pierwszym kwartale roku poświęcaliśmy na pracę znacznie więcej czasu. Było to totalnie nieefektywne, bo te same zadania przy niewyspaniu i przemęczniu zajmowały znacznie więcej czasu. Nasza wina – źle rozplanowaliśmy część zobowiązań i nie mogliśmy pozwolić sobie na kilka dni „stop klatki” w trakcie których nadrobimy zaległości. Działanie w takiej atmosferze bardzo źle na mnie wpływa i nie chcę już więcej popełniać tego błędu. Jednak dopiero uczymy się nowego układu (kiedy Łukasz również nie pracuje na etacie) i takie błędy są chyba nieuniknione na początku. Błagam, niech potwierdzą to freelancerzy z większym stażem i niech powiedzą, że z czasem będzie łatwiej… 😉

Jakie są plany na II kwartał 2017 roku? Koncentruję się na pisaniu pracy magisterskiej, zaliczeniu semestru i będę próbować ustalić termin obrony jeszcze na czerwiec. Każdy, kto ma obronę pracy dyplomowej za sobą wie, że termin nie jest zależny tylko od widzimisię studenta, więc ja również jestem gotowa na różne nieprzewidziane sytuacje. Motywację mam jednak dużą, bo na tegoroczny wrzesień mam już znacznie ciekawsze plany… Na własnym ślubie zastępstwa nie przewiduję! W najbliższych miesiącach uruchomimy również sklep internetowy, nad którym pracujemy wspólnie z Łukaszem i moim tatą od dłuższego czasu. Asortyment nie będzie związany z odchudzaniem, ale już ze zdrowym stylem życia jak najbardziej. Zadbamy o najważniejszy fundament zdrowego stylu życia – na pewno dam Wam znać o postępach za kilka tygodni. Na liście zadań mam też zamknięcie pewnej upierdliwej sprawy urzędowej, która ciągnie się za mną już zdecydowanie za długo. To jedna z tych rzeczy, którą zawsze odkłada się na później, a jednak świadomość, że to coś nadal wisi nad głową jest niesamowicie męcząca. Chcę się też uczyć. Nie na egzaminy, nie na kolokwia, nie na wejściówki, nie na potrzeby pracy magisterskiej. Chcę rozwijać swoje zainteresowania, szperać jak dawniej po pubmedzie i wyszukiwać kolejne ciekawostki, wokół których mogę przygotowywać dla Was naprawdę ciekawe artykuły. Co z blogiem? Będą pojawiać się co najmniej dwa wpisy tygodniowo. Postaram się, żeby częstotliwość była większa, aktualizacje FB i instagrama częstsze, ale priorytety na ten czas są inne.

Jestem pewna, że wszystkim nam wyjdzie to na dobre :).