Jaki lajf, taki stajl #17

Jestem właśnie człowiekiem kołdrą i z kubkiem ciepłej herbaty oddaję się myśleniu o tym, jak bardzo chciałabym być kotem. Jeść tuńczyka, bawić się kulką papieru, a za szczyt szczęścia mieć mizianie za uchem.  Korzystając z okazji, że nadal jestem przed transformacją i nadal mam dłonie wyposażone w dziesięć palców, stworzę ten szybki wpis.

 Co w Internetach?

Jeśli tak, jak ja lubicie Daft Punk, to na pewno spodoba Wam się powyższe wideo z koncertu. Chociaż nie, chyba nawet nie musicie ich lubić do tego celu ;).

A skoro już jesteśmy przy YouTube to włączcie sobie tę pioseneczkę. Nie żałujcie decybeli. Fajna co? Usłyszałam ją przy okazji Pewnej Bardzo Ważnej Rozmowy, więc nie wiem na ile faktycznie mi się podoba, a na ile działa na poztywnych skojarzeniach. Ale działa. Gdyby nie to, że dwa tygodnie temu wróciliśmy z Egiptu napisałabym, że aż zachciało mi się wakacji. Przez grzeczność i z czystej przyzwoitości sobie daruję. Tym bardziej, że za miesiąc o tej porze będę już sączyć wino z widokiem na Akropol. Nie mogę się doczekać! Jestem bardzo ciekawa na ile moje wyobrażenie o Atenach pokryje się z rzeczywistością.

simpli

Kasia z Simplicite zapoczątkowała serię wpisów o materiałach w przemyśle ubraniowym, co finalnie zaowocuje powstaniem swoistej encyklopedii materiałów dla konsumentów. Super sprawa, może w końcu będę wiedziała, który materiał nie skulkuje się po kilku praniach, który nie rozciągnie, a jaki nie będzie się gniótł. Pojawienie się tego wpisu cieszy mnie tym bardziej, że postulowałam o niego u Kasi już w styczniu na naszym małym blogerskim spotkaniu.

basia szmydt

Blog, który bardzo lubię, a o którym chyba jeszcze tu nie mówiłam: basiaszmydt.pl. Choć jesteśmy na zupełnie innym etapie życia, nasze priorytety bardzo się różnią to zazwyczaj z przyjemnością pochłaniam kolejne wpisy. A ten najświeższy, o życiu z nowotworem, powinien być lekturą obowiązkową.

Co u mnie?

2015-03-01_foto038_12-47

Ostatni tydzień był dla mnie walką serca i rozumu. Po jednej stronie stała wizja spędzenia 10 tygodni w Azji, odbycia w tym czasie praktyk w Indiach i podróży po Sri Lance, Malezji i Tajlandii. Z drugiej strony miałam studia magisterskie. Być może udałoby się pogodzić jedno z drugim, ale istnieje też prawdopodobieństwo, że miałabym możliwość przedłużenia wyjazdu nawet o rok, jeśli nie dostałabym się na studia drugiego stopnia. Jeden rok przerwy mam już za sobą, na drugi nie mogę (nie chcę) sobie pozwolić i tym sposobem będę musiała obejść się smakiem. Mam nadzieję, że nie jest to jedna z tych decyzji, których żałuje się do końca życia.

2015-03-01_foto019_12-34 jako Obiekt inteligentny-1

W tym tygodniu czekają mnie ostatnie poprawki, mam nadzieję, że definitywnie zakończę trwającą od początku stycznia sesję egzaminacyjną i w końcu będę miała więcej czasu na to, co ważne. Tak to znaczy, że na bloga też :).

Sukcesywnie, począwszy od Nowego Roku, pozbywam się części swoich ubrań i akcesoriów z szafy. Narazie gromadzę to wszystko w ogromnym różowym pudle. Powoli zaczyna pękać, a ja zorientowałam się, że nie tęsknię za ani jedną z odłożonych rzeczy. Mimo tego, że w momencie zakupu wydawało mi się, że nie będę mogła bez nich żyć. Planuję sprzedać te z nich, które się do sprzedaży nadają (czyli są w stanie nie pozostawiającym nic do życzenia) za jakieś drobne. Może komuś przydadzą się bardziej. Gdzie zorganizować wyprzedaż? Na blogu, fejsie, Allegro, Vinted? Zależy mi na tym, żeby było Wam wygodnie. Ale Balonową się nie podzielę! 😀

Ten tydzień będzie tak ciężki, że – parafrazując słowa mojego kolegi – czuję się, jakbym na Mount Everest wejść w klapkach.

Kochani, sobie i Wam życzę jakiejś wygodnej gondoli na najbliższe dni. Ściskam Was i uciekam do nauki!