Jaki lajf, taki stajl

Większość osób, które znam, myśli, że pracując jako freelancer jest się na uprzywilejowanej pozycji, bo przecież nie ma się szefa. Nie zgadzam się. Ma się dokładnie tylu szefów, ile zleceń wykonuje się w danym momencie. Tak się złożyło, że w minionym tygodniu i szefów, i zleceń się namnożyło – żeby móc wyjechać na urlop z czystym sumieniem (a przede wszystkim głową wolną od myśli krążących wokół pracy) musiałam zacisnąć zęby i zagiąć czasoprzestrzeń. Posty na przyszły tydzień również są przygotowane, będą się publikować automatycznie.

Zamiast opowiadać Wam o tym, jak pasjonujące jest siedzenie w excelu podczas gdy za oknem jest 35 stopni (a w mieszkaniu co najmniej 148), pokażę Wam zdjęcia uwieczniające najfajniejsze momenty minionego tygodnia.

2015-07-07 13.21.09 (2)

Bardzo inspirujące spotkanie z Anią. Powiem Wam w tajemnicy, że jest tak samo sympatyczna na żywo, jak na blogu. Mam cichą nadzieję, że po takim spotkaniu, bałagan w moim mieszkaniu przestanie się robić. Bo zgodzicie się ze mną, że on się ZAWSZE ROBI SAM ;)?

Wydaje mi się, że mamy z Niebałaganką wielu wspólnych czytelników, mam rację?

20150711-IMG_0441

W czwartek wybrałam się do Szyfoniery, by kupić kolejne Brabijou (te ramiączka, które wystają spod bluzki za około 25 zł) i gdy chciałam wziąć dwie Dekadencje dla koleżanek z rodzinnej miejscowości, okazało się, że… cały nakład został wykupiony. Magazyn zostanie uzupełniony 20 lipca, a mi jest bardzo miło, że miałam w tym swój udział :).

20150711-IMG_0431

Całkiem fajnie jest mieć tatę Master Chefa. Dziewczyny, jeśli szukacie miłości życia, rzućcie okiem na strażaków :D.

I teraz czeka Was seria zdjęć z imprezy urodzinowej trzech moich kumpli, którzy zorganizowali najlepszą imprezę na świecie <3.

20150711-IMG_0456
20150711-IMG_0561
20150712-IMG_1404
20150712-IMG_1403
20150712-IMG_1400
20150712-IMG_1397

Powrót do domu o 7:00… A wszystkie poniższe zdjęcia są zrobione po imprezie, nie przed ;). Jednak świt to idealny moment na fotki! Przyznajcie, że prezentuję się całkiem przyzwoicie jak na totalnie nielajfstajlową całonocną imprezę ;). O! To dobre miejsce, by polecić Wam moją ulubioną pomadkę – niezniszczalna, matowa russian red od MAC. Warta każdej złotóweczki.

20150712-IMG_1399
20150712-IMG_1385
20150712-IMG_1380
20150712-IMG_1374
20150712-IMG_1299
20150712-IMG_1305
20150712-IMG_1351
20150712-IMG_1359
20150712-IMG_1288
20150712-IMG_1280
20150712-IMG_1238
20150712-IMG_1233
20150712-IMG_1229
20150712-IMG_1032

20150712-IMG_0901

20150712-IMG_0976

 Posty z minionego tygodnia

  • Rozpoczęcie Wakacyjnej Akcji Motywacyjnej wraz z przedstawieniem trzech uczestniczek, które znalazły się pod moją indywidualną opieką. Niestety, dwa dni temu lista musiała zostać zaktualizowana i pomniejszona – tekst jest zaktualizowany, przyczyny opisane.
  • Czy dieta musi być droga? – rozprawiam się z argumentem nie chudnę, bo nie stać mnie na zdrowe odżywianie
  • Lista tanich, dietetycznych produktów – co kupować, żeby moja teoria z poprzedniego posta miała odzwierciedlenie w praktyce
  • Kilkanaście pomysłów na domowe wody smakowe + super aplikacja przypomnijąca o regularnym piciu wody
  • I Wasz ulubieniec – tygodniowy jadłospis do pobrania za darmo. Bardzo się cieszę, że tak Wam się spodobał – mam nadzieję, że przetestujecie go już w tym tygodniu.

W Internecie

Sednem sprawy nie jest powyższy filmik, ale fakt, że Agnieszka zaczęła działać na YouTube prywatnie, nie tylko jako prezenterka w Zdrowomanii. Bardzo lubię jej vlogi, są szczere, swobodne, a poruszana tematyka leży w kręgu moich zainteresowań. Polecam serdecznie, fajna odskocznia od pustej gadaniny i chińskiego poliestru wylewającego się z większości filmów w kobiecej vlogosferze.

Moje dziecko, jeszcze zanim dowiedziałam się o jego istnieniu, odbywało ze mną treking w Nepalu, jeździło na pace ciężarówki po himalajskich wirażach, podróżowało w indyjskim wagonie najniższej klasy, przeżyło trzęsienie ziemi (które odczuliśmy w Agrze), odwiedziło indyjskiego znachora, spało pod gołym niebem na pustyni, smakowało egzotycznej kuchni, spacerowało po Szczurzej Świątyni.

A tyle jeszcze przed nim.

To fragment tekstu Ja, matka dzieci nienarodzonych z bloga Podróże dziewczyny spłukanej. Nie wiem co napisać o tym tekście i jak go zarekomendować, a do głowy przychodzi mi tylko jedno zdanie: autorka pisze o macierzyństwie w sposób, którego nie spotkałam nigdy wcześniej. Bardzo, bardzo wartościowy tekst. Lubię i polecam całego bloga – różni się pod wieloma względami od tego co znamy z dzisiejszej blogosfery, bo teksty nie są wychuchane, a zdjęcia nie są dziełami sztuki, ale może właśnie dlatego jest taki ciekawy. Szczery, bez lukrowania rzeczywistości. Bardzo inspirujący.

Dostaję od Was sporo pytań o zabiegi karboksyterapii, na które się zdecydowałam. Jestem po 4 zabiegu i efekty są już całkiem widoczne – Łukasz jako naczelny oceniacz stwierdza, że jest znaczna poprawa. Jeśli kogoś interesuje co to jest i w jakim celu wykonuje się taki zabieg odsyłam do zakładki poświęconej karboksyterapii. Zdjęcia przed i po nie są poddane obróbce.

A tymczasem idę popracować. Nawet nie wiecie jak się cieszę, że we wtorek będę do Was pisać z krainy słońca, glutenu, pysznych lodów i miłych ludzi! Miłego tygodnia, trzymajcie się zdrowo!