Jaki lajf, taki stajl #22

O miłości, która jest jak sweter, powrocie do biegania, metodzie na wzięcie się w garść i wielkich małych greckich wakacjach.

Co takiego mają w sobie palmy, czego nie mają świerki i sosny? No dobra, polskie lasy też lubię, szczególnie po długich tygodniach spędzanych w Łodzi, ale to na widok palmy mam uśmiech od ucha do ucha. A kiedy między jedną a drugą przebijają się promienie słońca, to jestem kupiona. I tym sposobem kupiły mnie Ateny.

DSC_2049

To nie jest miasto z listy „must to see”. To po prostu kolejny kierunek, który podyktowały nam ceny biletów. Jestem tu z koleżankami i jest na tyle dobrze, że nie mam zbyt wiele czasu na dokończenie tego wpisu. Ale przecież Wy też będziecie czytać ten tekst między jedną babką, a drugim sernikiem i zagryzać go kolejną porcją sałatki jarzynowej, więc chyba dominacja zdjęć nad tekstem powinna Wam się spodobać.

DSC_1937

Tyle o tym gadam, że na pewno już wiecie: ostatnie tygodnie są dla mnie przejażdżką na emocjonalnym rollercosterze. Dostałam od Was tyleeee wsparcia, że choćbym broniła się przed tym rękami i nogami – humor musiał się poprawić. Nadal mam więcej zadań niż czasu by je zrealizować. Nadal w najbliższej perspektywie mam rzeczy, które przyprawiają o ciarki. Ale wzięłam się w garść i robię swoje. Słońce, które nieśmiało zagląda przez okno hotelowego pokoju tylko utwierdza mnie w tym przekonaniu.

DSC_1994
DSC_2031

A skoro już mówimy o samopoczuciowej sinusoidzie to przytoczę Wam dialog o miłości, toczony przez Pewną Matkę z Pewną Córką. Autorki dopiszcie sobie sami.

C: Wiesz mamo, czuję się trochę tak, jakbym nosiła gryzący sweter.
M: Taki z akrylu, ze złotą nitką?
C: Tak. A wiesz co jest najgorsze? Że siedzę w tym swoim swetrze, wiedząc, że tam w sklepach są nowe, ładne, milutkie i mięciutkie. A na dodatek stać mnie na to, żeby je kupić, a siedzę w tym swoim gryzącym swetrze.
M: Są. Bardziej kolorowe, przyjemne w dotyku modniejsze, ale musisz pamiętać o jednym. Taki sweter też się skulkuje, a co gorsza może się totalnie skurczyć w praniu i nadawać już tylko do wyrzucenia.

Zaczęłam czuć się lepiej po tym, jak odwiedziłam rodziców. Co by się nie działo z nimi zawsze jest tak samo dobrze. Zapadam się na miękkiej sofie w salonie, Marta robi nam najpyszniejszą herbatę i siedzimy. I siedzimy, i gadamy, i nie gadamy też. Wystarczy wziąć pierwszy łyk, by wiedzieć, że już jest dobrze, bez względu na wszystko.

Później, dla odmiany, zaczęłam zastanawiać się nad tym, że oprócz ludzi, którzy mają „lepiej” niż ja, jest multum osób, dla których moje życie (i nawet aktualne problemy) są szczytem marzeń. Zazwyczaj stronię od takich refleksji, bo jestem fanką równania w górę, a nie w dół, ale dzięki temu poczułam ogromną wdzięczność za to, co mam. Wiem, że sprostam wyzwaniom, które czekają mnie w najbliższych tygodniach. Co więcej, wiem też, że jeśli nie uda mi się zrealizować nawet planu minimum, mój świat się nie zawali. A że będzie ciężko? Trudno, wyjdę z tego wszystkiego z jeszcze twardszym tyłkiem. I nie mówię tu o przysiadach! Treningowo poległam na całej linii, ale kiedy przylecę do Polski wracam do dawnej rutyny.

DSC_2143
DSC_2145

Postaram się, żeby w planach uwzględnić też więcej czasu na bloga. Nie może być tak, że w imię obowiązków rezygnuję z dwóch rzeczy, które sprawiają mi największą przyjemność! To też wiąże się z lekcją, którą zapamiętam sobie do końca życia (już nawet wylądowała na rozkładówce kalendarza) – nie jesteś robotem, a Twoja doba trwa 24 godziny. Wiem, Eureka ;)!

DSC_2110

Na szczęście Grecy co krok pokazują mi, że naprawdę nie trzeba się spieszyć i ziemia nie przestanie się kręcić, jeśli powiesz klientowi -potrzebuję 15 minut, możesz poczekać??.

Miało być lekko, ciepło, wakacyjnie i przyjemnie, a zaczęłam pobrzmiewać patetycznym tonem. Cóż poradzę, podróże to dla mnie najlepsza okazja do myślenia, bo nie zaprzątam sobie głowy codziennymi troskami. Kończę już wpis, który powinnam zatytułować „Kochany pamiętniczku”, a żebyście skoncentrowali się na czymś bardziej wartościowym niż moja paplanina, podrzucam kolejną porcję zdjęć. Łapcie słońce między mazurkiem, a babką! Pada śnieg? 😀

DSC_2084
DSC_1930