Jaki lajf, taki stajl #26

Mam na to wybiegane

bieganie dr lifestyle

Nie mam czasu na siłownię czy jakiekolwiek inne formy aktywności, które wymagają ode mnie dojazdu lub dostosowania się do harmonogramu zajęć. Inaczej: czasu mam tyle, co zawsze – priorytety trzeba było jednak przewartościować. Więc wyciągnęłam buty do biegania i zaczęłam prowokować katabolizm mięśni, które tak pieczołowicie budowałam zimą. Bieganie daje wolność. Wychodzę kiedy chcę i na ile chcę. Mogę biec tak szybko, by nie nadążać za własnymi myślami, a z drugiej strony na tyle wolno, by móc przemyśleć wszystko. Od paru tygodni nie biegam na czas, ani na dystans – kieruję się liczbą odsłuchanych piosenek i zasadą “gdzie nogi poniosą”. Endomondo nawet nie aktualizowałam, bo coraz częściej zamiast motywować, zabijało przyjemnośc z treningu. Nie muszę się z nikim ścigać, ani wytrwale walczyć o urwanie kilkunastu sekund dla życiówki. To bieganie jest dla mnie, a nie ja dla niego.

Lubię, kiedy podczas biegania, brzęczy mi w uszach powyższa playlista z kiczowatą miniaturką. Zróżnicowane tempo, piosenki, przy których sama zaczynam śpiewać, utwory, które każą mi przyspieszyć niezależnie jak zmęczona bym była. Aktualnie moja ulubiona treningowa playlista.

Szukacie inspiracji i motywacji do uprawiania sportu? Idźcie do parku. Nie zabierajcie telefonu. Usiądźcie na ławeczce i tak sobie siedźcie. Siedźcie i patrzcie. To ile osób biega/jeździ na rowerze/jeździ na rolkach/uprawia nordic walking jest niesamowite. Więcej ruszających się, niż siedzących na ławkach. A wiecie co jest najfajniejsze? Nie zobaczycie wyłącznie tych, którzy są zaprawieni w boju i ich ciało aż krzyczy: jestem sportowcem, jestem pro, mam super ciuchy i ciało! Spotkacie osoby o każdym stopniu zaawansowania – jedni obwieszeni sprzętem, inni w znoszonych trampkach (często kręcący znacznie lepsze wyniki niż Ci poprzedni). Po godzinie wróćcie do domu i wpiszcie do kalendarza najbliższy trening. Nieważne jak pójdzie i czy będą Was wyprzedzać dzieci na swoich trójkołowych rowerkach – będziecie o jeden trening bliżej celu. A ta myśl jest całkiem spoko.

Spółdzielnia (Off Piotrkowska)

Spółdzielnia to kolejne smaczne miejsce na kulinarnej mapie Łodzi, zlokalizowane na moim ulubionym Off Piotrkowska. Wypróbowane wielokrotnie, a testowanie każdorazowo kończyło się pełnym brzuchem i rozpieszczonym podniebieniem. Pyszne burgery, pasty, doskonale przygotowane mięsa, ryby. Bogata oferta śniadaniowa, a jednocześnie w menu znajdziemy też super driny i koktajle na wieczór. Spółdzielnia to miejsce na randkę, rodzinny obiad i drinka ze znajomymi – panuje świetna atmosfera (zarówno wewnątrz jak i na ogródku), a odkąd wprowadzili hmmmm mini plażę z leżakami przy konsoli dj’a i piwie z kija… Kupili mnie totalnie.

20150509-20150509-IMG_8786
20150509-20150509-IMG_8796
20150509-20150509-IMG_8812
20150509-20150509-IMG_8815

A ten Pan powyżej to naczelny fotograf, grafik, programista i ogarniacz bloga. Prywatnie mój obiekt westchnień, nieprzerwanie od niemal 4 lat.

20150509-20150509-IMG_8824
20150509-20150509-IMG_8827

Co w internetach piszczy?

Dorota napisała tekst, którego założenia są mi bardzo bliskie. “Czy warto kurczowo trzymać się celu” pokazuje, że nie zawsze należy stawiać znak równości między słowem rezygnacja a porażka. Ja mam jedno bardzo umowne uczucie, którym kieruje się, podejmując decyzję o powiedzeniu sobie dość. Jeśli coś bardziej mnie unieszczęśliwa, niż uszczęśliwia to znak, że nie ma dla tego zajęcia miejsca w moim życiu. Jednocześnie nigdy nie rezygnuję ze zobowiązań, których się podjęłam – moje widzimisię mogłoby mieć fatalne konsekwencje dla współpracowników czy bezproblemowego przebiegu projektu. Po prostu czekam na moment, w którym można zrobić to maksymalnie bezboleśnie i robię. Bez oglądania się za siebie i zastanawiania się czy nie lepiej byłoby się przemęczyć.

Mogła Wam umknąć moja rozmowa z Martą, w której mówię o moich planach na bliższą i dalszą przyszłość, o studiowaniu, blogowaniu i innych. Czytając miałam wrażenie, że wypadłam na nadmiernie pewnego siebie zarozumialca, ale oceńcie sami.

W ramach cotygodniowego przeglądu promocji w supermarketach doszłam do wniosku, że wiosna sprzyja zakupom ułatwiającym zdrowy styl życia. Niech Was Simplicite broni, kupować wszystko na raz! Jeśli jednak poszukiwaliście, którejś z tych rzeczy, to teraz jest świetna okazja do zakupu w dobrej cenie:

  • genialny blender do smoothie, stylistyka kitchen aid, a cena… 88 złotych :). Gdyby nie to, że mam już blender to kupowałabym, bo ten będzie bardzo łatwo myć (czego nie mogę powiedzieć o moim dzbankowym). 3 lata gwarancji.
  • rolki z kółkami kauczukowymi i 3letnią gwarancją 99,00
  • blender ręczny 3w1 49,99
  • grill elektryczny dwustronny 79,90
  • urządzenie do produkcji domowych lodów 59,90
  • dzbanek 2l, szklany z wkładem chłodzącym – 19,90
  • pulsometr bluetooth – 69,00
  • ubrania sportowe 24,99-34,99
  • naprawdę sensowne buty sportowe Dunlop – 59,99
  • torba sportowa Kappa (różne kolory) – 49,99
  • boskie kolorowe wrotki – 79,00 (szkoda, że rozmiar 41 nie został uwzględniony w zestawieniu :()
  • kolorowe deskorolki  – 59,00
  • komplet ręczników z mikrofibry (duży kąpielowy i mały) – 24,99

A jeśli nie chcecie wydawać kasy to Wasz Dr Lifestyle przychodzi z odsieczą. Prosta sprawa: wysyłacie do mnie na maila ([email protected]) wesołe zdjęcie, z którego kipi pozytywna energia (nie musi być na nim Was, Waszych twarzy, ale musicie być autorami), a ja wybieram spośród nadesłanych zdjęć 5 i obdarowuję zwycięzców: bonem do Decathlonu na 250 zł, bonem na 100 zł i 3 zestawy suplementów. Nie opublikuję zdjęcia bez Waszej zgody! Pamiętajcie, że nie zależy mi na perfekcyjnym zdjęciu, idealnym pod względem technicznym – może być zrobione nawet tosterem, byle było wesołe i wywołujące uśmiech, motywujące do pozytywnych zmian :).

Bardzo się cieszę, że u wielu z Was sprawdził się mój przepis na dietetyczne burgery z kurczaka. Sos a’la BigMac robi furorę. A na deser możecie wypróbować, któryś z koktajli z tekstu o diecie dla dobrego samopoczucia.

porownanie

A tak słowem zakończenia… Zdjęcie niepozowane, efekt niezamierzony. Czerwona szminka, kreska na oku, paski i zaciesz do talerza.

Niektóre rzeczy się nie zmieniają.

Zostaw komentarz

  1. Freewolna

    Ja niestety nie lubię biegać, choć już się za to zabierałam. A zdjęcia są świetne i myślę, że ja tak samo wyglądam, kiedy patrzę na talerz 😉

    1. Koneserka Czekolady

      Oj, Agata. Mam to samo. Bieganie nie jest zdecydowanie dla mnie. Za to rower już jak najbardziej. :3
      Zdjęcia jak zwykle genialne. Mogę zapytać, Moniko, jakiego obiektywu najczęściej używa Twój naczelny fotograf? 🙂

      1. Łukasz Ciesielski

        dokładnie taki: Sigma 17-50 mm f/2.8 EX DC OS HSM …ale dopiero planujemy kupić konkretny obiektyw.

        1. Koneserka Czekolady

          A czy dla osoby, która dopiero zaczyna, poleciłbyś tego typu obiektyw do fotografii portretowej? 🙂

          1. Łukasz Ciesielski

            Jak tylko do portretowej to poleciłbym stałkę Canona 50mm f/1.8, albo jeszcze lepiej f/1.4. A jak miałabyś korzystać jeszcze w innych sytuacjach, urodziny cioci, krajobraz – wtedy ten jako obiektyw standardowy bardzo polecam.

          2. Natalia Sławek

            @lukaszciesielski:disqus temat mnie zaciekawil – jaki to najbardziej blogowy obiektyw? Co planujesz kupic? 🙂

            @d_oana:disqus wtrace sie w temacie obiektywu do portretu, jesli mowa o Canonie, to zdecydowalabym sie na 1.8 albo 1.2 (ten drogi i zdecydowanie dedykowany profesjonalistom), natomiast 1.4 odradzam, bo jakosc jest gorsza niz w przypadku 1.8, a jednak swoje tez kosztuje. No, wygadalam sie 😛

          3. Monika Ciesielska

            Z blogowym to już trochę moja pokrętna logika, a Łukasza jedynie przytaknięcie – jasny i dający łądną głębię ostrości. Wiem, że Twój blog jest targetowany dla początkujących, więc czytając go powinnam umieć napisać coś więcej, ale nie umiem. Co gorsza, nawet nie czuję potrzeby – Łukasz mnie rozpieścił i wiem, że wybierze dobrze i będzie nim robił fajne fotki 😀

          4. Łukasz Ciesielski

            Jestem już prawie pewny, że w tym roku kupimy Sigmę A 50 mm f/1.4 DG HSM. Nie wiem czy jest blogowy i co miała dokładnie na myśli Monika pisząc to, ale w tym zakresie ogniskowych kładzie go tylko Otus 55mm Carla Zeissa (który swoją drogą kosztuje 15k :P). Wcześniej też miałem na uwadze inną Sigmę 50mm f/1.4, która i tak była dużo lepsza od stałek które oferuje Canon, ale po tym jak Sigma wypuściła nowszy model doszedłem do wniosku, że warto dołożyć.

            Na FF 50mm jest ok, ale ja na niepełnej klatce będę miał 80mm, które jest dla mnie idealne do portretu.

      2. Monika Ciesielska

        Sigma 17-50 mm f/2.8 EX DC OS HSM, ale nie przywiązuj się, bo już planuje zakup kolejnego :D. Jakaś portretówka, o której mi (laikowi technologicznemu) mówi “najbardziej blogowy obiektyw jaki może być” ;).

        1. Koneserka Czekolady

          Dziękuję Ci bardzo. 😉 Rozumiem to doskonale, bo właśnie tego typu obiektywu teraz szukam. 🙂

  2. Agnieszka

    To też właśnie jak zobaczyłam to zdjęcie z talerzem, to miałam wrażenie, że gdzieś już je widziałam :D.
    Przybij piątkę za podejście do biegania 🙂

    1. Monika Ciesielska

      A jakie masz podejście do startów w zawodach? Bo mnie trochę to pociąga, ale głównie po to, żeby hmmmm “ukoronować” hobby, niż zażynać się podczas przygotowań i walczyć o każdą sekundę w wyniku. Nigdy nie chciałabym zabiegać w sobie przyjemności z biegania.

      1. Agnieszka

        Ja jeszcze rok temu chciałam wziąć udział w jakimś biegu ulicznym i nawet to planowałam. Niestety mam ciągle nawracającą kontuzję kolana i jak zaczynam biegać więcej, częściej lub szybciej to ona o sobie przypomina. Dlatego w tym sporcie nie chcę stawiać sobie żadnych celów, aby nie wzięły one góry nad rozsądnym myśleniem ;).

  3. Freewolna

    Ja niestety nie lubię biegać, choć już się za to zabierałam. A zdjęcia są świetne i myślę, że ja tak samo wyglądam, kiedy patrzę na talerz 😉

    1. Koneserka Czekolady

      Oj, Agata. Mam to samo. Bieganie nie jest zdecydowanie dla mnie. Za to rower już jak najbardziej. :3
      Zdjęcia jak zwykle genialne. Mogę zapytać, Moniko, jakiego obiektywu najczęściej używa Twój naczelny fotograf? 🙂

      1. Łukasz Ciesielski

        dokładnie taki: Sigma 17-50 mm f/2.8 EX DC OS HSM …ale dopiero planujemy kupić konkretny obiektyw.

        1. Koneserka Czekolady

          A czy dla osoby, która dopiero zaczyna, poleciłbyś tego typu obiektyw do fotografii portretowej? 🙂

          1. Łukasz Ciesielski

            Jak tylko do portretowej to poleciłbym stałkę Canona 50mm f/1.8, albo jeszcze lepiej f/1.4. A jak miałabyś korzystać jeszcze w innych sytuacjach, urodziny cioci, krajobraz – wtedy ten jako obiektyw standardowy bardzo polecam.

          2. Natalia Sławek

            @lukaszciesielski:disqus temat mnie zaciekawil – jaki to najbardziej blogowy obiektyw? Co planujesz kupic? 🙂

            @d_oana:disqus wtrace sie w temacie obiektywu do portretu, jesli mowa o Canonie, to zdecydowalabym sie na 1.8 albo 1.2 (ten drogi i zdecydowanie dedykowany profesjonalistom), natomiast 1.4 odradzam, bo jakosc jest gorsza niz w przypadku 1.8, a jednak swoje tez kosztuje. No, wygadalam sie 😛

          3. Monika Ciesielska

            Z blogowym to już trochę moja pokrętna logika, a Łukasza jedynie przytaknięcie – jasny i dający łądną głębię ostrości. Wiem, że Twój blog jest targetowany dla początkujących, więc czytając go powinnam umieć napisać coś więcej, ale nie umiem. Co gorsza, nawet nie czuję potrzeby – Łukasz mnie rozpieścił i wiem, że wybierze dobrze i będzie nim robił fajne fotki 😀

          4. Łukasz Ciesielski

            Jestem już prawie pewny, że w tym roku kupimy Sigmę A 50 mm f/1.4 DG HSM. Nie wiem czy jest blogowy i co miała dokładnie na myśli Monika pisząc to, ale w tym zakresie ogniskowych kładzie go tylko Otus 55mm Carla Zeissa (który swoją drogą kosztuje 15k :P). Wcześniej też miałem na uwadze inną Sigmę 50mm f/1.4, która i tak była dużo lepsza od stałek które oferuje Canon, ale po tym jak Sigma wypuściła nowszy model doszedłem do wniosku, że warto dołożyć.

            Na FF 50mm jest ok, ale ja na niepełnej klatce będę miał 80mm, które jest dla mnie idealne do portretu.

      2. Monika Ciesielska

        Sigma 17-50 mm f/2.8 EX DC OS HSM, ale nie przywiązuj się, bo już planuje zakup kolejnego :D. Jakaś portretówka, o której mi (laikowi technologicznemu) mówi “najbardziej blogowy obiektyw jaki może być” ;).

        1. Koneserka Czekolady

          Dziękuję Ci bardzo. 😉 Rozumiem to doskonale, bo właśnie tego typu obiektywu teraz szukam. 🙂

  4. Bongo

    Biotechnolożka, miłośniczka ruchu i zdrowego jedzenia, zakręcona jak włoskie lody, z tego co widzę fanka Pan Tu Nie Stał- mam wrażenie, że znalazłam internetową bliźniaczkę! 😀
    Świetny blog, dużo motywacji. Będę częściej tu zaglądać 🙂

  5. Weronika

    U nas dziś był maraton, jak mi bylo szkoda tych zmeczonych, przemoczonych ludzi biegających, ale jakby tego nie lubili to by nie robili 🙂 ja bym tak nie mogla, ale spacer czy rower w deszczu az tak mnie nie przeraza 🙂
    pozdrowienia dla zaciesza 😉

  6. sewilka

    Miałam już iść spać ale nie mogłam tego przegapić 😉 zdjęcia końcowe super;) choć mnie i tak najbaedziej podoba się to z lodami…Eh owoc zakazany;) nie wiele zdjęć jest które nastrajaja bardziej pozytywnie niż te Twoje;) ja mam takie jedno z którego pozytywna energia wylewa się jak z wulkanu ale raczej nie wpisze się w konkurs z suplementami 😉

  7. Kusterkowa

    Jakie pełne radości zdjęcia, kochana <3 cud miód malina.
    Co do ćwiczeń – jeżeli ktoś chce to znajdzie sposób 😉 Wystarczy wyjść z domu!

  8. www.createyourhealth.pl

    Co do biegania to w pełni się z Tobą zgadzam. Właśnie tak je traktuję 🙂 skoro jesteś z Łodzi, to moje poczucie, że gdzieś Cię już kiedyś widziałam (nie na blogu :-P) nie jest takie bezpodstawne… 😉

  9. Pat.

    Fajna jesteś, wiesz? Bije od Ciebie tak pozytywna energia, która zaraża nawet przez komputer!! 😀 Uwielbiam Cię! 🙂

    Ps. Wysłałam swoje wesołe zdjęcie 🙂

  10. Sara

    Hehe, lubię ten twój uśmiech, który cieszy się do praktycznie wszystkiego. Gdybym cię spotkała jestem pewna, że bym została zarażona tym uśmiechem i nie pozostawałoby mi nic innego jak tylko się cieszyć 😀

  11. ewa

    Ale pyszności na talerzu <3
    Też się skusiłam się i wysłałam zdjęcie konkursowe na e-mail.;)

  12. Monika

    Witam Cię Moniko, z tej strony Twoja imienniczka 🙂 Czytam Twój blog od dawna, ale dopiero teraz odważyłam się cokolwiek napisać 😉
    Zacznę od tego, że chcę Ci bardzo, bardzo podziękować! Za Twoją energię, za to, że chcesz dzielić się nią z innymi. Może zabrzmi to głupio, może troszkę naiwnie, może nikt nie uwierzy, ale zmieniłaś bardzo wiele w moim życiu. To znaczy, zmieniłam ja, ale pewnie nie stałoby się to nigdy gdybym nie trafiła na Twój blog.
    Dzięki Tobie, dzięki temu co tutaj piszesz, każdego dnia mam więcej energii, patrzę na świat bardziej optymistycznie,nie przejmuję się pierdołami, chętniej wychodzę do ludzi i odważniej próbuje nowych rzeczy, BARDZIEJ MI SIĘ CHCE. Chce mi się zdrowo jeść, chce mi się ćwiczyć, chce mi się robić dla samej siebie dobre rzeczy, chce mi się działać :))
    Przeczytałam Twojego bloga chyba całego na raz, umierając z nudów na kanapie w ferie między Bożym Narodzeniem a Sylwestrem. Strasznie mi było za siebie głupio, kiedy porównałam Twoją energię z moim lenistwem, chodzeniem na skróty i ogólnym “zdziadzieniem”. Najzabawniejsze w tym wszystkim jest to, że jesteśmy rówieśniczkami, a ja czułam się wtedy jakbym była z 10 lat starsza od Ciebie, strasznie “zmęczona życiem”, znudzona i wiecznie narzekająca. To było jak jakaś terapia szokowa 😉

    Wierz mi lub nie, ale minęło 5 miesięcy a ja na pewno nie jestem już tą samą osobą i widzą to wszyscy w moim otoczeniu 😉 totalnie zmieniło się moje nastawienie, zmienił się tryb życia: więcej działam, zaczęłam rozwijać swoje zainteresowania, podrasowałam moją dietę i w końcu zaczęłam się ruszać! Pomyślałam, że skoro Tobie udało się tak zmienić swoją sylwetkę bez przerażających diet i wiecznie burczącego brzucha, to ja też chociaż spróbuję 🙂
    Nie sądziłam, że w 5 miesięcy ciało może się tak zmienić. Zawsze byłam bardzo szczupła, ale byłam typowym przykładem tzw “skinny fat”, wstyd było mi wyjść na plażę, zwłaszcza z brzuchem, który wyglądał jak u osoby… 15 kg cięższej ode mnie 😉 wyglądało to fatalnie, rozmiar 36 i tony cellulitu…
    Dzięki zwykłym, regularnym ćwiczeniom w domu, nieśmiałym próbom biegania i rozsądniejszemu jedzeniu brzuszek zniknął! To jest tak niesamowite, że patrzę codziennie w lustro i dalej nie wierzę ;D Wszystko wygląda o wiele lepiej, dzięki czemu nie mam już tylu kompleksów a tylko więcej zapału do dalszej pracy, która jest dla mnie dużą przyjemnością, naprawdę polubiłam aktywność!! A energii mam tyle, że czasem sama nie wiem co z nią robić! 🙂
    Przez cały ten czas byłaś dla mnie wielką inspiracją! Dziękuję!

    Od przyszłego semestru też planuję zacząć drugi kierunek. 🙂 Chciałam to zrobić od dawna, ale byłam pewna, że sobie nie poradzę albo zamknę się w domu na tyle lat nie mając czasu na nic, będę wiecznie warczeć i narzekać. Jednak kiedy zobaczyłam, że Tobie się udaje zachować pogodę ducha mimo wielu obowiązków i ścigających terminów, postanowiłam, że spróbuję! 🙂 Nie mam nic do stracenia, a przecież w każdej chwili mogę zrezygnować, jeśli będzie to dla mnie zbyt trudne. :))

    Przepraszam, że napisałam takie wieeelkie wypracowanie, ale bardzo chciałam się podzielić z Tobą tym wszystkim. 🙂 Myślę, że ludzie, którzy zakładają bloga nawet nie spodziewają się jak wiele dobrego mogą jakoś tak przy okazji zrobić dla innych.
    Gdybym mogła, to chętnie bym Cię uściskała i podziękowała za to, co we mnie obudziłaś! :))

    1. Monika Ciesielska

      Zamurowało mnie. Rzadko zdarzają się sytuacje, w których brakuje mi słów. To jest właśnie jedna z nich. Nie przeceniałabym mojej roli w tym wszystkim – to Ty wytrwałaś, Ty przekułaś moją paplaninę w czyny. Cieszę się, że mój blog stanowił dla Ciebie taką inspirację, jestem z Ciebie bardzo, bardzo dumna!

      Dziękuję, że napisałaś to wszystko, bo w ostatnich tygodniach sama potrzebuję motywacji – dałaś mi tym komentarzem ogromną porcję energii do dalszego działania!

      Trzymam kciuki za dalsze sukcesy, życzyłabym dużo uśmiechu, ale wygląda na to, że nie narzekasz na braki :)! Oby tak dalej Monia, brawo!

  13. chionae

    hej! 🙂 mam do Ciebie takie pytanie. Mianowicie, jestem poczatkujaca biegaczka i moja najwieksza zmora po kazdym joggingu są… bolaca kolana. Normalnie jakby 150kg wazyla. Nie wiem juz co robie zle, a nie chce z tego rezygnowac (skoro juz mi sie zachcialo), ani nabawic zadnych zwyrodnien 🙁 czy mialabys moze dla mnie jakas propozycje? bylabym wdzieczna!

      1. chionae

        dzieki serdeczne za odpowiedz 🙂 natomiast wyglada na to, ze mam problem, bo buty moje to calkiem spoko Pumy, a okolica moja oferuje jedynie asfalt… :/

  14. Agnieszka

    To też właśnie jak zobaczyłam to zdjęcie z talerzem, to miałam wrażenie, że gdzieś już je widziałam :D.
    Przybij piątkę za podejście do biegania 🙂

    1. Monika Ciesielska

      A jakie masz podejście do startów w zawodach? Bo mnie trochę to pociąga, ale głównie po to, żeby hmmmm “ukoronować” hobby, niż zażynać się podczas przygotowań i walczyć o każdą sekundę w wyniku. Nigdy nie chciałabym zabiegać w sobie przyjemności z biegania.

      1. Agnieszka

        Ja jeszcze rok temu chciałam wziąć udział w jakimś biegu ulicznym i nawet to planowałam. Niestety mam ciągle nawracającą kontuzję kolana i jak zaczynam biegać więcej, częściej lub szybciej to ona o sobie przypomina. Dlatego w tym sporcie nie chcę stawiać sobie żadnych celów, aby nie wzięły one góry nad rozsądnym myśleniem ;).

  15. Kusterkowa

    Jakie pełne radości zdjęcia, kochana <3 cud miód malina.
    Co do ćwiczeń – jeżeli ktoś chce to znajdzie sposób 😉 Wystarczy wyjść z domu!

  16. sewilka

    Miałam już iść spać ale nie mogłam tego przegapić 😉 zdjęcia końcowe super;) choć mnie i tak najbaedziej podoba się to z lodami…Eh owoc zakazany;) nie wiele zdjęć jest które nastrajaja bardziej pozytywnie niż te Twoje;) ja mam takie jedno z którego pozytywna energia wylewa się jak z wulkanu ale raczej nie wpisze się w konkurs z suplementami 😉

  17. Pat.

    Fajna jesteś, wiesz? Bije od Ciebie tak pozytywna energia, która zaraża nawet przez komputer!! 😀 Uwielbiam Cię! 🙂

    Ps. Wysłałam swoje wesołe zdjęcie 🙂

  18. ewa

    Ale pyszności na talerzu <3
    Też się skusiłam się i wysłałam zdjęcie konkursowe na e-mail.;)

  19. Monika

    Witam Cię Moniko, z tej strony Twoja imienniczka 🙂 Czytam Twój blog od dawna, ale dopiero teraz odważyłam się cokolwiek napisać 😉
    Zacznę od tego, że chcę Ci bardzo, bardzo podziękować! Za Twoją energię, za to, że chcesz dzielić się nią z innymi. Może zabrzmi to głupio, może troszkę naiwnie, może nikt nie uwierzy, ale zmieniłaś bardzo wiele w moim życiu. To znaczy, zmieniłam ja, ale pewnie nie stałoby się to nigdy gdybym nie trafiła na Twój blog.
    Dzięki Tobie, dzięki temu co tutaj piszesz, każdego dnia mam więcej energii, patrzę na świat bardziej optymistycznie,nie przejmuję się pierdołami, chętniej wychodzę do ludzi i odważniej próbuje nowych rzeczy, BARDZIEJ MI SIĘ CHCE. Chce mi się zdrowo jeść, chce mi się ćwiczyć, chce mi się robić dla samej siebie dobre rzeczy, chce mi się działać :))
    Przeczytałam Twojego bloga chyba całego na raz, umierając z nudów na kanapie w ferie między Bożym Narodzeniem a Sylwestrem. Strasznie mi było za siebie głupio, kiedy porównałam Twoją energię z moim lenistwem, chodzeniem na skróty i ogólnym “zdziadzieniem”. Najzabawniejsze w tym wszystkim jest to, że jesteśmy rówieśniczkami, a ja czułam się wtedy jakbym była z 10 lat starsza od Ciebie, strasznie “zmęczona życiem”, znudzona i wiecznie narzekająca. To było jak jakaś terapia szokowa 😉

    Wierz mi lub nie, ale minęło 5 miesięcy a ja na pewno nie jestem już tą samą osobą i widzą to wszyscy w moim otoczeniu 😉 totalnie zmieniło się moje nastawienie, zmienił się tryb życia: więcej działam, zaczęłam rozwijać swoje zainteresowania, podrasowałam moją dietę i w końcu zaczęłam się ruszać! Pomyślałam, że skoro Tobie udało się tak zmienić swoją sylwetkę bez przerażających diet i wiecznie burczącego brzucha, to ja też chociaż spróbuję 🙂
    Nie sądziłam, że w 5 miesięcy ciało może się tak zmienić. Zawsze byłam bardzo szczupła, ale byłam typowym przykładem tzw “skinny fat”, wstyd było mi wyjść na plażę, zwłaszcza z brzuchem, który wyglądał jak u osoby… 15 kg cięższej ode mnie 😉 wyglądało to fatalnie, rozmiar 36 i tony cellulitu…
    Dzięki zwykłym, regularnym ćwiczeniom w domu, nieśmiałym próbom biegania i rozsądniejszemu jedzeniu brzuszek zniknął! To jest tak niesamowite, że patrzę codziennie w lustro i dalej nie wierzę ;D Wszystko wygląda o wiele lepiej, dzięki czemu nie mam już tylu kompleksów a tylko więcej zapału do dalszej pracy, która jest dla mnie dużą przyjemnością, naprawdę polubiłam aktywność!! A energii mam tyle, że czasem sama nie wiem co z nią robić! 🙂
    Przez cały ten czas byłaś dla mnie wielką inspiracją! Dziękuję!

    Od przyszłego semestru też planuję zacząć drugi kierunek. 🙂 Chciałam to zrobić od dawna, ale byłam pewna, że sobie nie poradzę albo zamknę się w domu na tyle lat nie mając czasu na nic, będę wiecznie warczeć i narzekać. Jednak kiedy zobaczyłam, że Tobie się udaje zachować pogodę ducha mimo wielu obowiązków i ścigających terminów, postanowiłam, że spróbuję! 🙂 Nie mam nic do stracenia, a przecież w każdej chwili mogę zrezygnować, jeśli będzie to dla mnie zbyt trudne. :))

    Przepraszam, że napisałam takie wieeelkie wypracowanie, ale bardzo chciałam się podzielić z Tobą tym wszystkim. 🙂 Myślę, że ludzie, którzy zakładają bloga nawet nie spodziewają się jak wiele dobrego mogą jakoś tak przy okazji zrobić dla innych.
    Gdybym mogła, to chętnie bym Cię uściskała i podziękowała za to, co we mnie obudziłaś! :))

    1. Monika Ciesielska

      Zamurowało mnie. Rzadko zdarzają się sytuacje, w których brakuje mi słów. To jest właśnie jedna z nich. Nie przeceniałabym mojej roli w tym wszystkim – to Ty wytrwałaś, Ty przekułaś moją paplaninę w czyny. Cieszę się, że mój blog stanowił dla Ciebie taką inspirację, jestem z Ciebie bardzo, bardzo dumna!

      Dziękuję, że napisałaś to wszystko, bo w ostatnich tygodniach sama potrzebuję motywacji – dałaś mi tym komentarzem ogromną porcję energii do dalszego działania!

      Trzymam kciuki za dalsze sukcesy, życzyłabym dużo uśmiechu, ale wygląda na to, że nie narzekasz na braki :)! Oby tak dalej Monia, brawo!

  20. Sara

    Hehe, lubię ten twój uśmiech, który cieszy się do praktycznie wszystkiego. Gdybym cię spotkała jestem pewna, że bym została zarażona tym uśmiechem i nie pozostawałoby mi nic innego jak tylko się cieszyć 😀

  21. www.createyourhealth.pl

    Co do biegania to w pełni się z Tobą zgadzam. Właśnie tak je traktuję 🙂 skoro jesteś z Łodzi, to moje poczucie, że gdzieś Cię już kiedyś widziałam (nie na blogu :-P) nie jest takie bezpodstawne… 😉

  22. chionae

    hej! 🙂 mam do Ciebie takie pytanie. Mianowicie, jestem poczatkujaca biegaczka i moja najwieksza zmora po kazdym joggingu są… bolaca kolana. Normalnie jakby 150kg wazyla. Nie wiem juz co robie zle, a nie chce z tego rezygnowac (skoro juz mi sie zachcialo), ani nabawic zadnych zwyrodnien 🙁 czy mialabys moze dla mnie jakas propozycje? bylabym wdzieczna!

      1. chionae

        dzieki serdeczne za odpowiedz 🙂 natomiast wyglada na to, ze mam problem, bo buty moje to calkiem spoko Pumy, a okolica moja oferuje jedynie asfalt… :/

  23. Weronika

    U nas dziś był maraton, jak mi bylo szkoda tych zmeczonych, przemoczonych ludzi biegających, ale jakby tego nie lubili to by nie robili 🙂 ja bym tak nie mogla, ale spacer czy rower w deszczu az tak mnie nie przeraza 🙂
    pozdrowienia dla zaciesza 😉

  24. Bongo

    Biotechnolożka, miłośniczka ruchu i zdrowego jedzenia, zakręcona jak włoskie lody, z tego co widzę fanka Pan Tu Nie Stał- mam wrażenie, że znalazłam internetową bliźniaczkę! 😀
    Świetny blog, dużo motywacji. Będę częściej tu zaglądać 🙂