Jaki lajf, taki stajl #47

Pisanie tych tekstów w poniedziałki, to nie najlepszy pomysł. Poniedziałek, jaki jest – każdy widzi. Nieważne, o której wstaniemy, nieważne, o której pójdziemy spać. Lista zadań zdaje się nie mieć końca, a kiedy już się do niego zbliżymy, przypominamy sobie o czymś jeszcze, bądź dostajemy telefon od szefa z misją na wczoraj.  Z uwagi na fakt, że mój poniedziałek trwa w najlepsze, dziś będzie krótko.

Jeśli jesteście ciekawi jak minął mi poniedziałek, co lądowało na moim talerzu i czy w końcu poszłam na trening, to zapraszam Was już jutro na lajfstajlowy Fanpage, gdzie wrzucę link do (uwaga, uwaga) VLOGA! Poprzednie próby kończyły się fatalnie, a montaż 7 dni w jeden odcinek dawał totalnie niezadowalający efekt. Po konsultacjach z kilkunastoma czytelnikami (jeszcze raz dziękuję za Wasze wskazówki), uznałam, że znacznie lepiej będzie Wam się oglądało moje codzienne życie. Nie mam co do tego żadnych oczekiwań: nie planuję youtubowej ekspansji, nie będę czekać aż Hans Zimmer zgłosi się do mnie celem nagrania muzyki do czołówki, nie przewiduję zakupu sprzętu za kilkanaście tysięcy. Wstępne założenie jest takie, żeby spróbować przez kilkanaście dni, a powodzenie (bądź klapa) projektu będzie zależała od Waszych reakcji, ale też nakładu czasu, jaki będzie potrzebny do nagrywania i (bardzo podstawowego, ale jednak) montażu. Filmiki nie są celem samym w sobie, a jedynie uzupełnieniem blogowej działalności. To nowe narzędzie, które zamierzam wykorzystać, by dodatkowo zmotywować siebie i Was.

Co na blogu?

Psinco.

W ubiegłym tygodniu pojawił się wyłącznie Świąteczny Poradnik Zakupowy. Cieszę się, że okazał się pomocny dla wielu z Was, choć jeszcze bardziej cieszyłabym się, gdyby w końcu udało mi się dodać więcej niż 2 posty tygodniowo! Pracuję nad sobą i bardzo się staram. Okazało się, że nienormowany czas pracy to w moim przypadku bardziej wada, niż zaleta i obowiązki zawodowe konsumują znacznie więcej czasu, niż początkowo zakładałam. Ale chyba takie jest zazwyczaj dorosłe życie, prawda?

Polecajka

Jeśli mielibyście obejrzeć tylko jeden film na YouTube w tym tygodniu, to niech stracę. Nie zachęcę Was do oglądania mojej własnej mikroprodukcji, a do wsłuchania się w wystąpienie Jima Carreya, który o motywacji, sztuce samorozwoju i odkrywaniu siebie mówi tak, jak nie mówił jeszcze nikt. Sztuczne nadęcie zastąpiły pokłady rewelacyjnego humoru, a kilka zdań z całego występu to jedne z tych sentencji, o których myśli się na długo po odsłuchaniu wystąpienia:

20150911-IMG_4159

PANACHE NON WIRED SPORTS BRA

panache taniej

Jeszcze tydzień temu kwota 240 złotych za biustonosz sportowy wydawała mi się zawrotna. Teraz, moje poprzednie topy sportowe wydają mi się szmatkami, nadającymi się jedynie do wycierania kurzy, podczas gdy Panache jawi się jako zbroja stojąca na straży jędrności biustu. To mówię ja, a co obiecuje producent?

Oddychający materiał zewnętrzny pomaga utrzymać suchość i komfort, a podszyte zapięcie na haftki gwarantuje wygodę, szczególnie podczas ćwiczeń podłogowych. Istnieje opcja skrzyżowania ramiączek na plecach, dla jeszcze większego zebrania i wsparcia biustu.

Nie miałabym okazji się o tym przekonać (wrodzone skąpstwo by do tego nie dopuściło), gdyby nie Pani Aneta z Szyfoniery (słusznie kojarzycie ją z ramiączkami BraBijou, jest ich autorką). Sprezentowała mi ten biustonosz sportowy, a ja chętnie go przetestuję i za parę tygodni wrócę z aktualizacją. Pani Aneta pomyślała też o Was – na hasło: Drlifestyle dostaniecie 20% zniżki na zakup stanika PanacheShock Absorber (dodatkowo 1 grudnia możecie skorzystać z opcji darmowej dostawy). Przymierzałam ten drugi model – również bardzo dobrze amortyzował, ale jego miseczki były mniej sztywne. Dla jednych to będzie zaleta, jednak ja wolałam coś, co bardziej kształtuje biust.

Tato Miro radzi

Tato Miro Radzi

Życzycie sobie więcej złotych myśli i porad (nie tylko kulinarnych) od mojego Super Mira? Ja najbardziej lubię w nich to, że niczym nie przypominają oklepanych internetowych porad. Są wypadkową wieloletniego doświadczenia i tysięcy godzin spędzonych w kuchni. Ze świecą szukać praktyków w Internecie! Tak, pośrednio krytykuję też siebie, bo jeszcze wiele wody w Wiśle upłynie, bym mogła się dzielić równie wartościowymi i unikalnymi wskazówkami.