Jaki lajf, taki stajl

Czego życzyć dwojgu ludzi, którzy przysięgli sobie,  że teraz już na zawsze, że na dobre, że na złe, że w zdrowiu i w chorobie? Żeby każdy kolejny dzień był tak piękny i wyjątkowy, jak dzisiejszy? Żeby rzeczywistość była piękniejsza od najśmielszych marzeń? Żeby jak najszybciej pojawiły się namacalne owoce ich miłości?

A może, żeby stali się sobie naprawę bliscy i w zaczęli puszczać przy sobie bąki?

Do wesel jestem nastawiona sceptycznie – mimo, że te, na których byłam odbiegały od tych, które znamy z YouTube pod frazą russian wedding ;). Nie lubię disco polo, nie bawią mnie zboczone zabawy na środku sali, nie podobają mi się przaśne dekoracje, a już najbardziej nie podoba mi się, że ostatnią rzeczą, jaką w głowie mają Państwo Młodzi to dobra zabawa i celebrowanie tego wyjątkowego dnia. Nie wiem skąd bierze się u mnie takie skojarzenie na temat wesel, bo jak napisałam wcześniej – uczestniczyłam wyłącznie w takich, które obalały mity. Może po prostu się nakręcam albo widziałam zbyt dużo filmików w Internecie ;)?

Cieszę się, że wczorajsze wesele (tak, jak pozostałe, na których bywałam) było dokładnym przeciwieństwem wszystkiego, co opisałam powyżej ;).

IMG_3598
IMG_3455
IMG_3364

Mam pytanie do tych z Was, którzy niedawno przeżywali własne wesele, bądź odwiedzili kilka takich imprez – jakie są Wasze wrażenia odnośnie tradycyjnych polskich wesel? Na jakich bawiliście się najlepiej, jakie najchętniej wspominacie? Co jest dla Was ważne podczas takiej imprezy i co wyróżniającego się na tle innych zapadło Wam w pamięć? Może tak naprawdę kiczowate wesela to przeżytek, wrażenie zakorzenione w podświadomości po filmach na VSH sięgających w głąb lat 80-tych i 90-tych?

Posty z minionego tygodnia

Powolutku wracam do dawnego porządku publikacji. Dopinam ostatnie projekty, zamykam bezpowrotnie kilka tematów, które ciążyły nade mną w ostatnich tygodniach i z przyjemnością oddaję się blogowaniu. Wakacyjna Akcja Motywacyjna zostanie wskrzeszona – mam nadzieję, że już w przyszłym tygodniu opracuję aktualny plan działania dla Kasi i Doroty (Monika odpadła ze względu na kontuzję) i będę mogła przedstawić Wam nowe zasady przerwanej w lipcu akcji.

Ale nie o tym miała być mowa! Zachęcam do nadrobienia wczorajszych postów:

  • „Jesteś głodny czy masz zły humor” – z właściwą dla siebie skromnością muszę przyznać, że wyszedł mi świetny tekst. Ostrzegam: może wpędzić Was w zły nastrój, bo kompulsywne jedzenie, jedznioholizm czy głód emocjonalny dotyczą przerażająco dużej grupy osób. Jak go rozpoznać i podjąć próbę walki z tym groźnym przeciwnikiem opisałam w podlinkowanym wcześniej wpisie.
  • Kim jesteście i czego oczekujecie?” – Wy wiecie o mnie bardzo dużo. Postanowiłam poznać Was bliżej, poprzez ankietę. Możecie wypełniać ją jeszcze przez najbliższy tydzień. Przeglądałam już kilkanaście odpowiedzi i utwierdziłam się w przekonaniu, że przygotowanie ankiety było dobrą decyzją. Cieszę się, że czytanie bloga sprawia Wam tyle radości i jeszcze raz zachęcam do częstszego komentowania wpisów na blogu. Pamiętacie – sówki ;).

Co słychać?

Ostatnio bardzo dużo się dzieje. Pojawia się coraz więcej (coraz poważniejszych) zobowiązań, trosk i problemów, którym codziennie trzeba stawiać czoła. Jednocześnie wszystko zmierza w tak fajnym kierunku, że na samą myśl o przyszłości, uśmiecham się od ucha do ucha.

Gdyby moje życie toczyło się zgodnie z planem, byłabym teraz na 4 roku lekarskiego, ucząc się do wrześniowej kampanii poprawkowej. Nie miałabym tego bloga, prawdopodobnie nie rozwinęłabym w sobie zainteresowania zdrowym stylem życia. Nie odwiedziłabym tylu pięknych miejsc w tak krótkim czasie. Mieszkałabym w innym mieście. Bardzo możliwe, że z kimś innym u boku. Przeoczyłabym szansę na spotkanie miłości mojego życia.

Byłoby inaczej. Lepiej? To bez znaczenia, skoro tak dobrze jest tu i teraz. Całe szczęście, że nie zawsze wszystko idzie zgodnie z planem <3.