Jaki lajf, taki stajl #46

sabrina pilewicz santa margherita

Jeszcze parę lat temu, wyobrażając sobie idealny weekend widziałam domówkę (oczywiście poprzedzającą wyjście do klubu), buty na (zdecydowanie zbyt) wysokim obcasie, (stanowczo za) krótką sukienkę, powrót do domu nad ranem i dziesiątki znajomych, z którymi mogłabym porozmawiać. Nawet nie zauważyłam momentu, w którym zamiast niebotycznie wysokich szpilek zaczęłam wybierać ciepłe bambosze i skarpetki w koty, a lampkę wina zamieniłam na kubek herbaty.

20151121-_MG_9726

Miniony weekend był powrotem do przeszłości. W piątek odwiedziły mnie kuzynki, z którymi spędziłam całe dzieciństwo – są częścią niemal każdego miłego wspomnienia z tamtego okresu. Piątek i sobota były udane do tego stopnia, że w niedzielę byłam w stanie jedynie oglądać filmiki o kotach na YT.

12250123_631391826963620_8773349372155231587_n

Na szczęście nie działał mój komputer, więc było to przymusowe lenistwo. Łukasz podkleił coś na płycie głównej i mogę ponownie cieszyć się wyłączającym się co kilkanaście minut komputerem! Przynajmniej działa :). Już niedługo zakończę swoją mękę, ale wiecie – zachciało nam się wesela, to i priorytety budżetowe trzeba było trochę pozmieniać.

A skoro już jesteśmy przy weselu! Postanowiłam nie zamęczać Was tą tematyką na blogu, choć muszę przyznać, że totalnie mi odbiło. Nigdy nie chciałam wesela. Skromne przyjęcie, grill, ślub na plaży – tak sobie wyobrażałam mój idealny dzień powiedzenia TAK. Aż tu nagle ten mały kamyk na serdecznym palcu sprawił, że moje myślenie kompletnie się zmieniło. To, co miało być zupełnie bez znaczenia okazało się czymś dla mnie bardzo ważnym. Na tyle, że chcę świętować to wydarzenie w gronie wszystkich bliskich i przyjaciół. Proces przygotowań jest bardzo przyjemny, choć dużym zaskoczeniem jest dla mnie fakt, że 2 lata do imprezy to niewystarczająco dużo, by móc (np.) załatwić zespół czy fotografa, który najbardziej się spodobał. I stąd pytanie do Was: czy możecie polecić mi zespół weselny bądź DJa czy każdą inną grającą konfigurację? Ja i nasi goście będziemy bardzo wdzięcznie za cenne wskazówki. A dodatkowe pytanie do wszystkich: co sądzicie o DJu zamiast zespołu?

PicMonkey Collage

Podzielę się też z Wami niepokojącą informacją o moim narzeczonym. Chłop mi oszalał! Co więcej, mam nadzieję, że się z tego nie wyleczy, bo torebka bardzo, bardzo, bardzo mi się podoba, a marzyłam od niej od dawna.

DSC_0537

Przez kilka godzin moje stanowisko pracy wyglądało jak na załączonym zdjęciu. Oprócz(mam nadzieję) końcowych prac nad tekstem o wpływie jedzenia owoców na masę ciała, udało mi się wypracować (czy raczej mojej fryzjerce) nowy kolor włosów. Dokładnie taki, jaki chciałam, jaki bardzo mi się podoba, ale który – póki co – budzi we mnie bunt za każdym razem, gdy przypadkiem przechodzę obok lustra i okazuje się, że na głowie już nie blond ;). Dam temu kolorowi miesiąc, a jeśli nie przejdzie pomyślnie okresu próbnego, wrócę do jaśniejszych odcieni (celowo fryzjerka dobrała taką farbę, by powrót do dawnego koloru był prosty i bez negatywnych konsekwencji dla włosów).

Jeszcze słowo o postępach mojej pracy nad sylwetką: zdecydowanie będę robić co w mojej mocy, by odżywiać się zgodnie z własnymi jadłospisami. Skąd ten wniosek? Przez 3 tygodnie odżywiania się zgodnie z własnymi zaleceniami i treningami 3 razy w tygodniu odnotowałam spadek wagi o 3,5 kg. Dwa tygodnie bez diety (choć z racjonalnym i świadomym odżywianiem) i treningów to 1,5 kg na plus. Ten tydzień niestety znów będzie mocno pracująco – wyzwaniowo – wyjazdowy, ale od poniedziałku wracam do sprawdzonych metod.

Po sugestiach od kilkunastu czytelników, którym w tajemnicy pokazałam moje nieudolne próby vlogowania, wiem, co muszę poprawić, nad czym popracować. Postaram się wdrożyć te rady w życie i wrócić do Was z porcją filmików, za które nie będę się wstydzić.

Zapracuj na pracę

390176_557656947583827_1759588443_n

Był w moim życiu etap, w którym pracowałam po 4-5 dni tygodniowo w systemie 16-godzinnych zmian. Jako recepcjonistka i kelnerka. W czasie wolnym, prężnie działałam w FM Group, by zrealizować program który był premiowany tygodniową wycieczką do Kenii. W pakiecie z rewelacyjnym hotelem, all inclusive, z lwami, słoniami (zdjęcie, które widzicie jest mojego autorstwa, wykonane w parku narodowym Tsavo East) i wszelkimi możliwymi bajerami. Miałam wtedy 18 lat.  Ale to nie była moja pierwsza praca.

Zaczynałam jako 13-latka wyszukując fajnych rzeczy w lumpeksach, a następnie wystawiając je na Allegro, gdzie ludzie licytowali za wielokrotność ceny, po której kupowałam ubrania. Pewnego razu za zarobione w ten sposób pieniądze pojechałam z tatą do Rzgowa, do Ptaka, gdzie kupiłam 30 portfeli, które później też sprzedałam. Ten system działał praktycznie przez cały okres gimnazjum. W liceum od czasu do czasu jeździłam na festyny, gdzie obsługiwałam nalewak do piwa czy przewracałam kiełbaskę na grillu. Był epizod w księgarni ze składaniem książek. Korepetycje, pomoc w pisaniu różnego typu prac. Gdybym miała uwzględnić wszystkie targi, na których byłam sprzedawcą lub hostessą, okazałoby się, że liznęłam kilkunastu branż. Oprócz tego towarzyszyło mi wiele niezarobkowych aktywności: wolontariat czy mniej sformalizowane formy pomocy różnym ludziom z otoczenia mojego, znajomych czy rodziców.

6

Nigdy nie uważałam, że coś mi się należy. Od Państwa, od rodziców, od Urzędu Pracy czy od znajomego, który ma firmę i przecież POWINIEN zaproponować mi pracę. Nie przekonują mnie żale wylewane przez świeżo upieczonych absolwentów narzekających na to, że w tym kraju nie ma dla nich pracy i w ogóle to panuje szeroko pojęta beznadzieja, wszystko jest złe, system jest zły, a wokół sami wyzyskiwacze. A kiedy zapytasz, co świeżo upieczony student ma do zaoferowania pracodawcy, to najmocniejszym punktem okazuje się „skończyłem kierunkowe studia i odbyłem (obowiązkowe) praktyki”.

organizacja czasu z kalendarzem książkowym

Mam 23 lata, przed chwilą skończyłam studia licencjackie, ale nadal studiuję dziennie (magisterka). Na ten moment aktywność zawodową rozwijam na kilku polach: jestem częścią teamu organizującego jeden z najważniejszych eventów biobiznesowych w Polsce, piszę teksty na zlecenie, bloguję, współadministruję popularny Fanpage na Facebooku. Żadna z tych rzeczy nie była (ani nie jest) dla mnie celem samym w sobie. Jest drogą do celu, by zapracować na pracę, którą chcę wykonywać. I właśnie o tym jest post, do którego lektury (i komentowania) serdecznie Was zachęcam.

Żadnego wtórnego blablablabla o tym, że trzeba uczestniczyć w konferencjach, robić dodatkowe kursy i chodzić na praktyki. Zebrałam garść praktycznych porad, które mogą przyczynić się do zwiększenia waszej atrakcyjności na rynku pracy. Mimo, że to jedyny mój tekst opublikowany w zeszłym tygodniu, to mogliście go przeoczyć, bo to gościnne występy na blogu marki Impel. Zapraszam do lektury tekstu „Zapracuj na pracę”. Przy okazji polecam Wam zakładkę „lifestyle” na wspomnianym blogu (nie, to nie jest element współpracy). Marka Impel zgromadziła u siebie sporo wpisów autorstwa moich – i zapewne wielu z Was – ulubionych blogerek. Można poczytać u nich między innymi Kasię Kędzierską, Asię Glogazę, Judytę Kokoszkiewicz.

Warte uwagi

Natalia to moje serdeczna blogowa i realowa koleżanka. Jedna z tych osób, które nie uznają kompromisów i są perfekcyjne w swojej pracy. Nie dziwi mnie więc fakt, że Jej Szop czy raczej www.mojszop.pl może służyć za wzór dla wszystkich internetowych sprzedawców. Co, oprócz świetnej identyfikacji wizualnej, cudnych zdjęć i zabawnych opisów możecie znaleźć w jej sklepie?

mojszop

Zamieniamy trudne w fajne. To pierwsze słowa jakie przychodzą mi na myśl, gdy chcę opisać nasz sklep. Jest to zarazem nasz slogan. Pierwszym produktem są akcje do Photoshopa, ale zapewniam, że to dopiero początek. Inspirujemy, popychamy do działania, wyciągamy pomocną dłoń do ludzi, którzy chcą robić więcej, tylko czasem nie wiedzą od czego zacząć. Wspominałam już, że do newslettera co miesiąc dodajemy darmowe narzędzia do Photoshopa? Więc jeśli masz ochotę, to śmiało wpadaj do naszego sklepu. Nawet bez zapowiedzi, pan Szopek z chęcią przybije Ci piątkę. – Natalia, założycielka www.mojszop.pl

mojszop akcje do photoshopa

Gotowe akcje do Photoshopa. Co to oznacza w praktyce?

Filtry na Instagram są fajne, prawda? No to akcje do Photoshopa to takie dużo, dużo lepsze filtry do zdjęć. Jeśli – tak, jak ja – nie macie na tyle dużo wyczucia, ani chęci do nauki obsługi skomplikowanych programów do obróbki graficznej, akcje będą idealne, bo potrafią przy pomocy jednego kliknięcia upiększyć i dodać magii każdemu zdjęciu.

Mogłabym opowiadać i opowiadać, a nie dość, że tekstowi stuknęło już 1400 słów, to na karku czuję oddech upływających deadlinów. W tym miejscu żegnam się z Wami, ale dołożę wszelkich starań, byśmy w tym tygodniu widywali się częściej!