Jaki lajf, taki stajl #55 – nowy, bardzo ważny projekt <3

Za każdym razem, gdy przychodzi moment pisania niedzielnego tekstu, myślę o tym, jak bardzo celna jest jego nazwa. Jestem na wakacjach, tryskam pozytywną energią i piszę o tym, że warto spełniać marzenia? No tak, jaki lajf, taki stajl. Cioram jak mały osiołek 7 dni (a czasem dzień i noc)? No cóż, jaki lajf, taki stajl. Siedzę w mieszkaniu koleżanki. Kątem oka zerkam w lustro, żeby spojrzeć na postępy. Mój wczoraj jeszcze granatowy siniak na nosie o powierzchni 4,5 cm2 przyjął dziś kolor bardzo dojrzałej śliwki. Wyglądam jak potomek Andrzeja Gołoty, który odziedziczył po nim obity nochal po tym jak wpadłyśmy w wir tańca z Żanetką. Dostać z główki od kogoś niższego od Ciebie o głowę, to wyższa szkoła jazdy :D.  Plecy mnie bolą, nogi prawdopodobnie odpadną w ciągu kilku godzin, a worki pod oczami dojdą zaraz do granicy żuchwy.

Mogłam się tego spodziewać, przyjeżdżając do T E G O miasta, a przede wszystkim do T Y C H ludzi. Nie mam już na to zdrowia, a mój wewnętrzny emeryt buntuje się przeciwko takim planom na weekend. Cieszę się, że wewnętrzny gówniarz nadal umie go przekrzyczeć ;).

Tak jest mili Państwo. Jaki lajf, taki stajl.

Wpis nie pojawił się w niedziele, bo w drodze powrotnej z domu rodzinnego do Łodzi rozkraczył mi się samochód. Trzykrotnie. Na jednej z głównych ulic w Łodzi. Na światłach. Na lewym pasie. Miałam ochotę po prostu z niego wysiąść i jak gdyby nigdy nic pójść na przystanek tramwajowy, odezwać się do stojących tam ludzi i powiedzieć: patrzcie, jakiś nieodpowiedzialny dureń zostawił samochód na środku skrzyżowania. Takie usterki są zdecydowanie nie na moje nerwy i to kolejna sytuacja, która oddala mnie od pełnej swobody za kierownicą (nad czym ubolewam).

W minionym tygodniu pisałam (i najprawdopodobniej: zdałam) dwa egzaminy. W pracy pracy coraz więcej. Zbliża się termin XV edycji konferencji, a zadanie jest proste: to musi być najlepsza edycja. Część z Was – studentów, doktorantów czy młodych naukowców z branży life science może szczególnie zainteresować Job Hunting (PL, ENG). Lepszych okoliczności do ubiegania się o pracę w tym sektorze po prostu nie ma. Osobiście będę kopać w tyłek na szczęście :).

Hi!

Pozostając w temacie nowych wyzwań, pochwalę się Wam czymś, co daje mi bardzo dużo satysfakcji. Od kilku dni wypowiadam się w imieniu podopiecznych fundacji Bo Ja Kocham Psy. To mała, bardzo przyjazna podopiecznym fundacja, która bardzo indywidualnie podchodzi do zwierzaków, dzięki czemu ma na koncie sporo sukcesów (mierzonych w postępach podopiecznych wskutek rehabilitacji). Będę bardzo wdzięczna za polubienia, o wsparciu finansowym na rzecz fundacji nie wspominając. Przeszło mi przez myśl zorganizowanie blogowego spotkania, na które bilet stanowiłby worek karmy. Jaka forma spotkania byłaby dla Was najbardziej atrakcyjna i czego byście od niego oczekiwali? Narazie na samą myśl zaczynam obgryzać skórki ze zdenerwowania :).

Na blogu

  1. 10 drobnych zmian, które pomogą Ci schudnąć
  2. Moje ulubione blogi
trening motywacja

Na blogowym Facebooku zaroiło się od polubień pod tekstem mojej przyszłej świadkowej. Ten tekst zasługuje na trwalsze tło, niż post na fejsie. Potreningowa herbata smakowałaby znacznie lepiej z kubka, z takim przesłaniem – nie mam co do tego wątpliwości! Najwyższy czas otworzyć sklep z lajfstajlowymi akcesoriami motywującymi do treningów i dobrze wyglądającymi na insta ;).

IMG_7312_
  • filet z kurczaka (około 400 g)
  • mleczko kokosowe 400 ml
  • 2 łyżki pasty curry
  • 170 g pędów bambusa (cały słoiczek)
  • 2 limonki
  • 2 papryki
  • 1 papryczka chilli (dokładnie oczyszczona z pestek)
  • pół łyżeczki pieprzu cayenne (lub cała, jeśli lubicie naprawdę ostrą kuchnię, lub gdy nie macie papryczki chilli)
  • 1/3 łyżeczki imbiru
  • 1/3 łyżeczki soli
  • 1 łyżeczka kurkumy
  • 1 łyżeczka papryki słodkiej lub ostrej (w zależności od stopnia wypalenia podniebienia ?

Podawać z ryżem jaśminowym lub basmati

Jest to pyszne, jednogarnkowe danie proste w przygotowaniu. Nie znam osoby, której by nie smakowało, zawsze zbiera mnóstwo komplementów.

sunset-over-clouds-1600x1200

Na zakończenie chcę się podzielić z Wami jeszcze jedną, rewelacyjną wiadomością. Marzec będzie miesiącem podróżniczym. Dwukrotnie odwiedzę kraj, o którym marzyłam od dawna. Weekend z dziewczynami w połowie miesiąca i tydzień z Łukaszem na samym początku marca. Ten drugi wyjazd jest totalnie niespodziewany, a musimy przygotować się do niego najbardziej ze wszystkich dotychczasowych. Przywieziemy Wam przepiękną relację! To dobry moment, by po raz pierwszy zakupić przewodnik. Macie swoje ulubione wydawnictwa? Zastanawiam się nad Lonely Planet, Pascal (wersja Lajt i ilustrowane przewodniki) i Bezdroża. Znacie któreś z nich? Sprawdziły się?

Czekam na Wasze rekomendacje, a odwdzięczę się pięknymi zdjęciami, wirtualnymi spacerami, filmem i tekstami. Już nie mogę się doczekać <3. 

Ach, nie martwcie się! Przygotuję teksty fit na zapas :).