Jaki lajf, taki stajl #90 – rozjazdy i wyjazdy, ciasteczka mamy Madzi

drlifestyle

Kolejny weekend poza Łodzią dobiega końca, po raz kolejny zmęczenie jest odwrotnie propocjonalne, do zadowolenia i po raz kolejny stwierdzam, że jedyna sensowna radiostacja to czwórka. Jedynie tutaj Goździkowa nie poleca etopiryny co kilkanaście minut (na przemian z fatalnymi wokalami prześcigającymi się w wymienianiu zalet kolejnych przeciwbólowych specyfików). Co u mnie?

Lato. Słońce świeci, za oknem widzę złote pola i małe, czerwone, kombajnowe plamy tworzone przez żniwiarzy. W głowie urlop, myślami jestem już na chorwackiej plaży (choć w moich wyobrażeniach nie uwzględniłam kamieni wciskających się pod tyłek i plecy). Chętnie doprecyzuję moje myśli i uwzględnię w nich miejsca, które najbardziej podobały się w Chorwacji moim czytelnikom, którzy podróż do tego kraju mają już za sobą.

Jak minął tydzień?

plan-dzialan

Początek tygodnia upłynął pod znakiem blogowego newslettera. Przygotowanie materiałów kosztowało nas (mnie i Łukasza) kilkadziesiąt godzin pracy, wiele przekleństw, a mnie dodatkowo łzy złości, gdy dwukrotnie straciłam część z nich. To wszystko nie ma jednak znaczenia, bo nie dość, że rozbiliście bank z subskrypcjami (ponad 2000 osób na liście po 6 dniach od uruchomienia zapisów!), to materiały zbierają świetne recenzje. Mam nadzieję, że za parę tygodni zaczną spływać do mnie wiadomości z efektami stosowania się do sugestii zawartych w paczce.

PS. Część z Was nadal nie potwierdziła subskrypcji, docierają do mnie również głosy, że maile nie dotarły – sprawdźcie proszę spam, oferty, powiadomienia itp., bo to tam chowa się część wiadomości. Na bieżąco będę usuwać z listy osoby nieodczytujące wiadomości. Jeśli macie wydrukowane materiały, dodajcie zdjęcie z nimi w komentarzach – będzie mi miło.

20160806-_MG_2949

Po zakończeniu prac nad newsletterem wyjechałam na kilka dni do domu rodzinnego. Załatwiałam sprawy związane z weselem, nadrabiałam zaległości w spotkaniach i próbowałam tłumaczyć babciom czym jest laktoza i dlaczego nie mogę jej jeść. Wam opowiedziałam o tym we wpisie, który uświadomił mi, że tematyka nietolerancji pokarmowych powinna na stałe zagościć na blogu.

Babcia Czesia rozczuliła mnie chwaląc się, że kupiła dla mnie mleko bez laktozy.  Następnie uraczyła mnie kawą z ww. mlekiem i porcją sernika :).

Za to bezlaktozowymi ciastkami mojej mamy, możecie śmiało się inspirować. To wyrób z cyklu „zmieszałam wszystkie składniki, które miałam w domu”, ale może stanowić punkt wyjścia do stworzenia własnych zdrowych ciastek.

Owsiane ciasteczka bez laktozy

ciastki

  • 4 łyżki oliwy z oliwek (lub 3 łyżki oleju kokosowego)
  • 150 g płatków owsianych górskich
  • 100 g otrębów owsianych
  •  5 łyżek miodu
  • 3 jajka
  • 5 łyżek wiórek kokosowych
  • 1.5 szklanki rodzynek i żurawiny
  • 1 szklanka orzechów.
    Można dodać również:
    2 jabłka pokrojone w kostkę,
    sezam,
    słonecznik.
    I co tam macie pod ręką.
    Później wystarczy piec 15 minut w 180 stopniach

 

 

 

Piątkowy wieczór spędziliśmy we Wrocławiu (to chyba nie przypadek, że tak często ciągnie nas do tego miasta!), świętując kolejne zaręczyny w naszej ekipie, a jeszcze w nocy ruszyliśmy heeeeen na zachód, by obudzić się już w rodzinnym domu Łukasza. Czas płynął (standardowo) zbyt szybko, a teraz, w drodze powrotnej, 450 km dłuży się niemiłosiernie. Dobrze, że chociaż to słońce, te pola, to lato :).

Dieta i treningi

biegbieg

Nie tylko mama, ale i przyszła teściowa przeszły moje najśmielsze oczekiwania w kulinarnym rozpieszczaniu bezlaktozowego dziwadła :). Choć wcale tego nie oczekiwałam w obu domach miałam duży wybór zdrowego jedzenia, choć umówmy się – udziwniona dieta to mój wybór i to ja powinnam dostosowywać się do reszty. W moim menu znalazło się również bezlaktozowe piwo i bezlaktozowa kiełbaska z grilla i ogniska.

Setki nadprogramowych kalorii mi niestraszne, bo w każdej lokalizacji z tego tygodnia miałam przy sobie buty do biegania i kręciłam kilometry w nowych okolicznościach przyrody. Dzięki multisportowi mogłam też realizować treningi siłowe, a plenerowa siłownia w rodzinnej miejscowości urozmaiciła domowe treningi. Potwierdzeń na snapie nie było, bo przeszacowałam możliwości mojego pakietu internetu mobilnego. (W tym tygodniu pojawił się dodatkowy dylemat: dokumentować treningi na Snapchacie czy może jednak na Instagramie, korzystając z jego nowej funkcji?)

20160806-_MG_2896

Jeśli chcecie ułatwić sobie realizację treningów na wyjeździe, wybierzcie najprostsze formy aktywności fizycznej i zaplanujcie je na godziny poranne. Wszyscy dobrze wiemy, że ochota na trening maleje z każdą kolejną godziną, porcją pysznego jedzenia i ogólnym wakacyjnym rozleniwieniem. I ja to wszystko rozumiem. Że grill, że kiełbaska, że piwko, że wakacje. Ale to nie powód, by odpuścić trening – to dodatkowy powód, by go zrobić.

Ciekawe linki

20160807-_MG_2961

Przed urlopem czeka mnie dużo pracy – podczas mojej nieobecności posty na blogu będą publikowały się automatycznie. Nie pozostaje mi nic innego, jak kontynuować pisanie :).