Jaki lajf, taki stajl #99 – kredki w głowie i dorosłe sprawy dla dorosłych ludzi

Nie, to nie fotka sprzed tygodnia. Po prostu znów rzuciłam wszystko i wyjechałam. Może nie w Bieszczady, ale też na drugi koniec Polski. Spontanicznie postanowiliśmy odwiedzić rodziców Ł. i była to super decyzja. Posiedzieliśmy, pogadaliśmy i nawet na grzyby poszliśmy! Ilościowo kiepsko, ale jakościowo – pierwsza klasa!

drlifestyle-kolaz-las

drlifestyle-20161106-8793

drlifestyle-20161106-8791

W drodze powrotnej odwiedziliśmy mój dom rodzinny i już w ogóle zrobiło się przesłodko ;). Chyba się starzeję. A skoro o starzeniu mowa…

babka

Dorosłe Sprawy Dla Dorosłych Ludzi

Żeby glukoza nie podskoczyła Wam zanadto od nadmiaru lukru, pożalę się na nasz dorosły, nieudany zakup. Postanowiliśmy kupić poduszki. Naaaaajlepsze w sklepie! Cena nie gra roli, tulimy się do nich prawie 1/3 doby! No to kupiliśmy, padło na Wellpur. Po krótkich testach w domu okazało się, że chyba nawet bez poduszki byłoby wygodniej, niż z tym cudem.  Tydzień temu dostałam masę wartościowych porad co do sukienek, więc z przyjemnością przyjmę rekomendacje od bardziej doświadczonych księżniczek na ziarnku grochu. Może coś z Jyska albo Ikea?

Najśmieszniejsze wideo ostatnich tygodni

[tg_youtube width=”” height=”” video_id=”JI1kq6CA_38″]

Nie wiem jak to możliwe, że trafiłam na ten film dopiero trzy lata od momentu publikacji. Kwintesencja mojego (prostackiego) poczucia humoru w jednym wideo.

Jesienne umilacze

drlifestyle-kolaz-kolorowanki

Prawdopodobnie dzielę zainteresowania z większością uczniów pierwszej klasy szkoły podstawowej. Trudno – za taką dawkę relaksu, frajdy i dzikiej satysfakcji mogę się nawet cofnąć w rozwoju.

Widać Łukasza ciągnie do młodszych, bo w prezencie urodzinowym dostałam zestaw kredek (i temperówkę, która ostrzy tak, że kredka mogłaby być narzędziem zbrodni). Bezpośrednią przyczyną bynajmniej nie była moja pasja do rysowania. Jeśli chodzi o posiadane talenty, to jestem dość wybrakowanym egzemplarzem – nie maluję, nie śpiewam, ani nawet nie tańczę (za dowód niech posłuży ostatni wysublimowany komplement z ust narzeczonego, który podczas tańca ze mną stwierdził, że czuje się jakby przesuwał lodóweczkę. Taran jeden!).

drlifestyle-kolaz-temperowka

Jednak od kilku miesięcy koloruję. “Orientalnych fantazji” nie skończę pewnie przez całe życie, bo jedna kolorowanka zajmuje kilka wieczorów, ale kolorowanie samo w sobie okazało się bardzo wyciszającym, relaksującym zajęciem. Inspirującym też. Któryś wzór znudził mnie tak bardzo, że aż sięgnęłam po czystą kartkę i zaczęłam rysować. Twórca ze mnie żaden, więc po prostu googluje frazy dotyczące rysowania poszczególnych elementów. Jest sporo blogerów uczących rysunku krok po kroku, co sprawia, że nawet taki estetyczno-manualny impotent jak ja, rysuje coś, co przypomina zamierzony obiekt.

drlifestyle-20161107-8799

Skoro jesteśmy przy rysowaniu, nie mogę pominąć codziennej inspiracji w postaci Faba. Jego rysunki są urocze, a opisy czynią te prace wyjątkowymi. W końcu ilu znacie Turków próbujących pisać po Polsku i uwieczniających na swoich pracach najbardziej charakterystyczne elementy polskiej codzienności? Polecam!  I fanpage Faba (+ ten wpis na blogu jego Żony – Kasi z www.worqshop.pl) i bazgranie jako takie. Dla mnie to efektywniejszy i dużo bardziej wartościowy odmóżdżacz, niż puste filmy na YT czy głupotki w telewizji.

kurs-worqshop
Super sposobem na spędzenie grudniowych wieczorów może być kreatywne dokumentowanie codzienności, której Kasia może nauczyć każdego podczas swojego najnowszego kursu. Zarezerwuj swoje miejsce na kursie, aby przez cały grudzień otrzymywać wyjątkowe pomysły, inspiracje i rozwiązania, które pomogą Ci stworzyć przepiękny i wyjątkowy album grudniowy pełen Twoich zdjęć i najpiękniejszych, przedświątecznych wspomnień. Wczoraj rozmawiałam z Kasią i jestem przekonana, że wiele inspiracji znajdą dla siebie również Ci, którzy nie obchodzą grudniowych świąt – każdy sam decyduje, które wspomnienia chciałby utrwalić w pięknej formie.

Co dalej?

drlifestyle-20161022-8482

Nie wiem czy zauważyliście, ale ostatnio (a to ostatnio trwa już chyba kilkanaście tygodni) było mnie znacznie mniej na blogu, fejsie czy insta. A jak bywałam, to najczęściej bez przekonania i polotu. Nie mam ochoty zwalać winy na jakiekolwiek czynniki zewnętrzne, bo winę za to ponosi raczej rozmemłanie wewnętrzne. Wyjątkowo nie chciałam szumnie zapowiadać zmian i kolejnych koncepcji – chyba z tego wyrosłam. Precyzyjniej: (co najmniej) przestałam lubić u siebie tę cechę. Póki co żadna krzywda od pracy w ciszy mi się nie stała, a przynajmniej dziś mogę z czystym sumieniem zapowiedzieć, że wpisów na blogu będzie więcej, a tematyka bardziej ambitna, niż ostatnio. Mam co do tego pewność, bo po raz pierwszy odkąd zaczęłam blogować, napisałam kilka wpisów do przodu. I to jest super!

Tymczasem uciekam na włoski. Chyba nigdy tak bardzo nie ekscytowałam się nauką języka, mam nadzieję, że pierwsze zajęcia mnie nie zrażą ;). Ciao, arrivederci!

Zostaw komentarz

  1. mart.

    Monika! Zaglądam tu z ukrycia od dłuższego czasu, a że temat poduszek jest mi bliski to postanowiłam się odezwać. Jestem fizjoterapeutką i szukałam odpowiedniej poduszki, która dobrze będzie trzymała głowę (szyję) w czasie snu. Moim odkryciem poduszkowym są poduszki z łuski gryczanej z gorczycą. Trochę szeleszczą i są ciężkie (ale to już zależy czy odsypiemy łuskę czy nie), ale ogromną ich zaletą jest fakt, że łuska układa się do kształtu głowy sama i naprawdę wygodnie się śpi. Nie kosztują majątku, na alle dostępne w wielu rozmiarach. Ja posiadam 50×60 bo taki wymiar mają pościele z Ikea, ale uważam, że mniejsza była by lepsza, bo pół poduszki leży za głową nieużywane i zajmuje miejsce na łóżku. Szczerze polecam zainteresować się tymi poduszkami. Pozdrawiam serdecznie (;

  2. Karyna

    Fajne są poduszki profilowane z Biedry (40-50zł). Dzięki nim udaje mi się zasypiać i spać na plecach, przez co zniknęły moje migreny. Znajoma kupiła podobną poduszkę w Intermarche, ale szybko straciła swój kształt i “oklapła”.

    Temperówka pro! ^^

    1. Monika Ciesielska

      Ja własnie nie nadaję się do tych “ortopedycznych” testowałam i tańsze, i droższe i niestety nie są dla mnie dobre. A też pokładałam w nich duże nadzieje. No nic, szukam dalej! 🙂

      1. Karyna

        Pierwsze noce były jak spanie na drewnianym pniu, ale potem się już jakoś się przyzwyczaiłam 😉 Daj znać, jeśli znajdziesz jakąś ciekawą alternatywę

      2. ewa

        A ile czasu im dalas? Ja tydzien temu razem z chlopakiem zaopatrzył am się w wellpury w Jysku, bo od tygodnia umieralam na bol odcinka szyjnego. No i przeszlo. Spi sie dosc dobrze. Ja mam taka profilowana, chlopak poduszkowa. Ja jeszcze sie nie zakochalam, choc jest ok, chlopak skrycie teskni za stara 😀 ale pani w sklepie powiedziala, zeby dac im 2, nawet 3 tyg na przyzwyczajenie

        1. Monika Ciesielska

          Dwie noce ;). Co ma powiedzieć Pani w sklepie, skoro sklep daje 10 dni na zwrot? 😀

          U mnie profilowane ortopedyczne nie za bardzo się sprawdzają, bo za często śpię na brzuchu, dlatego właśnie kupiliśmy “poduszkowego”. Ale za tyle pieniędzy nie chciałabym ryzykować. Wczoraj testowaliśmy gryczane, Łukasz nie pokochał od pierwszego przyłożenia ucha :D. Skończyliśmy na 100% puchu, trzech komorach, różnych stopniach puszystości w Jysku. Po pierwszej nocy je kochamy.

  3. mart.

    Monika! Zaglądam tu z ukrycia od dłuższego czasu, a że temat poduszek jest mi bliski to postanowiłam się odezwać. Jestem fizjoterapeutką i szukałam odpowiedniej poduszki, która dobrze będzie trzymała głowę (szyję) w czasie snu. Moim odkryciem poduszkowym są poduszki z łuski gryczanej z gorczycą. Trochę szeleszczą i są ciężkie (ale to już zależy czy odsypiemy łuskę czy nie), ale ogromną ich zaletą jest fakt, że łuska układa się do kształtu głowy sama i naprawdę wygodnie się śpi. Nie kosztują majątku, na alle dostępne w wielu rozmiarach. Ja posiadam 50×60 bo taki wymiar mają pościele z Ikea, ale uważam, że mniejsza była by lepsza, bo pół poduszki leży za głową nieużywane i zajmuje miejsce na łóżku. Szczerze polecam zainteresować się tymi poduszkami. Pozdrawiam serdecznie (;

  4. krettko

    Kreeeedkiiiii!! *_*
    Ale trafiłam – akurat usiłuję znaleźć jakieś optymalne, ponieważ tworzę (pierwszy do bardzo dawna) kredkowy rysunek na prezent, a moje starocie… oj… jest to dokładne przeciwieństwo kolorowanek odstresowujących 😉

    Również polecam te poduchy z gryką – nie posiadam takiej, ale kiedyś w gościach miałam przyjemność korzystać. No coś fantastycznego! 🙂 Także powodzenia i czekamy na więcej 🙂

    1. Monika Ciesielska

      Ja się na tym nie znam, ale znam się na Łukaszu i wiem, że na pewno przekopał cały Internet przed zakupem ;). Moje kredki to KOH-I-NOOR i sprawdzają się świetnie.

      A te poduszki muszę koniecznie gdzieś przetestować :).

  5. Agnieszka

    Włoski!!!! Uwielbiam 😀 sama się uczę od 2 lat 😀 polecam książkę Beaty Pawlikowskiej “Blondynka na językach- Włoski” najlepsze ever do nauki naprawdę! Zgrałam sobie na tel mp3 i w każdej wolnej chwili się uczę :). Po 1 tyg spędzonym z książką we włoszech -gadałam z włochami!! 😀 oczywiście bez mega elokwencji ale gadałam :D. Co do klipu i humoru….nie wierzę!!! To naprawdę ONA śpiewa? 😀 to może ja też mam talent…taki jak ty do tańca 😀 hahaha. Jak mówi mój facet “lubisz muzykę? To zrób coś dla niej i przestań śpiewać” :D. MIŁEGO DNIA !!! :*

    1. Monika Ciesielska

      Najprostsze w gadaniu z Włochami jest to, że gadają do CIebie niezależnie od tego czy cokolwiek rozumiesz i czy Twoje umiejętności językowe wykraczają poza “ciao” :D.

      Narazie wystarczy mi materiałów do nauki z kursu (2 x tydzień x 1,5 h) + memrise. Ta aplikacja jest cudowna! Też serdecznie polecam :).

      PS. To nie Bey śpiewa, ten kanał polega własnie na “dubbingowaniu” znanych i lubianych. W wolnej chwili zobacz sobie debatę Clinton i Trumpa, albo sceny z Gwiezdnych Wojen, jeśli lubisz :D.

      1. ewa

        A najtrudniejsze w gadaniu z Wlochami po ang jest to, ze jesli na pytanie “do you speak english?” Odpowiedza “yes” lub “a little”, to pawdopodobnie wszystko, co potrafiapowiedziec 😛

  6. purin

    Ja bardzo lubie wellpura, dla mnie sa mega wygodne 😀 a Ty przyznaj sie, ze po prostu nie lubisz tanczyc :d Nie ma w tym nic zlego, ja tez nie 😀

    Co do rysowania – to jak ze sportem czy odchudzaniem. Kazdy moze schudnac czy miec wysportowana sylwetke – jest to kwestia systematycznej, codzinnej pracy. Kazdy moze sie nauczyc rysowac i podobnie jak w przypadku fitnessu – by byc profesjonalista trzeba temu podporzadkowac swoje zycie. Ale systematyczna praca daje fajne rezultaty nawet w przypadku hobby, jak masz fun warto w dluzszej perspektywie pomyslec o jakims kursie, bo sama wszystkiego nie ogarniesz.

    1. Monika Ciesielska

      W sumie nawet lubię tańczyć, ale chyba jakoś inaczej słyszę muzykę, niż współtańczący :D.

      Z rysowaniem to póki co tylko niewinna zajawka, trochę podpatruję na blogach, trochę sama kombinuję, ale nie narzucam na siebie żadnego harmonogramu, ani nie mam wobec siebie super oczekiwań.

      W końcu gdzieś się udaje 😉

      1. purin

        No coz 😀 Zawsze pozostaje taniec awangardowy 😀

        I dobrze – to jest przywilej hobbysty, ze rysujesz glownie dla relaksu, to co chcesz i jak chcesz. 🙂 Mowie tu tylko o ew dalszej perspektywie jak cie wciagnie, bo nawet w hobby mozna czuc satysfakcje z postepu.
        Ale przesadzasz z tym brakiem zdolnosci do czegokolwiek. Ladnie zestawiasz kolory, cala reszta jest kwestia nabycia odpowiednich umiejetnosci.

  7. purin

    Ja bardzo lubie wellpura, dla mnie sa mega wygodne 😀 a Ty przyznaj sie, ze po prostu nie lubisz tanczyc :d Nie ma w tym nic zlego, ja tez nie 😀

    Co do rysowania – to jak ze sportem czy odchudzaniem. Kazdy moze schudnac czy miec wysportowana sylwetke – jest to kwestia systematycznej, codzinnej pracy. Kazdy moze sie nauczyc rysowac i podobnie jak w przypadku fitnessu – by byc profesjonalista trzeba temu podporzadkowac swoje zycie. Ale systematyczna praca daje fajne rezultaty nawet w przypadku hobby, jak masz fun warto w dluzszej perspektywie pomyslec o jakims kursie, bo sama wszystkiego nie ogarniesz.

    1. Monika Ciesielska

      W sumie nawet lubię tańczyć, ale chyba jakoś inaczej słyszę muzykę, niż współtańczący :D.

      Z rysowaniem to póki co tylko niewinna zajawka, trochę podpatruję na blogach, trochę sama kombinuję, ale nie narzucam na siebie żadnego harmonogramu, ani nie mam wobec siebie super oczekiwań.

      W końcu gdzieś się udaje 😉

      1. purin

        No coz 😀 Zawsze pozostaje taniec awangardowy 😀

        I dobrze – to jest przywilej hobbysty, ze rysujesz glownie dla relaksu, to co chcesz i jak chcesz. 🙂 Mowie tu tylko o ew dalszej perspektywie jak cie wciagnie, bo nawet w hobby mozna czuc satysfakcje z postepu.
        Ale przesadzasz z tym brakiem zdolnosci do czegokolwiek. Ladnie zestawiasz kolory, cala reszta jest kwestia nabycia odpowiednich umiejetnosci.

  8. Maleni

    Moniko, ja mam świetne poduszki do polecenia ze sklepu Jysk właśnie. Nie udało mi się odkryć poduszek, które byłyby równie wygodne. Na wyjazdach zawsze najbardziej tęsknimy za tymi poduszkami 😉 Te które posiadamy mają rozmiar 50 na 70 i są z wsadem naturalnym (PODUSZKA 820G QOD WHITE PEARL 50X70 CM). Pozdrawiam 🙂

    1. Monika Ciesielska

      Dziękuję bardzo :). Kupiliśmy właśnie JYSK, też z wsadem naturalnym i są przewygodne. Jedynie trochę żałuję, że z tej serii nie było rozmiaru, o którym piszesz, bo my mamy klasyczny ogromny, a wystarczyłyby mniejsze. Ale wsad naturalny i komory wewnątrz poduszki to jest to 🙂

  9. Maleni

    Moniko, ja mam świetne poduszki do polecenia ze sklepu Jysk właśnie. Nie udało mi się odkryć poduszek, które byłyby równie wygodne. Na wyjazdach zawsze najbardziej tęsknimy za tymi poduszkami 😉 Te które posiadamy mają rozmiar 50 na 70 i są z wsadem naturalnym (PODUSZKA 820G QOD WHITE PEARL 50X70 CM). Pozdrawiam 🙂

    1. Monika Ciesielska

      Dziękuję bardzo :). Kupiliśmy właśnie JYSK, też z wsadem naturalnym i są przewygodne. Jedynie trochę żałuję, że z tej serii nie było rozmiaru, o którym piszesz, bo my mamy klasyczny ogromny, a wystarczyłyby mniejsze. Ale wsad naturalny i komory wewnątrz poduszki to jest to 🙂

  10. magda

    A ja wlasnie tez czekam na moje kolorowanki. Monika jakich kredek lub cienkopisow uzywasz do tych kolorowanek?

  11. magda

    A ja wlasnie tez czekam na moje kolorowanki. Monika jakich kredek lub cienkopisow uzywasz do tych kolorowanek?

  12. krettko

    Kreeeedkiiiii!! *_*
    Ale trafiłam – akurat usiłuję znaleźć jakieś optymalne, ponieważ tworzę (pierwszy do bardzo dawna) kredkowy rysunek na prezent, a moje starocie… oj… jest to dokładne przeciwieństwo kolorowanek odstresowujących 😉

    Również polecam te poduchy z gryką – nie posiadam takiej, ale kiedyś w gościach miałam przyjemność korzystać. No coś fantastycznego! 🙂 Także powodzenia i czekamy na więcej 🙂

    1. Monika Ciesielska

      Ja się na tym nie znam, ale znam się na Łukaszu i wiem, że na pewno przekopał cały Internet przed zakupem ;). Moje kredki to KOH-I-NOOR i sprawdzają się świetnie.

      A te poduszki muszę koniecznie gdzieś przetestować :).

  13. Karyna

    Fajne są poduszki profilowane z Biedry (40-50zł). Dzięki nim udaje mi się zasypiać i spać na plecach, przez co zniknęły moje migreny. Znajoma kupiła podobną poduszkę w Intermarche, ale szybko straciła swój kształt i “oklapła”.

    Temperówka pro! ^^

    1. Monika Ciesielska

      Ja własnie nie nadaję się do tych “ortopedycznych” testowałam i tańsze, i droższe i niestety nie są dla mnie dobre. A też pokładałam w nich duże nadzieje. No nic, szukam dalej! 🙂

      1. Karyna

        Pierwsze noce były jak spanie na drewnianym pniu, ale potem się już jakoś się przyzwyczaiłam 😉 Daj znać, jeśli znajdziesz jakąś ciekawą alternatywę

      2. ewa

        A ile czasu im dalas? Ja tydzien temu razem z chlopakiem zaopatrzył am się w wellpury w Jysku, bo od tygodnia umieralam na bol odcinka szyjnego. No i przeszlo. Spi sie dosc dobrze. Ja mam taka profilowana, chlopak poduszkowa. Ja jeszcze sie nie zakochalam, choc jest ok, chlopak skrycie teskni za stara 😀 ale pani w sklepie powiedziala, zeby dac im 2, nawet 3 tyg na przyzwyczajenie

        1. Monika Ciesielska

          Dwie noce ;). Co ma powiedzieć Pani w sklepie, skoro sklep daje 10 dni na zwrot? 😀

          U mnie profilowane ortopedyczne nie za bardzo się sprawdzają, bo za często śpię na brzuchu, dlatego właśnie kupiliśmy “poduszkowego”. Ale za tyle pieniędzy nie chciałabym ryzykować. Wczoraj testowaliśmy gryczane, Łukasz nie pokochał od pierwszego przyłożenia ucha :D. Skończyliśmy na 100% puchu, trzech komorach, różnych stopniach puszystości w Jysku. Po pierwszej nocy je kochamy.

  14. Agnieszka

    Włoski!!!! Uwielbiam 😀 sama się uczę od 2 lat 😀 polecam książkę Beaty Pawlikowskiej “Blondynka na językach- Włoski” najlepsze ever do nauki naprawdę! Zgrałam sobie na tel mp3 i w każdej wolnej chwili się uczę :). Po 1 tyg spędzonym z książką we włoszech -gadałam z włochami!! 😀 oczywiście bez mega elokwencji ale gadałam :D. Co do klipu i humoru….nie wierzę!!! To naprawdę ONA śpiewa? 😀 to może ja też mam talent…taki jak ty do tańca 😀 hahaha. Jak mówi mój facet “lubisz muzykę? To zrób coś dla niej i przestań śpiewać” :D. MIŁEGO DNIA !!! :*

    1. Monika Ciesielska

      Najprostsze w gadaniu z Włochami jest to, że gadają do CIebie niezależnie od tego czy cokolwiek rozumiesz i czy Twoje umiejętności językowe wykraczają poza “ciao” :D.

      Narazie wystarczy mi materiałów do nauki z kursu (2 x tydzień x 1,5 h) + memrise. Ta aplikacja jest cudowna! Też serdecznie polecam :).

      PS. To nie Bey śpiewa, ten kanał polega własnie na “dubbingowaniu” znanych i lubianych. W wolnej chwili zobacz sobie debatę Clinton i Trumpa, albo sceny z Gwiezdnych Wojen, jeśli lubisz :D.

      1. ewa

        A najtrudniejsze w gadaniu z Wlochami po ang jest to, ze jesli na pytanie “do you speak english?” Odpowiedza “yes” lub “a little”, to pawdopodobnie wszystko, co potrafiapowiedziec 😛