Jaki lajf, taki stajl #nieważnektóry

Jeśli istnieją warunki pracy blogera, za które tenże mógłby kogoś (choć jeszcze nie mam pomysłu kogo) pozwać, to właśnie w takich piszę tego posta. Klęczę, jestem zgarbiona, a błyszcząca matryca tak cudownie odbija promienie światła, że nawet jeśli zrobię milion literówek – nie będę w stanie ich zobaczyć. Może to i lepiej ;).

Wszystko to znaczy jednak tyle, co nic, bo perspektywa kolejnej wspaniałej podróży, w którą ruszam za 40 minut wynagradza chwilowe niedogodności.

Jestem buzującym wulkanem pozytywnej energii, motywacja wylewa się ze mnie uszami. Pomysłów więcej niż Google Keep był w stanie przyjąć, słów cisnących się na usta więcej, niż ktokolwiek mógłby wysłuchać.

Było wspaniale!

Z głośników dobiega zniecierpliwiony głos, każący kierować mi się do gejtu, więc zostawię Was ze zdjęciami. A historie poopowiadam później :).

20150927122553__MG_4284
20150927115845__MG_4283

Przemiła współlokatorka na czas BFG – Ania.

DSC_0101
DSC_0112
DSC_0114
DSC_0121
DSC_0124
DSC_0126

Klasycznie kwatera z Airbnb. Korzystając ze zniżek (jeśli zarejestrujecie się z mojego linku to obie strony zgarną około 90 zł zniżki na podróże) zapłaciłyśmy około 280 zł za dwie doby, za wynajem całego mieszkania, w którym było 5 wygodnych miejsc do spania. Polecamy apartamenty na Rajskiej.

DSC_0129
DSC_0136
DSC_0142
DSC_0145
DSC_0149
DSC_0157

Po lewej widzicie Kasię – kochaną współautorkę jednego z moich ulubionych postów.

DSC_0162

Do tematu BFG wrócę, a teraz biegnę, biegnę, biegnę! Odezwę się do Was w tym tygodniu, przesyłając wirtualną pocztówkę z najbardziej wymarzonych wakacji <3