Jaki lajf, taki stajl #68 – moje bezrobocie, hardcore nie-bieg.

blog lifestylowy

5 kilometrów polami i lasami. 20 przeszkód (czołganie się, taplanie w błocie, pokonywanie przeszkód, przenoszenie opon i takie tam zabawy). Ja i trzech chłopaków (planowaliśmy biec w grupie, żeby było raźniej i przede wszystkim łatwiej pokonywać niektóre przeszkody).

Jedna ulewa i wszystko diabli wzięli.

20160528-20160528-IMG_9210

Poziom adrenaliny po odwołaniu biegu skoczył mi znacznie wyżej, niż skoczyłby w trakcie pokonywania przeszkód. To dość zabawne, że deszcz był przyczyną najpierw przesunięcia startu, a później odwołania biegu. To wcale niezabawne, że straciłam możliwość biegu Piotrkowską, który odbywał się w tym samym czasie i na który miałam zakupiony pakiet startowy od kilku tygodni. Całe szczęście, że wiedziona tęsknotą wróciłam do Łodzi w nocy z soboty na niedzielę, bo bieg, który miał się odbyć wczoraj… Również się nie odbył. Został przesunięty na 25 czerwca, ale tym razem nie będę się przywiązywać do tej daty, wystartuję jeśli będzie mi po drodze :).

Ostatnie dni spędziłam w rodzinnym domu, a przede wszystkim w rodzinnej atmosferze. Jak zwykle było super! Wróciłam z lepszym nastrojem, domowym chlebem i ciachami (dzięki Mami!) i ramowym planem naszych kolejnych rodzinnych wakacji. Chyba nigdy z tego nie wyrosnę :).

Ratuj!

Akcja Ratuj - grafika (3)

Ratuj” to kolejna (bardzo potrzebna!) akcja organizowana przez Fundację NaszeZoo.pl (rozsławioną przez akcję www.dlaschroniska.pl). Ma na celu poszerzenie świadomości w temacie ochrony zwierząt przed kleszczami oraz konsekwencji ukąszenia. Wbrew pozorom należy chronić zwierzęta nie tylko mieszkające w okolicy lasów, ale również te, które przebywają w parkach czy po prostu spędzają czas w towarzystwie innych zwierzaków.

Problem insektów jest szczególnie poważny w schroniskach. Zachęcam Was do zapoznania się z ideą akcji i wsparcia (nawet drobną kwotą) wybranego schroniska:
Lista schronisk

Akcja Ratuj - grafika (4)

Idzie nowe!

Motywacyjne książki, strony internetowe, blogerzy, vlogerzy i coachowie są zgodni – czasami trzeba postawić wszystko na jedną kartę. Zgadzam się z tym od zawsze! Jednak nigdy wcześniej nie wierzyłam w to na tyle mocno, by gdybanie przekuć w działanie. Aż do teraz.

Od 1 czerwca nie będę już niczyim pracownikiem – tegoroczna edycja konferencji była ostatnią, przy której pracowałam. Mam nadzieję, że w czerwcu uda się nam również dokończyć wszelkie formalności związane z zamknięciem stowarzyszenia.

W związku z intensywną sesją egzaminacyjną, która potrwa w zasadzie przez cały czerwiec (formalnie druga połowa czerwca, ale zaliczenia i egzaminy startują wraz z początkiem miesiąca), efekty tych zmian odczuję dopiero  w lipcu. Wraz ze mną, odczujecie je Wy.

Swoją uwagę zawodową będę dzielić między trzy rzeczy:

  • obsługę mediów społecznościowych klientów
  • studia, kursy, naukę – z Waszego punktu widzenia najważniejszą informacją jest fakt, że od lipca do września będę uczestniczyć w czterostopniowym kursie psychodietetyki; rozważałam podjęcie studiów podyplomowych, ale analiza programu odwiodła mnie od tego pomysłu; mam nadzieję, że kurs, na który się zdecydowała przyniesie dużo wiedzy, a tym samym dużo nowych wpisów! 🙂
  • bloga, media społecznościowe i pracę nad rozwojem własnych produktów – krótkie ebooki obszernie wyjaśniające pojedyncze kwestie związane z odchudzaniem, jadłospisy do pobrania, a w końcu kurs online (boję się, ale chcę spróbować!)

Zawsze szczerze informuję o wpisach sponsorowanych czy prezentach od marek – nic się w tej kwestii nie zmieniło i nie zmieni! Może się zwiększyć jedynie częstotliwość wpisów sponsorowanych – nadal będę podejmować wyłącznie takie współprace, które promują produkty czy usługi zgodne z moimi poglądami lub po prostu lubiane przeze mnie. Uprzedzam o tym otwarcie, uważam, że to w porządku wobec Was. Przyczyna jest jasna – żeby blog mógł stać się moim głównym zajęciem, musi stać się też głównym (lub chociaż znaczącym) źródłem utrzymania.

 

Testuję reklamy Google, które wyświetlają się w różnych miejscach, próbuję określić ich optymalną ilość, więc póki co nie zrażajcie się, jeśli będzie ich za dużo – to faza testów. Nie zarabiam na wyświetleniach reklamy, a dopiero wtedy, jeśli po kliknięciu w nią, dokonacie zakupu (nawet w dłuższym odstępie czasu). Reklamy Google wyświetlają każdemu inny banner zależnie od treści, jakie były wyszukiwane w Google, na konkretnym komputerze.

Co jakiś czas będą pojawiać się również inne bannery, które przyniosą groszowy dochód w razie Waszego kliknięcia w dany banner. Nie martwcie się – nie zrobię z bloga słupa reklamowego, dlatego zachęcam do dodania bloga, do stron nieblokowanych przez AdBlock :).

Kilkanaście tygodni temu dostałam również propozycję od Patronite – serwis daje możliwość stworzenia własnego profilu, który moi Czytelnicy mogliby zasilać własnymi środkami (w kwotach 5, 10, 15, 50 złotych – zależnych od woli i zasobności portfela darczyńcy). Co z tym zrobiłam?

Nic.

Bałam się. Bo jak to tak – prosić Czytelników o datki, o pieniądze?

Przecież nie jest źle. Mam z czego żyć, nie brakuje mi pieniędzy na jedzenie, utrzymanie mieszkania i inne przyziemne przyjemności.

Dopiero vlogi Krzyśka Gonciarza (a wcześniej też Zwierz Popkulturalny) uświadomiły mi, że powinnam spojrzeć na to inaczej. Udostępniam  Wam konkretny produkt, za który trzeba by płacić (znacznie większe) pieniądze – bo to właśnie diety mogłyby stać się nagrodą za bycie patronem. I tak najlepszą nagrodą pozostaną wiadomości i komentarze zadowolonych użytkowników, jednak rachunków nimi nie opłacę :). Przygotowanie diety do pobrania kosztuje mnie czas, który mogłabym poświęcić na wykonywanie komercyjnego zlecenia, ale kosztem ukrytym jest też czas, który musiałam poświęcić na dojście do aktualnego stanu wiedzy. Ciężki orzech do zgryzienia!

Decyzja nie zapadła, ale niezależnie od tego, jaka będzie, nadal będą pojawiać się darmowe diety do pobrania dostępne dla wszystkich Czytelników bloga!

W związku ze zmianami, które zaszły w moim dorosłym życiu poważnie rozważam uruchomienie konta na Patronite. Moim mecenasom/patronom dziękowałabym za wsparcie między innymi poprzez tworzenie kolejnych diet do pobrania (wraz z precyzyjną listą zakupów, rozpiską makroskładników i listą zamienników) o ograniczonej dostępności.

Narazie pozostaję na etapie chciałabym, ale się boję. Łukasz odradza, a we mnie dominuje przeświadczenie jaktototakto, nie mogę oczekiwać od Nich niczego.  Z drugiej strony, pojawia się głos, który mówi, ej lajfstajl – dostarczasz wartościowy materiał, coś, za co trzeba by płacić grube dawki plnów, piątak czy dycha miesięcznie nie spowoduje załamania budżetu domowego Twojego Czytelnika.

O wynikach walki na argumenty będę informować Was na bieżąco, ale na pewno nie podejmę decyzji o wprowadzeniu takiej możliwości dopóty, dopóki nie będę w 100% pewna, że jest słuszna. Póki co skłaniam się ku udostępnianiu diet do pobrania w wersji pro, za mniejszą niż rynkowa cenę :).

Ważna informacja jest taka: postów będzie więcej, filmów na YouTube też, publikacji w mediach społecznościowych również. 

Z kolei najważniejsza to: będzie nie tylko więcej, ale przede wszystkim LEPIEJ!

Na blogu

Od poniedziałku zaczynam testować domową dietę pudełkową. Usługa polega na tym, że zamawiacie daną dietę, dostajecie jadłospis, listę zakupów, ale też produkty potrzebne do przyrządzania poszczególnych posiłków. Produkty załączone do pakietu to najczęściej trudniej dostępne składniki, których nie sposób kupić w osiedlowym sklepie. Dzięki temu dieta staje się łatwiejsza i tańsza w realizacji. Zamierzam fotografować każdy zjedzony posiłek i podzielić się z Wami moimi wrażeniami.

30 dni fit

Moja bliska koleżanka zadzwoniła w potrzebie i zarządziła organizację kolejnej edycji #30dnifit. Niestety ten hashtag jest już zajęty na Instagramie, więc proponuje sygnować akcję #30dnilajfstajlu – co Wy na to? Szczegółowe zasady akcji opublikuję we wtorek, 31 maja.

Moje 30 dni fit trwa już od ośmiu tygodni :). Nadal jest kilka rzeczy, które mogę usprawnić i zamierzam to zrobić razem z Wami od najbliższej środy.

Tymczasem, lecę na trening. Miłego, aktywnego dnia!