Jaki lajf, taki stajl #8

„Załóżmy, że posprzątałeś już w pokoju, ułożyłeś bieliznę kolorystycznie, wytrzepałeś dywany i zrealizowałeś większość przepisów ze starej książki kucharskiej. Odwiedziłeś dawno niewidzianych znajomych, nadrobiłeś serialowe zaległości. A ona nie odeszła, wręcz przeciwnie ? zaczęła zbliżać się wielkimi krokami? Chcesz czy nie ? musisz przetrwać sesję!

Bo chyba już wiesz, że przetrwać ją trzeba? Jedyny wyjątek od tej reguły stanowi sytuacja, w której studiujesz coś w czym zupełnie nie widzisz dla siebie szans w przyszłości po studiach ? nie oszukuj się w takim razie nawet nie warto podchodzić do sesji! Zwijaj manatki, zabieraj papiery i zmieniaj uczelnię albo nie szukaj na siłę kolejnej takiej, która ?da Ci dobry zawód?. Ustalmy, że studiujesz to, co lubisz bądź po prostu czujesz, że Twój potencjał będzie miał szanse zostać dobrze spożytkowany po studiach ? czy w zawodzie, czy nie ? nieważne.”

To fragment tekstu sprzed pół roku, który dziś jest tak samo aktualny jak wtedy – moje sposoby na przetrwanie sesji. Jednym z nich jest odcięcie dostępu od Internetu dlatego dzisiejszy wpis będzie krótki i mało lajfstajlowy, ale dobrze się zrozumiemy z innymi studentami w tym samym (fatalnym skądinąd) położeniu!

mem1

Mój poprzedni tydzień to przede wszystkim egzamin z angielskiego, zaliczenie z żywienia, zaliczenie z komputerowego modelowania białek i wejściówka z pisania grantów. No dobra. I drugi sezon Plotkary. TEN NAJGORSZY SERIAL NA ŚWIECIE CHOLERNIE MI SIĘ SPODOBAŁ. Po sesji napiszę recenzję porównawczą… Domyślacie się na równi z czym chcę postawić Gossip Girl? 🙂

Cały tydzień ładnie trenowałam, choć nie do końca ładnie jadłam. Na przykład wieczorne 1800 kcal przez piwkowanie z koleżankami niech nie będzie dla Was przykładem (choć pamiętałam o wszystkim, o czym pisałam w poście o piciu alkoholu na diecie). Ale o tym więcej opowiem w jutrzejszym podsumowaniu treningu i diety :).

tari bari polędwica

A dzisiaj jedliśmy takie cuda. Ponownie w Tari Bari, ponownie zachwyceni. Weszłam na wyższy level samoakceptacji – od razu po siłowni z nie do końca wysuszonymi włosami, w bluzie Balonowa, która jest na mnie prawie codziennie odkąd ją kupiłam poszłam do restauracji. Jeszcze rok temu byłoby mi zwyczajnie głupio :).

Z racji, że w przyszłym tygodniu nie będę miała więcej czasu, a mogę mieć go nawet mniej (co zawdzięczam 3 egzaminom kolejno w poniedziałek, wtorek i środę) to polecę Wam kilka blogów. Dzisiejsze kryterium? Radość z każdego nowego posta 🙂

Złe wiadomości są takie, że ostatni egzamin mam 11 lipca (anatomia na dietetyce). Ale obiecuję, że jeśli przetrwamy ten miesiąc to na blogu pojawi się zupełnie nowa jakość. To teraz przyznawać się! Kto jeszcze w trakcie egzaminów, a kto już po?