Jaki lajf taki stajl – połowa wakacji

Gdzieś między siłownią, komputerem, pracą, książkami, szpitalem, aranżacją mieszkania a wychowywaniem Figi (czy raczej byciem wychowywaną przez Figę) mam wakacje. Chociaż fakt, że dzień zaczynam wcześniej niż w roku akademickim, a kończę go tak samo późno nie sprzyja wakacyjnemu nastrojowi to czuję się świetnie. Uwielbiam mieć dni wypełnione po brzegi, poranek zaczynać od stworzenia kolejnej listy zadań, a wieczorem zasypiać spokojna z przeświadczeniem, że wykreśliłam wszystkie pozycje z tej listy. Z wykreślaniem szerszych planów wakacyjnych idzie mi tak:

  • pojechać na wczasy! Mogę je spędzić obojętnie gdzie, pod warunkiem, że nie będzie to Bułgaria. Kierunek podyktują aktualne ceny, ale marzy mi się Grecja :). Kos, Rodos czy Zakynthos?
  • wywołać zaległe zdjęcia
  • przygotować mieszkanie na nadejście Figi <3
  • wybrać motyw przewodni, którym będę się kierować przy urządzaniu mieszkania
  • BLOGOWAĆ, BLOGOWAĆ, BLOGOWAĆ! Postaram się o to, żeby na blogu pojawiało się 5 publikacji tygodniowo  I tak, i nie – wszystko było dobrze, dopóki nie poszłam do szpitala.
  • nadrobić towarzyskie zaległości – in progress 😉
  • przeczytać 5 anglojęzycznych książek – 3/5
  • codziennie poświęcić 45 minut na naukę angielskiego – aktualnie jestem w trakcie fajnego programu Profesor Henry, serdecznie Wam polecam
  • przynajmniej 5 razy w tygodniu podejmować JAKĄKOLWIEK aktywność fizyczną i jest mi z tym wspaniale!
  • gotować ciekawiej!
  • spędzić więcej czasu z tymi, których kochamchoć życzę sobie, bym nigdy nie przekreśliła tego punktu na dobre
2014-08-19 12.49.49

Zadbałam też o zdrowie. Nie, nie chodzi o zdrowotny wpływ papkowatego szpinaku, a pobyt w szpitalu. Mądrzejsi ode mnie sprawdzili co i jak – teraz pozostaje tylko czekać na ustalenie nowego leczenia.

14813451664_dcb153f41f_k

To tak w temacie nadrabiania zaległości towarzyskich. Żebyście nie myśleli, że jestem kolejnym dietetykiem – popaprańcem, który żyje o chlebie (pełnoziarnistym oczywiście!) i wodzie.

14603208437_591ae4c972_k

Na tym zdjęciu na uwagę zasługują trzy elementy. Pierwszy – a szkoda, że istnieje. Trądzik. Odkąd moje hormony zaczęły szaleć jak u chłopca w gimnazjum powróciło to cholerstwo. Walczę jak się da, bronię się rękami i nogami (czy raczej peelingami i kremami) i próbuję pozbyć się wyprysków. Walkę zrelacjonuję Wam w przyszły piątek – może jak zwykle doradzicie coś dobrego :). Element drugi to jak Wam wszystkim wiadomo – Figa. Ten kot wpakował się w nasze życie swoimi łapami, rozgościł się i rozsiadł na dobre. Dziś nie wyobrażamy sobie, jak kiedyś mogliśmy funkcjonować bez niej. Element trzeci to paznokcie. A raczej lakier. Wbrew pozorom nie chodzi o jego super trwałość i kolor, ale o to, że od miesiąca współprowadzę Fanpage jednej z największych hurtowni kosmetycznych w Polsce. I jest mi z tym wspaniale!

2014-08-24-12.49.44

Tutaj nastąpił przełom. (Nie, nie chodzi o zaawansowane pozycje leżenia na ręczniku!). Zupełnie przypadkowo Wakacyjna Akcja Motywacyjna (tu efekty dziewczyn po 4 tygodniach) dopadła mnie samą. Trenuję jak szalona, nawet nie mają kiedy dopaść mnie zakwasy. W końcu nastąpił ogromny przełom w moim myśleniu, który zmienił całe moje podejście do treningu i odżywiania. Przestałam to robić po to, żeby schudnąć, a zaczęłam robić po to, żeby robić. Dla czystej przyjemności i satysfakcji płynącej z odbytego treningu, podczas którego po raz kolejny dałam z siebie więcej, niż podejrzewałam, że jestem w stanie. Bądźcie czujni – za tydzień zobaczycie jak zmieniło się moje odbicie w lustrze po roku od publikacji pierwszego zdjęcia mojej metamorfozy.

IMG_2030

Zanim zamieszkała z nami Figa nie wiedziałam, że jestem fanką martwej natury.

IMG_2053

A kiedy tak sobie randkowaliśmy z Łukaszem, stwierdziliśmy, że w bardzo łatwy sposób można zmienić nasze dotychczasowe wyjścia bliższe dionizjom niż ascetycznym posiłkom dietetyka na diecie w coś pomiędzy. I tak na przykład idąc do kina na rewelacyjnych Strażników Galaktyki (choć nie wiem czy są rewelacyjni dla wszystkich, czy dla mnie psychofanki marvelowskich produkcji) wybraliśmy borówki i orzechy nerkowca. I było super, popcorn się nie umywa!

IMG_2142

Figa jako uosobienie seksu i biznesu musiała na chwilę wyjść z roli i sobie odetchnąć.

IMG_2147

Ma to po mamie.

IMG_2153

Ten szalony dziki zwierz na smyczy to nadal Figa! Wdarła szturmem do Parku Źródliska i pogoniła wszystkie kaczki. Ekhm. Została pogoniona przez kaczki. A co do szturmów – nic tak jak ona nie cieszy moich obserwatorów na Facebooku. Pogodziłam się z tym.

IMG_2194

Bo nawet się im nie dziwię. A tej małej szarej mendzie przepięknie wybarwiają się oczyska! Waży już prawie 2 kg, co świadczy o tym, że podczas 6 tygodniowego pobytu u nas potroiła swoją masę. Na zdrowie!

IMG_2233

Oczy to ma po mamusi!

IMG_20140802_172312

Z grzeczności nie pokażę co nastąpiło po Mojito. Pina colada, tequila sunrise, margarita  po prostu nie były fotogeniczne.

zdjecie_z_figa

A tutaj zdjęcie inaugurujące naszego bloga parentingowego – myślicie, że mielibyśmy wzięcie prezentując nowy model rodziny? Obiecuję nie poruszać tematów porodu i karmienia piersią!

To by było na tyle. Żyję, mam się dobrze i jestem szczęśliwa. Za miesiąc o tej porze powinnam już do Was pisać z mojej nowej bazy. Okres przygotowań, remontu, meblowania mieszkania będzie bardzo intensywny, ale na końcu czeka taka nagroda, że nie zamierzam narzekać! Wręcz przeciwnie – chcę sobie dorzucić obowiązków (w końcu im więcej na głowie, tym lepsza organizacja!). Pod tym postem przyjmuję zamówienia na posty, które chcielibyście przeczytać z zakresu żywienia. Tych, którzy prosili o jakieś mailowo proszę o przypomnienie :). Będę publikować je sukcesywnie przez cały wrzesień. Po tym jak ciepło przyjęliście post o genetycznym podłożu otyłości mam ochotę jeszcze częściej dzielić się z Wami wiedzą – to super mieć czytelników, którzy chcą czytać o bardziej skomplikowanych rzeczach niż przygotowanie owsianki!