Jaki lajf, taki stajl #94 – nauczka płynąca z nauki, nowy Instagram, gadu gadu

Pisanie niedzielnych tekstów w samochodzie staje się powoli małą tradycją. Widać pseudonim powsinogi nadany przez Babcię Czesię przed laty nie traci na aktualności. Tylko wieś coś większa i większa. Tymczasem, oprócz nierównej nawierzchni wprawiającej laptopa w niebezpieczne drgania, mam również niebezpieczny nastrój. Wyprany i przepuszczony przez wyżymarkę, zlasowany nadmiarem niepotrzebnych informacji mózg funduje mi emocjonalny roller coaster. Wybacz chaos, wybacz brak ładu (składu też!). Nie chciałam zostawiać Cię bez niedzielnego tekstu, a samej sobie utrudniać powrotu do blogowej rutyny.

Zacznijmy więc!

drlifestyle

Na początku czerwca widok dwói w indeksie napawał optymizmem. Łeeee! Nie jest tak źle. Mam całe wakacje. No, prawie całe. Tylko jeszcze lekarz. Tylko kurs. Tylko szkolenie. Tylko wyzdrowieję. Tylko pojadę tam i wrócę stamtąd.

I nagle okazało się, że chyba nie miałam wakacji wcale. Kalendarz swoje, a ja swoje. No w co jak w co, ale w to, że minęły dwa miesiące nie uwierzę! A tu masz Ci los, nawet Google Calendar upiera się przy swojej wersji! No dobra. Stało się.

Ale wiesz, to nie tak, żem leń, leser i olewus! Wiesz, naprawdę coś się przytrafiło, coś się stało, coś zadziało.

Wiesz co się stało? Życie, cholera, życie się stało.

Wbrew pozorom nie zamierzam pisać o tym, jak bardzo nie chce mi się więcej uczyć, a później jak bardzo nie chcę iść na wtorkową poprawkę. Chcę po prostu powiedzieć, że tak samo to działa w przypadku odchudzania.

No niby miałeś zacząć od poniedziałku, ale może lepiej od środy, bo we wtorek Kasia z księgowości ma imieniny. A Kasia, jak to Kasia przyniesie tą swoją obłędną karpatkę, tą taką, że ojejku, że no nie da się nie zjeść. No dobra! Decyzja zapadła, od środy, to już tak na serio. Ale tak naprawdę! Zdrowa dieta (tzn. nawyki żywieniowe, przecież czytałeś o tym milion razy) i treningi. Co najmniej 5 w tygodniu! Albo jednak od czwartku, bo będą te fajne zajęcia w fitness klubie, na których kiedyś (oboże to chyba rok temu!) byłeś na dniach otwartych. Albo od przyszłego miesiąca, bo teraz mało kasy, trochę szkoda na karnet. No właśnie, a zdrowe jedzenie jest drogie. I idziesz do maka, bo wyszły nowe kupony, więc przecież zaoszczędzisz. I w dupie z tą dietą, jeszcze nie jest z Tobą tak źle, żeby się katować!

Moja wersja nie jest szczególnie przekoloryzowana, zgodzisz się? Jednym z głównych winowajców podobnych scenariuszy jest podejście do diety w systemie binarnym ;). Zero – jedynkowo. Psychologia mówi o zasadzie wszystko albo nic. Jeśli ten temat Cię interesuje, daj znać w komentarzu, a ja przygotuję tekst o tym mechanizmie, a przede wszystkim wytłumaczę dlaczego jest to podejście zgubne i co można zrobić, by nie wpaść w jego sidła.

Co u mnie?

Tydzień upłynął pod znakiem nauki i ogarniania życia. Na blogu pojawiły się tylko dwa teksty:

  • Odpowiedzi na Wasze pytania – czy da się schudnąć bez ćwiczeń, jakie soki warto kupować, dlaczego ważąc 70 kilogramów wyglądam na dużo mniej
  • Co zjadam, jak spalam? – pierwszy wpis z nowej serii, w której opowiadam o tym co trenuję i co jem na co dzień; niefortunnie złożyło się, że publikacja przypadła na średnio sprzyjające okoliczności, ale postanowiłam dodać wpis mimo, że może nie było się czym chwalić. Po komentarzach widzę, że podjęłam dobrą decyzję. Dziękuję za każde słowo, nie mam wyboru – wpisy z tej serii będą publikowane co tydzień w środy lub czwartki.

Gorący okres trwa, ale nie był na tyle gorący, byśmy odpuścili sobie przywitanie na świecie Małego Wielkiego Człowieka, pieszczotliwie nazywanego przez swojego trzyletniego brata Dominiczusiem.

drlifestyle-20160917-001

Jak widać na załączonym obrazku, napatrywanie w toku ;).

drlifestyle-20160829-001

Po kilku tygodniach od otrzymania paczki od samego Lorda, zrobiliśmy degustację nowego smaku. Dla mnie jesienne jabłka są smaczniejsze, niż tradycyjny smak.

Powoli zmienia się blogowy Instagram (@drlifestyle.pl). Nigdy nie było to moje ulubione medium społecznościowe i pamiętam, jak dwa lata temu na BFG i rozmawiałam z Kasią, Natalią i Aliną, i mówiły: MONIKA MUSISZ! No to założyłam. Ale serca do tego miejsca nie miałam. Nie lubię pozować do zdjęć, a tym bardziej nie lubię ich robić. Więc wrzucałam przypadkowe kadry z codzienności, treningów, zdjęcia, które wcześniej publikowałam na blogu. A ostatnio mnie olśniło!

instagram-drlifestyle

Przecież mój Instagram nie musi być perfekcyjny, idealnie biało – biały ze zdjęciami symetrycznymi do bólu. Takie oczywiście podobają mi się najbardziej, ale ja nie byłabym w tym formacie sobą. Więc postanowiłam publikować więcej zdjęć z podróży (również tych minionych), zdjęcia sylwetki (potwierdzające, że moje gadanie o małych krokach, cierpliwości i luzie żywieniowym, nie tylko dobrze wygląda na papierze, ale też działa na żywego człowieka), zdjęcia z treningów i przede wszystkim: więcej zdjęć jedzenia. Docelowo co drugie zdjęcie będzie przedstawiać pomysł na posiłek, koktajl, ulubiony owoc, warzywo i inne rekwizyty związane z żywieniem. Znasz mnie już trochę, więc wiesz, że będzie łatwo, szybko i (mam nadzieję, że dla Ciebie również) smacznie. I na białych deskach!

drlifestyle-20160828-002

drlifestyle-20160828-003

Tato Łukasza ciął, Łukasz transportował, a ja malowałam. Malowałam. Malowałam. I tak pięć razy. I mam białe tło do zdjęć! Teraz pozostaje mi tylko ogarnąć akcje do PSMój Szop (to takie filtry jak na Insta, tylko że można je wykorzystywać w bardziej zaawansowanych programach graficznych). A jeśli interesuje Cię robienie ładnych album offline, zamiast online, może zainteresować Cię kurs mojej koleżanki Kasi – możliwość zakupu istnieje tylko do dziś, do północy, później Kasia zamyka sprzedaż.

20160709-_MG_1038

W połowie tygodnia Ł. zarządził wieczór bezstresowy. Internet offline, ostre światła przygaszone, kolorowanki i kredki w ruch. A później Alicja w krainie czarów. Ojej, jaki to był fajny film!

I choć wołałabym tak pisać i pisać, i pisaaaać, i opowiadać Ci te wszystkie głupotki, to muszę wracać do książek. W tym tygodniu czeka mnie jeszcze wycieczka w nie do końca lubiane miejsce, ale mam nadzieję, że nie stanie to na przeszkodzie do napisania i publikacji tekstów zaplanowanych na ten tydzień. Jeśli uznasz, że na blogu jest za cicho, nakrzycz na mnie w komentarzach ;)!