Jaki lajf, taki stajl #ostatni – co u mnie, nad czym pracuję, czego szukam, co ja na to?

drlifestyle

Nie wiem czy to czas tak szybko leci, czy naprawdę często piszę na blogu o zmianach? Dziś zrobię to ponownie. Wpisy z serii Jaki lajf, taki stajl czytają głównie stali Czytelnicy, którzy wydają mi się najbliżsi, dlatego bez kompleksów i skrępowania, opowiem o kolejnych zmianach, przyczynach mojej decyzji i mętliku, w którym próbuję się odnaleźć.

Ciekawe linki

W ramach brania rozpędu przed kolejnymi akapitami tego tekstu, zacznę od 3 ciekawych rzeczy, na które trafiłam ostatnio w Internecie:

  • Jakie słuchawki bezprzewodowe kupić? – solidna instrukcja, która pomoże wybrać najlepsze słuchawki do biegania (i innych sportów). Na końcu artykułu znajdziecie wideo z testem najpoularniejszych modeli słuchawek. Podpisuję się pod wnioskami i ostatecznie rekomendowanym modelem w 100%, bo sama używam tych słuchawek od kilku miesięcy i jestem bardzo zadowolona (zarówno z jakości dźwięku, czasu pracy na baterii jak i wygody użytkowania)
  • Bezmleczna, bezglutenowa tarta z truskawkami – tarta Agnieszki wyglądała tak apetycznie, że postanowiłam przygotować ją na wieczorne spotkanie ze znajomymi. Zrobiła furorę! Trochę zmodyfikowałam przepis – posmarowałam spód masłem orzechowym, do budyniu jaglanego dodałam dwie laski wanilii, a całą tartę obłożyłam owocami (słowo “udekorowałam” brzmiałoby może ładniej, ale znacznie gorzej oddaje ilość borówek,  malin i truskawek, które wylądowały na cieście). Przepyszna, bardzo Wam polecam! Nawet jeśli jesteście wszystkożerni i nie musicie szukać przepisów bezniczego
  • Podcast Michała Szafrańskiego “Więcej Niż Oszczędzanie Pieniędzy” – odkąd Pani Swojego Czasu zaczęła nagrywać podcasty, ja zaczęłam ich słuchać. Podcast Michała jest tak samo wartościowym źródłem wiedzy, jak jego książka i blog. Słucham nagrań w trakcie biegania, dzięki czemu treningi stały się jeszcze przyjemniejsze, zyskałam też nowy motywator. Jeśli wychodzi nowy odcinek podcastu Oli lub Michała, idę biegać ;). Jakie są Wasze ulubione podcasty (niekoniecznie polskie)? Znacie coś wartościowego o treningu, diecie i zdrowym stylu życia?

Widziałam też kilka filmów, ale jako Najbardziej Beznadziejna Zapamiętywaczka Tytułów i Aktorów, mogę polecić wyłącznie te, które naprawdę zapadły mi w pamięć. Do wartych sprawdzenia należą:

  • Paulette, o żałośnie brzmiącym polskim tytule “Babcia Gandzia”, który nie zachęca do zapoznania się ze świetną, francuską komedią
  • Odlot (ang. Up) – jedyna bajka, na której wylałam więcej łez, niż na I części Króla Lwa
  • Strażnicy Galaktyki – przyjemny, niezbyt ambitny film Marvela, idealny na miły wieczór

Jeśli oglądaliście ostatnio coś wartego polecenia, dajcie znać w komentarzach. Nie tylko nowe filmy – mam ogromne zaległości w kinematografii i filmową amnezję ;).

Co u mnie?

Ostatnie tygodnie są dla mnie bardzo intensywne. To nic szczególnie nowego. Nowe jest za to moje podejście do tych zobowiązań. Powoli godzę się z faktem, że lepiej i sprawniej funkcjonuję wtedy, kiedy mam dużo na głowie. Pod warunkiem, że mam na niej dokładnie to, co chcę mieć. Pewnie pamiętacie, że próbowałam ograniczać ilość czasu spędzanego na pracy i nauce, jakoś to wszystko uporządkować, zaplanować czas na relaks i generalnie wziąć się w garść i wreszcie się ogarnąć.

Doświadczenie zdobywane przez wszystkie lata studiów bardzo się opłaciło. Procentuje świadomością własnych potrzeb i umiejętnościami, dzięki którym nie jestem zmuszona do podejmowania jakiejkolwiek pracy, na zasadzie “żeby była”. Najskuteczniejszym ogarniaczem okazało się zajmowanie dokładnie tym, czym chcę się zajmować. Rozwiązaniem nie okazało się zmniejszenie ilości czasu przeznaczanego na pracę, a pozostawienie takich zajęć, które wykonuję z pasją, zaangażowaniem i autentyczną radochą z samego faktu, że mogę zajmować się właśnie czymś takim. Jestem wdzięczna za tę możliwość, bo zdaję sobie sprawę, że moja sytuacja zawodowa jest nie tylko komfortowa, ale wręcz luksusowa – chwilę przed ukończeniem studiów wiem już czego chcę, a czego zdecydowanie nie chcę.

Kilka dni temu minął rok, odkąd zaczęłam stopniowo rezygnować z różnych zobowiązań. Do odstrzału poszły nierzadko dochodowe, może nawet przyszłościowe zajęcia, które jednak nie wpisywały się w moje idealistyczne podejście do życia i hasło “pracy z pasją”. Wycofałam się z projektów związanych z moimi drugimi studiami (biotechnologia medyczna), zrezygnowałam z rozwijania projektów w które przestałam wierzyć, wycofałam się z współtworzenia rzeczy, co do których nie byłam przekonana i z tych, do których przekonywały mnie głównie pieniądze. Wiem, że to mało romantyczne i motywujące, ale inspiracjami ani się nie najem, ani nie wytapetuję nimi mieszkania.

Wycofanie się z tamtych zobowiązań, było najlepszą decyzja w moim (bardzo krótkim) zawodowym życiu i cieszę się, że podjęłam ją tak wcześnie. Rezygnacja z rzeczy, które nie-do-końca-chciałam-robić  sprawiła, że dziś we wszystko co robię, mogę i chcę wkładać całe serducho i angażować się na 100%.

A co robię?

  • kończę studia – ostatnie zajęcia już za mną, zostały jeszcze 2 egzaminy (z czego jeden z bardzo obszernego materiału) i skończenie pracy magisterskiej, w której możecie mi pomóc, wypełniając ankietę dotyczącą suplementacji witaminy D3 i K2:
  • wspieram uczetniczki II edycji Korepetycji z odchudzania i prowadzę podopiecznych – do II edycji kursu dołączyło 160 osób, grupa wsparcia tętni życiem, a moja klawiatura płonie, gdy zaczynam odpowiadać na pytania i komentarze. To kolejna przyjemna część mojej pracy – uwielbiam ułatwiać życie i odchudzanie, walczyć z mitami i razem z uczestniczkami głowić się nad najlepszymi rozwiązaniami ich problemów. Mam nadzieję, że dziewczyny będą równie zadowolone! Oprócz kursu mam też małe grono stałych podopiecznych. Bardzo cenię sobie możliwość współpracy indywidualnej, to najlepszy sposób na zdobywanie doświadczenia (zainteresowanych współpracą zapraszam do kontaktu w drugiej połowie lipca – pojawi się kilka wolnych miejsc, możliwe, że do tego czasu przygotuję podstronę z oficjalną ofertą)
  • otwieramy sklep internetowy – prace nad Posiadówką (naszym sklepem z kanapami, narożnikami i materacami) dobiegają końca. Ostatnio wybieraliśmy najlepsze modele materacy i ten, który testujemy w sypialni sprawił, że przyspieszyłam prace nad przygotowywaniem opisów produktów. Widzę go w takich superlatywach, że chyba nie powinnam pisać o wszystkich, bo opis stanie się mało wiarygodny :D. Wszystko wskazuje na to, że niedługo będziemy mogli pochwalić się efektem prac i wtedy napiszę więcej o asrotymencie sklepu – dobrych, polskich meblach.
  • bloguję – w sierpniu blog będzie obchodził czwarte urodziny, a ja muszę przemyśleć kilka kwestii związanych z moim blogowaniem. Jednym ze skutków będzie zmiana częstotliwości publikacji wpisów z serii, którą właśnie czytacie. Od teraz Jaki lajf, tak stajl, będzie się pojawiać mniej więcej raz w miesiącu. Seria powstała, gdy publikowałam na blogu 4-5 artykułów tygodniowo. Aktualnie 3 wpisy tygodniowo to dawno niewidziany szczyt moich możliwości i nie chcę, by aż tak duży odsetek treści na blogu, stanowiły ulotne i dość prywatne treści. Z drugiej strony nie chcę z nich rezygnować, bo to moja przestrzeń, w której pozwalam sobie na pisanie dokładnie o tym, o czym aktualnie chcę napisać. Bez realizowania większego planu, edukowania i promowania zdrowego podejścia do zdrowego stylu życia. Wątpliwości co do bloga mam ostatnio bardzo wiele, ale obiecałam sobie odroczyć wszelkie decyzje do czasu “po magisterce”. Teraz chcę się skoncentrować na bieżących zadaniach.
  • piszę dla innych – prowadzę już tylko jeden fanpage (w szczytowym momencie miałam ich pod opieką pięć!) i piszę artykuły na dwa zewnętrzne serwisy (będę linkować artykuły, które mogą Was zainteresować)

Co ja na to?

Zdecydowaną większość życia nie wierzyłam w siłę przyciągania, potęgę podświadomości i wszystkie te szamańskie teorie, a teraz tak wiele rzeczy wręcz krzyczy do mnie wielkimi literami, że coś w tym jednak jest. Nawiązuję i pielęgnuję wartościowe relacje, czerpię satysfkację z pracy, mam w sobie więcej spokoju i optymizmu. Jest tak dobrze, jak dawno nie było! I pierwszy raz od dawna, nie mam ochoty dodać w myślach ciągu dalszego w postaci “ale ciekawe kiedy coś się schrzani”. Teraz jest dobrze. Każdego dnia robię wszystko, żeby było dobrze również w bliższej i dalszej przyszłości. Cieszę się tym, co mam, doceniam to, co mam i jestem za to wdzięczna każdego dnia. Jeszcze kilka miesięcy temu miałam z tym ogromny problem. Pracuję ze sobą nad sobą i czuję, że jestem na dobrej drodze.

Kiedy jest czas pracy, skupiam się na pracy. Kiedy jest czas odpoczynku, odpoczywam.
Biorę na siebie tyle, ile mogę, ale ani trochę więcej.
Kiedy organizm wysyła mi sygnały, że potrzebuje zwolnić, zwalniam.
Do znudzenia pytam się siebie “Co ja na to”.

Co ja na to? – regularne zadawanie sobie tego pytania, to najważniejsza umiejętność, którą wypracowałam w tym roku. To banał, który usłyszałam od bynajmniej niebanalnej kobiety. Proste pytanie pomaga mi na bieżąco rewidować swoje pomysły, oczekiwania, stopień zadowolenia z podejmowanych decyzji i zmusza do zastanowienia się nad tym, czego ja tak w ogóle chcę.

Powoli godzę się z tym, że nie zawsze mogę i nie zawsze muszę to wiedzieć.

 Status: poszukująca

Zawsze miałam silną potrzebę nazywania rzeczy po imieniu, dookreślania pewnych spraw, precyzyjnego planowania i bycia stałą w poglądach. Wydawało mi się, że każde działanie musi być poprzedzone do bólu przemyślaną decyzją, a zmiana zdania, to coś jak porażka i przyznanie się do błędu. Niewiedza, to z kolei kara nad karami, no bo jak to możliwe, żeby po prostu nie wiedzieć? Jeśli czegoś nie umiem, to się uczę. Jeśli czegoś nie znam, to czytam na ten temat, żeby poznać. Jeśli czegoś nie rozumiem, uczę się od tych, którzy nie mają z tym problemu. Kiedy pomyślę, że działałam tak całe życie, nie dziwię się sobie, że tak trudno było przyjąć mi do wiadomości, że nie jestem w stanie DZIŚ dowiedzieć się wszystkiego na temat JUTRA. Często chciałabym nadal naiwnie wierzyć, że jest inaczej. Że mogę dostać od kogoś (od czegoś?) obietnicę, gwarancję i listę zadań do wykonania, które poskutkują określonym rezultatem.

Lęk o przyszłość próbuję przekuć w ciekawość, a większość myśli i emocji skoncentrować na tym, co tu i teraz. Chyba nie mogłabym wymyślić bardziej banalnego zakończenia tego wpisu, ale tak właśnie jest. Układam sobie siebie na nowo, uczę się siebie i swoich potrzeb, próbuję określić (a czasem zlikwidować) oczekiwania. Ale akceptuję fakt, że nie muszę wiedzieć tego wszystkiego dziś.

Mogę za to robić wszystko, by właśnie to DZIŚ było możliwie najlepsze, a podejmowane TERAZ działania, procentowały równie dobrą przyszłością.

Zostaw komentarz

  1. Julia

    Świetny wpis, szkoda że ta seria będzie rzadko, bo ją uwielbiam 😉
    Mam nadzieje że Twoje wątpliwości odnośnie bloga nie krążą w okół jego zamknięcia!?
    Super że wiesz co chcesz robić. Prawda jest taka że wiele osób na etapie kończenia studiów nadal nie wie czego chce, to trudna decyzja i jesteś wielką szczęściarą że już robisz to co uwielbiasz 😉

    1. Monika Gabas

      Zamknięcie bloga nie wchodzi w grę :). Mam mały mętlik w głowie co do specjalizacji bloga, bo nie wiem jak pogodzić to z pełną wolnością doboru tematów. Trochę się boję ograniczenia tematyki do zdrowego stylu życia, a jednocześnie chciałabym bardziej świadomie budować wizerunek ekspercki w swojej branży. Liczę na to, że za jakiś czas odpowiedź sama do mnie przyjdzie 🙂

      1. Julia

        Ufff ;p
        Hmm, ja wychodzę z założenia że blog to Twoje miejsce i to Ty decydujesz co chcesz zamieszczać. 🙂 Ja uważam, że skoro to czyiś blog i jest jego autorem to może iść w każdą stronę, która go “jara” i o której po prostu ma ochotę pisać, mając przy tym oczywiście jakaś wiedzę na dany temat. Oczywiście nie mówię tu o wielkich kontrastach odnośnie tematyki. Jasne, że odbiór przez czytelników jest ważny ale również ważne jest kto to pisze i jak 🙂 Poza tym każdy lubi coś innego, ja uwielbiam luźniejsze tematy ale czasem fajnie jest przeczytać coś właśnie bardziej eksperckiego 😉
        Tak jak piszesz, odpowiedź pewnie sama nadejdzie 😉 Powodzenia 😉

        1. Monika Gabas

          Cieszę się, że napisałaś jak to wygląda z Twojego punktu widzenia. Rozmawiałam o tym głównie z koleżankami z branży, a my po tylu latach w blogosferze po drugiej stronie monitora, możemy mieć już nieco zniekształcony obraz rzeczywistości:p.

          1. Julia

            Ja czytam blogi już grubo jakieś 10 lat :p więc przeszłam już kazdy etap, choć na swojego się nie zdecydowałam (czasem żałuję, patrząc na ewolucję tego zjawiska :P) i na prawdę uważam że powinnaś robić to co Ty uważasz i lubisz bo to Ty jesteś twórca tego bloga 🙂 zatem powodzenia i na pewno będę czytać kolejne lata Twoje wpisy 🙂 mam nadzieję że kiedyś zorganizujesz jakieś spotkanie w Łodzi 😛

  2. December

    Jak się cieszę, że “lajfy” nie znikają, bo bardzo je lubię 🙂 z filmów do polecenia mam najnowszych “Piratów”, to był miód na moje serce, lepsze niż oczekiwałam!!! I zauroczyła mnie nowa netflixowa “Seria niefortunnych zdarzeń”, groteska podana dokładnie w takim stylu, jak to sobie wyobrażałam czytając książki.
    Co do głębszych tematów – też szukam i próbuje nie planować swojego całego życia w tym momencie. Chyba pora powrócić do książki “Calm” (kto jej zrobił dobrą reklamę, że po nią sięgnęłam? :p). Owocnych poszukiwań Moniko oraz inni Szukający (tak, tak, #harrypotter)

      1. December

        Jestem właśnie na rozdrożu i liczę, że się jakoś zdecyduje, także pod wpływem Calm – a przynajmniej może cały proces decyzyjny przebiegnie w mniejszym stresie. O ironio, u mnie biotech cały czas tylko teraz pytanie, w jakim wydaniu.
        Btw byłam na Bioforum 2015 z grupy z Wrocławia i wtedy wydawałaś się taka przejęta i zafascynowana branżą, że myślałam, że to jest Twój konik, a tu proszę, rezygnacja 😀 Może teraz aktorstwo? :p

          1. December

            W żadnym wypadku! Sorry, zero hejtu! Po prostu pełen profesjonalizm z Twojej strony, mimo tego, że zajmowałaś się czymś innym. Na bloga natrafiłam później, po Bioforum, więc byłam zdzwiona, że jednak dietetyka. Określiłabym to jako zawoalowany w żarcik szacun.

          2. Monika Gabas

            Studiowałam jednocześnie biotechnologię (dziennie) i dietetykę (zaocznie), a magisterkę robię już tylko z dietetyki :). Podczas wspomnianego BF myślałam, że pójdę w nutrigenomikę :). Teraz bardzo się cieszę z obranej drogi, ale na co dzień cenię sobie wiedzę zdobytą podczas studiowania własnie biotechnologii :).

      1. Ania

        Obecnie słucham tylko polskich, tak jak Ty PSC i M. Szafrańskiego, Polskie Radio wypuszcza fajne odc, Po nitce Aridany, Świat w trzy minuty, Pomoc w kreatywnej pracy 🙂

  3. Gosia

    Polecam filmy:,, Jutro będziemy szczęśliwi”-( 2017 r.)( uwaga,uwaga, pierwsze 40 min.banał, oklepane,nuda, później istna petarda!). Mój ulubiony film ,, Her” z (2013 r.) W ankietach brakowało odpowiedzi ,, nie wiem” ;).

  4. The brzoza

    Pomogłam i wypełniłam ankietę.
    Dzięki za polecenie fajnego filmu 🙂 Uwielbiam komedie kryminalne!

  5. Siri

    Przede wszystkim strasznie miło czytać mi o takim podejściu do życia i naprawdę bardzo cieszę się Twoimi sukcesami! Tym bardziej, że jesteś jedną z niewielu osób, którym naprawdę ufam, a które są na świetnej drodze do bycia profesjonalistami w swojej dziedzinie 🙂 Uwielbiam zarówno Twojego Bloga jak i Marty z CodziennieFit i za każdym razem cieszę się razem z Wami, jak Wam coś wychodzi 🙂

    Co do filmów, ja ostatnio po latach wrócilam do Brokeback Mountain – i ksiązki (krótka nowelka, parędziesiąt stron w sumie) i filmu i wciąż ta historia łapie mnie za serducho. Nie jestem romantyczna, nie lubię melodramatów ale ten wygrywa na wielu poziomach. Więc jakby co polecam 😉 Aaa, i świetne jest Dobrze się kłamie w miłym towarzystwie. Pomysł prosty – grupa przyjaciół postanawia zabawić się wyciągając telefony na stół i czytając wszystkie wiadomości na głos w ciągu spotkania. Skoro nie mają przed sobą żadnych tajemnic, to chyba nie problem? I tak od jednej wiadomości do drugiej zaczyna im się walić świat. Naprawdę świetna rzecz.

    1. Maja Łazarska

      A ja potwierdzam, że „Dobrze się kłamie…” świetny! Chyba dawno nie oglądałam filmu, który tak dawałby do myślenia, a przy tym dobrze się go oglądało 🙂

  6. OLGA NAJMAN-ROGULSKA

    Jak przeczytałam o “francuskiej komedii” to od razu na myśl przyszedł mi film “Nietykalni”- film ma już kilka lat, więc być może go oglądałaś. Jeżeli nie, to gorąco polecam! Ja generalnie uwielbiam filmy, które wzruszają do łez, do moich ulubionych należą również “Szkoła uczuć” i “Pamiętnik”. Z nowszych filmów, wrażenie zrobił na mnie film “Przełęcz Ocalonych”, niesamowita historia oparta na faktach.

  7. Kosmetolog Marta

    Chyba każdy w swoim życiu ma taki etap że chce złapać wszystkie sroki za ogon, zwojować świat, dokonać wielkich rzeczy a “w między czasie” mieć czas dla siebie i najbliższych.

    Życie pisze różne scenariusze i w pewnym momencie okazuje się że sroki okazały się wróblami a świata nie ma dla kogo wojować.

    Najlepiej dać na luz, tak jak to robisz. Ja się tego dopiero uczę 😉

  8. Magda

    Blog musi istnieć. I lajfy też 🙂 może Ci się wydaje że to tylko twoje wynurzenia, ale ja z nich nieraz więcej wynoszę niż z tych bardziej naukowych wpisów, bo działają ma psychikę. Pozwalają sobie przypomnieć o dawno zapisanych kwestiach jak np jak wyglądało moje życie na etapie kończyny studiów, ile wtedy się działo, jaki miałam metalik w głowie i jak to potem się wszystko poukładało. Fajnie że masz ten komfort psychiczny nt pracy. Zazdroszczę 🙂 u mnie wszystko trochę wyszło przypadkiek, swojej pracy nie kocham ale mam do niej neutralne podejście 😉 i ostatnio właśnie opanowuje do perfekcji sztukę odcinania się od niej po godzinach urzędowych (co pracując z domu nie zawsze było łatwe). Trzymam kciuki, żeby dalej było dobrze 🙂
    A co do filmów to oglądamy już dużo, ale sporo francuskich komedii jest wartych obejrzenia 🙂 no i możesz druga część Strażników zobaczyć 😉 ja też lubię bo film jest śmieszny i lekki, można się wyłączyć. A jeśli nie przeszkadzają ci komedie z nieco bardziej skrajnym poczuciem humoru (dla niektórych może być gorszace) to “Co ty wiesz o swoim dziadku” z Robertem De Niro albo obie części Sąsiadów 🙂 z bardziej ambitnych produkcji to “Nowy początek”.

  9. Jola (Yolsh)

    Jestem bardzo ciekawa tego sklepu. Przyznam, że nawet sama czegoś nowego do pokoju szukam, bo obecny narożnik jest już zdecydowanie do wymiany.

  10. Klaudia Wojnarowicz

    Że tak podsumuję: młoda jesteś, najlepsze jeszcze przed Tobą 🙂 Chociaż czasem wierzyć mi się nie chce, że to ja jestem tą starszą 😉

  11. purin

    Bardzo sie ciesze, ze ci sie uklada. To zadne szamanskie sztuczki o podswiadomosci tylko zmiana podejscia procentuje – jak i twoje wczesniejsze dzialania.

    Z drugiej strony nie chcialabym by ten blog stal sie “profesjonalny” jesli profesjonalizm definiujemy jako bycie uchachanym po pachy 24/7 i pisaniem słitaśnych pierdół “dziś fit tarta z truskawkami i kolejny, nigdy nieopuszczony dzieki zdrowemu_podejsciu! serduszko”. Wiarygodnosc jest twoja sila. Z przyjemnoscia czytalam o roznych twoich bolach pewnej czesci ciala, porazkach itp. bo jak pisalas tu o sukcesach i o metodach, ktore tobie pomogly to mnie przekonalas, bo wiedzialam ze pisze to czlowiek z krwi i kosci a nie jakis pierdololo coach. Dlatego tez nie chcialabym bys zamienila sie w usmiechnieta, profesjonalna pania dietyk z instagrama. I tak troche blog obumarl, bo chyba wszyscy przeniesli sie na grupe pozytywne odchudzanie :<

  12. krettko

    Własnie stoję przed dwoma ścieżkami, nie wiem, którą wybrać 🙂 Obie są dobre na swój sposób, obie mają wady i zalety, idą w dwie zupełnie różne drogi. A za plecami Szanowna Pani Magisterka i myśl, że znowu połowa tygodnia minęła, a ja ani jednej strony nie tknęłam… brrr…
    Trzymam kciuki za przyjemne układanki! 🙂

  13. Karolina | Definiuję blog

    Cieszę się, że coraz więcej osób tworzy takie refleksyjne wpisy, to pokazuje, że w punkcie startowoposzukującym jest nas prawdę wiele i to dodaje otuchy. Trzymam kciuki i powodzenia!

  14. makate

    Super wpis! Nie wpadam tu często ale kojarzę cie od dawna j te dzisiejsze słowa są mi bardzo bliskie. Gratuluję tej sytuacji w której jesteś – bo to szczęście wiedzieć tak dobrze jak chce się pracować i faktycznie móc to robić.
    A przy okazji – wypełniłam ankietę i zapragnąłam dowiedzieć się więcej o suplementacji witaminy D, czy możesz polecić jakieś wiarygodne źródła? Trzymam kciuki za pracę magisterską 🙂

  15. Kinga

    Monia czytając ten tekst aż się wzruszylam (nie wiem czy za sprawą pms czy dlatego że jestem w takim punkcie swojego życia że kompletnie nie wiem czego chcę, oprócz tego że wiem że nie chcę tkwić ciągle w tym samym miejscu co tera).
    Życzę powodzenia w odnajdywania siebie i żeby każdy z nas miał szansę znaleźć swoją drogę :).
    Ściskam mocno ! ♡♡♡

  16. love-your-life.pl

    Jaki piękny i szczery wpis 🙂 też mi zajęło trochę czasu zanim zaczęłam słuchać siebie. Uczę się zwalniać, kiedy tego potrzebuję i zaczynam słuchać siebie 🙂

  17. Moni Ka

    Sprawiłaś, że poczułam się szczęśliwa tu i teraz 🙂
    Dziękuję za ten wpis i Twojego bloga na którego zaglądam bardzo często 🙂

  18. Moda na bio

    Monika, też mam takie wrażenie że działam wydajniej, kiedy mam więcej rzeczy na głowie. Bo pewnie mocniej się spinam. Ale to też większy stres. Niestety. Podoba mi się Twój status poszukująca. Sama się w nim odnajduję. Ostatnio przełączyłam się na niego i mam wrażenie, że dzięki temu bardziej wsłuchuję się w siebie i ubogacam swoje życie. Pozdrawiam cieplutko Beata

  19. Aga

    Zostawiłam ten komentarz pod postem “jak wybrać dietetyka”, ale zostawiam jeszcze tu bo baardzo liczę na odpowiedź:Super artykuł jeśli ktoś szuka pomocy w sprawie odchudzania, ale ja szukam wszelkich informacji jak wybrać dietetyka (i czy to w ogóle dobry wybór) jesli mam problemy nie z chudnięciem/tyciem, a z problemami zdrowotnymi które moim zdaniem wywołuje dieta. Jestem po usunięciu pęcherzyka żółciowego w marcu tego roku, jak również mam przepuklinę przełyku (w skrócie), próbuje wszystkiego w swojej diecie (oczywiście z ograniczeniami wynikającymi z braku pęcherzyka), i ciągle jest źle..jak przestaje miec na chwile problemy z przepukliną to wracają bóle jelit..i tak w kółko. Czy pójście do dietetyka (który zna się na rzeczy) może rozwiązać sprawę? Czy taka osoba będzie potrafiła ustalić co konkretnie mi nie służy i ułożyć dietę pode mnie? Jeśli chodzi o wagę to utrzymuje się od dawna na 54/55 kg, nie chce ani schudnąć, ani przytyć, ale chce normalnie żyć! Wyniki mam ok, problem leży w żywieniu, próbuję różnych rzeczy, ale ciągle coś nie gra.. Czy dietetyk powinien pomóc? I jak wybrać taką osobę podczas gdy szukając dietetyka większość opinii opiera się na tym czy pomógł komuś schudnąć czy nie.. Będę BARDZO wdzięczna za odpowiedź, bo już nie wiem co zrobić. Dzięki!

    1. feminine

      Zupełnie przypadkiem zobaczyłam ten komentarz, bardzo zachęcam do sięgnięcia po pozycję Alkaliczny styl życia Beaty Sokołowskiej:)