Jaki lajf, taki stajl #58 – psychodietetyka, Blog Roku, zombie

Siwe włosy, nerwy, treningi, dieta, niedieta, praca, studia, blog, Blog Roku, dom. Jest tego dużo i jeszcze ciut więcej. Nie narzekam ani trochę, bo gdy działaniu przyświeca jasny, większy cel, mogę realizować kolejne punkty bez grymaszenia.

Może jedynie Łukaszowi może się oberwać za to, że za bardzo naostrzył noże i przez to się skaleczyłam. I Fidze, za to, że zachowuje się jak jakiś kot, a nie przytulanka. I samej sobie za to, że zachowuje się jak skończona idiotka ;).

Ostatnie dni były bardzo intensywne. Stąd podział na kilka tematów przewodnich.

Najfajniejsza rzecz tygodnia

12755224_10205508326179304_1939045103_o (2)

Mimo napiętego harmonogramu, udało mi się znaleźć czas na udział w świetnym szkoleniu z zakresu psychodietetyki. Umocniło mnie w przekonaniu, że chcę się rozwijać w tej działce! W roku 2016 zamierzam uczestniczyć jeszcze w 10 szkoleniach. Wszystko jest częścią większego planu, który zakłada rozpoczęcie udzielania porad w 2017 roku.

Mimo zmęczenia i osłabionej koncentracji wykorzystałam te 8 h rewelacyjnie i zauważyłam kilka obszarów, w których mogę się podszkolić, by być bardziej efektywną. Jestem wdzięczna sobie i losowi, że mogę studiować coś, co tak bardzo mnie interesuje i z czym wiążę swoją zawodową przyszłość.

Na blogu

Ulubiony kanał na YT

Link dostałam od kumpla, który zna się na dobrej muzyce (czy może: na moim guście) jak mało kto. Tytuł kanału to White Bedroom Records ma około 1500 subskrypcji, ale ja wierzę, że za parę miesięcy dogoni Majestic!

Odchudzanie przez bieganie

Ten tydzień nie sprzyjał realizowaniu własnych założeń dietetycznych. Główny problem stanowiła regularność posiłków. Od poniedziałku kładę się spać o północy i wstaję o 4:00, żeby wyrobić się ze wszystkim i niestety gotowanie zeszło na drugi plan. Szewc bez butów chodzi. Jadłam 3 duże, sycące posiłki – głównie różne wariacje na temat kaszy z sosem pomidorowym, zmieniłam warzywa. Były też makarony w restauracji, ale dzięki węglowodanom prostym na krótki czas przed treningiem biegało mi się rewelacyjnie. W tym tygodniu wydłużyłam trasę do 13,5 km. Co ciekawe, nie wypadły mi płuca, nie połamałam nóg, a humor po treningu nadal był doskonały i znaaacznie lepszy niż przed rozpoczęciem biegu.

Na własnej skórze przekonałam się też, że bieganie dodaje energii. Przez niską ilość snu, około 16:00 następował kryzys i oczy się zamykały. Szybko zmieniałam ubranie, wypadałam z mieszkania na biegową trasę i kryzys mijał. Nie dość, że wracała energia, to ja zrobiłam coś dobrego dla zdrowia i sylwetki. Polecam!

Co do aktywności fizycznej! W tym tygodniu będę miała okazję odbyć kilka wędrówek po bardzo wyjątkowych górach. W takich warunkach nawet All Inclusive niestraszne :). Wszystkie szczegóły poznacie we wtorek. Biję się z myślami czy nie kupić blendera  po tym, jak mój nie sprostał masłu orzechowemu. Boję się jednak, że z moją częstotliwością użytkowania pora na jakiś wysokoobrotowy z bardzo dużą mocą. Marzy mi się taki z funkcją gotowania i kontrolowania temperatury wewnątrz naczynia. Dzięki temu można ograniczyć straty witamin, które występują w tradycyjnych blenderach podczas długotrwałego miksowania. Między innymi dlatego warto robić kilkusekundowe przerwy, by wzrost temperatury był jak najniższy.

20151230-_MG_2324

Jak Wam minął tydzień? Udało się zrobić choć jeden trening? 🙂 Najprawdopodobniej jutro na blogu opublikuję bardzo przydatne narzędzie wspomagające utrzymanie motywacji do regularnych treningów i zdrowego jedzenia! We wtorek powinna pojawić się druga część. Uciekam do pracy <3!