Jaki lajf, taki stajl #104 – psychodietetyka, Wrocław, Sztuka Kochania, sesja

I jak ja mam opowiadać Wam jak minęły ostatnie dni, skoro głowę wypełnia mi mieszanka ekscytacji, inspiracji, informacji, a wszystko to okraszone niemałą dozą zmęczenia? Jest 20:54, a ja właśnie wróciłam do domu po kolejnym szkoleniowym weekendzie z zakresu psychodietetyki. Poznałam kolejne narzędzia ułatwiające pracę (a co najważniejsze: umożliwiające podopiecznemu osiągnięcie celu), mechanizmy rządzące człowiekiem na diecie, strategie działania i rozwiązywania najpopularniejszych problemów. Po kilkunastu szkoleniach, kursach i konferencjach z zeszłego roku planowałam przystopować w 2017, ale nie chcę rezygnować z możliwości uczenia się od lepszych od siebie. Dla Was to dobra wiadomość, bo zwiastuje kolejne wpisy o naprawianiu relacji z jedzeniem.

Wykłady odbywały się we Wrocławiu, a skoro Wrocław, to wizyta u przyjaciółki, szybki spacer po rynku, zbijanie piątek z krasnalami i ciche wzdychanie do tych wszystkich miejsc, którym zazdroszczę Wrocławianom. Mogłabym się porozpływać nad jedzeniem z Dinette, falafelem z Vegi, ale już chyba zbyt późna pora na robienie Wam smaka (choć przecież jako czytelnicy bloga dobrze wiecie, że nawet o tej porze można zjeść kolację!). Pochwalę za to kino Nowe Horyzonty, w którym nie ma durnych reklam i chrupania popcornem podczas seansu.

Byłyśmy na Sztuce kochania. Bardzo dobry film!

Minione tygodnie spędziłam na nauce do sesji, zdawaniu kolejnych egzaminów (jutro ostatni!), załatwianiu ostatnich formalności i przygotowywaniu premiery Korepetycji z odchudzania.

Ja byłam odpowiedzialna za wartość merytoryczną, Łukasz montował filmy, składał piękne diety, materiały pdf, przygotował platformę, na której będzie odbywał się kurs i postawił nasz sklep internetowy. Nie ma wątpliwości co do tego, kto odpowiada w tym teamie za IT (ja utożsamiam się jedynie z rozwinięciem skrótu jako Impotent Technologiczny).

A kot, jak to kot. Wiadomo, że rządzą światem, więc procesem sprzedaży tym bardziej!

Kurs to zbiór kompletnej wiedzy potrzebnej do procesu skutecznego odchudzania. Tematykę treningową powierzyłam dwóm specjalistkom – trenerce personalnej Marcie Okuniewskiej i instruktorce fitness Marcie Hennig. Kursantki dostaną między innymi 4-tygodniowy plan treningu siłowego (z możliwością progresji), film o treningu domowym dla początkujących i zaproszenie na webinar, podczas którego będziemy z Martą z bloga www.codzienniefit.pl opowiadać o treningu w domu, żywieniu okołotreningowym i odpowiemy na pytania kursantek.

 

KONIEC REKLAMY! 😀

Albo nie. Bo przecież gdybym wypuszczała jakikolwiek produkt własnego autorstwa, to opowiadałabym Wam o tym jak się cieszę, jak fruwam kilka centymetrów nad ziemią i jak bardzo jestem szczęśliwa, że udało nam się opracować tak fajny kurs (podany w formie, z której jestem szczególnie dumna!). Łukasz nie miał ze mną lekko, ale nadal siedzi przy biurku obok, więc uznaję, że zdaliśmy egzamin z pierwszego miesiąca z pracy w domu we dwoje. Jest jeszcze lepiej, niż myślałam, że będzie!

W zeszłym tygodniu poprowadziłam kolejne mini szkolenie online. Tym razem skupiłam się na wypunktowaniu 10 kluczowych obszarów, które trzeba wziąć pod uwagę, planując efektywne odchudzanie. Podobało mi się jeszcze bardziej, niż poprzednio, więc nie mogę zrobić inaczej – pora zaplanować kolejne spotkanie! Czy na FB byłoby Wam wygodniej? Mogę zająć się obaleniem kilku mitów albo zorganizować klasyczną sesję pytań i odpowiedzi.

Na blogu pojawił się tylko jeden wpis – O marzeniu, które na szczęście się nie spełniło. To tekst o tym, jak bardzo zmieniają się z wiekiem potrzeby i jak trudno w wieku nastoletnim wybrać zawód na całe życie. O tym, jak punkt widzenia zależy od punktu siedzenia i że czasem po prostu nie mamy szansy wiedzieć, co będzie dla nas dobre, skoro nie mamy szansy wiedzieć, czego tak naprawdę oczekujemy w dorosłym życiu. Myślę, że optymistyczny wpis dla osób nie do końca zadowolonych ze swoich studiów czy pracy! Standardowo, polecam lekturę komentarzy – pojawiło się wiele wartościowych głosów w dyskusji.

drlifestyle

Ł. chyba się stęsknił, bo właśnie podstawił mi pod nos ulubioną herbatę mocy z imbirem, kurkumą, cytryną miodem i przecierem z malin.

Nie mogę się oprzeć takiemu duetowi! 😉