Nasze nowe biuro dla dwojga (zdjęcia+kosztorys) i wrażenia po 3 miesiącach wspólnej pracy

domowe biuro dla dwojga drlifestyle

Gdy zaczęliśmy się spotykać (a było to ponad pięć lat temu) niektórzy wyrokowali, że to tylko zauroczenie. Że podejmuję pochopne decyzje (jak na przykład spontaniczna, trzecia randka na lotnisku i wylot na tygodniowy pobyt trzy tysiące kilometrów od domu). Później gadali, że wszystko się zmienia przy wspólnym mieszkaniu. A gdy zamieszkaliśmy razem, dowiedzieliśmy się, że jeszcze ze dwa lata i później już tylko rutyna. Mijają kolejne lata, my wciąż bezczelnie szczęśliwi. Ale ale! W końcu dowiedziałam się, kiedy nadejdzie prawdziwy armagedon, dokona się najczarniejsza przepowiednia i popełnimy zbrodnię na naszym uczuciu! Gdy tylko zaczniemy razem pracować.

Stało się dokładnie to, czego się spodziewałam, gdy w grudniu ubiegłego roku Ł. zrezygnował z pracy na etacie.

Nie tracimy czasu na sprzeczki, kłótnie, złośliwości. Nie robimy wielkiego larum z wkurzających nawyków drugiej strony. Tak, jak akceptowaliśmy je w codziennym życiu, tak samo akceptujemy je w pracy. Pomagamy sobie w codziennych zadaniach – zarówno domowych, jak i zawodowych. Szanujemy swój czas – żadne z nas nie obraża się gdy w odpowiedzi na pytanie usłyszy lakoniczne “pracuję”. Jeśli jednemu przeszkadza muzyka wybrana przez drugie, to po prostu oboje zakładamy słuchawki. Jeśli któreś z nas skończyło pracę wcześniej, nie przeszkadza drugiemu w pracy (a drugie nie obraża się za to, że kątem oka ogląda leniuchującego partnera 😉 ). W pracy stosujemy tą samą zasadę co w innych sferach: to, że jesteśmy razem, nie znaczy, że musimy być nierozłączni, lubić te same rzeczy, chcieć spędzać wolny czas w ten sam sposób. Mimo dzielących nasze biurka stu pięćdziesięciu centymetrów, każde z nas ma swoją przestrzeń, sferę prywatności i miejsce na indywidualne podejście do pracy.

Co się zmieniło? Odczuwam zwiększoną motywację – z jednej strony widok pracującego obok człowieka sam w sobie działa motywująco, a z drugiej strony im wcześniej kończymy pracę, tym szybciej oboje będziemy mogli zacząć “wolne”. Nadal szukamy swojego systemu działania. Przez chwilę byłam zafascynowana ideą stałych, odgórnie narzuconych godzin pracy, ale po zaledwie kilku dniach stwierdziliśmy, że to nie dla nas. Nie po to od wielu lat dążyliśmy do momentu, w którym oboje będziemy mogli pracować na własny rachunek, żeby teraz narzucać sobie to, co denerwowało nas w pracy na etacie. Nie o taki freelancing walczyliśmy! Znajdujemy czas na wspólne śniadanie na mieście, kawę w pobliskiej kawiarni, spacer gdy na chwilę wyjdzie słońce. Kiedy jest czas pracy, pracujemy na 100%, kiedy możemy pozwolić sobie na wolne, korzystamy z niego w 100%.

Wyznaczenie tej granicy było (i wciąż bywa) największym wyzwaniem wspólnej pracy. Choć nasz duet nie ma w tym chyba dużego udziału, bo problem znałam już wcześniej, gdy Ł. pracował jeszcze w standardowym wymiarze godzin na etacie. Sporym utrudnieniem codziennego działania (i odpoczywania też) jest fakt, że większość codziennych czynności wykonujemy w tym samym pomieszczeniu. Mamy niewielkie, 35-metrowe mieszkanie z maleńką sypialnią, w której co prawda udało się zmieścić biurko, ale nie udało mi się jeszcze przy nim popracować. Mieszkamy tu już dwa i pół roku, więc nie mam złudzeń co do tamtego miejsca. Zdecydowanie wolę pracować przy stole w salonie.

drlifestyle mieszkanie łódź

W praktyce wygląda to tak: pracujemy w tym samym pokoju, w którym odpoczywamy, jemy i przygotowujemy posiłki (w aneksie kuchennym). Nie jest to wielki dramat i rzecz nie do ogarnięcia, bo udaje nam się z powodzeniem realizować kolejne projekty i wywiązywać się z obowiązków, ale nie są to też warunki sprzyjające komfortowej pracy. Szczególnie pracy kreatywnej, którą oboje się zajmujemy.

Najlepiej pobudza nas do działania zmiana otoczenia. Opcji jest mnóstwo! Napatrzyłam się na Instagramie jak fajnie jest pracować w kawiarni, jak świetnie sprawdzają się przestrzenie coworkingowe, sama wiem jak dobry wpływ ma na mnie podróż pociągiem i jak lekko pisze się artykuły w parku. Gdy testowałam różne opcje okazywało się, że wszystkie te rozwiązania mają mnóstwo wad, które z mojej perspektywy przewyższały zyski. Pojawił się pomysł wynajęcia biura. Niewielkiego, jasnego pokoju, w którym moglibyśmy zgromadzić część naszych narzędzi pracy, niezbędnych akcesoriów, a przede wszystkim gdzie moglibyśmy skupić się tylko na pracy.

Podekscytowana zaczęłam poszukiwania i szybko zeszłam na ziemię. Okazało się, że nasz kaprys kosztowałby nas około 1000 zł miesięcznie z koniecznością remontu/zakupu własnych mebli, które spełniałyby nasze oczekiwania. Określenie kaprys pada tu z pełną świadomością – tak właśnie postrzegam chęć posiadania biura, gdy nie potrzebujemy go do spotkań z klientami, mieścimy się z rzeczami w mieszkaniu, chcielibyśmy korzystać z niego okresowo a zyski z działalności nie są na tyle wysokie, by był to wydatek, którego nie odczujemy.

Rozwiązanie przyszło wraz z propozycją współpracy od marki Magnat. Moim zadaniem było przetestowanie nowej farby – Magnat Sypialnia Pokój Dziecka (ceramicznej farby do wnętrz z formułą anty-formaldehyd). Jak już wiecie nasze mieszkanie ma zbyt mało ścian, by przeprowadzić na nich kolejną metamorfozę (efekty ostatniej ze Śnieżką nadal sprawiają nam dużo radości na co dzień). Decyzja zapadła. Będzie biuro. A skoro farba ma sypialnię w nazwie, to może biuro z sypialnią?

Będzie biuro!

biuro dla dwojga

Widok na ogród (i możliwość pracy w ogrodzie). Dobra kawa. Na parterze najlepsi kucharze. Cisza absolutna. W okolicy świetne trasy biegowe. Dużo światła wpadającego do pokoju…

Do mojego pokoju w rodzinnym domu. Do naszego nowego biura. Łódzkie mieszkanie jest od niego oddalone o godzinę i 10 minut jazdy. Mamy zdrową relację z rodzicami, która pozwala na efektywną pracę w tym miejscu. Kiedy będzie czas na pogaduchy i wspólną kawę, to będziemy się nią delektować, kiedy będzie trzeba pracować, to będziemy zajmować się wyłącznie naszymi zadaniami, a kiedy rodzicom będzie potrzebna nasza pomoc, będziemy pomagać po skończeniu pracy.

Chcieliśmy stworzyć miejsce pobudzające kreatywność, jasne, przytulne z wyraźnie wydzielonymi strefami: biurową i sypialnianą. Takie, w którym przyjemnie będzie nam się pracować i regenerować przed kolejnym dniem pracy.

Zamysł był taki:

  • będziemy korzystać z biura we dwoje, pracując przy większych projektach – to ma być miejsce, do którego przyjeżdżamy z zamiarem pracy nad określonymi zadaniami do wykonania w określonym czasie
  • w tym samym pomieszczeniu musimy wydzielić dwie strefy: biurową i sypialnianą
  • nie potrzebujemy dużo miejsca do przechowywania, ponieważ większość sprzętu czy potrzebnych akcesoriów będziemy przywozić z Łodzi w zależności od potrzeb
  • nie chcemy wydawać na metamorfozę dużych sum i kupować nowych mebli ani mnóstwa akcesoriów (albo przynajmniej ograniczyć te zakupy do minimum)

Materiały wykorzystane do metamorfozy

domowe biuro dla dwojga

  • farba Magnat Sypialnia Pokój Dziecka kolor Odważny Onyks – farba jest przeznaczona do sypialni i pokoju dziecka, czyli pomieszczeń, w których szczególnie ważną rolę odgrywa jakość powietrza; zastosowana technologia redukuje poziom szkodliwego formaldehydu i zamienia go w kropelki pary wodnej, które są usuwane z pokoju w trakcie wietrzenia
  • farba Magnat Sypialnia Pokój Dziecka kolor Szlachetna biel – po malowaniu okazało się, że farby z tej serii są wydajne, mają bardzo ładną strukturę, która nie tylko dobrze wygląda, ale pozwala również na łatwe czyszczenie ścian. Farba tworzy powłokę antystatyczną, co zabezpiecza ścianę przed rozwojem grzybów i pleśni.

domowe biuro dla dwojga

  • Śnieżka – lakier połysk metaliczny kolory: złoty i miedź; rozprowadzenie lakierów jest bardzo łatwe, spraye dobrze kryją malowaną powierzchnię, a zacieki nie powstają dopóki nie użyje się zbyt dużej ilości lakieru na jednym obszarze (koszt około 19 zł/szt.)
  • Śnieżka – lakier ogólnego stosowania kolor czarny (koszt około 10 zł)
  • druciany “klosz” (49 zł)
  • żarówka (29,99 zł)
  • 240 cm blatu kuchennego – kupiliśmy dłuższy, uszkodzony blat u lokalnego producenta i poprosiliśmy o docięcie i oklejenie (koszt około 100 zł)
  • 2 kozły pod blat (50 zł)
  • noga podtrzymująca blat (10 zł)
  • szara wykładzina (400 zł) – zdecydowanie najdroższy i najbardziej problematyczny element metamorfozy. Panele z pokoju nie pasowały do naszej wizji, nie byliśmy też przekonani do zmiany podłogi na zupełnie inny kolor, niż w pozostałych pomieszczaniach na piętrze. Padło na wykładzinę, która bardzo nie podobała mi się do momentu, w którym Ł. i tato skończyli ją montować. Teraz ją uwielbiam i bardzo, bardzo się cieszę, że dałam się na nią namówić.
  • listwy przypodłogowe (120 zł)
  • siatka zbrojeniowa (7 zł) – wykorzystana jako alternatywa dla tablicy korkowej w sklepie budowlanym poprosiliśmy o docięcie wystających drutów tak, by została sama kratka

IKEA HYLLIS diy

  • metalowy regał jak do piwnicy (49 zł) – przy użyciu okleiny i lakieru w sprayu ze Śnieżki przeszedł metamorfozę, z której jestem bardzo zadowolona
  • okleina marmurowa (30 zł) – wykorzystana do metamorfozy regału i oklejenia parapetu (dzięki mamo!)
  • 4 pudełka na dokumenty (26 zł)
  • 4 pudła kartonowe (16 zł)
  • firany (25 zł)
  • krzesła tymczasowo przewiezione z Łodzi
  • stare doniczki odświeżyłam z mamą lakierami i sprayami Śnieżki
  • robocizna: wkład własny Łukasza, Taty, Mamy, Siostry i mój 🙂

Nasze biuro dla dwojga

 Strefa pracy

  • wykorzystana farba: MAGNAT SYPIALNIA POKÓJ DZIECKA, kolor: Szlachetna Biel (A1)
  • regał był w pokoju przed metamorfozą, dokupiliśmy jedynie pudełka i organizery na dokumenty, żeby zwiększyć powierzchnię przechowywania
  • biurko to bardzo długi kawałek blatu kuchennego o pięknej strukturze, do którego Ł. przykręcił kozły i nogę
  • tablica wisząca nad biurkiem to pomalowana sprayem siatka zbrojeniowa
  • zwierzaki wiszące nad tablicą wyjściowo miały różne odcienie niebieskiego, również zostały potraktowane sprayem (Śnieżka lakier metaliczny połysk)

biuro dla dwojga

  • na tablicy: zdjęcia z weekendu panieńskiego, kalendarz od Jest Rudo i kreatywne karty Worqshop – zawartość będzie się rozrastać wraz z kolejnymi miesiącami pracy
  • rozważamy zamontowanie listwy (takiej, których używa się w kuchni) pod tablicą, na której można by zawiesić kilka mniejszych organizerów na pendrive, karty do aparatu, długopisy czy inne przydatne rzeczy, które prędzej czy później zaczną tworzyć bałagan na biurku

Strefa odpoczynku

  • wykorzystana farba: MAGNAT SYPIALNIA POKÓJ DZIECKA, kolor: Odważny Onyks (A18); nie jest to ani czarny, ani grafitowy, a właśnie onyksowy. Farba na żywo wygląda przepięknie, ma ładną, subtelnie błyszczącą strukturę i delikatnie wyczuwalną pod ręką fakturę. Bardzo podoba nam się ten efekt. Kryła tak, jak można się było spodziewać – w zasadzie wystarczyłaby jedna warstwa, drugą położyliśmy dla formalności 🙂

  • plakaty My Pink Plum
  • w tym kąciku miały się pojawić również drobne, ledowe lampki, ale po zawieszeniu zrobiło się zbyt świątecznie – zostawię ten akcent na sezon jesienno-zimowy

Już miałam zamiar rozpłynąć się nad metamorfozą piwniczanego regału, a później zauważyłam, że stelaż został pomalowany tylko z jednej strony. Proszę jednak, byśmy postrzegali to jako finezyjny performance na temat DIY, a nie porażkę! Srebrny pasuje do “marmuru”. A sukulenty i nasze nowe-stare doniczki ratują sytuację.

Jest pięknie!

Jestem szczęśliwa. Cieszę się, że mój narzeczony okazał się być najlepszym kompanem do wspólnej pracy. Cieszę się, że oboje mamy bardzo dobry kontakt z moimi rodzicami i możemy nie tylko bez obaw, ale też z radością zdecydować się na więcej okazji do spotkań. Cieszę się, że nasze biuro podoba mi się bardziej, niż to, które sobie wymarzyłam! Mam fatalną wyobraźnię przestrzenną i dopiero obserwując efekt końcowy jestem w stanie stwierdzić czy całość mi się podoba, czy też nie. Uff, na szczęście się podoba! Nie mogę doczekać się pisania i pracy w tym miejscu.

Czy ja właśnie napisałam, że nie mogę doczekać się pracy? 🙂 Chyba czas już kończyć! Bardzo dziękuję marce Magnat za inspirację do metamorfozy oraz za współpracę.

A do Was mam dwa pytania: jak Wam się podoba efekt końcowy i jakie macie doświadczenia z pracą we dwoje? Chętnie przyjmę wszystkie wskazówki i porady, szczególnie te dotyczące oddzielania czasu pracy od czasu wolnego. To pytanie otwarte do wszystkich pracujących zdalnie, posiadających firmy czy freelancerów. Jeśli ktoś ma pomysł na zagospodarowanie czarnej ściany lub pustego komina, to chętnie się zainspiruję – sama nie wiem czy coś dodać w te miejsca, czy zostawić je bez kolejnych dodatków?

Zostaw komentarz

  1. Kasia z worqshop.pl

    Monika to wszystko wygląda MEGA! Ile inspiracji, pięknie się urządziliście 🙂 W takiej przestrzeni to nic tylko pracować, nie mogę się doczekać na efekty tej pracy! 🙂

  2. purin

    Mi sie bardzo podoba, przytulne, jak patrze na samo biurko i jego najblizsze otoczenie to skojarzenia mam troche z gabinetem farmaceutycznym/szpitalnym. Ale nie oceniam tego w kategoriach dobrze/zle, bo kazdemu sie pracuje dobrze w innych warunkach. Sam pomysl z biurem jest super, latwiej sie wtedy skupic na robocie.

    Mialam okazje troche popracowac we dwoje zdalnie (ale kazdy robil swoje) i to ma wiecej plusow niz minusow. Jest duzo razniej i latwiej sie zmobilizowac. Wazne jest tylko to co sama napisalas – by nie traktowac kogos jak blizniaka syjamskiego.
    Moj tip jest taki, ze ja wszystko co potrzebuje z internetow to zbieram wczesniej i na czas pracy mam wylaczonego neta, tylko dostepnego w komorce. To bardzo pomaga sie skupic na robocie ale nie wiem czy u ciebie to zadziala jesli musisz byc z kims w kontakcie non stop.

    Ale ogolnie w takich wypadkach wszelakie rady sa o kant tylka, bo to bardzo indywidualna kwestia. Dla mnie (oprocz dojazdow, ktore sa ogromnym minusem) praca na etacie ma wiele plusow (zwlaszcza w kontekscie jak sie siedzi samemu a nie we dwoje – wtedy latwo popasc w tzw. piwniczny tryb zycia) ale czy zdalnie czy na etacie ja sobie nie wyobrazam nie miec ustalonych godzin pracy – przynajmniej ustalanych na dany, konkretny dzien, moga byc przeciez ruchome i nie musi byc to 8-16.

    Chodzi jednak o to, ze bez tych godzin wszystko sie przeciaga, wydluza, czlowiek sie rozprasza, traci efektywnosc. Ja np. nie lubie sobie robic dlugich przerw, bo wtedy trudniej jest mi sie ponownie wkrecic. W ten sposob caly dzien niby pracujesz, niby sie obijasz i ani jedno ani drugie. Nie ma mowy ani o efektywnym odpoczynku ani o pracy. Dlatego moje doswiadczenia mi podpowiadaja, ze nie ma innej drogi na oddzielenie pracy od czasu wolnego niz ustalenie – ze jest czas na prace i jest czas na odpoczynek. Przeciez czasu pracy nie wymyslily zle, etatowe korporacje tylko po prostu – tak sie efektywnie pracuje – wstajesz rano, robisz co masz robic a potem masz wolne. Natomiast jesli znajdziecie inny sposob, to dajcie znac.

    1. purin

      Aha i to nie sa do konca narzucone godziny pracy. Po prostu wstaje, jem sniadanie i robie to, co mam na dzis do zrobienia (zawsze sobie ustalam etap pracy jaki mam wykonac na dany dzien). Staram sie nie robic za dlugich przerw (zwykle jedna godzinna w polowie na obiad badz jakas 20min jak czuje, ze siadam) i zmiescic sie w 8 godzinach, jak mam flow to sobie przedluze ale nie wiecej niz 11 godzin, jak mi idzie gorzej to sie staram zmeczyc ten etap, ktory sobie zalozylam albo go nieco pomniejszyc. Jak mam zrobione to zamykam, totalny luz i fajrant.

      Wiec nie chodzi o to, by na sile sobie narzucac godziny pracy dla zasady tylko kierowac sie zasada “najpierw obowiazki, potem przyjemnosci”. Wstac, zrobic co masz zrobic a pozniej cieszyc sie czasem wolnym.

    2. Monika Gabas

      Tak jak napisałaś – bardzo indywidualne kwestie :). Odkąd Łukasz pracuje w domu moim głównym motywatorem do pracy jest to, że jeśli oboje skończymy ją wcześniej, to oboje będziemy mieli wolne wcześniej. A gdy Łukasz wracał do domu o 15:30 lub 16:30, to ja przeciągałam swoją pracę tak, by skończyć w momencie jego powrotu, a często nawet nie udawało mi się wykonać wszystkich ustalonych zadań. Za kilka miesięcy będę mogła stwierdzić co się u nas sprawdza a co nie. Na ten moment cieszę się, że się nie zabijamy i nadal mamy ochotę spędzać czas razem :D. U nas trudność z ustaleniem jakiegokolwiek harmonogramu jest taka, że mamy prawie każdego dnia inne obowiązki, inną ilość rzeczy do zrobienia, a wiele zleceń (których nie chcemy odzucać) dostajemy na wczoraj. Taka specyfika branży i naszej aktualnej pozycji.

      1. purin

        Wiadomo. Generalnie jednak dobrze kminisz z biurem – latwiej jest wszystko oddzielic jesli ma sie pomieszczenia do pracy i do odpoczynku. Teraz poki macie kawalerke to niemozliwe ale w wiekszym mieszkaniu warto sie o to postarac. Nadwyzke czasowa mozna przeznaczyc na dom – zrobic zakupy, ugotowac cos dobrego, posprzatac, pozalatwiac sprawy urzedowe. Wtedy tez sie pracuje nawet jak druga osoba ma akurat wiecej zlecen. Do tego ten czas mozna przeznaczyc na rzeczy, ktorych byscie nie zrobili razem np. mozesz pojsc na spinning bez wyrzutow sumienia 😀 albo po prostu poprzebywac sama ze soba, co tez jest bardzo wazne i potrzebne.

        Ludzie niepotrzebnie strasza to wspolna praca. Oczywiscie rodzi to pewne problemy – gdybyscie wlozyli caly swoj czas i oszczednosci w tzw. rodzinny biznes i mieli inny pomysl na rozwoj. Albo gdyby jedna strona byla caly czas strona wspierajaca i w pewnym momencie (co naturalne) chciala realizowac swoje rzeczy. Ale skoro oboje macie wlasne marki i nie trzymacie sie tylko jednego projektu, to spoko. Chodzi o to, ze samo wspolne zycie rodzi zdecydowanie wiecej problemow niz wspolna praca, wiec bez przesady.

        Ja mam wiecej zarzutow do samodzielnej freelancerki, bo na dluzsza mete to nic przyjemnego – siedziec samemu w domu, najlepiej jeszcze w jednym miejscu. Pol biedy jak masz mnostwo okazji do wyjazdow, konferencji, gdzie poznajesz nowych ludzi, jestes osoba z natury towarzyska, latwo nawiazujesz nowe znajomosci i z latwoscia potrafisz zorganizowac sobie zycie towarzyskie. To jakos jakos od biedy mozna to sobie zorganizowac chociaz to nadal nie jest to samo. Ale prawda jest taka, ze praca (jak kiedys szkola) pelni wazna funkcje – socjalizacja + poznawanie ludzi z branzy. Dlatego uwazam, ze to ze siedzicie we dwojke, ze chcesz isc na studia doktoranckie (?) i chcecie podrozowac jest bardzo na plus.

  3. Joanna Tr

    jestem zachwycona efektem 🙂 z czego zrobiliście kratkę nad biurkiem ze zdjęciami? bo mega mi się podoba i może ukradnę pomysł.
    a może na czarną ścianę lustro w fajnej ramie? to zawsze daje fajny efekt 🙂 a na komin na tę najwęższą część ramkę taką ło: http://www.ikea.com/pl/pl/catalog/products/30065679/ albo same zdjęcia. ale to oczywiście luźne propo 😉

    Edit: dobra, jestem ślepa – siatka zbrojeniowa 😉

  4. agrafka

    Świetnie to wygląda! Niby zgodnie z trendami, ale tak “po waszemu”, bez typowej 1:1 kalki z pinteresta i lifestylowych blogów. Chyba już nic więcej bym tam nie dodawała, ani na ścianie ani na kominie, bo teraz jest idealnie 🙂 Jedyne co, to pomyślałabym może nad jakąś listwą na kable (od ładowarki) do laptopa, np. podklejonej od spodu do blatu biurka, bo siedzicie we dwoje, a gniazdka są tylko po jednej stronie – i tej osobie, która będzie siedziała po prawej, przy gniazdku, kable sąsiada mogą się plątać pod nogami i przeszkadzać.

    PS: Fajnie, że masz taką super relację z rodzicami! Moi też są bardzo fajni, tacy “partnerscy” 😉 Niestety zdaję sobie sprawę, że nie każdy ma takie szczęście, dlatego zawsze jakoś zwracam uwagę na takie rzeczy.

    Pozdrowienia 🙂

    1. Monika Gabas

      Kasiu bardzo polecam Wam tę farbę – nie dość, że kolor sam w sobie jest ładny, to jeszcze struktura farby dodaje uroku całemu wnętrzu. Jestem bardzo zadowolona i ani trochę bym go nie zmieniła. Jeśli chcielibyście kupić tę farbę i wahalibyście się między mniejszą lub większą pojemnością, wybierzcie mniejszą. Niesamowicie kryje 🙂

  5. Michalina

    przemalowałabym tylko drzwi, bo ten kolor drewna nie pasuje do ogólnej kolorystyki biura. Tak pozatym to fajnei wyszło:)

  6. Dominika Rau

    Cudnie! <3 Podoba mi się kolorystyka i świetny pomysł na odratowanie dużej ilości rzeczy (doniczki, regał). Aż sama zapragnęłam coś takiego sobie zrobić z mężem :-)))

  7. Tak się składa

    Piękna metamorfoza niewielkim kosztem 🙂 My też marzymy o wspólnej pracy w przyszłości i zastanawiamy się jak to będzie. Dobrze, że nasz warsztat ma kilkadziesiąt metrów i w razie czego będziemy mogli poudawać, że jesteśmy osobno i wcale nie mamy dość siebie nawzajem 😀

  8. Gruszka

    Bardzo kreatywny pomysl zeby zrobic sobie biuro u rodzicow. Rozumiem ze koszty dojazdow niewyjda wam za wysokie i wszystko sobie przekalkulowalas:))

    1. Monika Gabas

      Nie będą, bo nie będziemy dojeżdżać codziennie :). Dojdzie może 1-2 dodatkowe trasy w ciągu miesiąca, bo 2x na miesiąc i tak odwiedzaliśmy rodziców :).

  9. Kędzia

    Niesamowite jaki wspaniały efekt osiągnęliście! Zawsze fascynują mnie metamorfozy, z jednego wnętrza powstaje nagle zupełnie inne. Wasz kącik odpoczynku skradł moje serce! No i ten pomysł z kratką zamiast tablicy… Mogłabym się rozpływać tak w zachwytach, bo nie ma ani jednej rzeczy, która mi się tam nie podoba. Piękne biuro stworzyliście!
    P.S. Przepraszam za te wykrzykniki, ale to naprawdę ogromnie mi się podoba 😀

  10. Joasia Kamińska

    Ciekawy pomysł z biurem u rodziców 🙂 Zawsze można liczyć na najlepszy obiad na świecie po pracy 😀 Rozważaliście odgrodzenie strefy w której się pracuje od tej wypoczynkowej (np. kotarką)? Pytam z ciekawości, bo sama tak mam, że mieszkając w pokoju jednoosobowym na studiach drażni mnie gdy odpoczywając widzę miejsce w którym pracuję, uczę się (a już najgorzej jak widzę książki! :D)
    Mam w stosunku do Ciebie coś takiego, że tak bardzo cenię profesjonalizm i jakość artykułów, że cieszyłabym się jakbyś otworzyła jakiegoś patronajta czy coś, gdzie byłaby możliwość dla czytelników, że odwdzięczają Ci się za pracę 🙂

    1. Monika Gabas

      Myślałam o tym – można by zamontować listwę wzdłuż komina i roletę lub zasłonę czy kotarę. Pierwszych kilka dni pracy pokazało, że siedzenie tyłem do tego całego relaksacyjnego przybytku jest wystarczającym odgrodzeniem :). Z drugiej strony, gdy leżymy już w łożku widzimy tylko komodę i regał z kwiatkami, bo komin (za którym są nasze głowy) zasłania biurko :D.

      To, co napisałaś jest bardzo miłe – dziękuję! Zastanawiałam się kiedyś nad patronite czy podobnym portalem, ale po rozważeniu za i przeciw zdecydowałam, że to nie dla mnie. Z czasem będzie pojawiało się coraz więcej płatnych produktów i ebooków. A jeśli chcesz się jakoś odwdzięćzyć, to wystarczy, ze będziesz odzywać się w komentarzach – z każdego bardzo się cieszę 🙂

      1. Joasia Kamińska

        okej 😀 To też bardzo miłe jak autor odpisuje 🙂 dzięki aniamaluje zaczęłam pisać komentarze, bo wcześniej wychodziłam z założenia, że pewnie nawet nikt tego nie czyta.
        Z mojego punktu widzenia – młodej dziewczyny, studentki – to też fajny byłby produkt do kupienia, który nie nadwyrężałby aż tak budżetu. Bo nie wątpię w to, że te kursy były warte swojej ceny ale dla osoby niepracującej były po prostu za drogie (uważam, że to absolutnie okej i nie namawiam w żadnym razie do obniżki cen :)). Mi się marzy jakiś mini ebook z przepisami (koniecznie z uwzględnieniem tych niepieczonych bo nie mam piekarnika xD!). W Twoich dietach jedną z największych zalet jest prostota i dlatego te przepisy mi od razu przychodzą na myśl 🙂

  11. Zielona wśród ludzi

    Bardzo udana metamorfoza:) Ciekawi mnie tylko czy jesteście wstanie wysiedzieć kilka godzin na tych krzesłach:) Mam w domu takie same, są piękne i dobrze komponują się z naszym stołem, ale nie jestem w stanie przepracować na nich całego dnia.

    1. Monika Gabas

      U nas sprawdzają się dobrze od 2,5 roku, ale może to wynika z braku porównania z dobrymi krzesłami? 🙂 Jakiego krzesła używasz do pracy na co dzień?

  12. stopthedot

    Piękne to biuro! I pomysł rzeczywiście świetny 🙂
    Ja mam bardzo średnie wrażenia ze wspólnej pracy. Ale to dlatego, że robiliśmy dodatkowe zlecenia po normalnej pracy na etacie. Dopóki to było jedno zlecenie na tydzień, było ok. Ale jak po 8 godzinach pracy siedzieliśmy przy komputerach kolejnych 4-6 codziennie plus 6-10 w weekendy, to było ciężko. Mieliśmy miesiąc takiego maratonu i kłóciliśmy się potwornie! Ale raczej wynikało to ze zmęczenia, a nie z samego faktu wspólnej pracy.

    1. Monika Gabas

      Wcale się nie dziwie, każdy by wysiadł w takim systemie. U nas wyglądało to podobnie, gdy Łukasz jeszcze pracował na etacie a już przygotowywał się do rzucenia pracy i zwiększył ilość wykonywanych zleceń po godzinach. To była masakra, bo był czas na pracę i później długo, długo nic. Nie umiałabym tak funkcjonować na dłuższą metę, dla mnie dużo ważniejsze od dodatkowych pieniędzy jest czas, który możemy spędzić razem.

  13. Klaudia Wojnarowicz

    Pokój jak z Instagrama 😀 jest świetny!
    Świetny pomysł z kosztorysem.
    Zastanawiam się tylko nad jedną rzeczą – czy będzie się wam faktycznie będzie się Wam chciało tam codziennie dojeżdżać i czy nie zaczniesz przeklinać czasu straconego na dojazdy? Pytam z perspektywy osoby, która jeżdżąc przez prawie dwa lata do Berlina na cztery dni w tygodniu widziała, jak inny dojeżdżają do niego ze Szczecina CODZIENNIE. Berlin to już 2h autem w jedną stronę, ale z takiego przejazdu do rodziców i z powrotem w razie korków czy TFU TFU TFU (NIE WASZEGO :D) wypadku na drodze zrobią się 2h.

    Takie jeżdżenie z początku jest bardzo ekscytujące, pytanie jak długo?
    Oczywiście jak najdłuższego ‘chcenia’ Wam życzę 🙂

    1. Monika Gabas

      Zamysł jest zupełnie inny – nie będziemy dojeżdżać codziennie, a jedynie wtedy gdy zajdzie potrzeba np. złapie nas leń w Łodzi lub będziemy pracować nad dużym projektem wymagającym większych ilości czasu. Będziemy przyjeżdżać na kilka dni i korzystać z opcji sypialnianej :). Myślę, że takich tras będzie około 3 w miesiącu (a bez biura było ich dwie, bo często odwiedzamy rodziców). To ma być nasze wyjście awaryjne i pomoc doraźna – dlatego w artykule pisałam, że kaprysem byłby wynajem biura, bo nawet nie potrzebujemy go na co dzień :).

  14. Bożena

    Pomysł wspólnej pracy- cudowny. Ma Cię kto motywować. Nie wiem dlaczego, ale tylko ta czarna ściana w sypialni mnie jakoś tak smuci. Nie myślałaś o zmianie koloru. Np na błękit tylko wtedy trzeba by było zmienić kolor poszewek i pościeli.

  15. Ela Kraj

    Aaa… Mam to samo wydanie Pottera i Władcy Pierścieni 😀 Zdaje się, że jeszcze “Cień wiatru” migocze mi na półce. Uwielbiam Cię za to jeszcze bardziej <3 Wspaniała metamorfoza. Ja się ciągle przymierzam do swojej, tylko jakoś zaufanych fachowców najtrudniej znaleźć…

  16. dagafox

    Piękna robota! W takim miejscu to można pracować:) po cichu marzy mi się coś takiego, by , moim F., by też móc pracować razem, fajnie że tak się dogadujecie <3

  17. Ala

    Ty to masz wyobraźnię(może nie przestrzenną) mały skrawek zieleni wokół domku a ty zaraz ogród☺

  18. Klaudia Starzyk

    Monika, prosiłaś o pomysły na wykorzystanie ściany 🙂 Szczególnie na tym ciemnym kolorze fajnie wyglądałaby obrazy z motywem np. jelenia 🙂 Osobiście bardzo go lubię! Sama wykonałam sobie podobny obraz jak na 3 załączniku (wykorzystałam rzutnik do zrobienia szablonu, wycielam i czarna farba za pomocą dużego stempla odbiłam czarnego jelenia który już niebawem zawiśnie na mojej oliwkowej ścianie w pokoju na poddaszu :)!) Kontrast białego tła z czarnym Jeleniem na ciemnej ścianie daje super efekt 😀 https://uploads.disquscdn.com/images/cb17464948e5f2520084fb5e5fb63a5778502279e7e61367988e5fe0078fb1a0.jpg https://uploads.disquscdn.com/images/cf52daa16c7805de4abbbff15ee76f6c9430dcdb06da6538beca432ccce7a4ac.jpg https://uploads.disquscdn.com/images/2a92c7352cf89c79c9a032734ffcf744da59dcbb7e5761f3c32f0bfeee4b03b https://uploads.disquscdn.com/images/cf52daa16c7805de4abbbff15ee76f6c9430dcdb06da6538beca432ccce7a4ac.jpg https://uploads.disquscdn.com/images/2a92c7352cf89c79c9a032734ffcf744da59dcbb7e5761f3c32f0bfeee4b03b1.jpg
    Polecam i pozdrawiam 🙂

  19. Jacek Brzeziński

    Bardzo fajnie wyglądają te listwy przypodłogowe. Szczególnie w strefie odpoczynku 🙂 Ciemna ściana, szara podłoga i biała listwa, która z jednej strony odcina podłogę od ściany, a z drugiej dopełnia wyrazu wnętrzu. Zajefajnie to wygląda. To są tzw. listwy angielskie. Macie je z drewna czy MDFu? My u siebie położyliśmy z drewna, też białe. Wysokie a jednocześnie wąskie – 91×15 mm trafiliśmy na nie w Drew Lux. Na początku myśleliśmy, że tak wysokie (prawie 10 cm) to dużo za wysokie (do tej pory mieliśmy takie w kolorze drewna i wysokie na jakieś 3 cm) to nie będzie się wcale prezentować, że to będzie niewypał. A jednak wygląda dobrze. Tylko nie mamy tak odważnych kolorów 🙂